sleepless night
: pt sie 14, 2026 2:57 pm
sunset eyes
through messy hair
Obracała się wokół wielu mężczyzn przez lata swojego życia. Serio nie zauważała, kiedy ktoś z nią flirtował, chyba że sama robiła to umyślnie dla własnej korzyści. Tylko że od tych dwóch miesięcy naprawdę przestała zauważać innych mężczyzn. Jakiekolwiek intencje, które mogli mieć wobec niej, działały na nią jak jakiś cholerny grey zone, którego nawet nie próbowała rozszyfrowywać, bo miała oczy tylko i wyłącznie dla Aidena, a jej serce biło tylko dla niego.
Dlatego, wymieniając z nim esemesy i opowiadając mu, co właściwie się działo, była trochę zdezorientowana. Za cholerę nie wiedziała, dlaczego nagle zrobiło się między nimi tak jakoś dziwnie. Tym bardziej nie przyszło jej do głowy, że Aiden mógłby być o nią zazdrosny. Serio? O nią? I to przez jakiegoś typa z pracy, z którym po prostu szła i rozmawiała? W jej głowie nie było w tym absolutnie niczego, co powinno wywoływać zazdrość, dlatego też kompletnie nie wyłapywała tego, co dla niego prawdopodobnie było aż nazbyt oczywiste.
Przewróciła oczami, wzdychając, gdy wsunęła telefon do kieszeni i spojrzała na Marco. (NPC, nie Marco gangus.)- Co tak zmarkotniałaś? - zapytał nowy barman, idąc obok niej. - Ah, nie wiem, mój chłopak odpisuje mi dziwnie - wzruszyła ramionami. - Jak dziwnie? - zapytał zainteresowany. Holloway wyciągnęła telefon i pokazała mu wiadomość. - Nie rozumiem, o co może mu chodzić - westchnęła, przysuwając się trochę bliżej chłopaka, żeby mógł zobaczyć wiadomości. - No zazdrosny jest, ale dziwisz mu się? Jestem taaaaki przystojny, a nawet mnie jeszcze nie zobaczył - parsknął pod nosem, na co dziewczyna tylko zmarszczyła nos i zmierzyła go wzrokiem. - Nie, to głupie. Nie ma o co być zazdrosnym - pokręciła głową, odpisując Aidenowi, żeby przyszedł, to przynajmniej ich sobie przedstawi. - Auć, nie ma o co? Vita, tak łatwo ranisz moje ego? - westchnął wysoki brunet, teatralnie chwytając się za serce. Holloway tylko parsknęła pod nosem i ruszyła dalej, ale po chwili poczuła kolejną wibrację telefonu. Kiedy przeczytała wiadomość od O'Cahallana, momentalnie się wkurwiła. - No chyba sobie ze mnie żartuje - mruknęła pod nosem, szybko odpisując mu w złości. - Co się dzieje? - zapytał chłopak, a ona posłała mu tylko mordercze spojrzenie. - Mówi, że może nie będzie przeszkadzał, bo jeszcze speszy cię w zaproszeniu mnie na randkę - jęknęła zezłoszczona.
Serio nie rozumiała, o co mu chodziło. Przecież tylko szła z kolegą z pracy i najzwyczajniej w świecie się z nim zagadała. - Nie będę miał problemu z zapytaniem cię o randkę, jak już go poznam - wzruszył ramionami. - Ah, stop fucking around - prychnęła, już teraz bardziej zaabsorbowana odpisywaniem na kolejne esemesy ze złością. Stanęła po chwili w miejscu, widząc ostatnią odpowiedź Aidena, a kiedy uniosła spojrzenie, dostrzegła go po drugiej stronie ulicy. UPS. - Zaraz wracam - rzuciła do Marco i zaczęła uciekać w drugą stronę, tylko po to, żeby chwilę później zostać dosłownie zmiecioną z nóg przez swojego chłopaka. Nie mogła się powstrzymać i wybuchnęła śmiechem, a gdy w końcu postawił ją z powrotem na ziemi, odwróciła się do niego, wbijając spojrzenie w jego oczy. - Nie lubię cię w tej chwili - mruknęła pod nosem, wyraźnie niezadowolona. Dopiero wtedy zauważyła, że wysoki brunet zdążył już do nich podejść i właśnie wyciągał rękę w kierunku Aidena. - Marco. Chłopak, który chce zaprosić twoją dziewczynę na randkę. Miło poznać. - Holloway mrugnęła kilka razy, przenosząc spojrzenie z jednego na drugiego. Oboje byli mniej więcej tej samej wysokości i podobnej postury. Cholera. Ten spacer do domu będzie interesujący.
grabisz sobie, kochanie
through messy hair
Obracała się wokół wielu mężczyzn przez lata swojego życia. Serio nie zauważała, kiedy ktoś z nią flirtował, chyba że sama robiła to umyślnie dla własnej korzyści. Tylko że od tych dwóch miesięcy naprawdę przestała zauważać innych mężczyzn. Jakiekolwiek intencje, które mogli mieć wobec niej, działały na nią jak jakiś cholerny grey zone, którego nawet nie próbowała rozszyfrowywać, bo miała oczy tylko i wyłącznie dla Aidena, a jej serce biło tylko dla niego.
Dlatego, wymieniając z nim esemesy i opowiadając mu, co właściwie się działo, była trochę zdezorientowana. Za cholerę nie wiedziała, dlaczego nagle zrobiło się między nimi tak jakoś dziwnie. Tym bardziej nie przyszło jej do głowy, że Aiden mógłby być o nią zazdrosny. Serio? O nią? I to przez jakiegoś typa z pracy, z którym po prostu szła i rozmawiała? W jej głowie nie było w tym absolutnie niczego, co powinno wywoływać zazdrość, dlatego też kompletnie nie wyłapywała tego, co dla niego prawdopodobnie było aż nazbyt oczywiste.
Przewróciła oczami, wzdychając, gdy wsunęła telefon do kieszeni i spojrzała na Marco. (NPC, nie Marco gangus.)- Co tak zmarkotniałaś? - zapytał nowy barman, idąc obok niej. - Ah, nie wiem, mój chłopak odpisuje mi dziwnie - wzruszyła ramionami. - Jak dziwnie? - zapytał zainteresowany. Holloway wyciągnęła telefon i pokazała mu wiadomość. - Nie rozumiem, o co może mu chodzić - westchnęła, przysuwając się trochę bliżej chłopaka, żeby mógł zobaczyć wiadomości. - No zazdrosny jest, ale dziwisz mu się? Jestem taaaaki przystojny, a nawet mnie jeszcze nie zobaczył - parsknął pod nosem, na co dziewczyna tylko zmarszczyła nos i zmierzyła go wzrokiem. - Nie, to głupie. Nie ma o co być zazdrosnym - pokręciła głową, odpisując Aidenowi, żeby przyszedł, to przynajmniej ich sobie przedstawi. - Auć, nie ma o co? Vita, tak łatwo ranisz moje ego? - westchnął wysoki brunet, teatralnie chwytając się za serce. Holloway tylko parsknęła pod nosem i ruszyła dalej, ale po chwili poczuła kolejną wibrację telefonu. Kiedy przeczytała wiadomość od O'Cahallana, momentalnie się wkurwiła. - No chyba sobie ze mnie żartuje - mruknęła pod nosem, szybko odpisując mu w złości. - Co się dzieje? - zapytał chłopak, a ona posłała mu tylko mordercze spojrzenie. - Mówi, że może nie będzie przeszkadzał, bo jeszcze speszy cię w zaproszeniu mnie na randkę - jęknęła zezłoszczona.
Serio nie rozumiała, o co mu chodziło. Przecież tylko szła z kolegą z pracy i najzwyczajniej w świecie się z nim zagadała. - Nie będę miał problemu z zapytaniem cię o randkę, jak już go poznam - wzruszył ramionami. - Ah, stop fucking around - prychnęła, już teraz bardziej zaabsorbowana odpisywaniem na kolejne esemesy ze złością. Stanęła po chwili w miejscu, widząc ostatnią odpowiedź Aidena, a kiedy uniosła spojrzenie, dostrzegła go po drugiej stronie ulicy. UPS. - Zaraz wracam - rzuciła do Marco i zaczęła uciekać w drugą stronę, tylko po to, żeby chwilę później zostać dosłownie zmiecioną z nóg przez swojego chłopaka. Nie mogła się powstrzymać i wybuchnęła śmiechem, a gdy w końcu postawił ją z powrotem na ziemi, odwróciła się do niego, wbijając spojrzenie w jego oczy. - Nie lubię cię w tej chwili - mruknęła pod nosem, wyraźnie niezadowolona. Dopiero wtedy zauważyła, że wysoki brunet zdążył już do nich podejść i właśnie wyciągał rękę w kierunku Aidena. - Marco. Chłopak, który chce zaprosić twoją dziewczynę na randkę. Miło poznać. - Holloway mrugnęła kilka razy, przenosząc spojrzenie z jednego na drugiego. Oboje byli mniej więcej tej samej wysokości i podobnej postury. Cholera. Ten spacer do domu będzie interesujący.
grabisz sobie, kochanie