Sage Jeong-Henderson
: śr lip 22, 2026 2:28 pm
Sage 'Sao' Jeong-Henderson

data i miejsce urodzenia
13/09/1990 I Toronto, Kanadazaimki
ona/jejzawód
nauczycielka muzykimiejsce pracy
Riverdale Collegiate Instituteorientacja
biseksualnadzielnica mieszkalna
Distillery Districtpobyt w toronto
od zawsze z długa przerwąumiejętności
gra na gitarze, pianinie, perkusji. Uzdolniona wokalnie. Gotuje całkiem znośnie, bo jeszcze nikt nie umarł po jej jedzeniu. Ma prawo jazdy. Jeździ konno, chociaż obecnie dużo mniej. słabości
ma zbyt naiwne serduszko co często gęsto wykorzystują inni. Niestety jest tego typu kobietą co to nie ma ręki do kwiatów i zabije nawet kaktusa, więc już nawet nie próbuje bawić się w ogrodnika. Ma uczulenie na banany. Sage jest najstarszą córką. W połowie Koreanka i Kanadyjka. Rodzice rozstali się dość szybko, więc tak naprawdę Sage i jej młodszą siostrę wychowywała jedynie mama nawet jeśli kobieta miała jakiś tam przelotnych facetów w swoim życiu. Uparła się, ze swoje córki wychowa sama i nie potrzebny do tego jej żaden facet.
Sagie była cichym i spokojnym dzieciakiem. Artystyczna dusza, która zdecydowanie bardziej wolała bujać w obłokach niż cokolwiek innego. Miłością do muzyki zapałała dosyć wcześnie i latała po domu ze szczotką jako mikrofonem. Z czasem z wokalu przeniosła się na instrumenty i jako nastolatka uczyła się grać na pianinie, gitarze czy perkusji. Była uzdolniona i widać to było gołym okiem. Matka jako wspierająca kobieta namówiła ją ostatecznie by wyjechała zobaczyć świat i studiować w Stanach. Tak też się stało. Opuściła Toronto by móc zaznać życia jako studentka.
Nowi ludzie, nowe wyzwania. Chłonęła wszystko niczym gąbka, szczególnie naukę, bo przecież muzyka było częścią jej. Sage miała powodzenie u obu płci i lubiła randkować. Zawsze to coś nowego a przy okazji odkrywała dobre i złe knajpki. Ostatecznie uczucia ulokowała w jednym starszym facecie. Czy wiedziała na co się pisze będąc z kimś kto był w Armii? No nie do końca, ale wierzyła, że to wszystko wyjdzie. Przetrwają tych kilka lat rozłąki i będzie okej. Chyba za bardzo bujała w obłokach i miała bajkowe wyobrażenie małżeństwa. Wiedziała, że jej rodzicom nie wyszło, ale była święcie przekonana, że jej się uda. Wspierała swojego partnera i skupiała się na pracy z dzieciakami w szkole muzycznej, która to podjęła po skończeniu studiów. Starała się. Naprawdę się starała i była w cholerę wyrozumiała. Jednak ile można być samej tak naprawdę? Dom, który miała dzielić z mężem był dla niego jedynie przelotnym miejscem do spania między kolejnymi misjami. Czasami czuła się jak taki niepotrzebny mebel. Złożyła nawet papiery rozwodowe, ale ostatecznie do rozwodu nie doszło, a oni dorobili się synka. Miała nadzieję, że wreszcie jej mąż się ogarnie i przestanie tyle jeździć, ale niestety nic się nie zmieniło, a ona została z małym gnomem. Opieka nad synem i etat w szkole były trudnym wyzwaniem. Ostatecznie postanowiła, że wróci do Toronto, bo tam przynajmniej będzie miała wsparcie mamy i siostry. Przesiadywanie w czterech ścianach się skończyło. Miała ludzi, którzy ją wspierali. Małżonek powrócił z wojowania. Jasne nadal wspierała go w każdym aspekcie, ale nauczyła się tak naprawdę żyć sama i funkcjonowanie z mężem było czymś czego powinna się na nowo nauczyć, chociaż mimo wszystko podchodziła do wszystkiego z lekkim dystansem.
- wyszła dość młodo za mąż co sprawiło, że nie do końca się wyszumiała tak jak powinna, chociaż wcale jej to nie przeszkadzało.
- jeździ konno. Wina młodszej siostry, która to ponoć potrzebowała towarzystwa i to koniecznie musiała być Sage
- jest beznadzieją romantyczką niestety.
Sagie była cichym i spokojnym dzieciakiem. Artystyczna dusza, która zdecydowanie bardziej wolała bujać w obłokach niż cokolwiek innego. Miłością do muzyki zapałała dosyć wcześnie i latała po domu ze szczotką jako mikrofonem. Z czasem z wokalu przeniosła się na instrumenty i jako nastolatka uczyła się grać na pianinie, gitarze czy perkusji. Była uzdolniona i widać to było gołym okiem. Matka jako wspierająca kobieta namówiła ją ostatecznie by wyjechała zobaczyć świat i studiować w Stanach. Tak też się stało. Opuściła Toronto by móc zaznać życia jako studentka.
Nowi ludzie, nowe wyzwania. Chłonęła wszystko niczym gąbka, szczególnie naukę, bo przecież muzyka było częścią jej. Sage miała powodzenie u obu płci i lubiła randkować. Zawsze to coś nowego a przy okazji odkrywała dobre i złe knajpki. Ostatecznie uczucia ulokowała w jednym starszym facecie. Czy wiedziała na co się pisze będąc z kimś kto był w Armii? No nie do końca, ale wierzyła, że to wszystko wyjdzie. Przetrwają tych kilka lat rozłąki i będzie okej. Chyba za bardzo bujała w obłokach i miała bajkowe wyobrażenie małżeństwa. Wiedziała, że jej rodzicom nie wyszło, ale była święcie przekonana, że jej się uda. Wspierała swojego partnera i skupiała się na pracy z dzieciakami w szkole muzycznej, która to podjęła po skończeniu studiów. Starała się. Naprawdę się starała i była w cholerę wyrozumiała. Jednak ile można być samej tak naprawdę? Dom, który miała dzielić z mężem był dla niego jedynie przelotnym miejscem do spania między kolejnymi misjami. Czasami czuła się jak taki niepotrzebny mebel. Złożyła nawet papiery rozwodowe, ale ostatecznie do rozwodu nie doszło, a oni dorobili się synka. Miała nadzieję, że wreszcie jej mąż się ogarnie i przestanie tyle jeździć, ale niestety nic się nie zmieniło, a ona została z małym gnomem. Opieka nad synem i etat w szkole były trudnym wyzwaniem. Ostatecznie postanowiła, że wróci do Toronto, bo tam przynajmniej będzie miała wsparcie mamy i siostry. Przesiadywanie w czterech ścianach się skończyło. Miała ludzi, którzy ją wspierali. Małżonek powrócił z wojowania. Jasne nadal wspierała go w każdym aspekcie, ale nauczyła się tak naprawdę żyć sama i funkcjonowanie z mężem było czymś czego powinna się na nowo nauczyć, chociaż mimo wszystko podchodziła do wszystkiego z lekkim dystansem.
Ciekawostki
- uzdolniona muzycznie bestia. Gra na gitarze, pianinie, perkusji. Przez pewien okres uczyła się grać na harfie. Umie też śpiewać. Uwielbia śpiewać synowi i gra mu na gitarze.- wyszła dość młodo za mąż co sprawiło, że nie do końca się wyszumiała tak jak powinna, chociaż wcale jej to nie przeszkadzało.
- jeździ konno. Wina młodszej siostry, która to ponoć potrzebowała towarzystwa i to koniecznie musiała być Sage
- jest beznadzieją romantyczką niestety.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak