girls endless talking
: pn sie 31, 2026 10:32 am
— Pij, dziewucho. — Nora postawiła małą puszkę piwa na podłodze, tuż obok porozrzucanych rzeczy jej najlepszej przyjaciółki. Zerknęła na jej bazgroły, po krótkiej chwili przesuwając spojrzeniem po flamastrach, kartkach papieru, porozrywanych kartonach i innych gratach, które walały się na podłodze jej niewielkiego salonu. Carter czuła się, jakby niańczyła jakiegoś przedszkolaka, dlatego jedynie westchnęła na ten burdel, przysiadając na pufie, samej wychylając z puszki dwa solidne łyki. Szybko odłożyła piwo na stolik kawowy, sięgając po swoją gitarę basową i wykładając nogi na podnóżku. — Co to za plakaty? Dzień sprzątania planety? — zapytała, spoglądając na struny, które subtelnie musnęła palcami. Kupiła ten nowy bas jakiś czas temu i wciąż się do niego przyzwyczajała; jej poprzedni instrument był już wymęczony i zniszczony, więc musiała na to odłożyć trochę kasy. Zachowywała się, jakby bała się go jeszcze prawidłowo używać; jakby w ciągu jednego wieczoru mógł stracić swój błysk. — Napisz tam na dole… “Pieprzyć jebanych egoistów” — powiedziała poważnie, wskazując palcem wolne miejsce na samym dole plakatu. Nora może nie znała się zbytnio na ekologii lub planach czy opinii Perry, ale nie zmieniało to faktu, że wsparłaby ją w każdym buncie bez zadawania jakichkolwiek pytań. Poza tym Carter lubiła jak się działo, jak mogła pokrzyczeć i poszarpać się z jakimiś idiotami. To brzmiało jak super zabawa!
Nora zaczęła nieco pewniej poruszać palcami po strunach, w głowie układając melodię do piosenki, którą wymyśliła w przeciągu ostatniego tygodnia. Szło jej coraz lepiej i może niebawem odważy się pokazać Benjiemu, na co wpadła z myślą o ich zespole. Może. A jeśli to nie wypali, to wyda kiedyś swoją amatorską płytę, bo kto jej zabroni, co nie? Nuciła pod nosem, opuszczając jedną stopę na podłogę, wystukując nią znany tylko jej samej rytm. — I co, Wallace? Kiedy w końcu się do mnie wprowadzisz? — zapytała lekko, nie odrywając spojrzenia od swojej gitary. Kochała ją. — Zrobimy wtedy melanż, żeby uczcić twoje wejście do piekła — zażartowała. — Jak myślisz, jak dużo jesteśmy w stanie zmieścić tu ludzi? Ja muszę na pewno zaprosić chłopaków z zespołu, bo wywalą mnie, jeśli to przegapią — parsknęła. Odsunęła gitarę, tylko po to, by tym razem przyciągnąć laptop na swoje kolana, puszczając jedną z linii melodycznych, które przygotowała jakiś czas temu. — Okej, Perry. Zamknij oczy. Co myślisz? — zapytała poważnie, podłączając się do swoich głośników, by puścić jej surową wersję nowej piosenki. Wallace była jedną z osób, którym Nora pokazywała swoje utwory przedpremierowo i naprawdę liczyła się z jej opinią. Była pewną siebie dziewczyną, ale w przypadku jej pracy, zawsze odczuwała pewien stresik; chyba była perfekcjonistką w tej jednej rzeczy, na której jej tak zależało.
ya, what about roommates?
Nora zaczęła nieco pewniej poruszać palcami po strunach, w głowie układając melodię do piosenki, którą wymyśliła w przeciągu ostatniego tygodnia. Szło jej coraz lepiej i może niebawem odważy się pokazać Benjiemu, na co wpadła z myślą o ich zespole. Może. A jeśli to nie wypali, to wyda kiedyś swoją amatorską płytę, bo kto jej zabroni, co nie? Nuciła pod nosem, opuszczając jedną stopę na podłogę, wystukując nią znany tylko jej samej rytm. — I co, Wallace? Kiedy w końcu się do mnie wprowadzisz? — zapytała lekko, nie odrywając spojrzenia od swojej gitary. Kochała ją. — Zrobimy wtedy melanż, żeby uczcić twoje wejście do piekła — zażartowała. — Jak myślisz, jak dużo jesteśmy w stanie zmieścić tu ludzi? Ja muszę na pewno zaprosić chłopaków z zespołu, bo wywalą mnie, jeśli to przegapią — parsknęła. Odsunęła gitarę, tylko po to, by tym razem przyciągnąć laptop na swoje kolana, puszczając jedną z linii melodycznych, które przygotowała jakiś czas temu. — Okej, Perry. Zamknij oczy. Co myślisz? — zapytała poważnie, podłączając się do swoich głośników, by puścić jej surową wersję nowej piosenki. Wallace była jedną z osób, którym Nora pokazywała swoje utwory przedpremierowo i naprawdę liczyła się z jej opinią. Była pewną siebie dziewczyną, ale w przypadku jej pracy, zawsze odczuwała pewien stresik; chyba była perfekcjonistką w tej jednej rzeczy, na której jej tak zależało.
ya, what about roommates?