if it's fluffy, it's meant to be hugged
: ndz sie 02, 2026 5:23 pm
066.
Uczestniczyły właśnie w zajęciach Opieki nad Magicznymi Stworzeniami i kontemplowały nad kocią krzyżówką z kitą podobną do lwiego ogona, kiedy profesor Barnaby Beastly - opiekun Puchonów - machnął różdżką, przyciągając za szatę jednego z Gryfonów, który za bardzo zbliżył się do zagrody z kugucharami.
— Panie Fontaine, ma pan za dużo kończyn? — zwrócił się do chłopaka, na co Prim zachichotała, szturchając Teddy w bok. Darling posłała zdezorientowanemu Alvinowi rozbawione spojrzenie i złapała się za rękę, udając, że właśnie coś próbuje ją pożreć. Trzęsła się przez chwilę jak mała lunaballa, reflektując dopiero wtedy, kiedy opiekun domu posłał jej ostrzegawcze spojrzenie numer jeden.
— Profesorze, profesor coś kręci — odezwała się, zerkając w kierunku zagrody. — Kuguchary nie są z natury agresywne. Newt Scamander wyraźnie podkreśla to w swojej książce. Mogą ugryźć, kiedy są przestraszone albo źle traktowane — powiedziała tonem znawczyni. Nie była mądrzejsza od profesora Beastly, ale niech profesor wie, że odrobiła pracę domową. Już i tak wystarczyło, że wczoraj oblała zaklęcia, bo pomyliła Reducio z Engorgio i zamiast zmniejszyć wazon, powiększyła go do takich rozmiarów, że rozwaliła połowę klasy pani Hocus.
— Nie mogę się nie zgodzić, panno Darling. Ale to nie oznacza, że pan Fontaine musi od razu szukać z nimi bliskiego kontaktu. Jeszcze coś mu odgryzą, coś mu odpadnie i będzie kłopot. Pani Ouchington ma wystarczająco dużo roboty w Skrzydle Szpitalnym po tym, jak połowa szkoły złapała Kichawicę — odparł spokojnie i zaraz wykonał zamaszysty gest ręką. — A teraz dobierzcie się w pary. Puchoni z Gryfonami. Wiecie, jak bardzo zależy mi na zaciśnięciu więzi między domami — uśmiechnął się szeroko. Profesor Barnaby Beastly był pięćdziesięcioletnim, rubasznym mężczyzną ze śmiesznym, podkręconym wąsem. Dłonie miał wielkie i pulchne jak bochny chleba i wszyscy Puchoni traktowali go jak ojca.
Na błoniach zawrzało. Nagle zrobił się straszny harmider, a wokół rozbrzmiały dyskusje o tym, kto powinien być z kim w parze. I chociaż Teddy uwielbiała Prim, taka forma współpracy również jej odpowiadała. Od razu dopadła do Alvina i stanęła na palcach, żeby zmierzwić mu włosy. Jeszcze w zeszłym roku byli tego samego wzrostu, ale Fontaine przez wakacje przerósł ją o głowę. Profesor Beastly popatrzył na nich z powątpiewaniem i już chyba zaczynał żałować swojej decyzji - na śmierć zapominając, że ten duet był niereformowalny.
Do końca zajęć każda z par miała zajmować się wybranymi zwierzętami. Oczywiście tak, żeby nic ich nie upierdoliło albo nie pożarło. Teddy rozejrzała się w poszukiwaniu słodkich pufków, ale Primrose i Rory Reckless z Gryffindoru były tam pierwsze.
— To może niuchacze? — zaproponowała, kiwając głową w stronę zagrody z puszystymi złodziejaszkami. — Tylko najpierw wyjmij z kieszeni wszystko, co się świeci, żeby nic ci nie zajumały — zastrzegła natychmiast. Wiedziała, że przyjaciel niespecjalnie uważał na zajęciach, więc wolała go lojalnie ostrzec. Nie mógł być orłem we wszystkim, prawda? Nawet jeśli nie był w niczym. Ona zresztą też nie, ale na swoje usprawiedliwienie mieli to, że nie byli Krukonami. Tiara nie umieściła ich w Ravenclawie bez konkretnego powodu.
baby lion