irresponsible and drunk
: sob sie 22, 2026 3:54 am
Otrzymawszy od Shereen zdjęcie sugerujące opuszczenie przez nią domu siostry - bo widoczne były na nim jej nogi wraz z chodnikiem - ruszył z piskiem opon spod domu Yeon. Każda następna wiadomość przesłana przez jego dziewczynę, wskazywała jedno: Była pijana. I jasne, nie przeszkadzałoby mu to, gdyby była w domu - czy to Selene, tj. swojej siostry, czy w ICH - lecz widząc, iż była gdzieś na zewnątrz, obok ulicy, wkurwił się, ponieważ automatycznie przypomniał sobie, co się wydarzyło, kiedy wypił za dużo w parku…
O ten JEDEN trunek ZA DUŻO.
A teraz?
Teraz doskonale wiedział, co piła i jak mocne to było - niejednokrotnie pił bimber, stąd wiedział także, iż wystarczyło wypić go naprawdę niewiele, by zaczęło szumieć w głowie.
Bał się o nią. Cholernie się bał, doskonale wiedząc, że jadąc zbyt wolno, mógł pojawić się po Olverze, a tego naprawdę NIE chciał - nie chciał przegrać wyścigu z czasem, choć mógł poszczycić się wygraną w wyścigu do serca zielonookiej. Tak, z tego drugiego był naprawdę dumny, lecz nie żył tym w tamtej chwili.
W tamtej chwili…
liczyła się KAŻDA sekunda,.
Dlatego nerwowo zerkał na nawigację oraz zegarek, żałując, że nie istniało coś takiego jak teleportacja. Zdaniem Stonesa,wiele by ułatwiła, a dzięki niej, może wreszcie przestałby się spóźniać. Oczywiście, w swojej głowie już widział czarne scenariusze, jak Oliver ją porywa albo rani czymś ostrym.
Nie, kurwa, ogarnij się Stones. Pisze z Tobą, a dopóki pisze, jest dobrze.
Tylko skąd pewność, że to faktycznie ONA pisała?
Jak dobrze wiadomo, psychol nie miał skrupułów przy korzystaniu z czyichś urządzeń. Różnica była taka: gdy Oliver pisał z telefonu Erica, nie pisał jako Eric, tylko jako on sam.
A co jeśli zmienił taktykę, aby uśpić moją czujność? Przecież było to możliwe. Nie można było czegoś takiego wykluczyć.
W pewnym momencie panienka Winfield ponownie podniosła mu ciśnienie, ponieważ przeczytał o Stefie - Shereen zarzekała się, że będzie o niej pamiętać, bo przecież Jak można zapomnieć o kocie? przypomniał sobie w myślach jej wiadomość, nim przepadła w oceanie wypełnionym bimbrem. Chociaż z drugiej strony może i lepiej, że została u Selene. Jeszcze by tego brakowało, żeby i jej trzeba było szukać… Jedna pijana zupełnie wystarczyła na tę noc. pomyślał po odpowiedzeniu na wiadomość - gdy Eric prowadził, miał ustawione pisanie głosowe, dzięki czemu dłońmi praktycznie bez przerwy trzymał kierownicy i naprawdę bardzo doceniał tę funkcję, gdyż inaczej, podczas jazdy, nie odpisywałby albo robiłby to wyłącznie podczas postojów, np. na światłach - naprawdę nie wyobrażając sobie poszukiwań Stefy, szczególnie że była jeszcze małym kociakiem, totalnie nieznającym terenu. Pędził przez otulone płaszczem nocy miasto niczym kierowca wyścigowy, mając gdzieś przepisy. Oby akurat Dannego nie wysłali na drogówkę. pomyślał, mijając już któryś z kolei znak nakazujący jazdę z prędkością 50 kilometrów na godzinę, Naprawdę uważał, że wystarczyło mu spotkań z młodszym bratem, kiedy ten pełnił swoje obowiązki na służbie. Do tej pory pamiętał zimno kajdanek i równie zimną podłogę, gdy został zamknięty za kratami aresztu; aresztu, który niekiedy pojawiał się w jego snach, bo np. znowu coś przeskrobał albo to on kogoś zamykał (bawiło go, że miał do niego klucze lub zamykał drzwiczki bez klucza).
Eric pędził jak na złamanie karku, niczym ktoś, kto właśnie usłyszał, że ukochana osoba trafiła do szpitala albo miała wypadek i jest w ciężkim stanie.
Spieszył się, bo nie miał zielonego pojęcia, co postanowi pijana Shereen ani dokąd nagle pójdzie - dlatego żądał od niej włączenia lokalizacji. Na wszelki wypadek zadzwonił też do Selene przez messengera, by podała mu adres swojego miejsca zamieszkania. Przeklinał każde czerwone światło i ruszał, gdy tylko zapalało się zielone.
Nagle ktoś na niego trąbnął, bo wjechał przed maskę podczas zmiany pasa.
Nie przeprosił. Jechał dalej, jak gdyby nigdy nic. Był niczym w amoku, skoncentrowany wyłącznie na tym, by szybko dotrzeć do celu. Po otrzymaniu komunikatu, iż telefon Shereen udostępnia mu lokalizację, od razu przeniósł to do map nawigacji.
10 minut. Odnosił wrażenie, jakby za tyle czasu miała wybuchnąć bomba.
Po dotarciu na miejsce rozglądał się po obu stronach, a kiedy dostrzegł swoją dziewczynę, poczuł ogromną ulgę. Zostawił auto na awaryjnych w miejscu, gdzie stał znak zakazujący postoju, lecz szczerze? Stones miał to naprawdę gdzieś, ponieważ ważniejszy od tego był fakt, iż Sher była cała. Normalnie pobiegłby i ją przytulił ale go
naprawdę
bardzo
wkurwiła.
Odpisał na wiadomość o papierosie, samemu paląc jednego, czując, jak zebrana w nim złość połączona ze stresem, zaczyna z niego uchodzić. Stał oparty o drzwi Hondy; jego wzrok był zimny.
Ona mogła mówić, co chciała, on… milczał. Bez żadnego słowa podszedł do niej ze szlugiem w ustach i, choć pogoda zachęcała do spaceru, on NIE miał zamiaru NIGDZIE iść. Po prostu patrzył na nią ze złością i niedowierzaniem.
Niedowierzał, że naprawdę dała popis takiemu BRAKU odpowiedzialności. Miał ochotę zacząć bić brawo, ale ostatecznie tylko wypuścił dym z ust.
i was worried about you
A teraz?
Teraz doskonale wiedział, co piła i jak mocne to było - niejednokrotnie pił bimber, stąd wiedział także, iż wystarczyło wypić go naprawdę niewiele, by zaczęło szumieć w głowie.
Bał się o nią. Cholernie się bał, doskonale wiedząc, że jadąc zbyt wolno, mógł pojawić się po Olverze, a tego naprawdę NIE chciał - nie chciał przegrać wyścigu z czasem, choć mógł poszczycić się wygraną w wyścigu do serca zielonookiej. Tak, z tego drugiego był naprawdę dumny, lecz nie żył tym w tamtej chwili.
W tamtej chwili…
Dlatego nerwowo zerkał na nawigację oraz zegarek, żałując, że nie istniało coś takiego jak teleportacja. Zdaniem Stonesa,wiele by ułatwiła, a dzięki niej, może wreszcie przestałby się spóźniać. Oczywiście, w swojej głowie już widział czarne scenariusze, jak Oliver ją porywa albo rani czymś ostrym.
Nie, kurwa, ogarnij się Stones. Pisze z Tobą, a dopóki pisze, jest dobrze.
Tylko skąd pewność, że to faktycznie ONA pisała?
Jak dobrze wiadomo, psychol nie miał skrupułów przy korzystaniu z czyichś urządzeń. Różnica była taka: gdy Oliver pisał z telefonu Erica, nie pisał jako Eric, tylko jako on sam.
A co jeśli zmienił taktykę, aby uśpić moją czujność? Przecież było to możliwe. Nie można było czegoś takiego wykluczyć.
W pewnym momencie panienka Winfield ponownie podniosła mu ciśnienie, ponieważ przeczytał o Stefie - Shereen zarzekała się, że będzie o niej pamiętać, bo przecież Jak można zapomnieć o kocie? przypomniał sobie w myślach jej wiadomość, nim przepadła w oceanie wypełnionym bimbrem. Chociaż z drugiej strony może i lepiej, że została u Selene. Jeszcze by tego brakowało, żeby i jej trzeba było szukać… Jedna pijana zupełnie wystarczyła na tę noc. pomyślał po odpowiedzeniu na wiadomość - gdy Eric prowadził, miał ustawione pisanie głosowe, dzięki czemu dłońmi praktycznie bez przerwy trzymał kierownicy i naprawdę bardzo doceniał tę funkcję, gdyż inaczej, podczas jazdy, nie odpisywałby albo robiłby to wyłącznie podczas postojów, np. na światłach - naprawdę nie wyobrażając sobie poszukiwań Stefy, szczególnie że była jeszcze małym kociakiem, totalnie nieznającym terenu. Pędził przez otulone płaszczem nocy miasto niczym kierowca wyścigowy, mając gdzieś przepisy. Oby akurat Dannego nie wysłali na drogówkę. pomyślał, mijając już któryś z kolei znak nakazujący jazdę z prędkością 50 kilometrów na godzinę, Naprawdę uważał, że wystarczyło mu spotkań z młodszym bratem, kiedy ten pełnił swoje obowiązki na służbie. Do tej pory pamiętał zimno kajdanek i równie zimną podłogę, gdy został zamknięty za kratami aresztu; aresztu, który niekiedy pojawiał się w jego snach, bo np. znowu coś przeskrobał albo to on kogoś zamykał (bawiło go, że miał do niego klucze lub zamykał drzwiczki bez klucza).
Eric pędził jak na złamanie karku, niczym ktoś, kto właśnie usłyszał, że ukochana osoba trafiła do szpitala albo miała wypadek i jest w ciężkim stanie.
Spieszył się, bo nie miał zielonego pojęcia, co postanowi pijana Shereen ani dokąd nagle pójdzie - dlatego żądał od niej włączenia lokalizacji. Na wszelki wypadek zadzwonił też do Selene przez messengera, by podała mu adres swojego miejsca zamieszkania. Przeklinał każde czerwone światło i ruszał, gdy tylko zapalało się zielone.
Nagle ktoś na niego trąbnął, bo wjechał przed maskę podczas zmiany pasa.
Nie przeprosił. Jechał dalej, jak gdyby nigdy nic. Był niczym w amoku, skoncentrowany wyłącznie na tym, by szybko dotrzeć do celu. Po otrzymaniu komunikatu, iż telefon Shereen udostępnia mu lokalizację, od razu przeniósł to do map nawigacji.
10 minut. Odnosił wrażenie, jakby za tyle czasu miała wybuchnąć bomba.
Po dotarciu na miejsce rozglądał się po obu stronach, a kiedy dostrzegł swoją dziewczynę, poczuł ogromną ulgę. Zostawił auto na awaryjnych w miejscu, gdzie stał znak zakazujący postoju, lecz szczerze? Stones miał to naprawdę gdzieś, ponieważ ważniejszy od tego był fakt, iż Sher była cała. Normalnie pobiegłby i ją przytulił ale go
naprawdę
bardzo
Odpisał na wiadomość o papierosie, samemu paląc jednego, czując, jak zebrana w nim złość połączona ze stresem, zaczyna z niego uchodzić. Stał oparty o drzwi Hondy; jego wzrok był zimny.
Ona mogła mówić, co chciała, on… milczał. Bez żadnego słowa podszedł do niej ze szlugiem w ustach i, choć pogoda zachęcała do spaceru, on NIE miał zamiaru NIGDZIE iść. Po prostu patrzył na nią ze złością i niedowierzaniem.
Niedowierzał, że naprawdę dała popis takiemu BRAKU odpowiedzialności. Miał ochotę zacząć bić brawo, ale ostatecznie tylko wypuścił dym z ust.
i was worried about you