bianca navarro
: ndz lip 26, 2026 8:26 pm
bianca navarro

data i miejsce urodzenia
17/11/1993 I Nowy Jork, USAzaimki
ona/jejzawód
agentka ds. przestępczości zorganizowanejmiejsce pracy
Federal Bureau of Investigationorientacja
biseksualnadzielnica mieszkalna
The Beachespobyt w toronto
od 2021umiejętności
Biegle posługuje się językiem hiszpańskim. Opanowana i spostrzegawcza, potrafi zachować zimną krew nawet w najbardziej nieprzewidywalnych sytuacjach. Analityczna, zwraca uwagę na najdrobniejsze szczegóły i szybko wyciąga trafne wnioski. Pewna siebie, choć bywa przy tym impulsywna. Cierpliwie buduje zaufanie i z łatwością odnajduje się w nowych rolach oraz środowiskach. Doskonale wyszkolona w obsłudze broni, walce wręcz i działaniach operacyjnych. słabości
Z natury nieufna, przez co rzadko pozwala innym się do siebie zbliżyć. Ma tendencję do brania na siebie zbyt dużej odpowiedzialności i często przedkłada powodzenie misji nad własne bezpieczeństwo. Bywa uparta i niechętnie prosi o pomoc, nawet gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Długotrwała praca pod przykrywką sprawia, że trudno oddziela jej życie zawodowe od prywatnego.i call an angel from above
ask him where i can find my god
Nie muszę słyszeć odpowiedzi by oczyma wyobraźni zobaczyć stanowczość na twojej twarzy. Dla ciebie teraźniejszość jest zaledwie nicią, po której dostajemy się do kłębka. Drogą, której cel jest niezmienny bez względu na sposób, w jaki ją pokonujemy. Zawsze odnajdywałeś spokój w świadomości własnej śmiertelności. Mówiłeś mi to niczym ochoczo wstępujący na piedestał pastor, z uśmiechem na ustach spoglądający na wiernych wprost przypominając im o nieuchronnej śmierci. Pastorzy wierzą, że życie rozpoczyna się poza grobem. W co wierzyłeś ty, cholerny ateisto?
oh fallen angel from above
tell me where i can find some love
Cofnęłabym się do każdego, zapisanego w moim sercu momentu, szturchnęła każde wspomnienie, naprawiła każdy błąd. Odezwała wtedy, gdy na korytarzu Akademii Quantico nasze spojrzenia zetknęły się po raz pierwszy. Chwyciła mocniej dłoń, którą wyciągnąłeś w moją stronę, nie zrażając się odtrąceniem. Nie puściła jej w dniu, w którym po raz ostatni widziałam twoje znikające po drugiej stronie drzwi plecy.
Codziennie podążam tą drogą. Wracam pod postacią biernego obserwatora, trzymając cię przy życiu w żelaznym uścisku niespokojnych myśli. Wracam do cichych poranków, do sączącego się przez żaluzje, złocistego światła zostawiającego swe pasy na ścianach. Odległego gwaru samochodów, zapachu parzonej kawy, dźwięku budzika i szczęku klamry od zakładanej przez ciebie kabury. Do sunących po moim policzku opuszków palców, gdy budziłeś mnie wiedząc, że od dawna nie śpię. Trwam, z mocno zaciśniętymi powiekami, ciesząc tą ulotną chwilą, nim oboje wrócimy do swoich obowiązków.
i take the devil to my side
try to convince him what I did was right
To była moja jedyna, życiowa aspiracja gdy byłam dzieckiem. W swej naiwności, w gwiazdach dostrzegałam swoje przeznaczenie tak jasno zarysowane, jak ty widziałeś swoją drogę zapisaną przez los. Butnie przypominałam ci, że żaden przestępca nie jest mi straszny. Drwiłam ze zbłąkanej kuli, która nieomal drasnęła mój policzek, jak gdyby ta chwila nie zaważyła o moim życiu bardziej, niż cokolwiek innego. Gdy moje ciało wypełniała buzująca w żyłach adrenalina, czułam się niepowstrzymana. Akceptowałam śmierć tak, jak ty - a przynajmniej tak mi się wydawało. Spoglądałam jej w oczy, bez zawahania przyjmując rzucane przez nią wyzwanie. Powiedziałam ci, że jestem gotowa umrzeć za tę odznakę, za każdego agenta, za każdą cząstkę dobra walczącego o spokój na ulicach.
Wtedy nie wiedziałam, dlaczego nazwałeś mnie tchórzem.
people only see crime inside my eyes
but what i've lost is out of their sight
Każdego ranka uparcie cofam się do przeszłości. Otwieram drzwi, zza których brudna posoka wypływa na posadzkę, niosąc ze sobą echo zniekształconych radiem krzyków. Choć szpony żalu zaciskają się mocniej na moim sercu, przeżywam każdy moment na nowo, od leniwego poranka po rozmazany obraz kamery, który oglądałam z bezpiecznego wnętrza vana. Rozpaczliwie szukam tego samego, momentu, słowa, decyzji lub ruchu. Popełnionego przez siebie błędu. Z uporem maniaka tropię coś, co pomoże zetrzeć z moich rąk lepką krew. Nim zasnę, przymykam drzwi za sobą, wiedząc, że do nich wrócę. Nie jestem w stanie ich zamknąć. Jeszcze nie.
Chciałabym wierzyć, że zaufałeś mojemu osądowi z miłości. Że to intensywne uczucie oślepiło nas oboje, gdy oddawałeś mi dowodzenie, a wraz z nim, życie siebie i podwładnych stawiałeś na szali. Wolę nieść brzemię złego człowieka niż pogodzić się z byciem złym agentem.
Teraz widzę swoje tchórzostwo. Waleczną śmierć w boju, chwalebną, szybką. Zdolną zetrzeć czerwień z moich palców. Kuszącą w swojej łatwości.
Widzę, że na nią nie zasługuję.
now i'm begging on my knees
oh make it stop, it's haunting me
Próbowałam każdego sposobu, by cię zapomnieć. Topiłam smutki w alkoholu i uciekałam w pracę. Zmieniłam przydział, zmieniłam mieszkanie. Żaden z nich nie działał, potrzebuję czegoś innego. Potrzebuję wepchnąć się w życie, które w żaden sposób nie przypomina mojego.
Pokora trzyma mnie przy ziemi. Któregoś dnia, odnajdę za drzwiami odpowiedzi, choć nie wierzę już w to, by nadały twojej śmierci sens.
Może jednak nadadzą go mojej codzienności.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
wysokizgoda na śmierć postaci
takzgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak