Autumn Ashford
: ndz wrz 06, 2026 2:54 pm
Autumn Ashford

data i miejsce urodzenia
28 grudnia 1999 | Edynburg, Szkocjazaimki
ona/jejzawód
weterynarzmiejsce pracy
Leslieville Animal Hospitalorientacja
heteroseksualnadzielnica mieszkalna
Greektownpobyt w toronto
7 latumiejętności
potrafi dobrze gotować, zwłaszcza uwielbia piec; potrafi śpiewać bez przesadnego fałszu; ma bardzo dobrą pamięć; bardzo dobrze zna się na rasach psów i kotów; ma mocno rozwiniętą empatię, co uważa za swoją wadę; dziadek nauczył ją wędkować; umie wyszywać; ma absolutną słabość do krzyżówek; ma bardzo dobrą podzielność uwagi, przy wszystkim co robi w domu zawsze ogląda jakiś serial i jest w stanie bez problemu opowiedzieć o nim jakieś szczegóły; na szkockie prawo jazdy, w kanadzie porusza się komunikacją miejskąsłabości
ma problem z zaufaniem do ludzi, ale tylko dlatego, że wie, że jest właśnie zbyt ufna; cierpi na nieleczone problemy ze snem; ma lęk wysokości; nie przywiązuje się do ludzi, bo boi się, że znowu kogoś boleśnie straci— Jak mieszka ci się w Kanadzie?
Nie mogła narzekać. Był to kraj, który wywarł na niej wielkie wrażenie i jednocześnie kojarzył jej się z jedną osobą. Czy wybrała go tylko i dlatego, że gdzieś w podświadomości posiadała złudną nadzieję, że być może przypadkiem wpadnie na niego na ulicy? I tak, i nie. W końcu nie potrafiła spojrzeć mu w oczy po tym, co zrobiła. Kanada była bezpiecznym wyborem, bo była daleko. Nigdy nikomu o niej nie wspominała i nikt nie pomyślałby, że przeprowadziła się właśnie tam.
— Dlaczego wyjechałaś ze Szkocji?
To nie był pierwszy lepszy wyjazd — to była taktyczna ucieczka. Próba ratowania siebie. I można było powiedzieć, że był to spontaniczny wyjazd, nawet jeśli kroki uczyniła zdecydowanie wcześniej. Aplikowała na IEC nie nastawiając się na nic konkretnego. Nie spodziewała się, że jej podanie zostanie rozpatrzone pozytywnie. Miała przepustkę na working holiday i mogła wyjechać, na spokojnie szukając tam pracy i korzystając z własnych oszczędności. Wywodziła się z zamożnej rodziny, więc odkładanie każdego funta nie było ciężkie — potrzebowała więcej? Po prostu dostawała i wrzucała do skarbonki. Miała plan, ale na tym etapie nie umiała podjąć decyzji, czy znajdzie w sobie wystarczająco tyle siły, aby przezwyciężyć oczekiwania i przeciwstawić się rodzicom.
— Przed czym uciekałaś?
Nie przed czym, a przed kim. Autumn uciekła od rodziny, a dokładniej od rodziców, którzy już od początku jej życia dobrze zaplanowali, kim będzie. Była przekonana, że musieli mieć to gdzieś rozpisne. Wszystkie kroki, które powinni uczynić, aby wystarczająco ją zmanipulować i dawać sobą kierować. Wywierać poczucie winy, gdy odmawiała i obrażać się, gdy próbowała mieć własne zdanie. Co dziwne, nie wyrosła na ofermę, bo była samodzielna. Wychowywana na perfekcyjną żonę, dobrą kobietę, mądrą przywódczynię. To wszystko nie pokrywało się z ich planem, bo była zbyt mądra, a jednocześnie zbyt empatyczna, aby móc znieść czyjeś humory. Na tamtym etapie kochała swoich rodziców i nie chciała sprawić im przykrości. Uciekła w ostatnim momencie, w którym mogła — na tydzień przed ślubem, którego nie chciała. Wiedziała o tym od dawna, ale dopiero pewien blondyn pokazał jej, że miłość nie była tworem wykreowanym przez książki lub komedie romantyczne. Czy kogoś to dziwi, że rodzice wybrali jej niedoszłego męża? Nie? Bardzo dobrze. Autumn uciekła, korzystając z tego, że miała pozwolenie na pracę w Kanadzie i gwarantowała sobie możliwość przeżycia w obcym kraju, na obcym kontynencie. Zostawiła wszystkim listy, aby każdy wiedział, że… uciekła. Że jest złą córką, że ma dosyć, że odcina się od nich i że nie mogą jej szukać. Nie mają prawa. Dowiedzieli się o wszystkim, gdy była już za granicami kraju, bo zaprzyjaźniona gosposia dopiero wtedy rozdała korespondencję, która była jej ostatnim śladem.
— A co z tym blondynem? Kochałaś go?
On pokazał jej miłość. Nieświadomie, nieplanowanie, kompletnie bez pośpiechu. Dając jej uwagę, czułość i zainteresowanie, którego potrzebowała. Ucząc ją spontaniczności i pokazując, że nie wszystko musiało być zaplanowane z tygodniowym wyprzedzeniem. Wspólnie poznawali bliskość, która była kompletnie niewymuszona i którą obydwoje pragnęli czuć tylko ze sobą. Pozwoliła mu się w nim zakochać i sama przepadła dla mężczyzny, któremu była w stanie oddać serce, ale nie w momencie, kiedy była pozbawiona własnej wolnej woli. Nie, kiedy nad głową wisiał jej ślub, którego tak bardzo nie chciała. Nie, kiedy cały czas go oszukiwała, nie wspominając o swoim narzeczonym i o fakcie, że ich słodka historia wcale nie miała happy endu. I dobrze pamiętała ich ostatnie spotkanie. Ostatnie wiadomości, które wymienili, umawiając się w miejsce, do którego nigdy nie dotarła. Zablokowała jego numer na godzinę przed tym, spędzając całą dobę w łóżku, płacząc i użalając się nad sobą, że nie mogła doświadczyć prawdziwej miłości.
— Tęsknisz za domem?
Prawdopodobnie nikomu tego nie przyzna, ale czasami brakowało jej Szkocji. Kanada była w porządku, ale jej rodzinny kraj uwielbiała najbardziej — niebywały klimat, mnóstwo wspomnień, ulubione przysmaki. Może było to płytkie, ale Autumn kochała jesień, a gdzie mogła doświadczyć tę porę roku lepiej niż tam? Była przekonana, że właśnie przez jesienne, szkockie krajobrazy, darzyła ją tak niebywałą sympatią, a także cieszyła się, że mogła dzielić imię z tym kolorowym, ale jednocześnie przygnębiającym czasem w roku. Musiała jednak zaznaczyć jedno — nie tęskniła za domem. Nie brakowało jej rodziców czy też życia podporządkowanego wobec ich wizji. Nie potrzebowała w swoim życiu ludzi, którzy wysysali z niej ostatki energii i pozbawiali blasku. Nie tęskniła za swoimi czterema ścianami, pokojem, który przypominał jej o bólu i litrach wylanych łez.
Tęskniła za Szkocją. Tęskniła za ulubioną bąbelkową czekoladą, która tak ciężko była dostępna w Kanadzie.
Tęskniła też za nim i za wspólnymi wspomnieniami, które po latach stawały się coraz bardziej wyblakłe i doprowadzały ją do rozdzierającego bólu serca.
— skończyła dwa lata weterynarii w Szkocji, po przenosinach znalazła pracę jako asystentka w klinice i rozpoczęła od początku studia tutaj;
— słychać, że nie jest stąd — ma brytyjski akcent, choć już nieco lżejszy;
— ma kota — białego ragdolla z jasnobrązowymi ciapkami na uszkach i pyszczku, który nazywa się Snowy;
— niekwestionowana fanka numer jeden wszekich smakowych kaw — kogoś dziwi, że uwielbia pumpkin spice?;
— uwielbia zwierzęta i to w zasadzie wszystkie. Nie brzydzą ją owady, jakieś gady, płazy czy inne pająki — nic nie zabija tylko wyrzuca na dwór, aby dalej żyły swoim życiem!;
— uwielbia wszelkie jesienne aktywności, od czytania książek, po seriale, kończąc na układaniu puzzli. Jak była mała, chciała zostać profesjonalną układaczką puzzli, taką na czas;
— nie wierzy w miłość — już raz dostała szansę od losu i znalazła swoją osobę, jednak nie wykorzystała okazji, dlatego jest przekonana, że została skazana na wieczną, romantyczną tułaczkę;
— nie ma kontaktu z rodziną i ze swoim starym życiem. Po przyjeździe do Kanady założyła nawet nowego instagrama, odcinając się od tego, co było;
— potrafi być wyjątkowo okropna i nieznośna, gdy jest głodna. Jest typowym przykładem memów z wściekła chihuahuą, a później tą wesołą i potulną, gdy już zje.
Nie mogła narzekać. Był to kraj, który wywarł na niej wielkie wrażenie i jednocześnie kojarzył jej się z jedną osobą. Czy wybrała go tylko i dlatego, że gdzieś w podświadomości posiadała złudną nadzieję, że być może przypadkiem wpadnie na niego na ulicy? I tak, i nie. W końcu nie potrafiła spojrzeć mu w oczy po tym, co zrobiła. Kanada była bezpiecznym wyborem, bo była daleko. Nigdy nikomu o niej nie wspominała i nikt nie pomyślałby, że przeprowadziła się właśnie tam.
— Dlaczego wyjechałaś ze Szkocji?
To nie był pierwszy lepszy wyjazd — to była taktyczna ucieczka. Próba ratowania siebie. I można było powiedzieć, że był to spontaniczny wyjazd, nawet jeśli kroki uczyniła zdecydowanie wcześniej. Aplikowała na IEC nie nastawiając się na nic konkretnego. Nie spodziewała się, że jej podanie zostanie rozpatrzone pozytywnie. Miała przepustkę na working holiday i mogła wyjechać, na spokojnie szukając tam pracy i korzystając z własnych oszczędności. Wywodziła się z zamożnej rodziny, więc odkładanie każdego funta nie było ciężkie — potrzebowała więcej? Po prostu dostawała i wrzucała do skarbonki. Miała plan, ale na tym etapie nie umiała podjąć decyzji, czy znajdzie w sobie wystarczająco tyle siły, aby przezwyciężyć oczekiwania i przeciwstawić się rodzicom.
— Przed czym uciekałaś?
Nie przed czym, a przed kim. Autumn uciekła od rodziny, a dokładniej od rodziców, którzy już od początku jej życia dobrze zaplanowali, kim będzie. Była przekonana, że musieli mieć to gdzieś rozpisne. Wszystkie kroki, które powinni uczynić, aby wystarczająco ją zmanipulować i dawać sobą kierować. Wywierać poczucie winy, gdy odmawiała i obrażać się, gdy próbowała mieć własne zdanie. Co dziwne, nie wyrosła na ofermę, bo była samodzielna. Wychowywana na perfekcyjną żonę, dobrą kobietę, mądrą przywódczynię. To wszystko nie pokrywało się z ich planem, bo była zbyt mądra, a jednocześnie zbyt empatyczna, aby móc znieść czyjeś humory. Na tamtym etapie kochała swoich rodziców i nie chciała sprawić im przykrości. Uciekła w ostatnim momencie, w którym mogła — na tydzień przed ślubem, którego nie chciała. Wiedziała o tym od dawna, ale dopiero pewien blondyn pokazał jej, że miłość nie była tworem wykreowanym przez książki lub komedie romantyczne. Czy kogoś to dziwi, że rodzice wybrali jej niedoszłego męża? Nie? Bardzo dobrze. Autumn uciekła, korzystając z tego, że miała pozwolenie na pracę w Kanadzie i gwarantowała sobie możliwość przeżycia w obcym kraju, na obcym kontynencie. Zostawiła wszystkim listy, aby każdy wiedział, że… uciekła. Że jest złą córką, że ma dosyć, że odcina się od nich i że nie mogą jej szukać. Nie mają prawa. Dowiedzieli się o wszystkim, gdy była już za granicami kraju, bo zaprzyjaźniona gosposia dopiero wtedy rozdała korespondencję, która była jej ostatnim śladem.
— A co z tym blondynem? Kochałaś go?
On pokazał jej miłość. Nieświadomie, nieplanowanie, kompletnie bez pośpiechu. Dając jej uwagę, czułość i zainteresowanie, którego potrzebowała. Ucząc ją spontaniczności i pokazując, że nie wszystko musiało być zaplanowane z tygodniowym wyprzedzeniem. Wspólnie poznawali bliskość, która była kompletnie niewymuszona i którą obydwoje pragnęli czuć tylko ze sobą. Pozwoliła mu się w nim zakochać i sama przepadła dla mężczyzny, któremu była w stanie oddać serce, ale nie w momencie, kiedy była pozbawiona własnej wolnej woli. Nie, kiedy nad głową wisiał jej ślub, którego tak bardzo nie chciała. Nie, kiedy cały czas go oszukiwała, nie wspominając o swoim narzeczonym i o fakcie, że ich słodka historia wcale nie miała happy endu. I dobrze pamiętała ich ostatnie spotkanie. Ostatnie wiadomości, które wymienili, umawiając się w miejsce, do którego nigdy nie dotarła. Zablokowała jego numer na godzinę przed tym, spędzając całą dobę w łóżku, płacząc i użalając się nad sobą, że nie mogła doświadczyć prawdziwej miłości.
— Tęsknisz za domem?
Prawdopodobnie nikomu tego nie przyzna, ale czasami brakowało jej Szkocji. Kanada była w porządku, ale jej rodzinny kraj uwielbiała najbardziej — niebywały klimat, mnóstwo wspomnień, ulubione przysmaki. Może było to płytkie, ale Autumn kochała jesień, a gdzie mogła doświadczyć tę porę roku lepiej niż tam? Była przekonana, że właśnie przez jesienne, szkockie krajobrazy, darzyła ją tak niebywałą sympatią, a także cieszyła się, że mogła dzielić imię z tym kolorowym, ale jednocześnie przygnębiającym czasem w roku. Musiała jednak zaznaczyć jedno — nie tęskniła za domem. Nie brakowało jej rodziców czy też życia podporządkowanego wobec ich wizji. Nie potrzebowała w swoim życiu ludzi, którzy wysysali z niej ostatki energii i pozbawiali blasku. Nie tęskniła za swoimi czterema ścianami, pokojem, który przypominał jej o bólu i litrach wylanych łez.
Tęskniła za Szkocją. Tęskniła za ulubioną bąbelkową czekoladą, która tak ciężko była dostępna w Kanadzie.
Tęskniła też za nim i za wspólnymi wspomnieniami, które po latach stawały się coraz bardziej wyblakłe i doprowadzały ją do rozdzierającego bólu serca.
Ciekawostki
— najbardziej na świecie uwielbia karaoke po alkoholu — potrafi śpiewać, może nie jakoś czysto, ale hity Ariane Grande wlatują wspaniale, zwłaszcza ten najsmutniejsze;— skończyła dwa lata weterynarii w Szkocji, po przenosinach znalazła pracę jako asystentka w klinice i rozpoczęła od początku studia tutaj;
— słychać, że nie jest stąd — ma brytyjski akcent, choć już nieco lżejszy;
— ma kota — białego ragdolla z jasnobrązowymi ciapkami na uszkach i pyszczku, który nazywa się Snowy;
— niekwestionowana fanka numer jeden wszekich smakowych kaw — kogoś dziwi, że uwielbia pumpkin spice?;
— uwielbia zwierzęta i to w zasadzie wszystkie. Nie brzydzą ją owady, jakieś gady, płazy czy inne pająki — nic nie zabija tylko wyrzuca na dwór, aby dalej żyły swoim życiem!;
— uwielbia wszelkie jesienne aktywności, od czytania książek, po seriale, kończąc na układaniu puzzli. Jak była mała, chciała zostać profesjonalną układaczką puzzli, taką na czas;
— nie wierzy w miłość — już raz dostała szansę od losu i znalazła swoją osobę, jednak nie wykorzystała okazji, dlatego jest przekonana, że została skazana na wieczną, romantyczną tułaczkę;
— nie ma kontaktu z rodziną i ze swoim starym życiem. Po przyjeździe do Kanady założyła nawet nowego instagrama, odcinając się od tego, co było;
— potrafi być wyjątkowo okropna i nieznośna, gdy jest głodna. Jest typowym przykładem memów z wściekła chihuahuą, a później tą wesołą i potulną, gdy już zje.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak