I can tell that we are gonna be friends
: ndz lip 12, 2026 1:29 am
To był idealny dzień na krótki spacer, zwieńczony czytaniem książki na jednej z plaż. Czy było coś lepszego, niż wsłuchiwanie się w szum fal, pogrążając się w świecie fantazji literackiej? Lubiła stan, kiedy wyłączała się kompletnie, oddając się błogiej przyjemności śledzenia pięknie napisanych słów. Ach, już nie mogła się doczekać, by poznać dalsze losy dwójki bohaterów, przed którymi stało jeszcze tak wiele przeciwności! Ile to razy wyobrażała sobie, że sama jest jednym a nich, przeżywając podobne przygody? Ile razy zmieniała otaczający ją świat na zupełnie inny - ten, który istniał jedynie w jej głowie. Miała wybujałą wyobraźnię i była z niej dumna, korzystając zawsze kiedy nadarzyła się okazja. Ostatecznie nie miała pewności, że wraz z wiekiem nie nastąpi zanik! nie chciała stracić umiejętności, nie wyciskając z niej jak najwięcej.
Przewiesiła zieloną torbę przez ramię, wcześniej pakując do niej krem z filtrem, książkę, butelkę z wodą i kilka batoników, gdyby nagle zgłodniała. Była łasa na słodycze i nie wyobrażała sobie, że w chwilach napadu głodu nie miałaby niczego pod ręką.
Zadowolona, udała się w sobie tylko znanym kierunku, rozprawiając przy okazji nad pięknem miasta oraz mieszającej się z budynkami natury. Idealna harmonia pomiędzy dwoma światami.
Sięgnęła po telefon, sprawdzając powiadomienia z Tumblr. Dwa dni - tyle minęło od ostatniego zdjęcia opublikowanego przez jej internetowego przyjaciela. Może był na wyjątkowo porywającej wycieczce i nie był wstanie niczego wrzucić? Przywykła, że każdego dnia dane jej było patrzeć na różne zakątki świata oczami kogoś, kto był tam naprawdę. To życie musiało być wspaniałe! Nowe miejsca, nowi ludzie. Ach, ile obrazów mogłaby wtedy stworzyć! Ile piosenek napisać.
Uśmiechając się do siebie wylądowała ostatecznie w miejscu, w którym jeszcze kilka dni temu siedziała z pięcioma nowopoznanymi dziewczynami. Cóż to było za spotkanie! Nadal nie mogła uwierzyć, że poznała tak wspaniałe osoby, zdając się na zupełny przypadek. Co prawda nie wiedziała, kto właściwie zainstalował jej w telefonie aplikację, ale korzystała z niej częściej, głównie by lajkować zdjęcia swoich nowych koleżanek. Były takie śliczne!
Rozglądając się za miejscem, w którym mogłaby przycupnąć, dostrzegła samotnie opalającą się dziewczynę. Przecież było tak gorąco, a ona zdawała się tam być od dłuższego czasu. Jasne, nie miała takiej pewności, ale przezorność to podstawa.
-Ojej! Robisz się cała czerwona! Użyłaś kremu? W razie czego pożyczę ci mój - powiedziała, kucając przy nieznajomej, której skóra robiła się coraz bardziej czerwona. - Bo nie zasnęłaś, prawda? - Chcąc się upewnić lekko nią potrząsnęła. Ostatnie, czego dziewczyna chciała, to bolesne poparzenia słoneczne.
Carmen Torres
Przewiesiła zieloną torbę przez ramię, wcześniej pakując do niej krem z filtrem, książkę, butelkę z wodą i kilka batoników, gdyby nagle zgłodniała. Była łasa na słodycze i nie wyobrażała sobie, że w chwilach napadu głodu nie miałaby niczego pod ręką.
Zadowolona, udała się w sobie tylko znanym kierunku, rozprawiając przy okazji nad pięknem miasta oraz mieszającej się z budynkami natury. Idealna harmonia pomiędzy dwoma światami.
Sięgnęła po telefon, sprawdzając powiadomienia z Tumblr. Dwa dni - tyle minęło od ostatniego zdjęcia opublikowanego przez jej internetowego przyjaciela. Może był na wyjątkowo porywającej wycieczce i nie był wstanie niczego wrzucić? Przywykła, że każdego dnia dane jej było patrzeć na różne zakątki świata oczami kogoś, kto był tam naprawdę. To życie musiało być wspaniałe! Nowe miejsca, nowi ludzie. Ach, ile obrazów mogłaby wtedy stworzyć! Ile piosenek napisać.
Uśmiechając się do siebie wylądowała ostatecznie w miejscu, w którym jeszcze kilka dni temu siedziała z pięcioma nowopoznanymi dziewczynami. Cóż to było za spotkanie! Nadal nie mogła uwierzyć, że poznała tak wspaniałe osoby, zdając się na zupełny przypadek. Co prawda nie wiedziała, kto właściwie zainstalował jej w telefonie aplikację, ale korzystała z niej częściej, głównie by lajkować zdjęcia swoich nowych koleżanek. Były takie śliczne!
Rozglądając się za miejscem, w którym mogłaby przycupnąć, dostrzegła samotnie opalającą się dziewczynę. Przecież było tak gorąco, a ona zdawała się tam być od dłuższego czasu. Jasne, nie miała takiej pewności, ale przezorność to podstawa.
-Ojej! Robisz się cała czerwona! Użyłaś kremu? W razie czego pożyczę ci mój - powiedziała, kucając przy nieznajomej, której skóra robiła się coraz bardziej czerwona. - Bo nie zasnęłaś, prawda? - Chcąc się upewnić lekko nią potrząsnęła. Ostatnie, czego dziewczyna chciała, to bolesne poparzenia słoneczne.
Carmen Torres