posy blanchard
: wt sie 18, 2026 7:00 pm
pressley "posy" blanchard

data i miejsce urodzenia
11.05.2000, Toronto, Kanadazaimki
ona/jejzawód
pisarka i wykładowczyni literatury angielskiej miejsce pracy
University of Torontoorientacja
bidzielnica mieszkalna
greektownpobyt w toronto
od urodzeniaumiejętności
ma świetny warsztat pisarski (wydała kilka kryminałów), bardzo dobre podejście do ludzi, z łatwością nawiązuje znajomości, całkiem nieźle gotuje (chociaż zdarza jej się przypalić garnek), jeździ tylko z automatyczną skrzynią biegów, ładnie śpiewa (ale się wstydzi) słabości
wciąż jest zbyt łatwowierna, boi się burzy i pająków, nie potrafi szyć, tragicznie jej idą wszelkie survivalowe rzeczy, nie ma cierpliwości do czytania instrukcji, łatwo się niecierpliwi, chociaż ciężko ją wyprowadzić z równowagi, potrafi wpaść w szałNocą, gdy włosy rozsiane po poduszce, przedzieram się przez gęstwinę atramentowej czerni. Rozrywam palcami mrok zamknięty w cienkiej strużce tytoniowego dymu i patrzę. W ciemności widzę więcej, niż za dnia, gdy świt rozedrze niebo i skąpie je w odcieniach szkarłatu. Nim jednak to nastąpi przeganiam powidoki kwitnących rubinowych kleksów, odciskających piętna wewnątrz moich powiek. Zbaczam z dobrze znanej ścieżki. Omijam wstęgi okruszków rozsypanych na piasku. Zbaczam z kursu. Omijam drogowskazy, ignoruję znaki. Idę, wędruję, biegnę w dźwiękach melodii wygrywanej przez podeszwy podrywające do tańca dywan drobnych gałązek. Biegnę na przełaj. W nieznane, tam gdzie iskra gasnącego słońca ulega ciemności.
Chcę więcej, mocniej, pewniej.
Chcę brać, chcę rwać, chcę się wyrwać.
Chcę wybiec poza meandry umysłu i splątać się z tym czego los nigdy nie zaplanował w gwiazdach.
Tymczasem plączę się w cienkiej pajęczynie kłamstw. Blask dnia wydziera je z ukrycia. Wyostrzają kontury, przybierając kształt łudząco podobny do mojej sylwetki. Z niedbałą wirtuozerią sięgam ku wyuczonym uśmiechom. Czasem łatwiej udawać, niż być naprawdę. Czasem w fałszu gubię własną duszę.
Częściej niż bym tego chciała, zamykam się w efemerycznym świecie zbudowanym ze słów. Ślizgam się pomiędzy rozdziałami, uderzając opuszkami w wysłużone klawisze maszyny do pisania. Nurzam palce w atramencie, jakbym chciała zrobić na złość. Widzę swoje odbicie, zniekształcone przez pękaty wazon. W odpowiedzi uśmiecha się szyderczo, powoli, bez cienia emocji. Wykrzywia usta jak ktoś, kto za chwilę wyłoży karty na stół i zgarnie całą stawkę.
Bo czy nie o to w tym chodzi? Żeby wygrać. Żeby nadać zemście smak słodyczy, nim w koniuszek języka wgryzie się gorycz piołunu. Tylko jak cię złamać, kiedy w twoich ustach każda sylaba mojego imienia rozciąga się tak, jakbyś nie mógł się z nim rozstać? Twoje zaś? Czysta udręka - furia i modlitwa zamknięte w kilku literach.
- Za pierwsze zarobione pieniądze, kupiła w dyskoncie starą maszynę do pisania, na której napisała swoją pierwszą powieść. Do dzisiaj się z nią nie rozstała, chociaż głośny stukot klawiszy bywa utrapieniem sąsiadów.
- Na studia dostała się dzięki stypendium.
- Ma słabość do antyków. Gdyby nie to, że stać ją jedynie na starego Forda, zainwestowałaby w samochód rodem z brytyjskich filmów lat osiemdziesiątych. Zamiast tego zbiera drobne rzeczy, dzieła sztuki, przedmioty użytkowe takie jak chociażby maszyna do pisania.
- Każdy dzień zaczyna od kubka kawy, a żeby odpowiednio funkcjonować, musi wypić co najmniej trzy. Oczywiście w odstępie czasowym.
- Kilka razy rzucała palenie, ale z marnym rezultatem. Jej bliscy czasem żartują, że któregoś razu zaśnie z papierosem w dłoni i skończy jak kobieta z The Jacket.
- Jest wielką fanką starych filmów, zwłaszcza tych czarnobiałych.
- Ma ogromną słabość do zwierząt, dlatego towarzyszą jej kot i pies adoptowane ze schroniska.
Chcę więcej, mocniej, pewniej.
Chcę brać, chcę rwać, chcę się wyrwać.
Chcę wybiec poza meandry umysłu i splątać się z tym czego los nigdy nie zaplanował w gwiazdach.
Tymczasem plączę się w cienkiej pajęczynie kłamstw. Blask dnia wydziera je z ukrycia. Wyostrzają kontury, przybierając kształt łudząco podobny do mojej sylwetki. Z niedbałą wirtuozerią sięgam ku wyuczonym uśmiechom. Czasem łatwiej udawać, niż być naprawdę. Czasem w fałszu gubię własną duszę.
Częściej niż bym tego chciała, zamykam się w efemerycznym świecie zbudowanym ze słów. Ślizgam się pomiędzy rozdziałami, uderzając opuszkami w wysłużone klawisze maszyny do pisania. Nurzam palce w atramencie, jakbym chciała zrobić na złość. Widzę swoje odbicie, zniekształcone przez pękaty wazon. W odpowiedzi uśmiecha się szyderczo, powoli, bez cienia emocji. Wykrzywia usta jak ktoś, kto za chwilę wyłoży karty na stół i zgarnie całą stawkę.
Bo czy nie o to w tym chodzi? Żeby wygrać. Żeby nadać zemście smak słodyczy, nim w koniuszek języka wgryzie się gorycz piołunu. Tylko jak cię złamać, kiedy w twoich ustach każda sylaba mojego imienia rozciąga się tak, jakbyś nie mógł się z nim rozstać? Twoje zaś? Czysta udręka - furia i modlitwa zamknięte w kilku literach.
Ciekawostki
- Często uciekała w świat wyobraźni, spisując na kartkach niesamowite opowieści, które rozgrywały się w jej głowie.- Za pierwsze zarobione pieniądze, kupiła w dyskoncie starą maszynę do pisania, na której napisała swoją pierwszą powieść. Do dzisiaj się z nią nie rozstała, chociaż głośny stukot klawiszy bywa utrapieniem sąsiadów.
- Na studia dostała się dzięki stypendium.
- Ma słabość do antyków. Gdyby nie to, że stać ją jedynie na starego Forda, zainwestowałaby w samochód rodem z brytyjskich filmów lat osiemdziesiątych. Zamiast tego zbiera drobne rzeczy, dzieła sztuki, przedmioty użytkowe takie jak chociażby maszyna do pisania.
- Każdy dzień zaczyna od kubka kawy, a żeby odpowiednio funkcjonować, musi wypić co najmniej trzy. Oczywiście w odstępie czasowym.
- Kilka razy rzucała palenie, ale z marnym rezultatem. Jej bliscy czasem żartują, że któregoś razu zaśnie z papierosem w dłoni i skończy jak kobieta z The Jacket.
- Jest wielką fanką starych filmów, zwłaszcza tych czarnobiałych.
- Ma ogromną słabość do zwierząt, dlatego towarzyszą jej kot i pies adoptowane ze schroniska.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
wysokizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak