Strona 1 z 1

let's play a game

: czw lip 02, 2026 10:52 pm
autor: Nora Carter
— Nie. Ja nie przyjmuję odmowy — powiedziała ostro, wpatrując się natarczywie w plecy Felixa. Nora stanęła za fotelem, do którego przyrósł jej przyjaciel i chwyciła za oparcie, żeby gwałtownie odwrócić go w swoją stronę. Nie było to najłatwiejsze zadanie, bo chłopak był o wiele wyższy, a fotel znacznie cięższy. Dobrze, że była na tyle uparta, że zrobiłaby to nawet, gdyby miała przybić swoje stopy do podłogi. Carter położyła obie dłonie na podłokietnikach krzesła i nachyliła się w jego stronę, ściągając przy tym gniewnie brwi. Dziewczyna wyglądała dziś jak milion dolarów; nie zamierzała pozwolić, żeby jej dzisiejszy outfit poszedł na marne. Poza tym Felix obiecał jej już d w u k r o t n i e, że wyjdzie z nią wieczorem na miasto. A jak Nora zaczynała się ekscytować lub była na coś nakręcona, to żadna siła nie była w stanie jej powstrzymać.
Podwijając przydługie rękawy swojego szarego swetra, basistka pochyliła się nad komputerem, żeby wyłączyć ekran. Nie dotykała innych przycisków, bo nie wiedziała, jak chłopak mógłby na to zareagować. Poza tym, gdyby ktoś odpiął od zasilania jej komputer, kiedy grała i próbowała poprawić swój wynik, to najprawdopodobniej wpadłaby w szał. Kochała gry równie mocno, co kochała muzykę i gdyby nie wylądowała w zespole, z pewnością zostałaby streamerką. Tak czy inaczej, niezależnie od nastroju Carlsona, dziewczyna zamierzała wyciągnąć go ze sobą.
— Musisz iść tam ze mną, bo jak mnie porwą, to będziesz mnie miał na sumieniu — powiedziała, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Zaraz jednak postukała się długim, czarnym paznokciem w policzek i uśmiechnęła dość przebiegle. — Albo znajdę ci miłość twojego życia! Wiesz, że jestem w tym dobra. Potrafię wyłapać chętnych chłopców — powiedziała energicznie, łapiąc za fotel, by odciągnąć go tak daleko, jak tylko miała na to siłę. — Obiecałeś mi, Felix, do cholery! Nie wystawiaj mnie dzisiaj — rzuciła, w końcu opadając na jego łóżko i zarzucając nogę na nogę. Krzyżując z powrotem ręce na klatce piersiowej, Nora zatrzymała na nim poważne spojrzenie. — Daję ci dziesięć minut na ogarnięcie się. W innym wypadku twój sprzęt ląduje na ulicy — dodała poważnie. Carter była nieobliczalna; a choć zwykle tylko żartowała, tak bezpieczniejszym wyborem, byłoby nie testowanie jej możliwości. Szczególnie, gdy próbowała komuś zagrozić.
— Nie musimy iść na kluby. Możemy iść coś zjeść albo napić się drinka. Jednego. Cokolwiek, co sprawi, że nie zacznę obrastać pajęczyną — parsknęła, rozglądając się w tym czasie po jego pokoju. Zwykle spotykali się na zewnątrz lub u niej, ale teraz sama wprosiła się do jego mieszkania. Dla wielu ludzi mogła być irytująca, ale taka była jej natura. Nie była w stanie tego w żaden sposób kontrolować.

Felix

let's play a game

: ndz lip 05, 2026 12:41 am
autor: Felix Carlson
Wparowała do niego niczym burza, siejąc zamęt. Wystarczyło, że w grze, w którą właśnie pykał, nie szło mu tak, jak powinno. Team, który miał poprowadzić go do zwycięstwa okazał się być po prostu niekompetentny, a niestety nie zawsze dało się wykerować całą rozgrywkę samemu. Musiał przecierpieć, tłumiąc w sobie irytację. Nie czas było na napaści gniewu!
Kto wie, może Nora pojawiła się u niego w samą porę, odciągając go od komputera, który zdawał się budzić w nim mało pożądane emocje. Kochał sprzęty elektroniczne, kochał nowinki technologiczne, ale nie zawsze kochał ludzi, którzy byli jego partnerami w League of Legends.
Spojrzał na twarz przyjaciółki, trochę zdezorientowany. Chwilę zajęło mu wrócenie do rzeczywistości, odganiając przy okazji niesmak niepowodzenia, którzy buzował w jego ciele. Następnym razem upewni się, że wygra, bo jeszcze trochę, a straci Diamentową rangę.
-Jaka istnieje szansa, że w ogóle byłbym w stanie odmówić? - uśmiechnął się do niej szeroko. Miała sporo siły jak na coś tak kruchego. Górował nad nią wzrostem, jak również wagą, a ona z taką łatwością dała radę go obrócić! Wiedział o niej mniej, niż podejrzewał. Może była niczym te wszystkie postaci z komiksów posiadające supermoce, a żyjące w ukryciu, z dala od ludzi, którzy mogliby je wykorzystać?
-Jesteś urocza, kiedy próbujesz się na mnie gniewać, wiesz? Twój przyszły chłopiec będzie szczęściarzem - skomentował, unosząc dłoń i dotykając policzka dziewczyny. Niech już się tak nie naburmusza, bo to wcale nie działało korzystnie. Była zbyt piękna, żeby marszczyć czoło.
Przeciągnął się na krześle czując, jak zastały mu się wszystkie kości. Ile czasu właściwie dzisiaj spędził przed monitorem? Potrafił stracić poczucie, odcinając się od rzeczywistości, uciekając do świata wirtualnego. Tam było znacznie łatwiej, bo człowiek nie musiał mierzyć się z emocjami. A te ostatnio dawały się Felixowi we znaki. Jak nie przystojniak z baru, który wcale nie był nim zainteresowany, tak chłopak z sąsiedztwa, który wysyłał mu sprzeczne sygnały. Jak miał się umawiać, skoro nie rozumiał ludzi?
-Nie szukaj mi nikogo, dobrze? Pójdę z tobą, ale obiecaj mi, że nie wepchniesz mnie w niczyje ramiona - westchnął. Nie pierwszy raz próbowała go jawnie sprzedać, nie zawsze jednak trafiając w gust młodego analityka. Biedny lubił osoby,od których zalatywało kryminałem i buńczucznością. Jego przeciwieństwo.
-Ale… w co ja mam się właściwie ubrać? Dres nie przejdzie, widzę to po twojej minie - rzucił, wstając, ukazując w ten sposób różnicę we wzroście pomiędzy nimi. Dawid i Goliat. Frodo i Aragorn. Jak zwał tak zwał, Nora była ewidentnie pocket size. - Pomożesz mi? - spojrzał na nią. Jeśli już miał wyjść, zostawiając miłość życia w mieszkaniu, nie wyjdzie w bluzie, którą miał na sobie. Co prawda umiał się ubrać sam, ale liczył, że przynajmniej trochę odwlecze w czasie wypełznięcie z jaskini. Kto wie, może Nora się rozmyśli!

Nora Carter

let's play a game

: ndz lip 05, 2026 12:30 pm
autor: Nora Carter
— No generalnie to szansa jest zerowa — powiedziała niewinnie. Nora była cholernie upartą osobą, więc jak czegoś chciała, to dążyła do tego za wszelką cenę. Szczególnie, jeśli w grę wchodziły wydarzenia towarzyskie; Carter kochała ludzi, równie mocno co wyjścia na miasto. Lubiła tańczyć, imprezować, poznawać nowe osoby, rozmawiać i żyć, jakby jutra miało nie być. A jakby do tego mogła jeszcze występować ze swoim zespołem? Idealny wieczór i spełnienie jej marzeń. Widząc uśmiech, pojawiający się na wargach Felixa, basistka odetchnęła z ulgą. Najwidoczniej tę walkę wygrała bez większego trudu — chociaż raz! Już na samą myśl o nadchodzącym wieczorze, czuła ekscytację. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz udało jej się znaleźć wspólny czas z Felixem; dorosłe życie było do kitu, jeśli o to chodziło. Poza tym Nora spędzała bardzo dużo czasu w studiu albo ze swoim zespołem, koncertując lub generalnie pracując nad muzyką. Też nie wychodziła noc w noc, ale nadal... regularnie.

Zawsze jestem urocza — westchnęła, mimo swoich słów, uśmiechając się słodko. Gdy tylko dotknął jej policzka, zaśmiała się melodyjnie; to zabawne, jak dobrymi przyjaciółmi byli, bo początek ich znajomości teraz wydawał jej się… dziwny. No, ale każdy ma prawo się pomylić, tak? Dopiero na drugą część jego zdania, ożywiła się nieco bardziej, odruchowo chwytając go za nadgarstek. — Poza tym chyba oszalałam. Wyobraź sobie, że mam ochotę spotkać się z jakimś chłopakiem więcej niż jeden raz — powiedziała, bo od niedawna była jedna osoba, która przez ostatnie dni, nie wychodziła z jej głowy nawet na sekundę. — Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam ochotę z kimś porozmawiać, a nie tylko zaciągnąć go do łóżka. Chociaż to też bym właściwie zrobiła. Obie te rzeczy mogłyby być z nim super — dodała z przejęciem. — Może jestem chora? — rzuciła z przerażeniem, dotykając wierzchem dłoni swojego czoła.

— Obiecuję, obiecuję — westchnęła, wywracając oczami. Nie musiał już wiedzieć, że skrzyżowała palce za swoimi plecami. Robiła to tylko dla jego dobra, naprawdę! Poza tym nie wiadomo, jak potoczy się ich wspólna noc, może chłopak sam przypadkowo trafi w ramiona jakiegoś innego ładnego chłopaczka. Nora nie zamierza wówczas stać mu na drodze do zabawy i szczęścia. Może jedynie kibicować mu z boku. Gorzej, jakby chcieli podbić do tego samego, ale póki co, Carter była dobrej myśli.

Słysząc jego prośbę, by pomogła mu się ubrać, Nora zeskoczyła z łóżka z szerokim uśmiechem na ustach. Pytał właściwą osobę; taką, która wiedziała w czym chodzić, by dobrze się prezentować. No i nie — nie zamierzała pozwolić mu na wyjście w dresach. To na pewno podeszłoby pod jakiś paragraf. Nora zadarła głowę, żeby spojrzeć na jego twarz, a później na całą jego sylwetkę, po czym ruszyła w stronę jego szafy, żeby przejrzeć ubrania. Wyszukała jakiś biały t-shirt, fajne spodnie i rzuciła to prosto w jego ramiona.
— Będziesz wyglądał jak największa hotówa. Poza mną, rzecz jasna — mruknęła głośno, chwytając z podłogi skórzaną kurtkę, która miała być zwieńczeniem outfitu. Gdy podniosła odzież wierzchnią, jej oczom ukazała się jakaś szkatułka. — A co ty tam masz? Narkotyki? — rzuciła pół żartem, pół serio, bo ów pudełeczko było schowane na dnie szafy. Nie dotknęła go, bo miała szacunek do jego własności, szczególnie tak ukrytych, ale korciło, żeby spytać.

party people.. almost