thomas bedard
: ndz cze 28, 2026 7:11 pm
Thomas Bedard

data i miejsce urodzenia
27/03/1987, Toronto, Kanadazaimki
on/jegozawód
prezes zarządumiejsce pracy
Ironcrest Developmentorientacja
heteroseksualnydzielnica mieszkalna
Financial Districtpobyt w toronto
W mieście przebywa od urodzenia, jednak od kilkunastu lat często zdarza mu się z niego wyjeżdżać na kilka dni lub tygodni w celach zawodowych.umiejętności
● Jest typem analityka i wnikliwego obserwatora. Cechuje go duża odporność na stres i umiejętność pracy pod presją czasu. Emocje nigdy nie wpływają na jego procesy decyzyjne. Każdą sytuację w życiu zawodowym i prywatnym wręcz bezwiednie poddaje szybkiej analizie SWOT.● Doskonale zarządza zasobami ludzkimi na szczeblu kierowniczym w firmie. Dzięki perswazji łatwo rozwiązuje konflikty i wypracowuje kompromisy, doskonale radzi sobie z wymagającymi kontrahentami. Partnerzy biznesowi często uznają go za człowieka czarującego, o wysokiej kulturze osobistej.
● Posiadana przez niego wiedza i doświadczenie z zakresu finansów i rachunkowości pozwala mu podejmować korzystne decyzje finansowe i operacyjne.
● Ukończył studia magisterskie z inżynierii lądowej w University of Toronto. Po kilku latach pracy w zawodzie uzyskał tytułu zawodowego inżyniera.
● Doskonale zna się na stylach architektonicznych, co jest związane z jego wykształceniem i pracą, ale bardziej pasjonuje go w sztuce historia malarstwa. W swojej prywatnej kolekcji ma kilka dzieł uznanych francuskich impresjonistów.
● Świetnie szkicuje.
● Posiada prawo jazdy typu G, jednak najczęściej jest wożony służbowym samochodem przez zaufanego szofera.
● Biegle posługuje się językiem angielskim, francuskim, włoskim i hiszpańskim.
● Potrafi pływać, jeździć konno, grać w golfa, tenisa i squasha. Uprawianie sportu jest dla niego nie tylko okazją do zadbania o dobrą kondycję, ale również do podtrzymania dobrych relacji z przedstawicielami różnych branż. Boks jest dla niego narzędziem do rozładowywania emocji.
● Gotuje dobrze, ale rzadko i tylko dla siebie, najczęściej przyrządza śniadania. Bardzo dba o odpowiednie zbilansowanie diety, co nie jest łatwe przy jego stylu życia, ponieważ często uczestniczy w biznesowych obiadach i kolacjach.
słabości
● Wyjątkowo trudne jest dla niego przyznanie się do błędu i porażki. Nie potrafi otwierać się przed innymi ludźmi i mówić o uczuciach.● W przypadku czystości nigdy nie idzie na kompromisy, tym bardziej rażą go niedociągnięcia w cudzej prezencji. Jest pedantem i dobre kilka lat zajęło mu znalezienie gospodyni, która spełniałaby wszystkie jego wymagania.
● Jest człowiekiem mściwym, urazy potrafi pielęgnować przez lata, jednak nigdy nie mówi o niechęci wprost. Przyjaciół trzyma blisko, wrogów jeszcze bliżej. Ma skłonność do uderzania w czułe punkty innych, gdy nadarza się ku temu korzystna okazja.
● Nie brzydzi się korupcją czy kłamstwem, dla osiągnięcia swoich celów potrafi doskonale manipulować faktami i malować rzeczywistość w całkowicie odmiennych barwach.
● Poza końmi nie toleruje innych zwierząt. Nigdy nie był właścicielem żadnego domowego pupila i być może z tego powodu nie rozumie fenomenu przywiązywania się do mniej lub bardziej futrzastych istot.
● Nie ma w nim zrozumienia dla problemów zwykłych zjadaczy chleba. Docierają do niego bolączki obywateli serwowane przez rozmówców podczas politycznych dysput, jednak niewiele obchodzi go dążenie do ich niwelowania.
Otrzymane z racji urodzenia nazwisko natychmiast przypieczętowało jego los. Pierworodny syn, oczekiwany wnuk, pierwszy przedstawiciel kolejnego pokolenia rodziny Bedard. Nie dane mu było stać się odrębnym bytem, od początku miał wypełnić rolę kontynuatora wiekopomnych tradycji, aby pasmo sukcesów nie zatarło się przypadkiem w przyszłości. Szybko nauczył się, że więzy krwi przestają mieć znaczenie, jeśli bruździsz rodzinnym interesom. Każdy członek rodziny skrupulatnie pochylał się nad swoim skrawkiem biznesowego imperium, aby uczynić je wspanialszym, bo tylko w taki sposób mogli udowodnić swoją wartość. Dzięki wytężonej pracy kilku pokoleń rodzinna firma inżynieryjno-budowlana biorąca udział w infrastrukturalnym rozwoju Kanady przeistoczyła się w ogromny holding kilku spółek z kilkuset milionowym kapitałem i zagranicznymi oddziałami.
Drogie inwestycje mają prawo odciągać uwagę od potomstwa, dlatego Thomas wychowywany był przez opiekunki i guwernantki, a roztoczona nad nim kontrola rodzicielska miała charakter doraźny i polegała na monitorowaniu jego osiągnięć przynajmniej raz na kwartał. Wpływowa familia otoczyła go grubym kokonem przywilejów, ale również zrzuciła na jego barki ciężar obowiązków. Oczekiwania krewnych były tym większe, im większa stawała się presja ze strony śmietanki towarzyskiej ochoczo porównującej dokonania swoich latorośli. Dorastał więc w bogactwie, z którego nie miał czasu korzystać. Pieniądze niewątpliwie dawały mu szansę na rozwój, dlatego dni wypełniały mu kolejne zajęcia dodatkowe. Lekcje języka francuskiego i włoskiego, zajęcia z muzyki, sztuki, podstaw ekonomii i zarządzania, nauka jazdy konnej, pływania, tenisa, golfa, a nawet boksu. Był upychany wszędzie tam, gdzie mógł mieć styczność z dziećmi z innych bogatych i wpływowych rodzin, aby wraz z nimi brać czynny udział w wyścigu szczurów.
Szybko nauczył się jak manewrować pośród młodej elity. Prestiżowe prywatne szkoły nakręcały chorą rywalizację między uczniami swymi sztandarowymi hasłami o sile wspólnoty czy współzawodnictwa. Thomas swoją nieufność względem kadry pedagogicznej i rówieśników maskował uprzejmością. Chętnie angażował się w życie publiczne w kolejnych szkołach, pozytywnie wyróżniał znakomitymi wynikami w nauce i sporcie, a także nienaganną prezencją, ale przede wszystkim nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Od najmłodszych lat budował sieć kontaktów, wszelkie znajomości rozwijał mniej lub bardziej w oparciu o płynące z nich potencjalne korzyści w przyszłości.
Ugruntowana pozycja rodziny była głównym powodem, dla którego Thomas musiał być idealny. Tak było od podstawówki, przez szkołę średnią, aż do college’u. Brylował na eleganckich bankietach z uprzejmym uśmiechem, kładąc tym samym pierwsze fundamenty pod swoją zawodową karierę. Nawet jeśli wybór kierunku studiów był podyktowany przez rodzinę, wcale nie czuł się pokrzywdzony. Inżynieria lądowa szczerze go zainteresowała, pomimo całej masy technicznych aspektów dała mu pretekst do obcowania ze sztuką. Twórczy aspekt inżynierii był dla niego powiewem świeżości i pchnął go ku architekturze, ta zaprowadziła do rzeźb godnych podziwiania, a na samym końcu tej odkrywczej drogi ujrzał malarstwo. Po wkroczeniu w dorosłość poczuł się pewniej, wystarczająco już wprawiony w grze zachowywania pozorów, aby nie bać się na kilka chwil spuścić gardę i po cichu rozwijać swoje pasje. Zawarł wreszcie prawdziwe przyjaźnie, mimo to długo badał grunt zanim ujawnił przed kimkolwiek sarkastyczne tony swej duszy, czy odsłonił skrawki hedonistycznej natury zza krawędzi gładkiej maski ogłady.
Po ukończeniu studiów magisterskich dołączył do rodzinnego biznesu. Pierwsze kroki stawiał w spółce Ironcrest Construction przy boku bardziej doświadczonych inżynierów, biorąc udział w realizacji projektów, które przyczyniały się do rozwoju różnych kanadyjskich prowincji. Brał aktywny udział na każdym etapie prac przy budowie autostrad, połączeń kolejowych, nawet miał okazję uczestniczyć w projektowaniu hydroelektrowni. Z czasem jego pozycja w firmie zaczęła się zmieniać, dzięki zdobytemu doświadczeniu naturalnie przeszedł na stanowiska kierownicze, ucząc się jak w praktyce wygląda zarządzanie na różnych szczeblach organizacji. Rósł w siłę, był doceniany za zdolności i charyzmę, jednak w pewnym momencie nie mógł już wybić się bardziej, kiedy pozostali krewni nie zamierzali ustąpić mu miejsca bez walki. Wtedy ważną decyzję podjął Francis Bedard i podjął ją nie jako dziadek zatroskany o swego wnuka, nawet nie jako głowa rodziny dążąca do zgody pośród najbliższych. Jak przystało na biznesmena chłodno wykalkulował co przyniesie mu największy zysk, dlatego rzucił Thomasa na głęboką wodę, pozwalając mu objąć stanowisko prezesa zarządu w Ironcrest Development. W ciągu ostatnich trzech lat Thomas wielokrotnie udowodnił, że świetnie rozumie specyfikę branży deweloperskiej i jest w stanie poprowadzić firmę w odpowiednim kierunku.
Drogie inwestycje mają prawo odciągać uwagę od potomstwa, dlatego Thomas wychowywany był przez opiekunki i guwernantki, a roztoczona nad nim kontrola rodzicielska miała charakter doraźny i polegała na monitorowaniu jego osiągnięć przynajmniej raz na kwartał. Wpływowa familia otoczyła go grubym kokonem przywilejów, ale również zrzuciła na jego barki ciężar obowiązków. Oczekiwania krewnych były tym większe, im większa stawała się presja ze strony śmietanki towarzyskiej ochoczo porównującej dokonania swoich latorośli. Dorastał więc w bogactwie, z którego nie miał czasu korzystać. Pieniądze niewątpliwie dawały mu szansę na rozwój, dlatego dni wypełniały mu kolejne zajęcia dodatkowe. Lekcje języka francuskiego i włoskiego, zajęcia z muzyki, sztuki, podstaw ekonomii i zarządzania, nauka jazdy konnej, pływania, tenisa, golfa, a nawet boksu. Był upychany wszędzie tam, gdzie mógł mieć styczność z dziećmi z innych bogatych i wpływowych rodzin, aby wraz z nimi brać czynny udział w wyścigu szczurów.
Szybko nauczył się jak manewrować pośród młodej elity. Prestiżowe prywatne szkoły nakręcały chorą rywalizację między uczniami swymi sztandarowymi hasłami o sile wspólnoty czy współzawodnictwa. Thomas swoją nieufność względem kadry pedagogicznej i rówieśników maskował uprzejmością. Chętnie angażował się w życie publiczne w kolejnych szkołach, pozytywnie wyróżniał znakomitymi wynikami w nauce i sporcie, a także nienaganną prezencją, ale przede wszystkim nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Od najmłodszych lat budował sieć kontaktów, wszelkie znajomości rozwijał mniej lub bardziej w oparciu o płynące z nich potencjalne korzyści w przyszłości.
Ugruntowana pozycja rodziny była głównym powodem, dla którego Thomas musiał być idealny. Tak było od podstawówki, przez szkołę średnią, aż do college’u. Brylował na eleganckich bankietach z uprzejmym uśmiechem, kładąc tym samym pierwsze fundamenty pod swoją zawodową karierę. Nawet jeśli wybór kierunku studiów był podyktowany przez rodzinę, wcale nie czuł się pokrzywdzony. Inżynieria lądowa szczerze go zainteresowała, pomimo całej masy technicznych aspektów dała mu pretekst do obcowania ze sztuką. Twórczy aspekt inżynierii był dla niego powiewem świeżości i pchnął go ku architekturze, ta zaprowadziła do rzeźb godnych podziwiania, a na samym końcu tej odkrywczej drogi ujrzał malarstwo. Po wkroczeniu w dorosłość poczuł się pewniej, wystarczająco już wprawiony w grze zachowywania pozorów, aby nie bać się na kilka chwil spuścić gardę i po cichu rozwijać swoje pasje. Zawarł wreszcie prawdziwe przyjaźnie, mimo to długo badał grunt zanim ujawnił przed kimkolwiek sarkastyczne tony swej duszy, czy odsłonił skrawki hedonistycznej natury zza krawędzi gładkiej maski ogłady.
Po ukończeniu studiów magisterskich dołączył do rodzinnego biznesu. Pierwsze kroki stawiał w spółce Ironcrest Construction przy boku bardziej doświadczonych inżynierów, biorąc udział w realizacji projektów, które przyczyniały się do rozwoju różnych kanadyjskich prowincji. Brał aktywny udział na każdym etapie prac przy budowie autostrad, połączeń kolejowych, nawet miał okazję uczestniczyć w projektowaniu hydroelektrowni. Z czasem jego pozycja w firmie zaczęła się zmieniać, dzięki zdobytemu doświadczeniu naturalnie przeszedł na stanowiska kierownicze, ucząc się jak w praktyce wygląda zarządzanie na różnych szczeblach organizacji. Rósł w siłę, był doceniany za zdolności i charyzmę, jednak w pewnym momencie nie mógł już wybić się bardziej, kiedy pozostali krewni nie zamierzali ustąpić mu miejsca bez walki. Wtedy ważną decyzję podjął Francis Bedard i podjął ją nie jako dziadek zatroskany o swego wnuka, nawet nie jako głowa rodziny dążąca do zgody pośród najbliższych. Jak przystało na biznesmena chłodno wykalkulował co przyniesie mu największy zysk, dlatego rzucił Thomasa na głęboką wodę, pozwalając mu objąć stanowisko prezesa zarządu w Ironcrest Development. W ciągu ostatnich trzech lat Thomas wielokrotnie udowodnił, że świetnie rozumie specyfikę branży deweloperskiej i jest w stanie poprowadzić firmę w odpowiednim kierunku.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
tak