this is not toronto comicon
: pn lip 06, 2026 11:32 pm
Potrafiła z pewnością odczytać emocje widniejące na rysunkach. Dostrzegała coś więcej niż faktyczne kształty, w które układały się linie jej szkiców. Potrafiła zobaczyć więcej niż zwyczajna nagość modela, ale to było coś zupełnie innego niż rozszyfrowanie faktycznego wyrazu twarzy, mowy ciała czy zwyczajnych intencji osoby, którą miała przy sobie. Realne emocje były o wiele trudniejsze do interpretacji.
Mogły w każdej chwili się ze sobą pogryźć. Manewrowanie między własnymi słowami i emocjami stawało się z każdą chwilą coraz groźniejsze. Co chwila były gotowe do tego, aby zwyczajnie w każdej chwili przekroczyć tę cienką linę oddzielającą zwyczajny żart od personalnego ataku i zarzewia kłótni. Sytuacja jednak na pewno została załagodzona, gdy tylko Prescott zaproponowała, że może udać się na kolejny dzień konwentu.
Nie mogła rzecz jasna odpowiedzieć jej wprost dlaczego chciała tam się znaleźć. Z jednej strony faktycznie znalazła tam masę ciekawych rzeczy, a z drugiej może była ciekawa czy na pewno uda jej się przetrwać całe dwadzieścia cztery godziny, a może i dłużej bez zamordowania się z River? Jak na razie szło im całkiem nieźle. Pytanie, kiedy faktycznie natrafią na przeszkodę.
Nie potrzebowała tak wiele czasu, aby się przygotować do drogi. Głównie dlatego, że była w dużej mierze ogarnięta w momencie, gdy wychodziła już z łazienki. Nie potrzebowała raczej niczego więcej. Nie mogła też powstrzymać się od zlustrowania uważnym spojrzeniem River, która zdecydowanie połechtała jej ego, decydując się na strój, który odkrywał tak wiele. Przynajmniej dzięki temu każdy mógł podziwiać dzieło Ruelle, które widniało na skórze rysowniczki. Absolutnie bezwstydna kreacja. W dodatku taka, która sprawiała, że nagle Prescott zastanawiała się nad tym czy raczej zamiast jechać na konwent nie powinny wrócić do łóżka...
W tym momencie jakoś trudno było jej się przejmować Casparem. Miał za swoje za to, że starał się ją tak usilnie nagabywać przez wiadomości. Zapewne mogłaby zażartować coś na temat tego, że mogłyby go zgarnąć do bagażnika, ale zamiast tego zwyczajnie zapakowała się do auta i pozwoliła na to, aby River zaczęła swój szalony pęd przez ulice Toronto. Tym razem jednak nie próbowała jej rozproszyć własnym dotykiem.
W końcu jednak dotarły na miejsce, a tanatorpraktorka spojrzała jeszcze na ekran swojego telefonu, gdzie widniała seria wiadomości od Fernwooda wypisującego do niej z ubera. Na razie jednak zignorowała je wszystkie, aby zamiast tego sprawdzić godzinę. Miały jeszcze nieco czasu do tego, aby rozstawić się na stoisku Cross z tego, co kojarzyła.
- Jeszcze jest wcześnie... Wezmę nam coś konkretnego do zjedzenia na jednym ze stoisk - powiedział jakby od niechcenia po czym spojrzała wyczekująco w stronę rysowniczki, gdy zmierzały do wejścia.
To był jej moment na to, aby przedstawić jakieś ewentualne życzenia czy preferencje, bo inaczej zwyczajnie weźmie jej to samo, co dla siebie. Niech dziewczyna zna jej ludzkie serce.
River Cross
Mogły w każdej chwili się ze sobą pogryźć. Manewrowanie między własnymi słowami i emocjami stawało się z każdą chwilą coraz groźniejsze. Co chwila były gotowe do tego, aby zwyczajnie w każdej chwili przekroczyć tę cienką linę oddzielającą zwyczajny żart od personalnego ataku i zarzewia kłótni. Sytuacja jednak na pewno została załagodzona, gdy tylko Prescott zaproponowała, że może udać się na kolejny dzień konwentu.
Nie mogła rzecz jasna odpowiedzieć jej wprost dlaczego chciała tam się znaleźć. Z jednej strony faktycznie znalazła tam masę ciekawych rzeczy, a z drugiej może była ciekawa czy na pewno uda jej się przetrwać całe dwadzieścia cztery godziny, a może i dłużej bez zamordowania się z River? Jak na razie szło im całkiem nieźle. Pytanie, kiedy faktycznie natrafią na przeszkodę.
Nie potrzebowała tak wiele czasu, aby się przygotować do drogi. Głównie dlatego, że była w dużej mierze ogarnięta w momencie, gdy wychodziła już z łazienki. Nie potrzebowała raczej niczego więcej. Nie mogła też powstrzymać się od zlustrowania uważnym spojrzeniem River, która zdecydowanie połechtała jej ego, decydując się na strój, który odkrywał tak wiele. Przynajmniej dzięki temu każdy mógł podziwiać dzieło Ruelle, które widniało na skórze rysowniczki. Absolutnie bezwstydna kreacja. W dodatku taka, która sprawiała, że nagle Prescott zastanawiała się nad tym czy raczej zamiast jechać na konwent nie powinny wrócić do łóżka...
W tym momencie jakoś trudno było jej się przejmować Casparem. Miał za swoje za to, że starał się ją tak usilnie nagabywać przez wiadomości. Zapewne mogłaby zażartować coś na temat tego, że mogłyby go zgarnąć do bagażnika, ale zamiast tego zwyczajnie zapakowała się do auta i pozwoliła na to, aby River zaczęła swój szalony pęd przez ulice Toronto. Tym razem jednak nie próbowała jej rozproszyć własnym dotykiem.
W końcu jednak dotarły na miejsce, a tanatorpraktorka spojrzała jeszcze na ekran swojego telefonu, gdzie widniała seria wiadomości od Fernwooda wypisującego do niej z ubera. Na razie jednak zignorowała je wszystkie, aby zamiast tego sprawdzić godzinę. Miały jeszcze nieco czasu do tego, aby rozstawić się na stoisku Cross z tego, co kojarzyła.
- Jeszcze jest wcześnie... Wezmę nam coś konkretnego do zjedzenia na jednym ze stoisk - powiedział jakby od niechcenia po czym spojrzała wyczekująco w stronę rysowniczki, gdy zmierzały do wejścia.
To był jej moment na to, aby przedstawić jakieś ewentualne życzenia czy preferencje, bo inaczej zwyczajnie weźmie jej to samo, co dla siebie. Niech dziewczyna zna jej ludzkie serce.
River Cross