Wyjazd Huntera - czyli wojsko wzywa
: ndz sie 16, 2026 10:31 pm
look
Doczekał się czegoś co miało nie nadejść. Jak się z tym czuł? Dziwnie. Minęło dobre kilka lat odkąd był na misji i zaczął powoli układać sobie życie poza wojskiem u boku Prudence. Miał swoje gorsze i lepsze dni, ale zmiana była ogromna i szczerze? Obawiał się regresu, obawiał się tego że demony wrócą a on nie mogąc się odnaleźć popełni jakiś błąd.
Powoli pakował ubrania do torby. Na łóżku leżał mundur na który raz po raz spoglądał. Jego nazwisko, odznaczenia i... wspomnienia - te które przez lata zaprzątały jego głowę. Przysiadł, lekko dotykając kolana, ta kula która przeszła jak przez masło, już tam nie była lecz ból... dalej go czuł.
Nabrał więcej powietrza w płuca po czym zamknął oczy i przetarł je. Wszedł do kuchni aby otworzyć sobie piwo i siadł na kanapie.
Od kilku miesięcy wraz z Prudence stanowili wzór szczęśliwej pary. Nawet jeśli dochodziło do małych sprzeczek to zawsze rozwiązywali je w ekspresowym tempie. Dużo rozmawiali, Hunter dzielił się swoimi przemyśleniami, emocjami i wspomnieniami które ukształtowały go jako człowieka. Trudno było pomyśleć, że teraz będzie musiał to wszystko zostawić i ot tak się pożegnać.
Nie miał pojęcia jak długo spędził na kanapie niemo patrząc się w ściane ale z letargu wyrwał go szczęk klucza w zamku. Nawet Itxel wstała z drzemki - to znaczyło jedno, Lane pojawiła się w mieszkaniu. Wright dał jej klucze jakiś czas temu tak na wszelki wypadek a skoro teraz prawie że mieszkali razem to logiczne było iż to właśnie kobieta.
Pojawiła się z tym swoim uśmiechem, który wojskowy uwielbiał. Zawsze radosna i z dużą ilością energii. Rzucił krótkie hej po czym odpalił papierosa. Zaciągnał dym w płuca i chwilę go trzymał, aż przyjemnie zadrapał go w gardle.
Jednakże gdy Prudence wróciła z sypialni, widział kompletnie inny wyraz twarzy - nie za bardzo wiedząc jak go odczytać.
- Dostałem pozwolenie. - uśmiechnął się, bo mimo wszystko do tego właśnie dążył. Chciał wyjechać i tak się właśnie stało. Co z tego że było to wymuszone - ważne że ma papier. - Jutro muszę się stawić w kwaterach. - bez możliwości przygotowania się głębiej na powrót. Zostanie wrzucony w wir zadań i oddelegowany w jakieś dalekie miejsce. Tyle z pięknej historii miłosnej - teraz zmieni się ona o sto osiemdziesiąt stopni.
Doczekał się czegoś co miało nie nadejść. Jak się z tym czuł? Dziwnie. Minęło dobre kilka lat odkąd był na misji i zaczął powoli układać sobie życie poza wojskiem u boku Prudence. Miał swoje gorsze i lepsze dni, ale zmiana była ogromna i szczerze? Obawiał się regresu, obawiał się tego że demony wrócą a on nie mogąc się odnaleźć popełni jakiś błąd.
Powoli pakował ubrania do torby. Na łóżku leżał mundur na który raz po raz spoglądał. Jego nazwisko, odznaczenia i... wspomnienia - te które przez lata zaprzątały jego głowę. Przysiadł, lekko dotykając kolana, ta kula która przeszła jak przez masło, już tam nie była lecz ból... dalej go czuł.
Nabrał więcej powietrza w płuca po czym zamknął oczy i przetarł je. Wszedł do kuchni aby otworzyć sobie piwo i siadł na kanapie.
Od kilku miesięcy wraz z Prudence stanowili wzór szczęśliwej pary. Nawet jeśli dochodziło do małych sprzeczek to zawsze rozwiązywali je w ekspresowym tempie. Dużo rozmawiali, Hunter dzielił się swoimi przemyśleniami, emocjami i wspomnieniami które ukształtowały go jako człowieka. Trudno było pomyśleć, że teraz będzie musiał to wszystko zostawić i ot tak się pożegnać.
Nie miał pojęcia jak długo spędził na kanapie niemo patrząc się w ściane ale z letargu wyrwał go szczęk klucza w zamku. Nawet Itxel wstała z drzemki - to znaczyło jedno, Lane pojawiła się w mieszkaniu. Wright dał jej klucze jakiś czas temu tak na wszelki wypadek a skoro teraz prawie że mieszkali razem to logiczne było iż to właśnie kobieta.
Pojawiła się z tym swoim uśmiechem, który wojskowy uwielbiał. Zawsze radosna i z dużą ilością energii. Rzucił krótkie hej po czym odpalił papierosa. Zaciągnał dym w płuca i chwilę go trzymał, aż przyjemnie zadrapał go w gardle.
Jednakże gdy Prudence wróciła z sypialni, widział kompletnie inny wyraz twarzy - nie za bardzo wiedząc jak go odczytać.
- Dostałem pozwolenie. - uśmiechnął się, bo mimo wszystko do tego właśnie dążył. Chciał wyjechać i tak się właśnie stało. Co z tego że było to wymuszone - ważne że ma papier. - Jutro muszę się stawić w kwaterach. - bez możliwości przygotowania się głębiej na powrót. Zostanie wrzucony w wir zadań i oddelegowany w jakieś dalekie miejsce. Tyle z pięknej historii miłosnej - teraz zmieni się ona o sto osiemdziesiąt stopni.