Girls just wanna have fun
: wt sie 25, 2026 12:55 am
Miała spakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a skończyło się na całej walizce. Od rozmowy z Lucienem minęło zaledwie kilka dni, kiedy Adeline niespodziewanie rzuciła jej w twarz biletami do Włoch. Obie potrzebowały odetchnąć, wyrwać się z codzienności, a przede wszystkim poukładać na nowo swoje podejście do życia.
Przede wszystkim.
Zoya musiała otrząsnąć się z wizji macierzyństwa, która tak szybko jak się pojawiła, tak szybko zniknęła. Jej przyjaciółka za to…
Na lotnisku niczym rasowe pochłaniaczki alkoholu, opróżniły puszkę pepsi zmieszaną z wódką. W samolocie zamówiły po dwa drinki, wesoło śmiejąc się i żartując z atrakcyjnego stewarda. Po wylądowaniu natomiast, aby uczcić początek urlopu w taksówce rozprawiły się z całą butelką wina. Drugą otworzyły, gdy drzwi hotelowego apartamentu zatrzasnęły się za nimi z hukiem.
Musiała przyznać, że Adeline miała świetny gust. Wybrała apartament z widokiem na plażę w Misano, która w blasku zachodzącego słońca wyglądała fantastycznie. Dla Zoyi był to pierwszy wyjaz za granice. Fakt, dość nieoczekiwany, ale szczerze cieszyła się, że to właśnie Ade została jej towarzyszką. I sponsorką, choć Zoya zarzekła się, że zapłaci za pozostałe atrakcje.
— Przebieraj się od razu — rzuciła znienacka, po czym pociągnęła z gwinta trzy łyki wina i podała butelkę przyjaciółce. —Idziemy na basen — zadecydowała i rozpięła walizkę w poszukiwaniu stroju.Niestety pierwsze, co wpadło jej w ręce, to obcisła, kusa sukienka. Mimowolnie parsknęła śmiechem i prędko, trochę nerwowo i pokracznie zaczęła zsuwać z pośladków jeansy. — Albo nie. Idziemy na imprezę! Chcę poznać jakiegoś Włocha!.
Nie. Zoya nie chciała poznać Włocha.
Prawdopodobnie obie doskonale o tym wiedziały, jednak tego weekendu postanowiły nie próżnować i nie ograniczać się w podejmowaniu durnych decyzji. Ostatnie wydarzenia wystarczająco je doświadczyły, aby teraz miały jeszcze słuchać j a k i e g o ś,ha-pfu rozsądku.
Ten zresztą całkowicie wyparował, gdy Zoya po raz kolejny pociągnęła łyk wina. Głośno syknęła, otarła alkohol z kącika ust, a następnie ściągnęła z siebie bluzkę, pozostając w samej bieliźnie. Zaraz już bardziej krytycznie przyjrzała się tej kusej sukience, przeniosła wzrok na już zwartą, półnagą i radośnie podchmieloną Adeline, a później z powrotem na walizkę, z której nagle wysypała wszystkie ubrania.
Złapała jakieś krótkie spodenki, ale nieszczęśliwie jakimś cudem nie przepchnęła ich nogawek przez uda.
— Chyba przytyłam przez tę cholerną ciążę! — zawołała ni to żartobliwie, ni poważnie, po czym sięgnęła po czarną, skórzaną spódniczkę. Po minionym miesiącu Zoi pozostała jedynie żałość, a także sposobność do ironizowania i udawania, że wcale nie było jej przykro. Wcale. — Hej, Clem... — zwróciła się w stronę przyjaciółki, która podobnie jak wcześniej Weasley próbowała wcisnąć swoje pośladki w jakieś spodnie. Zoya przyglądała się temu z pewnym uznaniem, dostrzegając ładny, kształtny tyłek Adeline, który po takiej dawce alkoholu, wydawał się nad wyraz apetyczny. — Nie chciałam wcześniej pytać, ale ten wyjazd ma coś wspólnego z Sullivanem i waszą randką?
Zoya naprawdę nie chciała zasypywać Adeline pytaniami, skoro ta sama nie zaczęła jeszcze tego tematu. Z drugiej strony były przecież w pięknych, malowniczych Włoszech. Miały się świetnie bawić i przede wszystkim wspierać nawzajem, ale Zoya musiała znać wszystkie szczegóły, aby jakkolwiek zareagować. I w razie potrzeby sypnąćzłą radą.
Adeline Covington
Przede wszystkim.
Zoya musiała otrząsnąć się z wizji macierzyństwa, która tak szybko jak się pojawiła, tak szybko zniknęła. Jej przyjaciółka za to…
Na lotnisku niczym rasowe pochłaniaczki alkoholu, opróżniły puszkę pepsi zmieszaną z wódką. W samolocie zamówiły po dwa drinki, wesoło śmiejąc się i żartując z atrakcyjnego stewarda. Po wylądowaniu natomiast, aby uczcić początek urlopu w taksówce rozprawiły się z całą butelką wina. Drugą otworzyły, gdy drzwi hotelowego apartamentu zatrzasnęły się za nimi z hukiem.
Musiała przyznać, że Adeline miała świetny gust. Wybrała apartament z widokiem na plażę w Misano, która w blasku zachodzącego słońca wyglądała fantastycznie. Dla Zoyi był to pierwszy wyjaz za granice. Fakt, dość nieoczekiwany, ale szczerze cieszyła się, że to właśnie Ade została jej towarzyszką. I sponsorką, choć Zoya zarzekła się, że zapłaci za pozostałe atrakcje.
— Przebieraj się od razu — rzuciła znienacka, po czym pociągnęła z gwinta trzy łyki wina i podała butelkę przyjaciółce. —Idziemy na basen — zadecydowała i rozpięła walizkę w poszukiwaniu stroju.
Nie. Zoya nie chciała poznać Włocha.
Prawdopodobnie obie doskonale o tym wiedziały, jednak tego weekendu postanowiły nie próżnować i nie ograniczać się w podejmowaniu durnych decyzji. Ostatnie wydarzenia wystarczająco je doświadczyły, aby teraz miały jeszcze słuchać j a k i e g o ś,
Ten zresztą całkowicie wyparował, gdy Zoya po raz kolejny pociągnęła łyk wina. Głośno syknęła, otarła alkohol z kącika ust, a następnie ściągnęła z siebie bluzkę, pozostając w samej bieliźnie. Zaraz już bardziej krytycznie przyjrzała się tej kusej sukience, przeniosła wzrok na już zwartą, półnagą i radośnie podchmieloną Adeline, a później z powrotem na walizkę, z której nagle wysypała wszystkie ubrania.
Złapała jakieś krótkie spodenki, ale nieszczęśliwie jakimś cudem nie przepchnęła ich nogawek przez uda.
— Chyba przytyłam przez tę cholerną ciążę! — zawołała ni to żartobliwie, ni poważnie, po czym sięgnęła po czarną, skórzaną spódniczkę. Po minionym miesiącu Zoi pozostała jedynie żałość, a także sposobność do ironizowania i udawania, że wcale nie było jej przykro. Wcale. — Hej, Clem... — zwróciła się w stronę przyjaciółki, która podobnie jak wcześniej Weasley próbowała wcisnąć swoje pośladki w jakieś spodnie. Zoya przyglądała się temu z pewnym uznaniem, dostrzegając ładny, kształtny tyłek Adeline, który po takiej dawce alkoholu, wydawał się nad wyraz apetyczny. — Nie chciałam wcześniej pytać, ale ten wyjazd ma coś wspólnego z Sullivanem i waszą randką?
Zoya naprawdę nie chciała zasypywać Adeline pytaniami, skoro ta sama nie zaczęła jeszcze tego tematu. Z drugiej strony były przecież w pięknych, malowniczych Włoszech. Miały się świetnie bawić i przede wszystkim wspierać nawzajem, ale Zoya musiała znać wszystkie szczegóły, aby jakkolwiek zareagować. I w razie potrzeby sypnąć
Adeline Covington