desperate times call for desperate measures
: pn sie 10, 2026 9:12 pm
042.
That if desperate times call for desperate measures,
then I'm free to act as desperately as I wish.
then I'm free to act as desperately as I wish.
Mieli razem walczyć i strzelać do jednej bramki.
Być m a ł ż e ń s t e m.
A jak zwykle kończyli osobno.
Przerażeni wzajemnym bezpieczeństwem. Stawiając drugą połówkę na pierwszym miejscu, w tym samym czasie siebie spychając na samo dno otchłani. Oboje tłumaczyli swoje decyzje argumentami, które nie przemawiały do drugiej strony, chociaż wiecznie nawijali o jednym i tym samym. Mieli to samo podejście. A jednak ciągle się mijali.
A on jak zwykle uciekał.
Wczoraj też uciekł. Uciekł, kiedy tylko zrobiło się ciężko. Kiedy przyszedł czas na poważną rozmowę, a głosy uniosły się w górę. Zostawił ją. Jak zwykle ją kurwa zostawił. I chociaż Pilar zawsze powtarzała, że kochała go przede wszystkim za jego wady, tak tej jednej szczerze nienawidziła. Wolałaby po stokroć, żeby ją zwyzywał, żeby nazwał pierdolniętą, cisnął w nią poduszką, czy nawet zamknął się w pokoju obok i to przemilczał. Ale nie żeby wychodził. Żeby zostawił ją samą z własnymi myślami, a do tego dokładając jeszcze przejęcie jego osobom. Bo jak miała się nie martwić? Ktoś chciał go z a b i ć. Był na pierdolonym celowniku, dostawał wiadomości z pogróżkami, a potem nagle wychodził. Mogę wrócić późno.
Wrócił. I chociaż ona udawała, że śpi, kiedy położył się obok, wcale tak nie było. Bo Pilar Noriega nie stała całą, jebaną noc. Oka nie zmrużyła odkąd w jej dłoni wylądowało zdjęcie przedstawiające ją i Sombę na spacerze, a z tyłu widniał ten jeden, koślawo napisany dopisek.
Wiedziała, że to od Daltona.
To nawet nie podlegało jakiekolwiek dyskusji. Tylko on ją tak nazywał. Tylko skąd miał kurwa jej zdjęcie? Skąd wiedział o wszystkim co się działo, przebywając w zakładzie zamkniętym? Jak kurwa dowiedział się o śmierci Psa zaledwie kilka marnych godzin po fakcie? Miał kontakt z Luną? Współpracowali? Inaczej nie dało się tego wytłumaczyć. A przynajmniej ona nie potrafiła. Nie wiedziała skąd, a tym bardziej dlaczego to robił. Co próbował tym osiągnąć? Chciał ją zastraszyć? Spotkać się z nią? Cóż, jeśli to ostatnie… to jego prośby zostały wysłuchane.
Bo kiedy jej maż nie chciał z nią rozmawiać, kiedy zostawił ja samą w pierdolonym mieszkaniu, Pilar nie potrafiła znaleźć innego rozwiązania niż to, żeby pójść się z nim spotkać. Gdyby Madox był w domu pewnie by to z nim przegadała. A raczej pokłóciła się o to, bo przecież wiedziała, że tego nie pochwalał. Nie pozwoliłby jej tak pójść. Ale skoro on brał sprawy w swoje ręce i miał ją w dupie, ona też miała zamiar działać jego własną praktyką.
Złapała więcej powietrza w płuca, przechodząc przez pierwszą bramkę Zakładu Zamkniętego w Toronto. Serce biło jej mocno, chociaż jej twarz nie zdradzała ani jednej emocji. Odstawiła wszystkie rzeczy do plastikowego pojemnika, a następnie przeszła przez wykrywacz metalu. O dziwo nie zapikał ani razu. Pudło z rzeczami zostało podpisane, a ona skierowała się do kolejnej budki kontrolnej, gdzie z uśmiechem przywitała się z Barb. Kiedyś robiły razem na służbie i były na tym samym roku w akademii, ale ich drogi się rozeszły, kiedy Pilar poszła w kryminalkę, a Barbara w więzienną. Wymieniły kilka przejmować. Kobieta ostrzegła ją, że nikt nie może się dowiedzieć, że pozwoliła Pilar na widzenie bez odpowiedniego wniosku, a ta zapewniła ją, że ten sekret był z nią bezpieczny. Jeszcze raz podziękowała, a potem weszła do pomieszczenia.
Sala widzeń różniła się od tej w normalnych więzieniach. Nie było otwartej przestrzeni z licznymi stolikami, gdzie ludzie mogli trzymać się za ręce i rozmawiać kilka milimetrów od siebie. Tutaj w zakładzie zamkniętym więźnia a odwiedzającego dzieliła przeszklona ściana. Po obu stronach były krzesła i… po słuchawce, która wyglądała jak domofon. Pilar usiadła na wskazanym przez funkcjonariusza miejscu, nerwowo uderzając palcami o kolano i czekała.
En tiempos desesperados, se requieren medidas desesperadas