Andrew Ralph Minyard
: pn lip 20, 2026 11:01 pm
Andrew Ralph Minyard

data i miejsce urodzenia
13.07.1991 I Whitehorse, Kanada zaimki
on/jegozawód
księgowymiejsce pracy
Raptureorientacja
biseksualnadzielnica mieszkalna
Parkdalepobyt w toronto
Dwa lataumiejętności
ma Excela oraz programy rachunkowe w małym paluszku; prawo jazdy na samochód i motocykl; trenował krav mage i boks; złota rączka; szydełkowanie, haftowanie i dzierganie; czasami coś zaśpiewa, zatańczy albo ugotuje; może ruszać uszami; malarz, tynkarz, akrobatasłabości
jakiekolwiek chodzenie po górach czy lasach w jego przypadku odpada; oślizgłe zwierzęta go obrzydzają; temat przeszłości i rodziny; skłonności do używek; antytalent lingwistyczny; szybko puszczają mu nerwy; ma problemy z agresją; łatwo go sprowokować;
Jukon nie należał do najprzyjemniejszych miejsc do życia, a zwłaszcza Whitehorse. Mając gromadkę nieznośnego rodzeństwa, fanatycznie religijną matkę i ojca, który lubił zajrzeć do kieliszka, a po tym znęcać się nad rodziną, to nie mogło skończyć się dobrze. Rodzicielka biernie się temu przyglądała, usprawiedliwiając się wiarą, że bóg ma co do nich większy plan, a oni muszą mu po prostu uwierzyć we wszystko. Siniaki, krew czy złamania miał stanowić drobną niedogodność, która z czasem przemieni się w zbawienie.
Andrew nienawidził tej religii i ani trochę w nią nie wierzył.
Mając siedem lat pochował matkę wraz z najmłodszym członkiem rodziny; Nie przeżyła porodu, a reszta jej dzieci została pozostawiona na pastwę okrutnego losu, noszącego maskę z twarzą ojca. Ten nie radząc sobie z niczym, wolał skupić się na alkoholu i pracy w kopalni, gdzie przychodził pod wpływem.
Śmierć ojca nie zrobiła na nim najmniejszego wrażenia. Jak mógłby płakać po kacie, który pozostawił na jego ciele ślady do końca życia? Wypadek w pracy nikogo nie zdziwił, podobnie jak wizyta pracowników opieki społecznej, którzy zabrali ze sobą dzieci. Nikt z rodziny nie chciał podjąć się opieki nad całą gromadką straumatyzowanych dzieciaków, dlatego woleli oddać ich pod opiekę systemu. Wtedy po raz ostatni Andrew widział swoje rodzeństwo.
Klika pierwszych rodzinach zastępczych nie potrafiło sobie z nim poradzić. Trwało to jakieś dwa lata nim trafił do Minyardów z Vancouver. Tam poczuł to, czego nigdy wcześniej nawet nie posmakował – bezpieczeństwa. Otrzymał przestrzeń i zrozumienie, które pomogło mu się wyciszyć i uspokoić.
Po biologicznym ojcu odziedziczył wybuchowy temperament, przez co nie raz i nie dwa, państwo Minyard musieli stawić się w szkole z powodu bójek, w których brał udział. Największą sprzecznością było w nim to, że ulubionym przedmiotem była matematyka. Nie miał z nią najmniejszych problemów, ba ta wydawała mu się dziecinnie łatwa. Łatka łobuza-kujona przylgnęła do niego przez cały czas edukacji.
Pod koniec licem zapoznał miłość swojego życia – Biancę, dziewczynę z sąsiedztwa, która samym uśmiechem potrafiła rozgonić największe zmartwienie. Odnalazł w niej powierniczkę, bratnią duszę, która rozumiała go bez słowa i nigdy nie pytała, po prostu wszystko wiedziała. Razem poszli na studia, ona na prawo, a on na księgowość. Przez cały okres edukacji nie odstępowali się na krok. Andrew w wolnych chwilach dorabiał na remontach, chcąc odłożyć jak najwięcej na przyszły ślub czy wspólny dom.
Nigdy nie było u nich lekko. Minyard miał lepsze i gorsze chwile. Napady złości czy marazmu, z którego ciężko można go było wyrwać. Nadal potrafił się dać wciągnąć w bójki. Unikał używek, chociaż te potrafiły go odnaleźć w każdym, możliwym miejscu. Mimo tych wszystkich zgrzytów, starał się być lepszym człowiekiem. Aby Bianca przyjęła jego zaręczyny. Aby mogli stworzyć szczęśliwą rodzinę.
Ukończenie studiów. Zaręczyny. Pierwsza praca w zawodzie. Ślub. Kupno domu przy wsparciu rodziców. Ciążą. Narodziny dziecka.
Wszystko to zlewało się w jedną całość. Był szczęśliwym na tyle ile mógł. Kochał swoją żonę. Kochał swoje dziecko. Mimo wszystko nadal miał problemy ze spokojnym i ułożonym życiem.
Mając trzydzieści trzy lata został wdowcem i nie mógł się nazywać ojcem.
Policja tłumaczyła, że to był wypadek. Nieuważny kierowca ciężarówki, śliska szosa i nie dało się temu zapobiec. A jednocześnie Andrew czuł wyrzuty sumienia, jakby to on zabił swoją rodzinę. Dał się wmanewrować w nieczyste interesy, a gdy chciał się wycofać stało się to. Nie wierzył w tego rodzaju przypadki.
Został sam z wyrzutami sumienia.
Sprzedał wszystko co miał w Vancouver. Oddał rodzicom i teściom pieniądze, a sam przeprowadził się na drugi koniec kraju do Toronto.
Nowy start, stare nawyki i nieprzewidziana przyszłość.
~ Przez traumę jako przeżywał jako dziecko, nie ma zamiaru spotykać się z kimkolwiek ze swojego rodzeństwa. Nie przyniesie mu to żadnych korzyści, a rozdrapie tylko ledwo co zabliźnione rany.
~ Robótek ręcznych nauczyła go matka zastępcza, twierdząc, że to pomoże mu się wyciszyć, a jednocześnie zajmie jego głowę i dłonie na tyle długo, że wybije mu to z głowy głupie pomysły.
~ Robota w wykończeniówce to z kolei działka ojca zastępczego. Zabierał Andrew ze sobą na zlecenia, więc koniec końców ten zaczął łapać o co chodzi, a z czasem chętniej pomagać.
~ Ma niezdrową słabość do wszelkiego rodzaju używek. Alkohol stara się ograniczyć, jednak papierosy czy mocniejsze świństwa bywają na porządku dziennym.
~ Cierpi na DDA, jednak nie ma zamiaru nic z tym zrobić. Podobnie jak z nieprzepracowaną traumą po utracie rodziny.
~ Po śmierci żony na jego głowie pozostała opieka nad paskudnie brzydkim kotem, którego ta przygarnęła z ulicy.
~ Uwielbia czytać książki Grahama Hancooka i zagłębiać się we wszystkie teorie spiskowe. Nie potrafi tego racjonalnie wyjaśnić, ale wkręcił się w to mocno.
~ Tak naprawdę nie robi z włosami za dużo. One po prostu takie są, a on nie ma zamiaru ich niszczyć.
~ Lubi Pokemony.
~ I wdawać się w bójki.
Andrew nienawidził tej religii i ani trochę w nią nie wierzył.
Mając siedem lat pochował matkę wraz z najmłodszym członkiem rodziny; Nie przeżyła porodu, a reszta jej dzieci została pozostawiona na pastwę okrutnego losu, noszącego maskę z twarzą ojca. Ten nie radząc sobie z niczym, wolał skupić się na alkoholu i pracy w kopalni, gdzie przychodził pod wpływem.
Śmierć ojca nie zrobiła na nim najmniejszego wrażenia. Jak mógłby płakać po kacie, który pozostawił na jego ciele ślady do końca życia? Wypadek w pracy nikogo nie zdziwił, podobnie jak wizyta pracowników opieki społecznej, którzy zabrali ze sobą dzieci. Nikt z rodziny nie chciał podjąć się opieki nad całą gromadką straumatyzowanych dzieciaków, dlatego woleli oddać ich pod opiekę systemu. Wtedy po raz ostatni Andrew widział swoje rodzeństwo.
Klika pierwszych rodzinach zastępczych nie potrafiło sobie z nim poradzić. Trwało to jakieś dwa lata nim trafił do Minyardów z Vancouver. Tam poczuł to, czego nigdy wcześniej nawet nie posmakował – bezpieczeństwa. Otrzymał przestrzeń i zrozumienie, które pomogło mu się wyciszyć i uspokoić.
Po biologicznym ojcu odziedziczył wybuchowy temperament, przez co nie raz i nie dwa, państwo Minyard musieli stawić się w szkole z powodu bójek, w których brał udział. Największą sprzecznością było w nim to, że ulubionym przedmiotem była matematyka. Nie miał z nią najmniejszych problemów, ba ta wydawała mu się dziecinnie łatwa. Łatka łobuza-kujona przylgnęła do niego przez cały czas edukacji.
Pod koniec licem zapoznał miłość swojego życia – Biancę, dziewczynę z sąsiedztwa, która samym uśmiechem potrafiła rozgonić największe zmartwienie. Odnalazł w niej powierniczkę, bratnią duszę, która rozumiała go bez słowa i nigdy nie pytała, po prostu wszystko wiedziała. Razem poszli na studia, ona na prawo, a on na księgowość. Przez cały okres edukacji nie odstępowali się na krok. Andrew w wolnych chwilach dorabiał na remontach, chcąc odłożyć jak najwięcej na przyszły ślub czy wspólny dom.
Nigdy nie było u nich lekko. Minyard miał lepsze i gorsze chwile. Napady złości czy marazmu, z którego ciężko można go było wyrwać. Nadal potrafił się dać wciągnąć w bójki. Unikał używek, chociaż te potrafiły go odnaleźć w każdym, możliwym miejscu. Mimo tych wszystkich zgrzytów, starał się być lepszym człowiekiem. Aby Bianca przyjęła jego zaręczyny. Aby mogli stworzyć szczęśliwą rodzinę.
Ukończenie studiów. Zaręczyny. Pierwsza praca w zawodzie. Ślub. Kupno domu przy wsparciu rodziców. Ciążą. Narodziny dziecka.
Wszystko to zlewało się w jedną całość. Był szczęśliwym na tyle ile mógł. Kochał swoją żonę. Kochał swoje dziecko. Mimo wszystko nadal miał problemy ze spokojnym i ułożonym życiem.
Mając trzydzieści trzy lata został wdowcem i nie mógł się nazywać ojcem.
Policja tłumaczyła, że to był wypadek. Nieuważny kierowca ciężarówki, śliska szosa i nie dało się temu zapobiec. A jednocześnie Andrew czuł wyrzuty sumienia, jakby to on zabił swoją rodzinę. Dał się wmanewrować w nieczyste interesy, a gdy chciał się wycofać stało się to. Nie wierzył w tego rodzaju przypadki.
Został sam z wyrzutami sumienia.
Sprzedał wszystko co miał w Vancouver. Oddał rodzicom i teściom pieniądze, a sam przeprowadził się na drugi koniec kraju do Toronto.
Nowy start, stare nawyki i nieprzewidziana przyszłość.
Ciekawostki
~ Urodził się jako Archibald Rudolph Montoya, jednak wraz z trafieniem do rodziny Minyard zmienił swoje dane. Nie chciał mieć nic wspólnego z poprzednim życiem. ~ Przez traumę jako przeżywał jako dziecko, nie ma zamiaru spotykać się z kimkolwiek ze swojego rodzeństwa. Nie przyniesie mu to żadnych korzyści, a rozdrapie tylko ledwo co zabliźnione rany.
~ Robótek ręcznych nauczyła go matka zastępcza, twierdząc, że to pomoże mu się wyciszyć, a jednocześnie zajmie jego głowę i dłonie na tyle długo, że wybije mu to z głowy głupie pomysły.
~ Robota w wykończeniówce to z kolei działka ojca zastępczego. Zabierał Andrew ze sobą na zlecenia, więc koniec końców ten zaczął łapać o co chodzi, a z czasem chętniej pomagać.
~ Ma niezdrową słabość do wszelkiego rodzaju używek. Alkohol stara się ograniczyć, jednak papierosy czy mocniejsze świństwa bywają na porządku dziennym.
~ Cierpi na DDA, jednak nie ma zamiaru nic z tym zrobić. Podobnie jak z nieprzepracowaną traumą po utracie rodziny.
~ Po śmierci żony na jego głowie pozostała opieka nad paskudnie brzydkim kotem, którego ta przygarnęła z ulicy.
~ Uwielbia czytać książki Grahama Hancooka i zagłębiać się we wszystkie teorie spiskowe. Nie potrafi tego racjonalnie wyjaśnić, ale wkręcił się w to mocno.
~ Tak naprawdę nie robi z włosami za dużo. One po prostu takie są, a on nie ma zamiaru ich niszczyć.
~ Lubi Pokemony.
~ I wdawać się w bójki.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
nie