Strona 1 z 3

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pt lip 24, 2026 12:53 pm
autor: April Finch
50
Calgary, sierpień 2018
Rozejrzała się uważnie po barze, w którym aktualnie spędzali czas. Towarzystwo trochę się rozmyło. Noc rozkwitła już w pełni, a umysły wszystkich zostały zalane taką liczbą drinków, że dziwne, że jeszcze nie zaczęli się kończyć. Młodość rządziła się swoimi prawami! Na studiach człowiek jest po prostu bardziej wytrzymały. Może chlać bez przerwy i nie widzieć w tym problemu, ani nie cierpieć. To był już drugi dzień intensywnego imprezowania, więc powinni być zmęczeni, ale nikt nie sprawiał takiego wrażenia. Siedziała na kanapie przy stoliku, który zajęła ich ekipa. Na sofie obok siedziała Emma ze swoją aktualną dziewczyną, Seleną. Nachylały się do siebie, kompletnie zatracone w rozmowie, której April z tej odległości nie słyszała. Może przez Cardi B i Bad Bunnego, którzy właśnie wykrzykiwali z głośników, że to im się podoba? Cholera, całkiem fajny był ten Latynos. Finch kibicowała, by kariera rozwijała mu się w coraz szybszym tempie, ale czy facet śpiewający głównie po hiszpańsku miał szansę zawładnąć światem? Pewnie nie. A szkoda! Istniała też szansa, że nie słyszała, o czym rozmawia jej przyjaciółka, ponieważ do ucha cały czas paplała uwieszona na niej Marigold. Zaczesała rudy kosmyk kręconych włosów za ucho, ignorując fakt, że wysmyknął się z wysokiego, gęstego kucyka. Wpatrywała się w Finch jak w obrazek, buzia jej się nie zamykała i wyraźnie starała się zwrócić na siebie większą uwagę. Opierała się wygodnie o mebel, jedną rękę trzymała na udzie April i głaskała ją po nim miarowo, chcąc pewnie nieco ją rozluźnić.
Finch jednak nie potrafiła się na niej skupić. Coraz trudniej było im znaleźć wspólny język. No dobra, może i wpychały je sobie do gardeł, ale jak już trzeba było rozmawiać, to było trochę gorzej. Najchętniej jakoś by jej się pozbyła i zajęła czymś innym, ale nie miała gdzie uciec. Przyjechali tu całą ekipą, razem mieszkali i razem mieli wyjechać. Wszyscy byli na siebie skazani aż do poniedziałku. April starała się jak mogła, by jej wzrok nie uciekał ciągle w stronę Teddy, ale to okazało się wyjątkowo skomplikowane. Tłum w barze był całkiem spory, ludzie bawili się doskonale, a ona i tak była w stanie dostrzec ją, nawet ukrytą za całą masą ciał. Cóż, chwilowo jej ciało stanowiło jedną masę z jakąś dziewczyną, którą zdecydowanie widziała na oczy pierwszy raz. Były ze sobą tak splątane, że aż trudno było odgadnąć, które części ciała należą do kogo. Przez moment miała nawet wrażenie, że będą musieli wezwać pogotowie, bo jej przyjaciółka udusi się przez to, jak długo trwał pocałunek z nieznajomą. Czy one nie potrzebowały tlenu do funkcjonowania? To jakaś wielka miłość, dzięki której do życia wystarczy im światło słoneczne i wódka? Możliwe. Zacisnęła nerwowo szczękę, obserwując, jak przyjaciółka znika z dziewczyną za rogiem.
— Totalnie — odpowiedziała odruchowo Marigold, bo usłyszała po tonie, że zadała jej jakieś pytanie. Chyba trafiła, bo niezrażona ruda kontynuowała swoją opowieść o chuj-wie-czym. Gadanie i pieszczoty z czasem stawały się bardziej intensywne. Po nagim udzie nie krążyły już palce, a paznokcie, a odległość między ich ciałami stawała się coraz mniejsza. Może nawet w końcu zaskarbiłaby sobie uwagę April, gdyby w pewnym momencie do stolika nie wróciła Teddy.
— Zgubiłaś po drodze koleżankę? — rzuciła, starając się brzmieć totalnie luzacko i żartobliwie. Przylepa gdzieś wyparowała, ale April podejrzewała, że Teddy zmaterializowała się przy stoliku tylko po to, by dokończyć drinka albo wziąć swoje rzeczy i spierdolić z tą laską w stronę perfekcyjnej przyszłości.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pt lip 24, 2026 7:53 pm
autor: teddy darling
064.
Ten wyjazd był głupim pomysłem. Wprawdzie Teddy nie trzeba było długo namawiać na weekend w Calgary, ale bardzo szybko doszła do wniosku, że jest tutaj piątym kołem u wozu. Jakoś tak się złożyło, że znajomi, z którymi Finch studiowała, zdążyli dobrać się w pary. April kręciła z Marigold, Emma z Seleną, a cała reszta albo już się spiknęła, albo ewidentnie miała się ku sobie - bardziej lub mniej świadomie. Mimo wszystko przystała na propozycję przyjaciółki, bo obie uznały, że Darling przyda się jakaś odskocznia, zanim wróci do Gravenhurst. Czekała ją przecież cała seria kursów z ratownictwa wodnego, górskiego oraz koordynowania samolotów gaśniczych. Całkiem możliwe, że nie wyrwie się z Ontario Fire College aż do Bożego Narodzenia, więc musiała dobrze wykorzystać ten czas!
Bar był głośny, a Teddy wstawiona. Za to usta Nicky, którą poznała na parkiecie, smakowały jak lato i mojito. Pociągnęła ją za filar, ale nawet tam nie miały żadnej prywatności. Co chwilę ktoś je szturchał i przepraszał. Jakiś chłopak zapytał nawet o papierosa, ale Darling przecież nie paliła. Jak się chwilę później okazało, Nicky też nie, więc miały już coś wspólnego! Zanim pociągnęła ją do stolika, żeby przedstawić ją reszcie znajomych, nowa koleżanka sama zaproponowała, że skoczy do baru po kolejne drinki. Teddy pokiwała entuzjastycznie głową i machnęła w stronę loży, którą zajmowali, a potem sama ruszyła we wskazanym kierunku.
Dopadła do stolika i jednym haustem dopiła to, co miała w szklance. Pewnie jakiś spirytus albo inny szajs. Słowa przyjaciółki wyrwały ją z tego euforycznego stanu.
Co? — wypaliła, z hukiem odstawiając szkło na blat. — A nie! Nicky zaraz przyjdzie. Chyba nie macie nic przeciwko? — zapytała, a Emma i Selena wzruszyły ramionami dokładnie w tym samym momencie. Spojrzały na siebie porozumiewawczo i zachichotały.
Nic nam do tego, kogo dzisiaj zaliczysz — odezwała się ta druga, przerzucając sobie nogi Emmy przez własne uda. — Niech śmiało wbija, chętnie ją poznamy — dodała i nawet wyciągnęła szyję w oczekiwaniu, ale zaraz znów opadła na kanapę, bo nie dostrzegła w pobliżu wysokiej brunetki z burzą kręconych włosów.
Darling uśmiechnęła się szeroko i przysiadła na brzegu kanapy, na której Marigold wciskała nos w nieswoje sprawy szyję April. Ten widok sprawił, że Teddy parsknęła cicho i pokręciła lekko głową.
A wy jak tam? — zapytała przyjaciółkę. Nie miały zbyt wielu okazji, żeby porozmawiać, bo Finch podczas tego wyjazdu była bardzo zajęta. Zresztą, jak widać. — Dobrze się bawicie? — uniosła wymownie brwi. Gdyby nie obecność Marigold, to właśnie ona siedziałaby teraz tak blisko Finch. A może nawet bliżej. To chyba pierwszy wspólny wypad, podczas którego nie pocałowały się ani razu. Patrzcie tylko, jak te studia zmieniają ludzi! Wystarczyło, że Teddy wyjechała na inną uczelnię, do innego miasta, a przyjaciółka bardzo szybko znalazła sobie zastępstwo. Nie, żeby była zazdrosna. A może trochę jednak była? Trudno było to jednoznacznie stwierdzić. Chyba bardziej irytował ją fakt, że właściwie wcale ze sobą nie gadały.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: sob lip 25, 2026 5:15 pm
autor: April Finch
Zaprosiła na ten wypad Teddy licząc, że będą mogły spędzić ze sobą więcej czasu, zanim rozpocznie się rok akademicki. Potem będzie trudniej. Nie były w stanie teraz widywać się tak często, jak w liceum i April najzwyczajniej w świecie brakowało obecności przyjaciółki, którą jeszcze niedawno miała pod ręką od rana do nocy. Niestety do nadrabianie niespecjalnie im wychodziło. Uwaga Finch była rozdarta między Marigold a przyszłą strażaczkę. Poświęcała się tej dwójce tak bardzo, że chyba nawet nie zamieniła więcej niż kilku zdań z pozostałą częścią ekipy. Wszyscy zlewali jej się w jedno, gdy krążyła wzrokiem między potencjalną partnerką, a najlepszą przyjaciółką, zachowując isę jak kibic na meczu tenisa. Wszystko wskazywało też na to, że Darling nie była aż tak wielce stęskniona, bo dużo ciekawszym zajęciem było dla nie podrywanie każdej kobiety w Calgary. Pełnoletnia Teddy bardzo się rozkręciła, porzucając wszelkie dotychczasowe ograniczenia. Finch ledwo nadążała za tymi jej podbojami, a przyjaciółka nawet nie raczyła do nie przychodzić, by zdawać szczegółowe raporty z kolejnych kobiet, więc już totalnie była z tym wszystkim do tyłu.
Obserwowała z uwagą, jak przyjaciółka pochłania kolejną porcję alkoholu, która powinna ją powalić na podłogę. Albo chociaż trochę otumanić. Nic takiego się nie działo. Z każdym kolejnym łykiem dziewczyna zamieniała się szybciej w jakieś dzikie, napalone zwierzę, które najwyraźniej nie jest w stanie wytrzymać bez świeżo mięsa nawet kilku godzin. Informacja o tym, że aktualna fascynacja Teddy wciąż się wokół niej kręci i zaraz zjawi się przy ich stoliku nie wzbudziła w niej entuzjazmu. Wzruszyła ramionami, a na jej twarzy nie pojawił się nawet cień emocji. Uwaga przez moment i tak skupiła się na Emmie i Selenie, które świergotały radośnie, nie mogąc się od siebie oderwać. Chyba wszyscy na tym wyjeździe byli ze sobą posklejani albo wyjątkowo niewyżyci. Wszyscy oprócz April.
Zmarszczyła brwi, próbując odgadnąć, co mogło oznaczać to dziwne prychnięcie, z którym usiadła na kanapie Teddy. Czyżby April powiedziała coś nie tak? Ale przecież prawie się nie odzywała. Może coś jej nie pasowało w Marigold? Ale w tej kwestii też się nawet nie zająknęła, a raczej mówiła jej, gdy uznawała, że jakaś dziewczyna, którą nagle zauroczyła się April, jej zdaniem do niczego się nie nadaje. Wygląda na to, że miała przed nią kolejny sekret. Po prostu świetnie. Finch wzruszyła ramionami i poprawiła nieco pozycję na kanapie, przez co Marigold zdjęła głowę z jej ramienia i też usiadła trochę wygodniej. Nie zabrała jednak ręki w jej uda.
— Całkiem nieźle. Nie nadążam trochę za tym, jak wszyscy się ciągle rozmywają w swoje strony, chociaż mieliśmy dzisiaj pić razem, ale co ja tam wiem. — Oderwała plecy od sofy, żeby sięgnąć po swojego drinka stojącego wśród licznego szkła na stoliku. Upiła kilka łyków jaggerbomby, która wchodziła jej dzisiaj wyjątkowo słabo.
Spoko, na pewno wszyscy w końcu się znajdą i wrócimy razem na chatę. No chyba że Teddy śpi dzisiaj osobno?Marigold uśmiechnęła się do przyszłej strażaczki, starając się chyba sprawiać wrażenie sympatycznej. Cóż, na pewno z całego serca kibicowała, by Teddy znalazła sobie dzisiaj zajęcie jak najdalej od April nich wszystkich.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: sob lip 25, 2026 6:41 pm
autor: teddy darling
Zrobiłaby wszystko, żeby spędzić z April trochę więcej czasu. Ale jak miała to zrobić, kiedy w pobliżu ciągle kręciła się ta cholerna Marigold? Miała kilka podejść, ale za każdym razem wtedy pojawiała się ona. Darling bała się otworzyć lodówkę, bo była przekonana, że wystarczy uchylić drzwiczki, a ujrzy tam mordę dziewczyny, która nie myślała o niczym innym, jak tylko o wepchnięciu Finch języka do gardła. W końcu się poddała. Musiała znaleźć sobie jakieś inne zajęcie. Nie będzie przecież wpierdalać się między wódkę a zakąskę tylko po to, żeby przyjaciółka przypomniała sobie o jej istnieniu. Trzeba było mieć trochę klasy, nawet jeśli oznaczało to migdalenie się z kim popadnie. Ale hej, Teddy nie miała wobec nikogo żadnych zobowiązań, a April na pewno później wszystko jej wybaczy, kiedy Marigold w końcu łaskawie się od niej odklei, a przyszła strażaczka będzie mogła zdać najlepszej przyjaciółce szczegółowy raport co, z kim i kiedy. Tylko kto by przypuszczał, że dzięki swoim obserwacjom Finch rejestrowała więcej, niż sama Darling zdołała zapamiętać?
Cały czas pijemy razem — stwierdziła, kompletnie nie rozumiejąc, co właściwie April miała na myśli. Nie wyglądała tak, jakby towarzystwo Marigold było dla niej niewystarczające. Ta typiara miała w ogóle jakieś nazwisko? Nieważne! Na dobrą sprawę mogła nie mieć żadnego. Najważniejsze, że była wpatrzona w Finch jak w obrazek. — Zaraz przyjdzie Nicky i... o, już idzie! — Teddy poderwała się z kanapy i pomachała do brunetki, która zamierzała w ich stronę. Tak na wszelki wypadek, gdyby nie mogła ich zlokalizować.
Słowa Marigold sprawiły, że spojrzała na nią z wysoko uniesionymi brwiami. Dlaczego miałaby nie spać dzisiaj w wynajętym domku? Aż tak bardzo chciała mieć April tylko dla siebie, że już ją stamtąd wyganiała? No dobra, to było trochę niezdrowe.
Planuję wrócić z wami — odparła z równie wymuszonym uśmiechem. Też starała się być sympatyczna, ale przy Marigold wymagało to od niej znacznie większych pokładów cierpliwości. — Chyba mogę? — zapytała, jakby próbowała odgadnąć, co właściwie dziewczyna chciała przez to powiedzieć. Może podczas swojej nieobecności dorobiła się zakazu wstępu na chatę?
Mam dla ciebie whisky z colą — śpiewny głos wybrzmiał tuż za plecami przyszłej strażaczki. Nicky stanęła blisko, przekładając ręce pod jej ramionami w taki sposób, żeby podstawić jej drinka pod sam nos. — O jezu, jak ty pachniesz — westchnęła, składając pocałunek na jej szyi.
Darling cała się rozpromieniła. Odwróciła się do brunetki i odgarnęła jej za ucho kosmyk kręconych włosów, jednocześnie posyłając jej jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
Nicky, to są Emma i Selena — wskazała ręką na dziewczyny siedzące na kanapie. Obie podniosły głowy i machnęły na powitanie rękami. — A to moja najlepsza przyjaciółka April i jej... Marigold — dokończyła, bo właśnie zdała sobie sprawę z tego, że nie miała pojęcia, na jakim etapie znajdowała się relacja tych dwóch i czy coś jej nie ominęło. — A to jest właśnie Nicky. Są jeszcze chłopaki, ale gdzieś ich akurat wywiało — znów uśmiechnęła się do dziewczyny, która usiadła na wolnym krześle i przyciągnęła do siebie Darling, sadzając ją sobie na kolanach.
Moja koleżanka pytała, czy może do nas dołączyć. No wiesz, później — zagadnęła brunetka, zaciskając palce na udzie przyszłej strażaczki. I chociaż kierowała swoje słowa bezpośrednio do niej, i tak wszyscy mogli je usłyszeć.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: ndz lip 26, 2026 5:31 pm
autor: April Finch
Istniało niezerowe prawdopodobieństwo, że Marigold ma na nazwisko Marigold. Marigold Marigold. Łatwo zapamiętać. Nikt jej nie wierzył, jak się przedstawiaiała, więc musiała bez przerwy opowiadać wszystkim historię, jak jej stary pijany nie odróżnił dwóch rubryczek i stało się tak, a nie inaczej. To chyba było pierwsze, co urzekło April. Lubiła kobiety o dziwacznych personaliach. Najlepsze były oczywiście takie z rzeczownikami w imieniu i nazwisku, zupełnie jak w jej przypadku. Na drugim miejscu były te z męskimi imionami. Dostawały bonusowe punkty, gdy spełniał oba warunki. Niemniej jednak serce miękło jej zawsze przy kimś, kto nazywał się po prostu dziwacznie. Poza tym Marigold na pewno miała masę zalet. Była śliczą dziewczyną, a to już dużo. Jakoś w tym momencie Finch trudno było sobie przypomnieć, co jeszcze było takiego w rudej, że spędzała z nią tyle czasu. Nie była w stanie dokończyć żadnej myśli, bo zaraz pojawiało się w nich coś innego. Albo ktoś. Ale przecież April zawsze miała problemy ze skupieniem się i jej myśli skakały we wszystkie strony jak piłeczka w maszynie do pinballa i to jest na pewno tego kwestia.
Możesz, możesz. Myślałam, że wolicie mieć trochę prywatnościodparła Marigold Marigold, wzruszając ramionami. Bardzo kibicowała uczuciu Teddy i Nicky. Dobra z niej kumpela. Cholera wie, czemu Darling była na nią taka cięta, skoro to taka sympatyczna dziewczyna! Weź tu zrozum kobietę. April nie dane było zadać żandych dodatkowych pytań w kwestii nocowanki, bo obok przyjaciółki zmaterializowała się jej aktualna przylepa. Zmierzyła ją wzrokiem z góry na dół, korzystając z faktu, że wreszcie była blisko. Bardzo nie podobało jej się to, że miała jej tak niewiele do zarzucenia. Chyba wolałaby znaleźć jakiś oczywisty red flag albo coś w estetyce, co byłoby totalnie nie w guście Teddy, ale nic z tego. Mogłaby chociaż nie być taka bezczelna i napalona. Generalnie mogłaby zamknąć mordę. Nie mówiła nic odkrywczego. Oczywiście, że Darling pachniała dzisiaj świetnie. W końcu April sama rano pożyczyła jej własne perfumy, bo uznała, że będą na niej perfekcyjnie leżeć. No i miała rację. Szkoda tylko, że nie miała zbyt wielu okazji, by nawąchać się, jak ten zapach pachniał na skórze przyjaciółki, bo cały czas był do niej przyklejony jakiś obcy nos.
Uśmiechnęła się blado, kiedy Teddy ją przedstawiła. Zrobiła to w bardzo miły sposób, więc od razu zrobiło jej się cieplej na sercu. Chciała być traktowana przez Darling wyjątkowo i fakt, że tylko ona dostała jakiekolwiek określenie, bardzo jej pasował. Z drugiej strony, to podkreślanie, że były tylko przyjaciółkami, naprawdę było konieczne? To była oczywiście prawda, ale po co się z tym tak obnosić?
— To powiedz nam... — zaczęła i już nachylała się w stronę Nicky, by zagaić jakąś przyjacielską pogawędkę, gdy brunetka wypaliła nagle z dodatkową koleżanką. April opadła z powrotem na sofę, rezygnując z rozmowy.
— O wow — mruknęła pod nosem, obracając głowę w stronę Marigold. Ruda nie była specjalnie przejęta słowami Nicky, ale ucieszyła się, że Finch wreszcie zwróciła na nią więcej uwagi, więc od razu skradła jej pocałunek.
— Komuś czegoś brakuje? Skoczę do baru — zdecydowała, spoglądając na Emmę i Selenę. Obie jednak podziękowały, kręcąc głowami, a Marigold poprosiła ją o kolejnego drinka. Finch zgarnęła resztkę swojej jaggerbomby i podniosła się z miejsca. Odeszła od stolika, chcąc chociaż na moment oderwać się od bliskości rudej i tego dziwnacznego uczucia, które budziło się w niej, gdy patrzyła na Teddy i jej nową larwę.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: ndz lip 26, 2026 6:04 pm
autor: teddy darling
Niewątpliwie Marigold Marigold miała mnóstwo zalet! Teddy wprawdzie nie znała ani jednej, ale to pewnie dlatego, że właściwie wcale jej nie znała. Nie miały zbyt wielu okazji, żeby wymienić się poglądami, pogadać dłużej czy po prostu się poznać. Za to April na pewno zdążyła odkryć ją znacznie lepiej. Bardziej dogłębnie. Darling wychodziła zresztą z założenia, że Finch nie zainteresowałaby się kimś całkowicie zwyczajnym i nudnym. Chyba. Marigold musiała mieć w sobie coś wyjątkowego. Co dokładnie? Tego już Teddy nie zamierzała oceniać. To przecież nie ona miała patrzeć na nią w ten sposób. Nie dało się jednak zauważyć, że przyjaciółka była przy niej szczęśliwa. Przez cały krok nie odstępowała jej na krok. A Darling po prostu nie chciała im przeszkadzać. Głupio byłoby tak usiąść między nimi i zacząć nawijać o swoich wieczornych podbojach, bo te wolały się obściskiwać. No bo wolały, prawda? April nie dała jej odczuć, że było inaczej. A przyszła strażaczka - jak na prawdziwą przyjaciółkę przystało - wiedziała, kiedy usunąć się w cień i nie przeszkadzać.
Nicky była śliczna. Ciekawe, jak ona miała na nazwisko. Pewnie Nichols. Nicky Nichols, jak ta z Orange Is the New Black. To zadziwiające, jak dużo dziewczyn z męskimi imionami było lesbijkami. Bardzo dziwaczna zależność. Teddy doskonale się w to wpisywała, ale chyba nie czyniło jej to szczególnie wyjątkową. To nic! Najważniejsze, że tego wieczoru zainteresowała się nią najładniejsza dziewczyna w całym lokalu. Wyjątkowo jej się poszczęściło!
Koleżanka? — powtórzyła po Nicky, kompletnie zbita z tropu. — W jakim sensie? — dopytała. Ach, bystra jak zawsze!
Brunetka zachichotała cicho i ujęła ją za podbródek, żeby skierować jej głowę w stronę innego stolika, przy którym siedziała wspomniana koleżanka. Była to wysoka, prawie dwumetrowa blondynka. Bardzo możliwe, że jakaś siatkarka.
Ale... — zaczęła Teddy, dalej nie do końca rozumiejąc, co właściwie Nicky miała na myśli. Chciała jeszcze coś dodać, ale wtedy dostrzegła, jak April najpierw opada ze zrezygnowaniem na kanapę, a potem gwałtownie się z niej podrywa. — Hej, a ty dokąd? Poczekaj, idę z tobą! — zsunęła się z kolan brunetki, zostawiając ją w towarzystwie Marigold, Emmy i Seleny. Chyba nie zwieje pod jej chwilową nieobecność, prawda?
Odeszła od stolika, dopadając do Finch przy samym barze. Złapała ją za przedramię, zmuszając, żeby zatrzymała się na moment i poświęciła jej chwilę uwagi. Chciała upewnić się, że wszystko było w porządku. Może trochę mijały się na tym wyjeździe, ale to przecież niczego między nimi nie zmieniało.
Co się dzieje? — zapytała wprost. Nie była aż tak głupia i widziała, że April zachowuje się trochę nerwowo. Bujać to ona, nie ją. To znaczy, ona też nie, bo przyjaciółka od razu poznałaby, że Darling próbuje nawinąć jej makaron na uszy. Poza tym nigdy jej nie okłamała. Czułaby się z tym okropnie i liczyła na to, że Finch nie zacznie robić uników, jeśli coś siedziało jej w głowie. Zawsze mówiły sobie o wszystkim, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej?

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pn lip 27, 2026 1:30 pm
autor: April Finch
Nie miała pojęcia, jak to się działo, że do Teddy zawsze garnęły się same piękności i chodzące ideały. Aż dziwne, że jeszcze w żadnej nie zakochała się bez pamięci i nie odliczała dni do ślubu. Tyle potencjalnych kandydatek sprawiało wrażenie absolutnie perfekcyjnych, a ona co? Bujała się nadal sama, skacząc z kwiatka na kwiatek. A może po prostu tak wolała? FInch oczywiście nie oceniała puszczalstwa, bo byłoby to bardzo niesprawiedliwie. Ona jednak w ten sposób szukała miłości swojego życia i była święcie przekonana, że przyjaciółce też marzy się piękne uczucie i gromadka dzieci, ale może zmieniła w międzyczasie zdanie? Zobaczyła, jak fajnie jest żyć otoczoną tyloma zapatrzonymi w nią kobietami i uznała, że woli funkcjonować w taki sposób? Cóż, byłoby to zrozumiałe.
Podążyła wzrokiem w stronę, w którą wskazała Nicky Nichols. Nie wiedziała, czy przyjaciółka się tak zgrywa czy faktycznie nie nadąża za jej myśleniem, ale sugestia przecież była dość oczywista, więc przyszła strażaczka musiała tylko zgrywać taką niedostępną. Długonoga szprycha, która siedziała przy innym stoliku, nie zrobiła na April wrażenia. No dobra, wcale, że zrobiła. Była wyjątkowo zgrabna, ewidentnie wysportowana i pewnie pełna zapału do obrabiania dwóch kobiet na raz. Przy jej kondycji to pewnie możliwe bez żadnego problemu. Teddy na pewno będzie zachwycona. Porozmawiają sobie rano o sporcie, bo przecież wszystkie trzy będą miały do tego mnóstwo siły, mimo całej nocy, którą spędzą na totalnych bezeceństwach. W końcu wszystkie trzy wyglądały na pełne wigoru.
Nie zwróciła uwagi, gdy Darling zawołała, że chce pójść z nią do baru. Zakładała, że jej nowa przylepa skutecznie ją od tego powstrzyma, bo przecież sama przed sekundą wróciła z podobnej wycieczki do baru. Oby tylko nie uznała, że powinna się potoczyć za przyszłą strażaczką w poszukiwaniu April, bo to będzie już szczyt wszystkiego. Stanęła przy ladzie i spokojnie obserwowała poczynania barmana. Nie miała zamiaru się pchać ani go popędzać. Mogła grzecznie odstać swoje w kolejce, co da jej więcej czasu na ochłonięcie po tym... wszystkim. Problem w tym, że nie zdążyła oczyścić nawet jednej myśli, gdy poczuła dotyk na przedramieniu i usłyszała znajomy głos. Odruchowo spojrzała nad ramię przyjaciółki, spodziewając się dostrzec za nią Nicky albo tę żyrafę. Żadna z nich nie znajdowała się jednak w zasięgu ręki, ani nawet słuchu. To nowość.
— Nic takiego. Coś mi dzisiaj nie wchodzą te jaggerbomby, może zamówię coś innego? — Wzruszyła ramionami i spojrzała na szklankę, w której została resztka drinka i roztapiający się lód. To akurat była prawda. Totalnie odeszła jej ochota na upijanie się, a przecież przyszli tu z zamiarem totalnego szaleństwa.
— Fajna ta twoja Nicky. Ładna, sympatyczna i w ogóle — zagaiła spokojnym tonem, bardzo starając się nie brzmieć na tak rozemocjonowaną, jak była. Nie miała żadnego rozsądnego powodu, by wściekać się na przyjaciółkę albo psuć jej wieczoru.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pn lip 27, 2026 2:59 pm
autor: teddy darling
Ocenianie książki po okładce zwykle okazywało się fatalnym pomysłem. Może i do Teddy garnęły się same piękności, ale daleko było im do ideałów. Robiły dobre pierwsze wrażenie, a przy bliższym poznaniu często okazywało się, że niewiele więcej miały do zaoferowania. Nie to co ja Darling! Ona zwykle błaźniła się na samym początku, ale później wychodziło na jaw, że jednak da się ją lubić. Nawet bardzo! Szybko zaskarbiała sobie sympatię ludzi swoim urokiem osobistym i poczuciem humoru, i chyba właśnie dlatego te baby tak do niej lgnęły.
Aktualnie miała w swoim życiu moment, w którym niczego sobie nie żałowała. Przyjechała z Gravenhurst jak jakaś wyposzczona, bo tam nie było czasu na amory - trzeba było zapierdalać! To jednak wcale nie przekreślało jej szans na założenie w przyszłości rodziny, prawda? Wyszaleje się teraz, a potem przyjdzie czas na babranie się w pieluchach. Taki był plan. Przynajmniej mniej więcej. Na razie jednak nie szukała niczego stałego. A może po prostu nie szukała absolutnie niczego i wychodziła z założenia, że co ma być, to będzie? Myślenie nigdy nie było jej najmocniejszą stroną. Zdecydowanie lepiej wychodziło jej działanie. I całowanie. I macanie. I ruchanie. No wszystko, co nie prowadziło do zobowiązań, na które nie miała przecież czasu!
Myślenie ewidentnie nie było jej konikiem, skoro nie wyłapała tak konkretnej aluzji o trójkącie. Chyba dlatego, że nigdy wcześniej nie dostała podobnej propozycji. To nic! Później dopyta Nicky Nichols, o co dokładnie chodziło. I wtedy dopiero może się lekko zdziwić. Trudno było przewidzieć, jaką decyzję podejmie, ale na razie po prostu trwała sobie w błogiej nieświadomości. I niepewności, bo naprawdę zmartwiła ją ta dziwaczna reakcja przyjaciółki. Może źle się poczuła? Albo Marigold powiedziała coś nie tak i Teddy powinna się z nią czym prędzej rozmówić?
Wpatrywała się w Finch z wysoko uniesionymi brwiami. Po chwili przeniosła wzrok na smutnego drinka. I już wtedy zapaliła jej się ostrzegawcza lampka, bo April zawsze brała jaggerbomby. Zawsze. Właściwie nie piła niczego innego, więc coś tutaj ewidentnie cuchnęło. Możliwe, że jednym z typów stojących w kolejce, ale chyba jednak chodziło o coś zupełnie innego.
I co? Już wiesz, co chcesz wziąć? Jak tak, to ja wezmę to samo. Albo możemy wybrać razem — posłała jej uśmiech, próbując trochę ją rozchmurzyć. Niespecjalnie pomogło, bo Finch dalej była taka... taka nie jej.
Wzmianka o Nicky sprawiła, że Darling odwróciła się i spojrzała w kierunku stolika, gdzie Emma i Selena najwyraźniej poczuły się zobowiązane do zaopiekowania się nową znajomą przyszłej strażaczki. To było akurat bardzo miłe!
Prawda? — podekscytowała się aż za bardzo, ale szybko spoważniała, dostrzegając minę April. Nic nie wskazywało na to, żeby podzielała jej entuzjazm, chociaż przed chwilą mówiła zupełnie co innego. — Wydaje się w porządku. Ale nie sądzę, żeby udało nam się utrzymać kontakt. Ona jest z Calgary, a ja zaraz wracam do Gravenhurst — wzruszyła lekko ramionami. Nie trzeba było przecież tłumaczyć, jak kończą się weekendowe romanse. Albo w ogóle jakiekolwiek znajomości. Kilka dni, ewentualnie tygodni intensywnego zainteresowania, obietnice, że "na pewno będziemy pisać", a potem życie robiło swoje.
Odsunęła się nieznacznie, torując przejście kilku dziewczynom, które próbowały przepchnąć się przez tłum. Automatycznie złapała przyjaciółkę za nadgarstek i przyciągnęła ją bliżej siebie.
A jak z Marigold? Jesteś na tym wyjeździe praktycznie, hm... — urwała, szukając odpowiedniego słowa. Chciała ubrać to w taki sposób, żeby przypadkiem nie zabrzmieć pretensjonalnie. — Nierozłączne — dokończyła trochę niepewnie. Naprawdę nie zamierzała wyjść na taką, która się narzuca albo zabiega o uwagę. Mogła tylko przypuszczać, że April tak dobrze spędza się czas z Marigold i dlatego miała dla niej tego czasu znacznie mniej.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pn lip 27, 2026 8:43 pm
autor: April Finch
Nie chciała ograniczać przyjaciółki w żaden sposób. To byłoby z jej strony wyjątkowo okropne. Nie mogła zachowywać się jak pies ogrodnika. Nieważne jak bardzo ją kusiło. Teddy miała prawo robić wszystko, co jej się żywnie podoba! No i April to zazwyczaj w żaden sposób nie przeszkadzało. Kibicowała jej podbojom i zawsze cieszyła się, gdy przyjaciółka trafiła na jakąś wyjątkowo udaną dziewczynę. Chciała dla niej jak najlepiej i miała nadzieję, że Teddy znajdzie sobie kogoś, kto ją zrozumie. Musi to być ktoś, kto będzie nadążał za jej durnym poczuciem humoru i nie będzie się martwił, że Teddy czasem nie nadąża absolutnie za niczym. Oceniała jej potencjalne kobiety dość krytycznie, ale to nie było tak, że wychodziła z założenia, że żadna nie zasługiwała na Darling. To nieprawda! Czasami trafiały się takie naprawdę świetne, którym dawała szansę na dobre życie u boku przyszłej strażaczki. Ale to przyjaciółka jakoś nie garnęła się do stałych związków. Cóż, April zazwyczaj nie miała też problemu z jej jednorazowymi przygodami. Z czego wiec brał się jej nastój akurat w trakcie tego wyjazdu? Nie miała pojęcia. Wszystko w jego trakcie było po prostu nie tak, jak sobie wymarzyła. Gdyby mogła cofnąć czas, to pewnie by na niego Teddy nie zaprosiła. Pojechałaby z przyjaciółką całkiem osobno, żeby wybawiiły się porządnie w swoim towarzystwie. Z ekipą z uczelni widywała się przecież teraz cały czas, mogliby imprezować innym razem. Ale no stało się. Były w tej konkretnej sytuacji i trzeba było sobie z tym poradzić. Finch musiała ogarnąć swoje skomplikowane emocje i nie dać im przejąć nad sobą kontroli. Nie chciała psuć zabawy Teddy. Miała prawo się wyszaleć, zanim zajmie się swoimi poważnymi zajęciami. W końcu jej uczelnia nie była taka durnowata jak ta Finch! No i miała pod ręką Marigold, która naprawdę była świetną dziewczyną i totalnie zasługiwała na pełną uwagę oraz docenienie. Problem w tym, że April nie chciała być chyba tą, która miała jej to dawać.
— To może po prostu Aperola? Coś pseudo łagodniejszego — zaproponowała, odstawiając pustą szklankę na blat. Alkohol nadal będzie jej mieszał w głowie i to wcale nie tak, że po Aperolku zrobi się nagle wyczilowanym ziomeczkiem, ale trzeba było sobie coś zacząc wmawiać. Jaggerbomba nie dodawała jej energii ani radości, którą zazwyczaj oferowała, więc Finch była gotowa łapać się desperackich rozwiązań.
Radość, z którą przyjaciółka opowiadała o swojej nowej przylepie, była urocza. April naprawdę chciała móc się z nią cieszyć. W normalnej sytuacji pewnie jeszcze by ją opieprzyła, że zabiera się na Nicky ta powoli, bo to przecież taka fajna dziewczyna! Tym razem coś było inaczej, a ona nadal nie była w stanie zidentyfikować, co konkretnie.
— No jasne, tak bywa. Pasuje też na laskę na jeden weekend. Ona i jej koleżanka oczywiście. — Wzrok Finch uciekł do żyrafy, która rozmawiała z jeszcze inną dziewczyną, popijając drinka z palemką. Do April od razu dotarło, jakie plany wobec ciała Teddy miały dziewczyny i denerwowała się na siebie, że nie umie się w to zaangażować. Przecież powinna jej teraz zacząć kibicować i nawiać, żeby się zgodziła, bo to dopiero byłoby fajne doświadczenie i ciekawa opowieść na potem na jakieś ich wspólne spotkanie! A jednak najchętniej powiedziałaby jej teraz, że powinna odwrócić się na pięcie i wyjść, uciekając jak najdalej od tej pokręconej parki. Ale tego też nie powiedziała na głos.
— Marigold jest w porządku, ale jakoś tak... sama nie wiem. Trudno nam się rozmawia. A to akurat może być niezręczne, jak wrócimy razem do Toronto. — Uśmiechnęła się, bo wreszcie się nieco rozbawiła. Poznała rudą przez wspólnych znajomych z uczelni. Studiowała podobny kierunek i szansa na to, że jeszcze na siebie wpadną była spora. April mogła mieć tylko nadzieję, że Marigold się w niej nie zauroczy, bo nie chciała łamać jej serca. A trudno się nie zauroczyć w kimś takim, jak Finch!

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pn lip 27, 2026 9:24 pm
autor: teddy darling
Przyjęła zaproszenie na wyjazd z myślą, że będzie wyglądał trochę inaczej. Odkąd Teddy wyjechała z Toronto, nie miały z April zbyt wielu okazji do spotkań, a ich kontakt ograniczał się głównie do wiadomości. Pisały ze sobą praktycznie bez przerwy, ale przed ukończeniem liceum niemal każdą wolną chwilę spędzały razem. I dużo się całowały. Może Darling po cichu liczyła, że w Calgary choć przez moment będzie podobnie? Najwyraźniej wyobraziła sobie zbyt wiele. Nie były już nastolatkami, a April zdążyła wyjść z szafy i rozgościć się w świecie randek. Może wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby Marigold Marigold nie towarzyszyła jej podczas tego wyjazdu. Przez nią przyszła strażaczka odnosiła wrażenie, że przyjaciółka trochę jej unika. I chyba wcale się nie myliła. Miała przecież oczy i widziała, co się działo. Finch nigdy wprost nie powiedziała, że koleżanka ze studiów jest jej partnerką, ale po sposobie, w jaki na siebie patrzyły, trudno było dojść do innych wniosków. Właściwie Teddy po prostu założyła, że są parą. Jeśli nie słusznie, to nikt jej z tego błędu jakoś nie próbował wyprowadzić. A już na pewno nie sama April.
Wbrew pozorom Darling bawiła się w Calgary całkiem dobrze. Sama było tutaj sobie sterem, żeglarzem i okrętem, i raczej nikogo nie interesowało, gdzie znikała w trakcie imprez. Nikt o nią nie pytał i nikt jej nie szukał. Nawet nie pomyślała, że przyjaciółka miała do niej o to jakiś wewnętrzny żal. Skąd miała wiedzieć, skoro prawie nie gadały?
No pewnie, niech będzie Aperol — zgodziła się i wyciągnęła rękę do barmana, który w końcu łaskawie zwrócił na nie uwagę. Wiadomo, że facet miał tutaj niezły zapierdol, ale stały w kolejce już dobrą chwilę, a i tak co moment ktoś próbował się przed nie wcisnąć. Szybko złożyła zamówienie i rzuciła drobniakami na bar. Barman spojrzał na nią z politowaniem, po czym tylko wzruszył ramionami i zgarnął ten żałosny pieniądz.
Popatrzyła na przyjaciółkę, kompletni nie rozumiejąc, co co chodzi. O czym ona w ogóle mówiła? I co miała z tym wspólnego koleżanka Nicky?
Poczekaj. Chyba nie sądzisz... — urwała i zerknęła na wysoką blondynkę. Ich spojrzenia spotkały się ponad głowami innych ludzi, a dziewczyna puściła jej oczko. — O matko, April — zacisnęła palce na jej przedramieniu. — Czy ty chcesz powiedzieć, że Nicky zaproponowała mi trójkąt? — zapytała z wyraźnym przerażeniem, a nie ekscytacją. — Ale ja nigdy... przecież to... co ja mam zrobić? — wydusiła w końcu, przestępując nerwowo z nogi na nogę. To chyba nie był dobry pomysł. A co, jeśli Teddy nie sprostałaby wyzwaniu i tylko zrobiłaby z siebie idiotkę? Prawdopodobnie już nigdy nie spotka żadnej z tych dziewczyn, ale i tak wystarczyłaby jej świadomość, że coś koncertowo schrzaniła. Za mało rąk, za dużo cycków do macania.
Musiała przestać się nakręcać. Finch na pewno źle odczytała intencje Nicky i wyciągnęła zbyt daleko idące wnioski. Tak. Właśnie tego Darling powinna się trzymać. Lepiej było po prostu skupić się na temacie Marigold.
Faktycznie chyba mało rozmawiacie — stwierdziła na podstawie własnych obserwacji. — Ale za to dużo się całujecie — zauważyła z uśmiechem. Nie był to jednak ten sam ciepły uśmiech, którym zwykle obdarzała przyjaciółkę. No nic, zawsze mogła zwalić to na ten nieszczęsny trójkąt. — Och, dlaczego od razu niezręcznie? Nie chcesz tego kontynuować po powrocie? Marigold nie widzi świata poza tobą. Jest wpatrzona w ciebie jak w obrazek. Zresztą wcale jej się nie dziwię — wzruszyła ramionami, bo w April naprawdę trudno było się nie zauroczyć. Była mądra, zabawna i śliczna. Laska jedenaście na dziesięć. — Nie podoba ci się? — dopytała jeszcze. Jeśli rudowłosa była tylko przelotnym kaprysem, to i tak zasługiwała na to, żeby wiedzieć, na czym stoi, zanim zaangażuje się na dobre.

April Finch