Roberta (Bobbie) Bergmann
: śr sie 05, 2026 8:48 pm
Roberta "Bobbie" Bergmann

data i miejsce urodzenia
01/11/2002, Ottawazaimki
ona / jej zawód
security researchermiejsce pracy
freelanceorientacja
heteroflexibledzielnica mieszkalna
west end / parkdalepobyt w toronto
od 2 latumiejętności
Ethical hacking (ale nie przesadzajmy, etyka jest subiektywna)Szybkie uczenie się nowych technologii
Uwielbia łamigłówki i zagadki
Składa i naprawia elektronikę
Ma świetną pamięć wzrokową
Kreatywność
Poczucie humoru
Optymizm
Łatwo tłumaczy trudne sprawy
słabości
Fatalnie organizuje siebie poza pracąSpóźnia się
Zapomina jeść
Gubi rzeczy
Ma bałagan w mieszkaniu
Ciekawska
Rzadki talent pakowania się w kłopoty
Perfekcjonizm
Impulsywność
Ja się na tych rzeczach znam, bo pewnej nocy
byłam w dwudziestu ośmiu lokalach.
Ale muszę się pochwalić, że nigdzie nie zamawiałam
więcej niż trzy piwa.
Bobbie nie jest miss kryminału, zaciętą recydywistką ani aspirującą królową półświatka.
Bobbie ma łeb i pecha. Na sterydach.
Urodziła się dzień po Halloween w Ottawie i wychowywała z samotną matką, która nauczyła ją dwóch rzeczy: zawsze mówić prawdę i zawsze zadawać pytania.
Z realizacją tej pierwszej bywa różnie, gdy trzeba tłumaczyć policjantowi, że nie jest tak jak myśli. A, jak to w życiu - jest dokładnie tak. Z drugą nie rozstaje się nigdy.
O ojcu wie niewiele. Tylko tyle, że prawdopodobnie istnieje, i że jest jedynym pytaniem na które nigdy nie dostała odpowiedzi. Matka milczy jak zaklęta i nic nie wskazuje na to, by miało jej się odmienić. Temat przez lata obrósł żartami o podrzuceniu przez bociana, a Bobbie dwa lata temu wreszcie opuściła gniazdo.
Przeprowadziła się do Toronto, wynajęła mikroskopijne mieszkanie, w którym przejście do aneksu kuchennego wymaga pokonania toru przeszkód z kabli, ciuchów za brudnych na szafę i za czystych na pranie, oraz doniczek z imiennymi tabliczkami. Coś w nich kiedyś żyło, ale… Bobbie nie jest odpowiedzialnym dorosłym.
Potrafi godzinami analizować luki w systemie wartym miliony dolarów, ale i godzinami szukać kluczy, które od początku leżały w lodówce. Nie potrafi przejść obojętnie obok zagadki, absurdalnych sytuacji, pizzy na grubym i obcego w tarapatach. Czasem kończy się niewinnie. Czasem w kajdankach.
Na przestrzeni ostatnich dwóch lat zdążyła zostać zatrzymana do kontroli drogowej, znaleźć w środku bójki, uwolnić kota spod maski samochodu przy pomocy łomu i prawie trafić do więzienia za incydent podczas wieczoru panieńskiego koleżanki. Ale o tym nie wolno mówić.
Nigdy nie rozmawia się o Fight Clubie.
Bobbie utrzymuje, że jest zwyczajną, (sporadycznie) płacącą podatki obywatelką.
System zdaje się mieć na ten temat nieco bardziej skomplikowane zdanie.
Mimo swoich przygód, Bobbie nie przestała wierzyć, że większość ludzi ma dobre intencje. Jest promieniem słońca w świecie, który nieustannie próbuje gasić. Ma w sobie naturalną lekkość i ciekawość dziecka, ale i wyjątkowo bystry umysł, którego trudno się spodziewać po kimś tak chaotycznym. Nie czeka ani na instrukcje, ani na pozwolenia - jeśli chce, zawsze znajdzie sposób i działa po swojemu. Skoro intencje są dobre… Świat powinien wybaczać jej metody.
Ma cięty język, silne poczucie sprawiedliwości i śladowe ilości cierpliwości do głupoty oraz okrucieństwa. Zawsze staje po stronie tego, co uważa za słuszne. Jak huragan w kolorowym swetrze.
Albo ból głowy.
Taki, który nie daje o sobie zapomnieć… I z którym trzeba się w końcu polubić.
- stworzyła znaną stronę, na której można sprawdzić czy w filmie giną zwierzęta
- każdego dnia jest bliżej dożywocia, a przynajmniej tak myśli raz po raz tłumacząc policji fatalne nieporozumienia
- potrafi osiemnaście miesięcy nie odpisać na wiadomość, chyba że masz jakieś pytanie techniczne - wtedy potrafi w trzy sekundy
- genialna tam, gdzie chodzi o miliony linijek kodu - zadziwiająco niepraktyczna w codziennym życiu
- żyje w chaosie, ale kontrolowanym (!)
- wychowywała ją samotna matka; nie wie nic o ojcu, poza tym że chyba istnieje (nie można wykluczyć epizodu niepokalanego poczęcia) i chyba żyje (na pewno nie płacił alimentów)
- zna hasła rodziny, przyjaciół, sąsiadów i randomów z ulicy, bo zawsze komuś coś pomaga "odzyskać"
- hobbystycznie, przy blasku świec i zimnym piwie, wynajduje w internecie autorów obrzydliwych komentarzy i wysyła katalog screenshotów do ich firm, partnerów i rodziców #vigilante
- zarabia na tym, że myśli inaczej niż wszyscy i znajduje problemy zanim znajdą je inni, co mogłoby tłumaczyć fascynującą serię niepowodzeń w życiu uczuciowym
byłam w dwudziestu ośmiu lokalach.
Ale muszę się pochwalić, że nigdzie nie zamawiałam
więcej niż trzy piwa.
Bobbie nie jest miss kryminału, zaciętą recydywistką ani aspirującą królową półświatka.
Bobbie ma łeb i pecha. Na sterydach.
Urodziła się dzień po Halloween w Ottawie i wychowywała z samotną matką, która nauczyła ją dwóch rzeczy: zawsze mówić prawdę i zawsze zadawać pytania.
Z realizacją tej pierwszej bywa różnie, gdy trzeba tłumaczyć policjantowi, że nie jest tak jak myśli. A, jak to w życiu - jest dokładnie tak. Z drugą nie rozstaje się nigdy.
O ojcu wie niewiele. Tylko tyle, że prawdopodobnie istnieje, i że jest jedynym pytaniem na które nigdy nie dostała odpowiedzi. Matka milczy jak zaklęta i nic nie wskazuje na to, by miało jej się odmienić. Temat przez lata obrósł żartami o podrzuceniu przez bociana, a Bobbie dwa lata temu wreszcie opuściła gniazdo.
Przeprowadziła się do Toronto, wynajęła mikroskopijne mieszkanie, w którym przejście do aneksu kuchennego wymaga pokonania toru przeszkód z kabli, ciuchów za brudnych na szafę i za czystych na pranie, oraz doniczek z imiennymi tabliczkami. Coś w nich kiedyś żyło, ale… Bobbie nie jest odpowiedzialnym dorosłym.
Potrafi godzinami analizować luki w systemie wartym miliony dolarów, ale i godzinami szukać kluczy, które od początku leżały w lodówce. Nie potrafi przejść obojętnie obok zagadki, absurdalnych sytuacji, pizzy na grubym i obcego w tarapatach. Czasem kończy się niewinnie. Czasem w kajdankach.
Na przestrzeni ostatnich dwóch lat zdążyła zostać zatrzymana do kontroli drogowej, znaleźć w środku bójki, uwolnić kota spod maski samochodu przy pomocy łomu i prawie trafić do więzienia za incydent podczas wieczoru panieńskiego koleżanki. Ale o tym nie wolno mówić.
Nigdy nie rozmawia się o Fight Clubie.
Bobbie utrzymuje, że jest zwyczajną, (sporadycznie) płacącą podatki obywatelką.
System zdaje się mieć na ten temat nieco bardziej skomplikowane zdanie.
Mimo swoich przygód, Bobbie nie przestała wierzyć, że większość ludzi ma dobre intencje. Jest promieniem słońca w świecie, który nieustannie próbuje gasić. Ma w sobie naturalną lekkość i ciekawość dziecka, ale i wyjątkowo bystry umysł, którego trudno się spodziewać po kimś tak chaotycznym. Nie czeka ani na instrukcje, ani na pozwolenia - jeśli chce, zawsze znajdzie sposób i działa po swojemu. Skoro intencje są dobre… Świat powinien wybaczać jej metody.
Ma cięty język, silne poczucie sprawiedliwości i śladowe ilości cierpliwości do głupoty oraz okrucieństwa. Zawsze staje po stronie tego, co uważa za słuszne. Jak huragan w kolorowym swetrze.
Albo ból głowy.
Taki, który nie daje o sobie zapomnieć… I z którym trzeba się w końcu polubić.
Ciekawostki
- ma wadę wzroku i okulary, których nie nosi - oficjalnie woli nie widzieć, a soczewek się boi- stworzyła znaną stronę, na której można sprawdzić czy w filmie giną zwierzęta
- każdego dnia jest bliżej dożywocia, a przynajmniej tak myśli raz po raz tłumacząc policji fatalne nieporozumienia
- potrafi osiemnaście miesięcy nie odpisać na wiadomość, chyba że masz jakieś pytanie techniczne - wtedy potrafi w trzy sekundy
- genialna tam, gdzie chodzi o miliony linijek kodu - zadziwiająco niepraktyczna w codziennym życiu
- żyje w chaosie, ale kontrolowanym (!)
- wychowywała ją samotna matka; nie wie nic o ojcu, poza tym że chyba istnieje (nie można wykluczyć epizodu niepokalanego poczęcia) i chyba żyje (na pewno nie płacił alimentów)
- zna hasła rodziny, przyjaciół, sąsiadów i randomów z ulicy, bo zawsze komuś coś pomaga "odzyskać"
- hobbystycznie, przy blasku świec i zimnym piwie, wynajduje w internecie autorów obrzydliwych komentarzy i wysyła katalog screenshotów do ich firm, partnerów i rodziców #vigilante
- zarabia na tym, że myśli inaczej niż wszyscy i znajduje problemy zanim znajdą je inni, co mogłoby tłumaczyć fascynującą serię niepowodzeń w życiu uczuciowym
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
nie