ODPOWIEDZ
34 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
adwokat w Carnegie & Cortlandt LLP
Awatar użytkownika
bawiący się wolnością adwokat, który w pełni potrafi zaangażować się tylko w pracę
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Lance doszedł do wniosku, że wyjazd i wyrwanie się z miasta zrobi dobrze im obojgu. Będą mieli chwilę na odpoczynek, a przy okazji spędzą trochę więcej czasu we dwójkę, co szatyn miał nadzieję, że podziała na jego korzyść i pozwoli Elianie zapomnieć o drobnym nieporozumieniu z wcześniej, bo nie zgadzał się nazywać tego inaczej. Choć było między nimi już o wiele lepiej, to nadal wyczuwał między nimi pewien dystans i opory po stronie Broussard, w których pozbyciu się chciał jej pomóc.
Oczywiście robił to z egoistycznych pobudek, ale czy ostatecznie obojgu nie wyjdzie to na d o b r e? Lance nie miał wobec niej złych zamiarów, naprawdę starał się, żeby to, co było między nimi, działało i dał tej relacji realną szansę. To była duża zmiana w jego podejściu do związków, w które wcześniej przecież nie chciał się pakować. Elianie udało się jednak sprawić, że zechciał spróbować, dlatego teraz zależało mu na tym, żeby to wypaliło, a między nimi dłużej nie było już tego nieznośnego dystansu.
Za dobry pomysł uznał zaproszenie jej do swojego domku na plaży. Latem lubił tam zaglądać, choć nie robił tego zbyt często przez własny pracoholizm. Ale teraz oderwanie się od pracy mogło mu dobrze zrobić po tym, jak wymęczyło go otwieranie własnej kancelarii z przyjacielem. Także z tego wyjazdu mogło płynąć więcej korzyści.
I szatyn był zadowolony, że Eliana przystała na jego propozycję, dając się wyciągnąć za miasto.
Droga upłynęła im w spokoju. Wyjechali wcześnie rano, żeby nie marnować pierwszego dnia urlopów, dzięki czemu na miejsce dotarli jeszcze przed południem. Dojechali pod wcale nie taki mały domek, który znajdował się tuż przy wodzie, mając dla siebie spory kawałek plaży.
Lance właśnie wniósł do środka ostatnie bagaże, przyłapując Elianę stojącą na tarasie. Postanowił podejść do niej nie robiąc przy tym zbyt dużego hałasu, aby zajść ją od tyłu. Oparł obie dłonie o barierkę po obu jej bokach, po czym wychylił się przez jej ramię, które przy okazji musnął wargami. – I jak? – pytał oczywiście o wrażenia z miejsca. Cortlandt, jak to on, lubił się trochę popisywać, choć jednocześnie podchodził do tego z pewną nonszalancją, aby nie było to zbyt oczywiste. Lubił jednak słuchać zachwytów… A poza tym po prostu miał nadzieję, że Elianie się tu podobało i nie zaczęła żałować, że dała się tu ściągnąć.

Eliana Broussard
Edyta
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
32 y/o
Mark your calendar for Canada Day
165 cm
uczy jogi i pilatesu w toronto yoga co.
Awatar użytkownika
instruktorka jogi i pilatesu, miłośniczka rękodzieła, kosmetyków naturalnych i ziołolecznictwa oraz właścicielka kota, który pogryzie wszystko i wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu jego wzroku
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Początkowo miała spore opory względem tego, czy ponowne zaufanie Cortlandtowi aby na pewno było właściwym posunięciem. Wciąż pamiętała, jak bardzo rozczarowała się, gdy nagle z jego strony otrzymywać zaczęła wyłącznie milczenie. Nie na tym zależało jej, kiedy pozwalała mu się do siebie zbliżyć.
Teraz jednak dostrzegała zmianę w jego nastawieniu. Widziała, że Lance był obok, ponieważ naprawdę tego chciał, a przy okazji też dawał jej dostatecznie dużo przestrzeni, aby ona mogła ponownie otworzyć się na niego we własnym tempie.
Mógł nie zdawać sobie z tego sprawy, a jednak miało to dla niej przeogromne znaczenie.
Dzięki temu zresztą łatwiej było jej się znów z a a n g a ż o w a ć. Ponownie poczuła się przy nim bezpiecznie, dzięki czemu nie musiała już poddawać w wątpliwość każdego jego posunięcia. Początkowo nie wiedziała, czy od tego rzeczywiście uda jej się uwolnić, a jednak Lance zapewnił jej komfort, którego najwyraźniej potrzebowała.
Nie oponowała zatem, kiedy zaproponował jej wspólny wyjazd. Wierzyła, że ten rzeczywiście może im się przysłużyć, ponieważ spędzą ten czas wyłącznie w swoim towarzystwie, jednocześnie odcinając się od tego, co wcześniej między nimi nie zagrało. Co więcej, za bardzo dobry znak uważała to, że w końcu był gotów na pierwszym miejscu postawić ją i nieco odpuścić sobie pracę. Nie oczekiwała co prawda, że będzie robił to zawsze, ale w obliczu tego, jak wcześniej za jej sprawą została kompletnie z i g n o r o w a n a, to małe poświęcenie mogło ostatecznie wyrównać rachunki.
Kiedy dotarli na miejsce, początkowo chciała pomóc mu z bagażami, ale kiedy Lance uparł się, że zrobi to samodzielnie, nie próbowała się z nim sprzeczać. Pozwoliła sobie natomiast na niewielki rekonesans, nie tyle zajmując się zwiedzaniem domu, co raczej podziwianiem widoku, który roztaczał się z tarasu.
Gdy Cortlandt zdecydował się do niej dołączyć, usta Eliany wygięły się w uśmiechu. Ten zresztą poszerzył się, kiedy na własnym ramieniu poczuła jego usta. — Jak to jest, że zawsze zabierasz mnie w miejsca, w których jest t a k i widok? — zapytała, zerkając na Lance’a przez ramię. Ten widok też miała niesamowity, choć tego akurat nie zamierzała mówić na głos.
Przynajmniej na razie.

Lance Cortlandt
Magda
najbardziej to mnie w sumie wkurza chamstwo i wybiórcze stosowanie zasad
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”