Strona 1 z 2
I never want to stop making memories with you
: czw lip 30, 2026 2:17 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance doszedł do wniosku, że wyjazd i wyrwanie się z miasta zrobi dobrze im obojgu. Będą mieli chwilę na odpoczynek, a przy okazji spędzą trochę więcej czasu we dwójkę, co szatyn miał nadzieję, że podziała na jego korzyść i pozwoli Elianie zapomnieć o drobnym nieporozumieniu z wcześniej, bo nie zgadzał się nazywać tego inaczej. Choć było między nimi już o wiele lepiej, to nadal wyczuwał między nimi pewien dystans i opory po stronie Broussard, w których pozbyciu się chciał jej pomóc.
Oczywiście robił to z egoistycznych pobudek, ale czy ostatecznie obojgu nie wyjdzie to na d o b r e? Lance nie miał wobec niej złych zamiarów, naprawdę starał się, żeby to, co było między nimi, działało i dał tej relacji realną szansę. To była duża zmiana w jego podejściu do związków, w które wcześniej przecież nie chciał się pakować. Elianie udało się jednak sprawić, że zechciał spróbować, dlatego teraz zależało mu na tym, żeby to wypaliło, a między nimi dłużej nie było już tego nieznośnego dystansu.
Za dobry pomysł uznał zaproszenie jej do swojego domku na plaży. Latem lubił tam zaglądać, choć nie robił tego zbyt często przez własny pracoholizm. Ale teraz oderwanie się od pracy mogło mu dobrze zrobić po tym, jak wymęczyło go otwieranie własnej kancelarii z przyjacielem. Także z tego wyjazdu mogło płynąć więcej korzyści.
I szatyn był zadowolony, że Eliana przystała na jego propozycję, dając się wyciągnąć za miasto.
Droga upłynęła im w spokoju. Wyjechali wcześnie rano, żeby nie marnować pierwszego dnia urlopów, dzięki czemu na miejsce dotarli jeszcze przed południem. Dojechali pod wcale nie taki mały domek, który znajdował się tuż przy wodzie, mając dla siebie spory kawałek plaży.
Lance właśnie wniósł do środka ostatnie bagaże, przyłapując Elianę stojącą na tarasie. Postanowił podejść do niej nie robiąc przy tym zbyt dużego hałasu, aby zajść ją od tyłu. Oparł obie dłonie o barierkę po obu jej bokach, po czym wychylił się przez jej ramię, które przy okazji musnął wargami. – I jak? – pytał oczywiście o wrażenia z miejsca. Cortlandt, jak to on, lubił się trochę popisywać, choć jednocześnie podchodził do tego z pewną nonszalancją, aby nie było to zbyt oczywiste. Lubił jednak słuchać zachwytów… A poza tym po prostu miał nadzieję, że Elianie się tu podobało i nie zaczęła żałować, że dała się tu ściągnąć.
Eliana Broussard
I never want to stop making memories with you
: pt lip 31, 2026 9:08 am
autor: Eliana Broussard
Początkowo miała spore opory względem tego, czy ponowne zaufanie Cortlandtowi aby na pewno było właściwym posunięciem. Wciąż pamiętała, jak bardzo rozczarowała się, gdy nagle z jego strony otrzymywać zaczęła wyłącznie milczenie. Nie na tym zależało jej, kiedy pozwalała mu się do siebie zbliżyć.
Teraz jednak dostrzegała zmianę w jego nastawieniu. Widziała, że Lance był obok, ponieważ naprawdę tego chciał, a przy okazji też dawał jej dostatecznie dużo przestrzeni, aby ona mogła ponownie otworzyć się na niego we własnym tempie.
Mógł nie zdawać sobie z tego sprawy, a jednak miało to dla niej przeogromne znaczenie.
Dzięki temu zresztą łatwiej było jej się znów z a a n g a ż o w a ć. Ponownie poczuła się przy nim bezpiecznie, dzięki czemu nie musiała już poddawać w wątpliwość każdego jego posunięcia. Początkowo nie wiedziała, czy od tego rzeczywiście uda jej się uwolnić, a jednak Lance zapewnił jej komfort, którego najwyraźniej potrzebowała.
Nie oponowała zatem, kiedy zaproponował jej wspólny wyjazd. Wierzyła, że ten rzeczywiście może im się przysłużyć, ponieważ spędzą ten czas wyłącznie w swoim towarzystwie, jednocześnie odcinając się od tego, co wcześniej między nimi nie zagrało. Co więcej, za bardzo dobry znak uważała to, że w końcu był gotów na pierwszym miejscu postawić ją i nieco odpuścić sobie pracę. Nie oczekiwała co prawda, że będzie robił to zawsze, ale w obliczu tego, jak wcześniej za jej sprawą została kompletnie z i g n o r o w a n a, to małe poświęcenie mogło ostatecznie wyrównać rachunki.
Kiedy dotarli na miejsce, początkowo chciała pomóc mu z bagażami, ale kiedy Lance uparł się, że zrobi to samodzielnie, nie próbowała się z nim sprzeczać. Pozwoliła sobie natomiast na niewielki rekonesans, nie tyle zajmując się zwiedzaniem domu, co raczej podziwianiem widoku, który roztaczał się z tarasu.
Gdy Cortlandt zdecydował się do niej dołączyć, usta Eliany wygięły się w uśmiechu. Ten zresztą poszerzył się, kiedy na własnym ramieniu poczuła jego usta. — Jak to jest, że zawsze zabierasz mnie w miejsca, w których jest t a k i widok? — zapytała, zerkając na Lance’a przez ramię. Ten widok też miała niesamowity, choć tego akurat nie zamierzała mówić na głos.
Przynajmniej na razie.
Lance Cortlandt
I never want to stop making memories with you
: sob sie 01, 2026 10:48 am
autor: Lance Cortlandt
Podejście Lance’a rzeczywiście się zmieniło. Nie od razu, ale w końcu zrozumiał, że polubił Elianę. Nie była kolejną kobietą, której wygląd mu się spodobał. W porządku, początkowo mogło tak być, ale z biegiem czasu, gdy ta znajomość się rozwijała, podejście Cortlandta zaczęło się zmieniać, chociaż to nie dotarło do niego od razu. Dotarło jednak do niego, że polubił ją, nawet bardzo i dobrze spędzało mu się z nią czas, a co ważniejsze, czuł się przy niej k o m f o r t o w o – a to było dla niego szczególnie istotne. I to kolejna rzecz, którą zrozumiał dopiero niedawno.
Ta relacja otworzyła mu oczy na pewne rzeczy i pozwoliła zrozumieć, że mógł chcieć od życia czegoś więcej i nie powinien bać się nieznanego. Związki były dla niego nieznanym gruntem, którego obawiał się całe życie, ponieważ obserwując swoich rodziców doszedł do wniosku, że nic dobrego nie może z nich wyniknąć. A on nie chciał ścigać na siebie takich problemów, dlatego obiecał sobie, że nie będzie się spieszył z angażowaniem, a kiedy już to zrobi, nie włączy w to swoich uczuć.
I długo trwał w tym postanowieniu, ale w końcu Eliana mu to popsuła. Sprawiła, że nie potrafił dłużej wytrwać w swoich dawnych postanowieniach. Zamiast tego postanowił dać szansę temu, co się między nimi zrodziło, ponieważ z jakiegoś powodu był skłonny jej zaufać. Było w niej coś, co sprawiało, że był gotowy porwać się na to szaleństwo.
I na razie nie żałował tego. Jedyną osobą, która w tej relacji budziła wątpliwości, był on sam. I rozumiał, że jakoś musiał wynagrodzić jej swoje potknięcie, a także odbudować jej zaufanie. Dlatego dał jej potrzebną przestrzeń oraz czas, jednocześnie pokazując jej, że jego zamiary były poważne. Po raz pierwszy w życiu Lance mógł to powiedzieć kobiecie i być przy tym szczery. To dla niego coś nowego.
– Po prostu znam same najlepsze miejsca. Warto się ze mną trzymać – poruszył zaczepnie brwiami, uśmiechając się przy tym do Eliany. Jak zawsze nieskromny i pewny tego, że mógł zaoferować wszystko to, co najlepsze. Ale czy nie miał racji? Broussard sama przyznała, że była pod wrażeniem widoków – tak samo jak Cortlandt za każdym razem, gdy tu przyjeżdżał. Jednakże na razie był skoncentrowany na zupełnie innych widokach – tych, które miał tuż przed sobą.
Eliana Broussard
I never want to stop making memories with you
: sob sie 01, 2026 2:57 pm
autor: Eliana Broussard
Nie było sensu oszukiwać się w kwestii tego, że początkowo spodobali się sobie przede wszystkim w i z u a l n i e. Z Elianą nie było przecież inaczej, choć ona nie od razu się pod tym ugięła.
Od samego początku uważała go jednak za przystojnego, a w dodatku nie mogła odmówić mu uroku. Odrobinę też zazdrościła mu pewności siebie, choć w tamtym momencie była jeszcze przekonana, że dla niej samej nie zwiastowało to nic dobrego. Lance sprawiał bowiem wrażenie mężczyzny, który lubił otaczać się ładnymi kobietami, robiąc to w taki sposób, aby do żadnej zbytnio się nie przywiązać.
Później przez pewien czas wydawało jej się, że się co do niego nie pomyliła. Sam pozwolił jej w to uwierzyć, kiedy nagle zniknął z jej codzienności z dnia na dzień. Wówczas już nie była na to gotowa, ponieważ pozwoliła mu się do siebie zbliżyć, wobec czego uśpił jej czujność.
Z tego samego powodu to właśnie sobie wyrzucała to, że dała mu się nabrać.
I to do siebie musiałaby mieć pretensje, gdyby zdecydował się wyciąć jej taki numer po raz kolejny.
Pragnęła mu jednak zaufać, a on sam w ostatnim czasie pokazywał jej się raczej z jak najlepszej strony. Utrzymywali regularny kontakt, spotykali się, a Cortlandt wcale nie sprawiał wrażenia, jakby lada dzień miał zamiar uciec. Wręcz przeciwnie - tym razem czuła, że mu zależało, czym ona chciała jak najdłużej się cieszyć.
I chyba była w końcu w stanie to przyznać, dlatego nie uciekała przed tym wyjazdem, a teraz też nie stroniła od jego bliskości. A skoro teraz znajdował się za nią, zdecydowała się w końcu do niego odwrócić, plecami opierając się o barierkę. — Tylko dla widoków? — zapytała przekornie, przy okazji omiatając całą jego sylwetkę spojrzeniem. Nie sposób zaprzeczyć temu, że teraz również nie miała się na co uskarżać.
Przechyliła głowę na bok, pozwalając sobie przy tym na poprawienie kołnierzyka jego koszulki. — Jakie mamy plany? — zapytała, ciekawa tego, czy coś konkretnego przyszło mu już do głowy. W końcu to on znał to miejsce najlepiej i to on wiedział, co dokładnie miało do zaoferowania.
Lance Cortlandt
I never want to stop making memories with you
: ndz sie 02, 2026 2:08 pm
autor: Lance Cortlandt
Na początku Eliana dobrze go wyczuła. I być może powinna trzymać się przekonania, że Lance nie był wart jej uwagi, bo ostatecznie zachował się jak dupek i zrealizował swój plan. W ten sposób po raz kolejny udowodnił, że nie liczył się z uczuciami innych. I pewnie na tym by pozostało, gdyby nie to, że nie wszystko poszło zgodnie z planem i po drodze on sam stracił czujność, przez co obudziły się w nim uczucia, o których posiadanie siebie nie podejrzewał. W końcu nie odzywały się w nim przez tak długi czas, że nie mogło ich tam być, prawda?
A jednak znajomość z Broussard sprawiła, że odezwały się w nim emocje, których nie znał, ale które w końcu zapragnął eksplorować dalej, ponieważ czuł się dzięki nim d o b r z e. Nie miał pojęcia, czy to miało sens i czy w którymś momencie jednak się nie wycofa, ale obecnie był zdecydowany, aby iść w to dalej, ponieważ podobało mu się to i pomimo trudności chciał się starać.
W jego przypadku to była ogromna zmiana, której sam jeszcze tak do końca nie rozumiał, ale też przesadnie tego nie analizował. Doszedł do wniosku, że po prostu zobaczy, jak to będzie.
I na razie było bardzo dobrze. Szczególnie od momentu, w którym Eliana zaczęła ponownie się na niego otwierać i spoglądała na niego przychylnie, zamiast wątpić w jego akcje, które po raz pierwszy były szczere i niepodszyte żadnymi ukrytymi zamiarami. Dzięki temu mogli pozwolić sobie na wspólny wyjazd nad wodę, który miał też być szansą na odpoczynek. Chociaż Lance był lekkim pracoholikiem, to na szczęście potrafił powiedzieć sobie, kiedy powinien zrobić sobie przerwę. I właśnie przyszła taka pora. – A coś więcej chodzi ci po głowie? – zapytał zaintrygowany, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Cortlandt zwęszył okazję na komplementy i postanowił ją wykorzystać, ciągnąc Broussard za język.
– Właściwie to żaden, możemy robić cokolwiek przyjdzie nam do głowy – odparł i lekko wzruszył ramionami. Tym razem nie zaplanował niczego konkretnego, ale to nie znaczy, że nie miał w głowie żadnych pomysłów, chociaż najpierw chciał usłyszeć, czy może ona nie miała na coś konkretnego ochoty. – Od czego chciałabyś zacząć? – zapytał, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, Lance wcześniej pochylił się, aby skraść jej pocałunek. Jednak to od własnego pomysłu postanowił zacząć.
Eliana Broussard
I never want to stop making memories with you
: ndz sie 02, 2026 10:58 pm
autor: Eliana Broussard
Wcale nie uważała, że mogła mieć aż tak dobrego nosa, a jednak na początku skłonna była przysiąc, że Cortlandt po prostu był g r a c z e m.
Wydawało jej się, że rozgryzła go całkiem szybko, dlatego jasno nakreśliła granicę, ale wówczas on zaskoczył ją, ponieważ zaczął się s t a r a ć. W tamtym momencie sprawił, iż zwątpiła we własną intuicję, a później już wcale nie chciała, aby któreś z jej przypuszczeń okazało się prawdą.
A kiedy do tego doszło, Lance znów sprawił, iż Eliana sama nie wiedziała, co tak właściwie powinna myśleć.
Rozgrywał ją dokładnie tak, jak mu pasowało. Częściowo karmił ją kłamstwami, to właśnie z nich tworząc podwaliny jej zaufania. No bo właśnie, Broussard naprawdę zaufała mu, choć ewidentnie nie powinna. Nie do czasu, dopóki on sam nie zdobędzie się na szczerość, a na to się przecież nie zanosiło. Z drugiej jednak strony, dopóki nie znała prawdy na jego temat, jak mogłaby czuć się nim rozczarowana?
Nie była, a kiedy on starał się znajdować dla niej jak najwięcej czasu i jeszcze organizować to tak, aby była zadowolona, tylko utwierdzała się w przekonaniu, że danie mu kolejnej szansy było właściwą decyzją. Spoglądała teraz na niego szczerze z takiego obrotu spraw zadowolona.
Nie zamierzała jednak dać mu wszystkiego, czego od niej oczekiwał, więc kiedy pociągnął ją za język w oczekiwaniu na komplementy, Eliana zmrużyła powieki, a później lekko pokręciła głową. — Jeśli chcesz to ze mnie wyciągnąć, będziesz musiał bardziej się postarać — zawyrokowała, nie przestając się uśmiechać. Zdołała już przecież przekonać się o tym, że stawianie przed nim wyzwań potrafiło przynieść bardzo przyjemne skutki.
Teraz natomiast chciała dowiedzieć się, jaki był dalszy plan, choć nim Lance cokolwiek jej zdradził, zajął jej usta czymś innym. Nie uciekając już przed jego bliskością, odpowiedziała na pocałunek, dając im obojgu chwilę na to, aby się nim nacieszyć. — Na pewno przydałoby się, żebyś mnie oprowadził, ale chętnie wybrałabym się też na spacer. Nie byłam jeszcze nigdy w tej okolicy — stwierdziła, wzruszając przy tym lekko ramionami. Nie było to jednak coś, co uznawała za konieczne, bo gdyby w międzyczasie w kręgu ich zainteresowania znalazło się inne zajęcie, wcale by się nie upierała.
Nie miało znaczenia to, co planowali robić. Najważniejsze było to, że mieli robić to r a z e m.
Lance Cortlandt
I never want to stop making memories with you
: pn sie 03, 2026 8:54 pm
autor: Lance Cortlandt
Gdyby powiedział jej całą prawdę, to tylko by wszystko popsuło. A czy jeszcze miało jakieś znaczenie to, od czego wszystko się zaczęło? Czy ważniejsze nie było to, jak sytuacja wyglądała obecnie? Lance być może zaczął kiepsko, ale dotarł do miejsca, w którym był z Elianą uczciwy, przynajmniej w kwestii swoich obecnych zamiarów i naprawdę starał się, żeby to się udało.
Po raz pierwszy tak zależało mu na relacji z kobietą, dlatego nie chciał popsuć tego wcześniejszymi błędami, a wiedział, że jego szczerość w tej kwestii nie mogła skończyć się dobrze. Lance nie był naiwny i nie oszukiwał się, że to jakoś mogliby sobie wyjaśnić, bo jego wybryk nie był wcale taką drobnostką. Wiedział o tym, a jednak wcześniej się na to zdecydował. Teraz za to dostrzegał to, że mógł postąpić jak zwyczajny dupek, z czego wcale nie był dumny.
Okazuje się więc, że jego przemiana za sprawą Eliany mogła być większa niż się wydawała. Ale mógł też oceniać to w ten sposób tylko dlatego, że dotyczyło właśnie jej. Gdyby chodziło o kogoś innego, mógłby wcale nie dostrzegać swoich wad.
Jego wybiórczość nie miała jednak znaczenia, skoro dotyczyła właściwej osoby. Cortlandt spotykał się z Broussard, więc jeśli to dla niej chciał być d o b r y, to chyba wystarczy, prawda? Biorąc pod uwagę to, jaki był dotychczas, to już i tak spory postęp jak na takiego egoistę, jak on.
– I nawet trochę na zachętę nie dostanę? – zapytał, wpatrując się intensywnie w jej oczy, przy czym posłał jej swój firmowy uśmiech, którym miał nadzieję ją urobić. Jeśli chodziło o bezpośredni kontakt, szatyn miał swoje sprawdzone sztuczki, które lubił wykorzystywać.
– W porządku. Myślę, że to będzie wykonalne – zgodził się, ale zanim by się ruszył, skradł jej jeszcze jednego buziaka. Dopiero po tym wycofał się, żeby zrobić jej miejsce i mógł za nim pójść, a zaprowadził ją na początek do łazienki, choć tą planował pokazać tylko przelotnie w drodze do sypialni. – Salon i kuchnię już widziałaś. Tu mamy łazienkę, tym razem niestety bez pięknych widoków, ale za to w sypialni nie będzie na co narzekać – zapowiedział, prowadząc ją prosto do kluczowego pomieszczenia o którym mówił. I właśnie otworzył drzwi do niego przed Elianą.
W środku spore łóżko stało naprzeciwko oszklonej ściany, za którą widać było właśnie plażę i wodę. Nie tak prywatny, jak ostatnie widoki na las, ale tak rzadko ktoś dopływał w te rejony wody, że Cortlandt nigdy nie uważał tego za wadę. I tak, tym razem mieli jedną sypialnię i jedno łóżko. – I jak? – rzucił, czekając na jej opinię.
Eliana Broussard
I never want to stop making memories with you
: wt sie 04, 2026 7:12 pm
autor: Eliana Broussard
Gdyby powiedział jej prawdę, odrobinę rzeczywiście by zaryzykował, ale jednocześnie stworzyłby jej przestrzeń do tego, aby mu w y b a c z y ć. Był przecież na tyle dojrzałym i rozsądnym mężczyzną, aby zdawać sobie sprawę z tego, że tajemnice nigdy nie pociągają za sobą nic dobrego. Wyjawienie prawdy, nawet tej najgorszej, może natomiast pociągnąć za sobą pewne korzyści.
Eliana jednak pozostawała wszystkiego n i e ś w i a d o m a, a to obecnie zdecydowanie działało na jego korzyść. Nie wiedziała nic na temat tego, jak przedmiotowo potraktował ją w przeszłości, a to z kolei oznaczało, że nie mogła czuć się urażona. Dostrzegała w nim więc osobę, która tylko na chwilę zbłądziła z właściwej drogi, przez co ona sama przez moment poczuła się odrzucona.
Niesłusznie.
A przynajmniej to tego próbował ją przekonać.
Nie rozpamiętując tego zanadto, starała się teraz dobrze z nim bawić. I to się sprawdzało, dzięki czemu teraz na jej ustach wymalował się łagodny uśmiech. — Na zachętę mogę powiedzieć, że przekonują mnie też twoje tosty — stwierdziła przekornie, dając mu c o ś, a jednocześnie decydując się na drobnostkę, która najpewniej nie miała go usatysfakcjonować. I dobrze, ponieważ wcale nie o to jej chodziło.
Jeśli chciał, aby wyrecytowała wszystkie powody, dla których wciąż ją do niego ciągnęło, naprawdę musiał postarać się nieco bardziej.
Nie mogła jednak zaprzeczyć temu, że odkąd spotykali się, miała do czynienia z naprawdę wyjątkowymi widokami. I nie chodziło tu już nawet o niego (chociaż trochę też!), ale raczej o miejsca, do których ją zabierał. A choć smak luksusu sama poznała za sprawą własnej rodziny, to jednak nie sposób zaprzeczyć temu, że ilekroć okna rozpościerały się na cudowny widok, to i tak za każdym razem robiło na niej ogromne wrażenie.
Nie inaczej było teraz, kiedy Cortlandt wpuścił ją do sypialni, w której Eliana niemal natychmiast pomaszerowała w stronę okna. Lekko pokręciła głową i dopiero po chwili zdecydowała się na to, żeby odwrócić się do niego przez ramię. — Wiesz, że teraz do kompletu będziesz musiał znaleźć miejsce, w którym zabójczy widok ma kuchnia? — zażartowała, po czym ponownie zerknęła w stronę okna.
Przez moment milczała, w ciszy delektując się tym, co miała przed sobą. — Jedną rzeczą jestem zaskoczona — odezwała się po chwili, teraz jednak na niego nie spoglądając. — Nie przypuszczałam, że w takim miejscu nie będziesz miał zasłon w sypialni — stwierdziła z rozbawieniem, dopiero teraz przenosząc na bruneta spojrzenie. To miejsce miało swój urok, ale też nie gwarantowało prywatności, którą zwykle przypisywało się sypialni. Tym akurat naprawdę odrobinę ją zaskoczył.
Lance Cortlandt
I never want to stop making memories with you
: śr sie 05, 2026 9:06 pm
autor: Lance Cortlandt
Może tak było w świecie Eliany, ale Lance dorastał w rodzinie, w której sekrety były na porządku dziennym. Jego rodzice powtarzali, że o pewnych rzeczach lepiej nie mówić i zachować je dla siebie. W wyniku takiego wychowania, szatyn był dokładnie taki sam i pewne rzeczy wolał przemilczeć, jeśli dostrzegał, że powiedzenie ich na głos przyniesie tylko nikomu niepotrzebne problemy.
Niestety, Lance nie lubił brać odpowiedzialności za rzeczy, które mogły postawić go w złym świetle. Wolał udawać, że te w ogóle nie istniały i nie było czym się przejmować. I na razie to działało, ponieważ dochowanie tej tajemnicy wcale nie było trudne, w końcu prawdę znał tylko on oraz Hal, a przecież swojemu przyjacielowi mógł zaufać. Dlatego Cortlandt był tak pewny tego, że mógł przemilczeć ten jeden szczegół dotyczący jego relacji z Broussard.
I zamiast w ogóle o tym jeszcze myśleć, skupiał się przez cały czas na chwili obecnej. Dokładnie jak teraz, gdy mieli przed sobą sporo czasu na zabawę w swoim towarzystwie, w czym nikt i nic nie miało im przeszkadzać, ponieważ wyrwali się z Toronto i byli w swoim małym odosobnieniu.
– Coś postaram się wymyślić na następny raz – stwierdził rozbawiony. Najwyraźniej już nastawiali się na kolejny wypad, co Lance’owi odpowiadało. Nie tylko dlatego, że lubił jeździć do miejsc, gdzie mógł się trochę rozerwać, ale też dlatego, że zaczynali mieć wspólne plany na przyszłość, co mu się podobało. A wyzwanie znalezienia noclegu, gdzie będą mieli zabójczy widok z kuchni… Cóż, Cortlandt nie lubił przegrywać, więc na pewno z przyjemnością podejmie się tego zadania.
– Kiedyś miałem – odparł, podchodząc do Eliany. Na chwilę zawiesił wzrok na widoku za oknem. – Ale zdarzył się wypadek i ucierpiały, a potem wyleciało mi z głowy, żeby zorganizować coś nowego – wzruszył ramionami. Niestety, takie rzeczy prędko wylatywały z głowy Lance’a, który nie lubił bawić się w strojenie okien czy czegokolwiek, co nie było nim. Ewentualnie też jego pojazdem. Resztę zostawiał w rękach innych osób, które miały do tego lepszy dryg. – Zresztą… Po co komu zasłony, nie mam czego się wstydzić – poruszył zaczepnie brwiami, spoglądając na Elianę, do której później uśmiechnął się zadziornie. I tu już odezwała się jego wrodzona s k r o m n o ś ć.
Eliana Broussard
I never want to stop making memories with you
: czw sie 06, 2026 2:53 pm
autor: Eliana Broussard
Rzecz w tym, że jeśli cokolwiek miało im się udać, nie było już miejsca na świat Eliany oraz świat Lance’a. Musieli znaleźć wspólne miejsce, w którym panować będą zasady odpowiadające im obojgu. Czy nie na tym przypadkiem polegał szukanie k o m p r o m i s u?
Eliana mogła jednak nie zdawać sobie sprawy z tego, że właśnie tego potrzebowała. Wydawało jej się, że dogadywała się z Cortlandtem dobrze, ponieważ w tych ważniejszych aspektach mieli do życia podobne podejście. Pozwoliła sobie uwierzyć, że pomimo wszelkich różnic naprawdę odnaleźli wspólny rytm, co mogło być zaskakujące, ale jednocześnie było wszystkim, czego od samego początku chciała.
Odkąd miała świadomość tego, że go polubiła, miała szczerą nadzieję, że naprawdę im wyjdzie.
W odpowiedzi uśmiechnęła się tylko, ani przez sekundę nie wątpiąc, że Lance dopnie swego. Może nie znali się długo, a ona jeszcze wielu rzeczy o nim nie wiedziała, a jednak o niczym nie była tak przekonana jak o tym, że potrafił być niesamowicie uparty. W ten sposób dopiął swego nawet w kwestii ich relacji i to nie jeden raz, ale przecież już d w u k r o t n i e. Częściowo też może dlatego, że to ona miała do niego niesamowitą słabość.
Ściągnęła ku sobie brwi i spojrzała na niego ewidentnie zaintrygowana. Nim jednak zdołała pociągnąć temat, Lance znów zaskoczył ją swoją śmiałością, co sprawiło, że zaśmiała się pod nosem i lekko pokręciła głową. — A jeśli ja się wstydzę? Mam spać dzisiaj na kanapie? — zażartowała, wykrzywiając przy tym usta w łagodnym uśmiechu. Coś podpowiadało jej, że na pewno by jej tam nie wygonił.
— Z plaży też skorzystamy? — odezwała się po chwili, tym samym sygnalizując mu, że miała na to ochotę. Skoro już zabrał ją w takie miejsce, musiał liczyć się z tym, że Eliana nie będzie skora do tego, aby cały weekend spędzić zamknięta w czterech ścianach, nawet jeżeli wiązało się to z t a k i m widokiem. — I koniecznie musisz opowiedzieć mi coś więcej o tym wypadku — dodała po chwili, przy okazji też celując w niego palcem, jak gdyby w ten sposób chciała podkreślić, że nie zamierzała przyjąć do wiadomości odmowy.
Skoro sam zaczął temat, teraz już musiał go dokończyć.
Lance Cortlandt