eamon o'donovan
: pn cze 29, 2026 11:52 pm
Eamon "Eamy" O'Donovan

data i miejsce urodzenia
01/02/1992, Dublin, Irlandiazaimki
on/jegozawód
detektyw w wydziale zabójstwmiejsce pracy
Toronto Police Service (TPS) Headquartersorientacja
nie zastanawiał się nad tymdzielnica mieszkalna
the junctionpobyt w toronto
od kilkunastu latumiejętności
Poza podstawowymi umiejętnościami potrzebnymi w policji Eamon dość łatwo przyswaja sobie obce języki, chociaż nigdy specjalnie nie starał się poznać ich jak najwięcej. Przesłuchiwanym zazwyczaj do tej pory trudno było go wyprowadzić z równowagi, a przynajmniej nie wtedy, gdy od siebie tego oczekiwał. W latach studenckich dość dobrze szło mu z żeglarstwem, lecz ostatecznie nie związał z tym swojej przyszłości.słabości
Od dłuższego czasu ma problemy z właściwym okazywaniem własnych emocji. Często dusi je w sobie, co nieodpowiednio odbija się na jego zdrowiu psychicznym. Wydaje się przez to na pierwszy zrzut oka ogromnie nieczułą i pozbawioną empatii osobą. Niekiedy ma problemy z podejmowaniem rozsądnych oraz bezpiecznych dla siebie decyzji, co doprowadza niejednokrotnie do pakowania się w kłopoty. Is aicher in gaíth innocht
Fu-fúasna fairge findfholt
Matczyne włosy okalały twarz kilkuletniego dziecka, gdy wtulała je we własne ramię, starając się uchronić go od podmuchów silnego wiatru. Zerwał się niespodziewanie, kiedy spacerowała na klifach w Howth wraz ze swym pierworodnym. Szeptem muskała jego ucho melodią irlandzkiej kołysanki, by ukoić płacz rosnący w dziecięcej piersi.
W tym wzrastała jego dusza, by już nigdzie indziej nie poczuć się jak w d o m u.
Nastoletni chłopak otulał się grubym szalikiem, pokonując kolejną przecznicę Toronto. Mróz niemiłosiernie szczypał go w policzki, kiedy on przeklinał w duszy obcą mu ziemię. Odmienną od rodzinnych stron, w której czuł się niezmiernie wyobcowany i wyrwany siłą z korzeniami, zapuszczanymi od samych narodzin. Próbował tygodniami długich dyskusji wyperswadować, pozostanie w rodzimej Irlandii wraz z dziadkami, lecz żadne słowa nie przybliżyły go do upragnionego celu. Czuł się bezsprzecznie, jakby porzucił całe swoje dziedzictwo dla niewyraźnego marzenia rodziców o lepszej przyszłości.
A on
Teraz jednakże stając nad brzegiem kanadyjskiego jeziora, w sercu czuć mógł wyłącznie pustkę. Marną nadzieję na odszukanie czegoś, co zaspokoi jego tęsknotę za jego ziemią za oceanem nieszczęść.
Mężczyzna z niechęcią podniósł własną głowę ze stołu, kiedy do mieszkania wkroczył nieproszony gość. Intruz przystanął tuż przy nim, chwytając go w pułapkę zaniepokojonego spojrzenia. Nim Eamon zdążył zareagować, przyjaciel wyrwał z jego dłoni półpustą butelkę trunku i cofnąć się zapobiegawczo przy tym o krok.
Cholera O'Donovan, nigdy nie powinieneś zajmować się tą sprawą... Wkradająca się prawda pod skórę Irlandczyka wznieciła w nim wyłącznie koleją falę gniewu, zalewającą bez litości każdy zakamarek jego umysłu. Spojrzenie utkwił w otwartych aktach na blacie stołu, zastawionego w większości pustymi butelkami po różnego rodzaju alkoholach. Ze zdjęcia patrzyło na niego łagodne spojrzenie, należące do młodej jasnowłosej kobiety. Tuż pod tym słowa znane już praktycznie przez niego na pamięć układały się w niezaprzeczalny wyrok; wpierw wkładający jej sprawę w kategorię wakacyjnego zaginięcia, by po tygodniach dochodzeń nieszczęśliwie przenieść ją do spraw zajmujących się handlem ludźmi. Spoglądając na zdjęcie kobiety, doskonale pamiętał dzień, gdy zostało ono wykonane. Ich leniwy poranek między falami pościeli przeciągnięty praktycznie do samego południa, śniadanie zjedzone w biegu jak całe ich dotychczasowe życie i pocałunek skradziony tuż przed zasiądnięciem przed obiektywem fotografa; ten jeden szczegół widoczny na fotografii w postaci delikatnie rozmazanej szminki na pełnych ustach.
Mimo duszącej nadziei kryjącej się za stwierdzeniem "zaginiona" doskonale rozumiał, iż już nigdy jego ukochana miała do niego nie powrócić.
Twoja sprawa, to nie mnie oskarżają o morderstwo.
Tańczące dźwiękami obdartymi z emocji na ustach młodego detektywa, którzy mierzył lodowatym spojrzeniem, siedzącego przed nim przesłuchiwanego mężczyznę. Młodzieniec nie potrafił już ukryć szargających nim uczuć, zanosząc się wręcz dziecięcym łkaniem. Sytuacja ta, jak i wiele do niej podobnych nie wzbudzały w Eamonie choćby iskry współczucia. Ze stoickim spokojem obserwował stopniowe łamanie się przesłuchiwanego, który najpewniej zbrodni dokonał w wyniku własnych tragedii, lecz te w tym momencie nie znaczyły zupełnie nic dla Irlandczyka opierającego się powoli na metalowe oparcie krzesła.
Bez mrugnięcia okiem zrujnowałby go bardziej, gdyby od tego zależało rozwiązanie sprawy... bo przestał już c z u ć dawno temu, z sercem pogrzebanym w nieznanym mu miejscu.
Ciekawostki
— Urodził się w Irlandii, będąc przy tym silnie związany z kulturą ojczyzny. Jest niezmiernie dumny z własnego pochodzenie, płynnie posługując się gaelickim. — Przed rozpoczęciem kariery w policji studiował kryminologię. A podczas studiów był członkiem klubu żeglarskiego, często pływając wtedy też w regatach. Do tego stopnia, iż udawało się razem (głównie drużynowo) zdobywać im wysokie miejsca w tychże zawodach.
— Po wypiciu większej ilości alkoholu wydaje mu się, że świetnie potrafi śpiewać i jest przy tym bardzo chętny do prezentacji swoich umiejętności.
— Ma sporą bliznę na prawej łopatce, która jest pamiątką po wypadku na żaglówce, gdy zaskoczył ich niespodziewanie sztorm.
— Zdarza mu się — czego żarliwie się wypiera — mówić przez sen. Gdy był młodszy, występowały również epizody z lunatykowaniem, lecz te aktualnie są o wiele rzadsze.
— W szkole, by nie usnąć na lekcjach, starał się notować lewą ręką. Co dziwne, szło mu to tak dobrze, że czasami zastanawiał się, czy aby na pewno jest praworęczny.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
nie