Jasper ''Jazz'' Porter
: wt lip 28, 2026 9:22 pm
Jasper "Jazz" Porter
data i miejsce urodzenia
08.03.1986, Vancouver, Kanadazaimki
on/jegozawód
muzykmiejsce pracy
uliczny grajek/muzyka na żywo w barachorientacja
heteroseksualnydzielnica mieszkalna
parkdalepobyt w toronto
od urodzenia z kilkuletnią przerwąumiejętności
Utalentowany muzyk i wokalista, potrafi grać na gitarze i klawiszach. Mówi głośno o tym co myśli, ceniąc sobie szczerość i otwartość. Pełen energii, którą chętnie dzieli się z ludźmi. Elastyczny, łatwo dopasowuje się do otoczenia i sytuacji. Charyzmatyczny i pewny siebie, zarówno na scenie jak i w życiu. Dobry słuchacz. Całkiem nieźle zna zasady survivalu i ceni sobie bliskość natury. słabości
Impulsywny i niepokorny, co bardzo często stawia go w nieprzyjemnych sytuacjach. Brak mu większych ambicji - bierze życie takie jakim jest. Nie lubi odpowiedzialności, ciężko jest mu przyznać się do błędu i znieść konsekwencje własnych wyborów. Wolny duch, którego ciężko usidlić. Ma skłonności do sięgania po używki. Po śmierci matki bardziej odczuwa samotność. Rozgoryczony z powodu ojca, którego nigdy nie poznał. Urodził się w Kanadzie, można więc uznać, że to nie on wybrał to miejsce, a ono wybrało jego. Wybrało, ukształtowało, przeżuło i wypluło, a na końcu przygarnęło z powrotem jak matka zadowolona z przyjścia syna marnotrawnego. Jego rodzicielka była wspaniałą kobietą o bardzo ciepłym uśmiechu i zmęczonych oczach. Dorothy prowadziła zakurzony antykwariat, który miał niewielu (choć oddanych) klientów. Podobno tam poznała swojego męża, który dla Jaspera pozostaje jednak postacią mityczną. Nigdy nie poznał ojca, matka rozwiodła się z nim, gdy był kilkuletnim chłopcem, zbyt małym, by pamiętać. Każda próba poznania tożsamości mężczyzny była duszona w zarodku, a więc od zawsze stanowił jedynie odległy punkt, do którego Jasper dążył, ale nigdy nie dotarł. Nie był pewien czy jego ojciec sam zdecydował się odciąć od rodziny, czy może to jego matka wywarła na niego taki wpływ. Z nielicznych opowieści, które udało mu się wyciągnąć od Dorothy, dało się wyciągnąć prosty wniosek – jego rodzice darzyli się wielkim uczuciem, które w pewnym momencie po prostu gwałtownie wygasło.
Krew jego ojca była jednak gęsta, a więc pozostawił w Jasperze cząstkę siebie – pasję do muzyki. Gitara i pianino stały się najlepszymi przyjaciółmi młodego Portera, pozwalały mu się rozwijać, przelewać na struny emocje, pozwalały krzyczeć oktawami. Jego matka patrzyła i wspierała syna, choć przez jej oczy przebiegał cień smutku. Zupełnie jakby widziała w swoim potomku człowieka, którego kiedyś pokochała, a który już nie był częścią jej życia. Próbowała odciąć Jaspera od jego ojca, przez lata robiąc to niezwykle skutecznie, ale pewnych rzeczy nie dało się powstrzymać.
Niewiele go obchodziło – edukację zamieniał na bycie samoukiem, o miłości mógł śpiewać i pisać, ale była jedynie mrzonką, życie pędziło przed siebie, a on gnał razem z nim. W rytmie bluesa włóczył się po barach, w których muzyka grana była na żywo i uczył się. Chłonął dźwięki całym sobą, a później z rozmarzonym spojrzeniem słuchał artystów, którzy dzielili się swoim doświadczeniem. Dużo czasu minęło zanim stał się dobry, naprawdę dobry w tym co robił, ale w końcu jego umiejętności osiągnęły poziom, który rzucił go dalej.
Los Angeles. Amerykański sen miał ziścić się właśnie tam i choć Jasper musi przyznać, że w tej słodkości było również dużo goryczy, faktycznie miał swój czas. Miasto Aniołów nie dało mu sławy, bo okazał się zbyt niepokorny, by ktokolwiek chciał go wypromować. Był jednak wystarczająco dobry, aby utrzymać się ze swojej pasji. Grał na żywo gdziekolwiek go potrzebowali, pozwalał ludziom słuchać swojego głosu, tańczyć do skocznego country i płakać do szorstkiego bluesa.
Do Kanady wrócił, gdy stan zdrowia jego matki się pogorszył. Ostatecznie odeszła, przegrywając walkę z rakiem, ale zanim na dobre ją pożegnał, udało mu się poznać sekret, którego tak pilnie strzegła przez wszystkie lata – William Porter, jego ojciec, był jej największą miłością i największym błędem.
Krew jego ojca była jednak gęsta, a więc pozostawił w Jasperze cząstkę siebie – pasję do muzyki. Gitara i pianino stały się najlepszymi przyjaciółmi młodego Portera, pozwalały mu się rozwijać, przelewać na struny emocje, pozwalały krzyczeć oktawami. Jego matka patrzyła i wspierała syna, choć przez jej oczy przebiegał cień smutku. Zupełnie jakby widziała w swoim potomku człowieka, którego kiedyś pokochała, a który już nie był częścią jej życia. Próbowała odciąć Jaspera od jego ojca, przez lata robiąc to niezwykle skutecznie, ale pewnych rzeczy nie dało się powstrzymać.
Niewiele go obchodziło – edukację zamieniał na bycie samoukiem, o miłości mógł śpiewać i pisać, ale była jedynie mrzonką, życie pędziło przed siebie, a on gnał razem z nim. W rytmie bluesa włóczył się po barach, w których muzyka grana była na żywo i uczył się. Chłonął dźwięki całym sobą, a później z rozmarzonym spojrzeniem słuchał artystów, którzy dzielili się swoim doświadczeniem. Dużo czasu minęło zanim stał się dobry, naprawdę dobry w tym co robił, ale w końcu jego umiejętności osiągnęły poziom, który rzucił go dalej.
Los Angeles. Amerykański sen miał ziścić się właśnie tam i choć Jasper musi przyznać, że w tej słodkości było również dużo goryczy, faktycznie miał swój czas. Miasto Aniołów nie dało mu sławy, bo okazał się zbyt niepokorny, by ktokolwiek chciał go wypromować. Był jednak wystarczająco dobry, aby utrzymać się ze swojej pasji. Grał na żywo gdziekolwiek go potrzebowali, pozwalał ludziom słuchać swojego głosu, tańczyć do skocznego country i płakać do szorstkiego bluesa.
Do Kanady wrócił, gdy stan zdrowia jego matki się pogorszył. Ostatecznie odeszła, przegrywając walkę z rakiem, ale zanim na dobre ją pożegnał, udało mu się poznać sekret, którego tak pilnie strzegła przez wszystkie lata – William Porter, jego ojciec, był jej największą miłością i największym błędem.
zgoda na powielanie imienia
takzgoda na powielanie pseudonimu
takZgody MG
poziom ingerencji
wysokizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak