one senator, last chance
: śr sie 26, 2026 2:53 pm
065.
They knew nothing about playing nice, fitting in, or following the rules.
Luckily, convincing a senator didn't require any of that.
Luckily, convincing a senator didn't require any of that.
trigger warning
przekleństwa- Pewnie, a na kiedy? - zapytał, patrząc na Noriege, który już przymierzał się do motocykla.
- Jak przeżyję, to za dwa tygodnie? - Madox podniósł głowę zerkając na mężczyznę, a ten uśmiechnął się jakoś krzywo.
- A co? Ciężki tydzień? - nawet sobie kurwa nie wyobrażał jak...
Zaczęli go z Pilar od akcji w porcie, którą Madox prawie przypłacił życiem. A przecież zaledwie wczoraj ona ryzykowała idąc do Daltona, a potem Pająk jej groził.
I chociaż Madox od rana chciał się z nim rozmówić, to jakoś się powstrzymał. Nie mogli teraz działać pochopnie, obiecali sobie, że podejdą do tego na spokojnie, z jakimś takim wyczucie, według planu, który wczoraj na prędce układali, we własnym salonie. Wczorajszy wieczór miał się potoczyć zdecydowanie inaczej, ale kurwa... nic wczoraj nie szło po ich myśli. Madox liczył na to, że dzisiaj się to odmieni, że uda im się przekabacić Kane'a na ich stronę.
Może nawet powiedziałby coś Larry'emu, zgodził się z nim, ale nie zdążył, bo zanim otworzył usta, to do salonu wprowadzili Astona Martina Valhalla w pomarańczowym kameleonie. Silnik zaryczał, a ten dźwięk odbił się od ścian salonu.
- O kurwa - wyrwało się Noriedze, a zaraz on sam wyrwał się do samochodu. Obszedł go dookoła.
- No i jak? - Larry już stał obok z rękami w kieszeniach jego eleganckich, drogich spodni.
- No lepiej niż sobie go wyobrażałem - powiedział Madox przesuwając palcami po masce, która wyglądała jakby stała w ogniu. Piękna. Aż Noriega stanął obok Larry'ego przyglądając się jeszcze samochodowi z odległości - jego też kiedyś kupię - oznajmił, a Larry się zaśmiał, ale zaraz wyciągnął do Madoxa kluczyki.
- Liczę na to, że jak się przejedziesz, to już nie będziesz mógł o nim zapomnieć - Noriega spojrzał na niego z ukosa, bo pewnie tak będzie...
Złapał za kluczyki, a zaraz znowu podszedł do auta.
- Dałeś mi się przejechać Jaguarem i od razu wiedzieliśmy, że kiedyś go kupię... Sprezentowałem go żonie, ale ten też by do niej pasował - zdecydowanie tak, taki ognisty jak jego małżonka. Madox otworzył drzwi podnosząc je do góry, zajrzał do środka, ale jeszcze obejrzał się na Larry'ego - na razie na dobę, ale jakby się coś zmieniło to się odezwę - rzucił a zaraz wsiadł do samochodu. Przesunął wytatuowanymi palcami po kierownicy, po skórzanym fotelu, a potem dodał gazu. Silnik mruczał cicho, a Madox wyjechał z salonu.
Umówili się z Pilar pod komisariatem, miał po nią podjechać, ale nic jej nie powiedział, że na tę okazję wypożyczy im samochód, i to taki. Kurwa. Co to było za auto. Zaparkował go na przeciwko komendy, w świetle słonecznym ten pomarańczowy kameleon mienił się jeszcze bardziej. Po prostu ogień. A Madox oparł się o maskę zerkając na złoto-czerwony, jego ulubiony, zegarek, na swoim nadgarstku.
Mieli jechać na szybkie zakupy, a potem na bal. Grafik mieli znowu napięty, ale chociaż dzisiaj może uda im się nie rozdzielać? Na imprezę do senatora w końcu szli jako para.
Madox Noriega i jego żona.
To ktoś wykaligrafował złotymi literami na specjalnym zaproszeniu, które Madox miał w kieszeni kurtki.
Spojrzał w kierunku komendy, gdzieś na okna na piętrze, ciekawy czy Eliot był teraz w swoim gabinecie. Chociaż po ich ostatniej rozmowie, kiedy wezwał go na dywanik z powodu ślubu i groził mu zawieszeniem, albo zdegradowaniem, komendant raczej nie byłby zadowolony na jego widok.
Zwłaszcza, że Madox znowu nic mu nie powiedział, ani słowa o tym, nad czym pracowali z Pilar. Ani słowa o Lunie...
Podpalenie w Emptiness zgonił na makaroniarzy, i znowu wykpił się swoim talentem aktorskim, bo gdyby nie on, to Eliot raczej by mu w to nie uwierzył. Że Madox nie wie jeszcze kto to zrobił.
Wiedział. Wiedzieli to doskonale.
Tak samo jak to, że dzisiaj mieli jedyną może szansę, żeby obrócić szalę zwycięstwa na ich korzyść.
Ven a dar una vuelta en este coche