can a priest help someone?
: ndz wrz 06, 2026 4:39 pm
Po ostatniej mszy archikatedra św. Michała powoli zaczynała pustoszeć. Matteo nie wychodził jednak razem z ostatnimi wiernymi. Został jeszcze chwilę w środku, pomagając przy kilku drobiazgach, zamieniając parę słów z tymi, którzy akurat mieli coś do powiedzenia, a później przeszedł jeszcze przez boczne części kościoła. Nie było tego szczególnie dużo. Kilka drzwi do sprawdzenia, światła, które powinny być wyłączone, szybkie upewnienie się, że wszystko zostało zamknięte tak, jak trzeba. Przebrał się w luźniejsze ciuchy. Trochę mu zajęło, ale dał radę. SAM.
Normalny wieczór. W końcu wyszedł przed budynek i poprawił rękawy koszuli, zanim ruszył chodnikiem wzdłuż kościoła. Koloratka nadal tkwiła na swoim miejscu, chociaż po całym dniu miał już wrażenie, że trochę za bardzo przypomina mu o tym, że oficjalnie jest teraz księdzem, a nie facetem, który najchętniej wróciłby na plebanię, rzucił się na kanapę i odpalił jakiś mecz. Albo jakiegoś tiktoka, przesuwając palcem po ekranie bez celu przez kilka godzin. Z drugiej strony sam sobie narzekał. Przecież właśnie lubił takie wieczory. Bez pośpiechu, bez telefonów od proboszcza z pytaniem, gdzie znowu się podział, bez kolejnych rzeczy do załatwienia na już. Można było przejść się dookoła budynku i zwyczajnie odetchnąć.
Po kilkudziesięciu metrach wyciągnął telefon. Był trochę uzależniony, ale był tylko człowiekiem, prawda? Miał prawo do słabości! Ekran rozświetlił mu twarz, kiedy sprawdził powiadomienia. YouTube. Kilka nowych komentarzy pod ostatnim materiałem. Przeprowadzał rozmowę z dentystą, wyznawcą judaizmu. Całkiem ciekawy materiał pod względem religijnym, ale sama postać stomatologa dawała wiele do życzenia. Przeżarty politycznie. Jeden z użytkowników po raz kolejny pytał, kiedy wreszcie zaprosi do podcastu mechanika. Matteo zatrzymał się na chwilę przy murze i odpisał, że „pracuje nad tym”, chociaż prawda była taka, że jeszcze nawet nie miał konkretnego mechanika na oku.
- Pracuję nad tym… - powtórzył pod nosem i pokręcił głową. - Brzmi profesjonalnie. Chyba...
Kliknął jeszcze kilka odpowiedzi. Ktoś napisał, że ostatni odcinek był najlepszy. Ktoś inny zapytał, czy naprawdę zna się na samochodach, bo „ksiądz i mechanika to dziwne połączenie”. Na to Matteo odpowiedział już krócej. Nie na tyle, żeby rozebrać silnik i potem pamiętać, gdzie były wszystkie części. Tego przynajmniej był pewien. Schował telefon i ruszył dalej, tym razem wolniejszym krokiem. Przeszedł na drugą stronę budynku, rzucając przy okazji okiem na wejście i okolice. Wszystko wyglądało normalnie. Żadnych otwartych drzwi, wybitych szyb czy innych rzeczy, które wymagałyby jego uwagi. Nawet śmieci było zaskakująco mało. Był monitoring, ale jak to bywa z takimi rzeczami – jak się coś dzieje to nigdy nie działa.
Matteo zatrzymał się na moment przy bocznym wejściu i nacisnął klamkę. Zamknięte. Nie potrzebował wiele do szczęścia. Telefon ponownie zawibrował mu w kieszeni. Tym razem Instagram. Wyjął go z lekkim westchnieniem, bardziej z przyzwyczajenia niż z jakiegoś szczególnego zainteresowania. Przejrzał kilka powiadomień, polubił parę komentarzy i odpisał na jedno pytanie dotyczące kolejnego odcinka podcastu. Ktoś pytał, czy goście są wcześniej przygotowywani do rozmów.
Nie. I właśnie dlatego czasami jest ciekawiej.
Wrzucił odpowiedź i od razu zauważył kolejne powiadomienie. Zerknął. Potem jeszcze raz.
- Okej, poczekam.
Uśmiechnął się pod nosem i pokręcił głową, po czym przysiadł na murku niedaleko głównego wejścia. Właściwie powinien przestać patrzeć w telefon. Wyszedł przecież na spacer, a nie na kolejną sesję scrollowania. Niestety, był pochłonięty odpisami, bo jego „popularność” może i nie była zbyt duża, ale miał swoją grupę, społeczność, która dzielnie brała udział w życiu kanału.
Czas mijał. Spokojnie, z telefonem w ręce i dupskiem na murku. Miał wystarczająco dużo niespodzianek w swoim życiu. Na szczęście nic nie zapowiadało, że dzisiejszy wieczór będzie inny. Ksiądz miał wrażenie, że ogarnął wszystko. Wyłączył ekran i wsunął telefon do kieszeni, ale gdy tylko to zrobił to znowu rozległ się dźwięk powiadomienia i wibracja.
- Boże, daj mi siłę - mruknął do siebie z rozbawieniem. Pokręcił głową na boki. - Przecież to tylko Instagram. Ile można?
Nie zmieniał swojej pozycji, wyjął telefon i znowu zaczął patrzeć co się dzieje w internecie. Powinien już dawno być na kolacji.
Oscar Malone
Normalny wieczór. W końcu wyszedł przed budynek i poprawił rękawy koszuli, zanim ruszył chodnikiem wzdłuż kościoła. Koloratka nadal tkwiła na swoim miejscu, chociaż po całym dniu miał już wrażenie, że trochę za bardzo przypomina mu o tym, że oficjalnie jest teraz księdzem, a nie facetem, który najchętniej wróciłby na plebanię, rzucił się na kanapę i odpalił jakiś mecz. Albo jakiegoś tiktoka, przesuwając palcem po ekranie bez celu przez kilka godzin. Z drugiej strony sam sobie narzekał. Przecież właśnie lubił takie wieczory. Bez pośpiechu, bez telefonów od proboszcza z pytaniem, gdzie znowu się podział, bez kolejnych rzeczy do załatwienia na już. Można było przejść się dookoła budynku i zwyczajnie odetchnąć.
Po kilkudziesięciu metrach wyciągnął telefon. Był trochę uzależniony, ale był tylko człowiekiem, prawda? Miał prawo do słabości! Ekran rozświetlił mu twarz, kiedy sprawdził powiadomienia. YouTube. Kilka nowych komentarzy pod ostatnim materiałem. Przeprowadzał rozmowę z dentystą, wyznawcą judaizmu. Całkiem ciekawy materiał pod względem religijnym, ale sama postać stomatologa dawała wiele do życzenia. Przeżarty politycznie. Jeden z użytkowników po raz kolejny pytał, kiedy wreszcie zaprosi do podcastu mechanika. Matteo zatrzymał się na chwilę przy murze i odpisał, że „pracuje nad tym”, chociaż prawda była taka, że jeszcze nawet nie miał konkretnego mechanika na oku.
- Pracuję nad tym… - powtórzył pod nosem i pokręcił głową. - Brzmi profesjonalnie. Chyba...
Kliknął jeszcze kilka odpowiedzi. Ktoś napisał, że ostatni odcinek był najlepszy. Ktoś inny zapytał, czy naprawdę zna się na samochodach, bo „ksiądz i mechanika to dziwne połączenie”. Na to Matteo odpowiedział już krócej. Nie na tyle, żeby rozebrać silnik i potem pamiętać, gdzie były wszystkie części. Tego przynajmniej był pewien. Schował telefon i ruszył dalej, tym razem wolniejszym krokiem. Przeszedł na drugą stronę budynku, rzucając przy okazji okiem na wejście i okolice. Wszystko wyglądało normalnie. Żadnych otwartych drzwi, wybitych szyb czy innych rzeczy, które wymagałyby jego uwagi. Nawet śmieci było zaskakująco mało. Był monitoring, ale jak to bywa z takimi rzeczami – jak się coś dzieje to nigdy nie działa.
Matteo zatrzymał się na moment przy bocznym wejściu i nacisnął klamkę. Zamknięte. Nie potrzebował wiele do szczęścia. Telefon ponownie zawibrował mu w kieszeni. Tym razem Instagram. Wyjął go z lekkim westchnieniem, bardziej z przyzwyczajenia niż z jakiegoś szczególnego zainteresowania. Przejrzał kilka powiadomień, polubił parę komentarzy i odpisał na jedno pytanie dotyczące kolejnego odcinka podcastu. Ktoś pytał, czy goście są wcześniej przygotowywani do rozmów.
Nie. I właśnie dlatego czasami jest ciekawiej.
Wrzucił odpowiedź i od razu zauważył kolejne powiadomienie. Zerknął. Potem jeszcze raz.
- Okej, poczekam.
Uśmiechnął się pod nosem i pokręcił głową, po czym przysiadł na murku niedaleko głównego wejścia. Właściwie powinien przestać patrzeć w telefon. Wyszedł przecież na spacer, a nie na kolejną sesję scrollowania. Niestety, był pochłonięty odpisami, bo jego „popularność” może i nie była zbyt duża, ale miał swoją grupę, społeczność, która dzielnie brała udział w życiu kanału.
Czas mijał. Spokojnie, z telefonem w ręce i dupskiem na murku. Miał wystarczająco dużo niespodzianek w swoim życiu. Na szczęście nic nie zapowiadało, że dzisiejszy wieczór będzie inny. Ksiądz miał wrażenie, że ogarnął wszystko. Wyłączył ekran i wsunął telefon do kieszeni, ale gdy tylko to zrobił to znowu rozległ się dźwięk powiadomienia i wibracja.
- Boże, daj mi siłę - mruknął do siebie z rozbawieniem. Pokręcił głową na boki. - Przecież to tylko Instagram. Ile można?
Nie zmieniał swojej pozycji, wyjął telefon i znowu zaczął patrzeć co się dzieje w internecie. Powinien już dawno być na kolacji.
Oscar Malone