An Initial Gesture of Gratitude
: pt sie 28, 2026 3:39 pm
016. | outfit
Na obserwacji ostatecznie została w szpitalu przez trzy dni, bo lekarz prosił ją żeby nie bagatelizowała tego i nie wypisała wcześniej. Chociaż bardzo nie chciała, to ostatecznie zgodziła się na to, a Prudence została przytwierdzona do szpitalnego wyrka na dłużej, niż tego chciała - nadal dostając te znienawidzone już kroplówki, mimo posiadania wiedz że są jej potrzebne i przydatne. PRzez te trzy dni nie widziała się z Gustavem, co było dla niej dosyć oczywistą sprawą, bowiem nie są bliskimi znajomymi, za to miała wizytę mamy oraz Andrei, która obiecała że skontaktuje się z mężczyzna w celu odzyskania kluczy do mieszkania, skoro ona sama do niego numeru nie posiadała.
Nie przypuszczała jednak, że ten będzie chciał samodzielnie uskutecznić kontakt - mając przecież jej wizytówkę, którą przekazała w trakcie pogrzebu co do jego brata oraz jego stanu psychicznego, gdzie na pewno pomogłaby mu jakoś uporać się z tym, co miało miejsce… wtedy chciała dobrze, parę chwil później - jak tylko Gus odszedł na bok - uświadomiła sobie iż nie będzie w stanie mu udzielić potrzebnej pomocy, skoro sama takowej posiadała. Ba, nie będąc gotową ani wtedy, ani niestety jeszcze teraz na rozmawianie odnośnie Huntera oraz tego, co mu się przytrafiło.
Niemniej dostała wiadomość tekstową na telefon od niego, związaną z przeprosinami iż wcześniej nie dał znać i przetrzymywał jej klucze wbrew ich woli, ale po pracy nie miał czasu do niej zajrzeć - za to natomiast wykorzystywał ten moment na wpadnięcie do jej mieszkania, aby zająć się Itxel, czego się kompletnie nie spodziewała. Zapytała wtedy siedzącej z nią Andreą czy w ogóle miała możliwość zajrzeć do psiny, na co usłyszała spokojne i zarazem nieco zdziwione słowa Myślałam, że wiesz, że Gustav zobowiązał się do zajęcia psem na czas Twojej nieobecności. Nie miała bladego pojęcia, o czym nie musiała mówić wprost, a kobieta sama wychwyciła. A to cwaniaczek - jedynie skwitowała i pomogła pakować ostatnie rzeczy do torby, skoro miała jeszcze chwilę na spędzenie czasu z kumpelą.
Przyjechać po nią miała mama, jedyna która miała dostęp do jej loftu. Gdy się pakowały do auta - po odebraniu karty wypisowej ze szpitala - usłyszała dosyć oburzające słowa rodzicielki Jak mogłaś dać nieznanemu facetowi klucze do swojego mieszkania pod pretekstem zajęcia się psem?. Prudence wzruszyła ramionami jedynie na to i westchnęła, informując że jest dorosła i ma świadomość tego, co robi. Kate jeszcze coś pobączyła pod nosem, ostatecznie nie kontynuując tematu - mając się przekonać jak to wyglądać będzie, gdy dotrą pod adres. Tak miała zamiar jej zrobić ewentualną prelekcję na temat tego, iż jest zbyt łatwowierna i zbyt prędko ufa ludziom - co ostatecznie nie miało miejsca, gdy zastały wnętrze nienagannie wyglądające, a Itxel wręcz wpadła kobiecie w ramiona, witając się… z cóż, nową panią. Prudence wcześniej do niej przykucnęła, wciąż trzymając bukiet kwiatów jaki dostała od Gustava pierwszej nocy pobytu, a gdy zagaiła do mamy czy jeszcze ma jakieś obiekcje, starsza Lane jedynie machnęła jej ręką, by dała spokój.
Ostatnio ich kontakt się mocno oziębił, pogorszył. Wiedziała, że to była głównie jej wina, ale ostatecznie nie chciała dawać ej satysfakcji z przyznania w czymkolwiek racji - bo jej nie miała. Nie miała prawa obrażać Huntera ani wtedy, ani tym bardziej teraz, gdy przypadkowo wypsnęło jej się, że mówiłam Ci że może się to tak skończyć. Niemniej - zostawiła swoje torby, wsadziła bukiet do wazonu jaki postawiła na stole, po czym pożegnała się z matką, której spieszno było do pracy. Nie trzymała jej - bo sama była umówiona, choć powinna odpoczywać. Umówiła się z Gustavem na odebranie kluczy, a jedynie wychodząc wraz z mamą miała możliwość zostawienia mieszkania w bezpiecznej formie z zamkniętymi drzwiami.
Kater podwiozła ją pod wskazaną kawiarnie, bo jeszcze na to miała chwilę czasu, po czym zostawiła córkę i odjechała w jej znanym kierunku. Rozejrzała się, czy przypadkiem Gus nie czeka gdzieś na nią przed wejściem, na szczęście nie widząc go w okolicy. Dopiero go ujrzała wewnętrz lokalu, zajmując jeden ze stolików. — A już myślałam, że nie wyjdę na spóźnialską — odparła na powitanie, chwilę na niego patrząc, by prędko przenieść wzrok na ladę sklepową. — Zamawiałeś już coś sobie, czy…? — urwała, bo chyba nie musiała dokańczać tego zdania. — Jakieś konkretne zamówienie w takim razie? Ja stawiam. Nie chcę słuchać sprzeciwów — powiadomiła dosyć hardo, choć minę miała delikatną - uśmiechniętą, przyjacielską.
Gustav Hansen
Na obserwacji ostatecznie została w szpitalu przez trzy dni, bo lekarz prosił ją żeby nie bagatelizowała tego i nie wypisała wcześniej. Chociaż bardzo nie chciała, to ostatecznie zgodziła się na to, a Prudence została przytwierdzona do szpitalnego wyrka na dłużej, niż tego chciała - nadal dostając te znienawidzone już kroplówki, mimo posiadania wiedz że są jej potrzebne i przydatne. PRzez te trzy dni nie widziała się z Gustavem, co było dla niej dosyć oczywistą sprawą, bowiem nie są bliskimi znajomymi, za to miała wizytę mamy oraz Andrei, która obiecała że skontaktuje się z mężczyzna w celu odzyskania kluczy do mieszkania, skoro ona sama do niego numeru nie posiadała.
Nie przypuszczała jednak, że ten będzie chciał samodzielnie uskutecznić kontakt - mając przecież jej wizytówkę, którą przekazała w trakcie pogrzebu co do jego brata oraz jego stanu psychicznego, gdzie na pewno pomogłaby mu jakoś uporać się z tym, co miało miejsce… wtedy chciała dobrze, parę chwil później - jak tylko Gus odszedł na bok - uświadomiła sobie iż nie będzie w stanie mu udzielić potrzebnej pomocy, skoro sama takowej posiadała. Ba, nie będąc gotową ani wtedy, ani niestety jeszcze teraz na rozmawianie odnośnie Huntera oraz tego, co mu się przytrafiło.
Niemniej dostała wiadomość tekstową na telefon od niego, związaną z przeprosinami iż wcześniej nie dał znać i przetrzymywał jej klucze wbrew ich woli, ale po pracy nie miał czasu do niej zajrzeć - za to natomiast wykorzystywał ten moment na wpadnięcie do jej mieszkania, aby zająć się Itxel, czego się kompletnie nie spodziewała. Zapytała wtedy siedzącej z nią Andreą czy w ogóle miała możliwość zajrzeć do psiny, na co usłyszała spokojne i zarazem nieco zdziwione słowa Myślałam, że wiesz, że Gustav zobowiązał się do zajęcia psem na czas Twojej nieobecności. Nie miała bladego pojęcia, o czym nie musiała mówić wprost, a kobieta sama wychwyciła. A to cwaniaczek - jedynie skwitowała i pomogła pakować ostatnie rzeczy do torby, skoro miała jeszcze chwilę na spędzenie czasu z kumpelą.
Przyjechać po nią miała mama, jedyna która miała dostęp do jej loftu. Gdy się pakowały do auta - po odebraniu karty wypisowej ze szpitala - usłyszała dosyć oburzające słowa rodzicielki Jak mogłaś dać nieznanemu facetowi klucze do swojego mieszkania pod pretekstem zajęcia się psem?. Prudence wzruszyła ramionami jedynie na to i westchnęła, informując że jest dorosła i ma świadomość tego, co robi. Kate jeszcze coś pobączyła pod nosem, ostatecznie nie kontynuując tematu - mając się przekonać jak to wyglądać będzie, gdy dotrą pod adres. Tak miała zamiar jej zrobić ewentualną prelekcję na temat tego, iż jest zbyt łatwowierna i zbyt prędko ufa ludziom - co ostatecznie nie miało miejsca, gdy zastały wnętrze nienagannie wyglądające, a Itxel wręcz wpadła kobiecie w ramiona, witając się… z cóż, nową panią. Prudence wcześniej do niej przykucnęła, wciąż trzymając bukiet kwiatów jaki dostała od Gustava pierwszej nocy pobytu, a gdy zagaiła do mamy czy jeszcze ma jakieś obiekcje, starsza Lane jedynie machnęła jej ręką, by dała spokój.
Ostatnio ich kontakt się mocno oziębił, pogorszył. Wiedziała, że to była głównie jej wina, ale ostatecznie nie chciała dawać ej satysfakcji z przyznania w czymkolwiek racji - bo jej nie miała. Nie miała prawa obrażać Huntera ani wtedy, ani tym bardziej teraz, gdy przypadkowo wypsnęło jej się, że mówiłam Ci że może się to tak skończyć. Niemniej - zostawiła swoje torby, wsadziła bukiet do wazonu jaki postawiła na stole, po czym pożegnała się z matką, której spieszno było do pracy. Nie trzymała jej - bo sama była umówiona, choć powinna odpoczywać. Umówiła się z Gustavem na odebranie kluczy, a jedynie wychodząc wraz z mamą miała możliwość zostawienia mieszkania w bezpiecznej formie z zamkniętymi drzwiami.
Kater podwiozła ją pod wskazaną kawiarnie, bo jeszcze na to miała chwilę czasu, po czym zostawiła córkę i odjechała w jej znanym kierunku. Rozejrzała się, czy przypadkiem Gus nie czeka gdzieś na nią przed wejściem, na szczęście nie widząc go w okolicy. Dopiero go ujrzała wewnętrz lokalu, zajmując jeden ze stolików. — A już myślałam, że nie wyjdę na spóźnialską — odparła na powitanie, chwilę na niego patrząc, by prędko przenieść wzrok na ladę sklepową. — Zamawiałeś już coś sobie, czy…? — urwała, bo chyba nie musiała dokańczać tego zdania. — Jakieś konkretne zamówienie w takim razie? Ja stawiam. Nie chcę słuchać sprzeciwów — powiadomiła dosyć hardo, choć minę miała delikatną - uśmiechniętą, przyjacielską.
Gustav Hansen