Eugene Hernandez
: wt wrz 08, 2026 5:24 pm
Eugene Hernandez

data i miejsce urodzenia
18.12.1999; Toronto, Kanadazaimki
on, jego, jemuzawód
oficjalnie: biochemik w firmie produkującej wyroby tytoniowe || nieoficjalnie: posłaniec, roznosiciel informacji między zwaśnionymi gangami, diler wyrobów tytoniowych i konopnych, koneser środków nasennych i przeciwbólowych; truciciel, jeśli trzebamiejsce pracy
to tu, to tamorientacja
homoseksualnydzielnica mieszkalna
greektownpobyt w toronto
od urodzeniaumiejętności
Botanik, biochemik i chemik. Ma rozległą wiedzę chemiczną oraz na temat różnych leków i tego, w jaki sposób działają na organizm. Ze względu na to, że jego rodzina posiada dość pokaźny majątek, to posiada swoje własne laboratorium. Całkiem nieźle śpiewa i maluje. Odziedziczył talent malarski po po matce. Potrafi mówić po angielsku, hiszpańsku i francusku. Szczery i bezpośredni. Całkiem nieźle radzi sobie z ludźmi. słabości
Uzależniony od leków nasennych i przeciwbólowych. Okazjonalnie bierze lekkie narkotyki. Wdaje się w setki przelotnych romansów i flirtów, jednak czasami ma problem z zapamiętywaniem ludzi. Ma też problem ze swoimi emocjami. BIOGRAFIA
Młodzi i te wasze głupie pomysły.
Usłyszałem z ust mężczyzny, który właśnie rozkoszował się skręconym przeze mnie papierosem. Uśmiechnąłem się, przyglądając się, jak biały papier spala się delikatnym płomieniem, a z jego końca unosi się gęsty dym o mocnym i wyraźnym tytoniowym zapachu.
Dobre, mocne – powiedział, patrząc na mnie spod przymkniętych oczu. Kiwnąłem mu głową, wkładając do paczki dziesięć kolejnych papierosów. Szczelnie zawinąłem paczkę, żeby ani ona, ani jej zawartość nie zawilgły podczas jesiennego deszczu.
Dziękuję… dla pana na koszt firmy – uśmiechnąłem się, wręczając mu zawiniątko. Po kilku kolejnych pociągnięciach mężczyzna dopalił papierosa i wyszedł z mojego mieszkania. Rozejrzałem się dookoła.
Urodziłem się jako piąte dziecko i piąty syn rodziny Hernandezów, która w świecie znana była ze swojej filantropii i zamiłowania do sztuki. Moja matka była malarką, właścicielką dwóch galerii – jednej w Toronto i jednej w Nowym Jorku, w których to wystawiała swoje prace ze sztuki nowoczesnej, której nigdy nie byłem w stanie zrozumieć. Mój ojciec wtopił połowę odziedziczonego po swoim ojcu majątku w pola naftowe gdzieś w Afryce i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo pieniądze zaczęły mnożyć się w tempie wykładniczym. Zupełnie jak bakterie w świeżej laboratoryjnej pożywce lub świeżo zakażonej ranie, na którą nie chciały podziałać żadne antybiotyki. Moi bracia z kolei rozsiani byli po różnych profesjach.
Jako piąte dziecko miałem łatwe i przyjemne życie. Wychowywany byłem głównie przez niańki, co nigdy mi jakoś nie przeszkadzało. Rodzice się mną nie interesowali bardziej, niż robili to w stosunku do moich braci. Byłem cichym i spokojnym, niekłopotliwym dzieciakiem, który zawsze zajmował się swoimi sprawami, co wszystkim było na rękę. Wybrałem naukę. Od zawsze fascynowała mnie biochemia i rośliny. Dostałem się na uniwersytet i zacząłem pracę w laboratorium botanicznym. Zajmowałem się wpływem różnych metali ciężkich obecnych w powietrzu na funkcjonowanie fotosystemów i tym, jak rośliny radziły sobie ze stresem oksydacyjnym. To właśnie tam poznałem tajniki biochemii i zagłębiłem się nieco bardziej w chemię.
To też tam po raz pierwszy zobaczyłem grupę badaczy zajmującą się wytworzeniem nowej odmiany tytoniu, która miałaby być odporna na jakiegoś pasożyta, jednak okazało się, że produktem ubocznym było wytworzenie odmiany o pięciokrotnie wyższym stężeniu nikotyny w suchej masie.
Wykradzenie pojedynczych listków okazało się niezwykle prostym zadaniem.
» Ma problem z narkotykami. Nie uważa, żeby było to uzależnienie, bo nie musi ich brać, żeby być na haju ale po to, by uwolnić się od… najróżniejszych rzeczy.
» Jest osobą, która głęboko wierzy w różnego rodzaju nadprzyrodzone rzeczy – duchy, magię i Tarota. Jeśli ktoś chce, to może postawić mu jakiś rozkład i pomóc odpowiedzieć na kilka nurtujących pytań.
» Jest szczery. Wiele osób nie lubi w nim tej cechy, jednak nie interesuje go to, czy może kogoś urazić.
» Nie brakuje mu charakteru, jednak w głębi duszy jest osobą wrażliwą, targaną głębokimi i silnymi emocjami, które często trzyma głęboko zamknięte.
» Z ciekawszych rzeczy, jakimi się oddaje, jest to, że robi jako posłaniec informacji między lokalnymi gangami. Tak, można sobie pomyśleć, że jest to dość niebezpieczne zajęcie, jednak z uwagi na wrażliwość tej profesji, jest przekonany, że nic mu nie grozi tak długo, jak nie wmiesza się w coś głębiej.
Młodzi i te wasze głupie pomysły.
Usłyszałem z ust mężczyzny, który właśnie rozkoszował się skręconym przeze mnie papierosem. Uśmiechnąłem się, przyglądając się, jak biały papier spala się delikatnym płomieniem, a z jego końca unosi się gęsty dym o mocnym i wyraźnym tytoniowym zapachu.
Dobre, mocne – powiedział, patrząc na mnie spod przymkniętych oczu. Kiwnąłem mu głową, wkładając do paczki dziesięć kolejnych papierosów. Szczelnie zawinąłem paczkę, żeby ani ona, ani jej zawartość nie zawilgły podczas jesiennego deszczu.
Dziękuję… dla pana na koszt firmy – uśmiechnąłem się, wręczając mu zawiniątko. Po kilku kolejnych pociągnięciach mężczyzna dopalił papierosa i wyszedł z mojego mieszkania. Rozejrzałem się dookoła.
Urodziłem się jako piąte dziecko i piąty syn rodziny Hernandezów, która w świecie znana była ze swojej filantropii i zamiłowania do sztuki. Moja matka była malarką, właścicielką dwóch galerii – jednej w Toronto i jednej w Nowym Jorku, w których to wystawiała swoje prace ze sztuki nowoczesnej, której nigdy nie byłem w stanie zrozumieć. Mój ojciec wtopił połowę odziedziczonego po swoim ojcu majątku w pola naftowe gdzieś w Afryce i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo pieniądze zaczęły mnożyć się w tempie wykładniczym. Zupełnie jak bakterie w świeżej laboratoryjnej pożywce lub świeżo zakażonej ranie, na którą nie chciały podziałać żadne antybiotyki. Moi bracia z kolei rozsiani byli po różnych profesjach.
Jako piąte dziecko miałem łatwe i przyjemne życie. Wychowywany byłem głównie przez niańki, co nigdy mi jakoś nie przeszkadzało. Rodzice się mną nie interesowali bardziej, niż robili to w stosunku do moich braci. Byłem cichym i spokojnym, niekłopotliwym dzieciakiem, który zawsze zajmował się swoimi sprawami, co wszystkim było na rękę. Wybrałem naukę. Od zawsze fascynowała mnie biochemia i rośliny. Dostałem się na uniwersytet i zacząłem pracę w laboratorium botanicznym. Zajmowałem się wpływem różnych metali ciężkich obecnych w powietrzu na funkcjonowanie fotosystemów i tym, jak rośliny radziły sobie ze stresem oksydacyjnym. To właśnie tam poznałem tajniki biochemii i zagłębiłem się nieco bardziej w chemię.
To też tam po raz pierwszy zobaczyłem grupę badaczy zajmującą się wytworzeniem nowej odmiany tytoniu, która miałaby być odporna na jakiegoś pasożyta, jednak okazało się, że produktem ubocznym było wytworzenie odmiany o pięciokrotnie wyższym stężeniu nikotyny w suchej masie.
Wykradzenie pojedynczych listków okazało się niezwykle prostym zadaniem.
Ciekawostki
» Po wykradzeniu listków tytoniu z laboratorium udało mu się je rozpropagować i w konsekwencji hodować. Dzięki krzaczkom, które potajemnie hoduje udało mu się rozpocząć handel papierosami. Papierosy te charakteryzują się tym, że jeden zastępuje pięć zwykłych. » Ma problem z narkotykami. Nie uważa, żeby było to uzależnienie, bo nie musi ich brać, żeby być na haju ale po to, by uwolnić się od… najróżniejszych rzeczy.
» Jest osobą, która głęboko wierzy w różnego rodzaju nadprzyrodzone rzeczy – duchy, magię i Tarota. Jeśli ktoś chce, to może postawić mu jakiś rozkład i pomóc odpowiedzieć na kilka nurtujących pytań.
» Jest szczery. Wiele osób nie lubi w nim tej cechy, jednak nie interesuje go to, czy może kogoś urazić.
» Nie brakuje mu charakteru, jednak w głębi duszy jest osobą wrażliwą, targaną głębokimi i silnymi emocjami, które często trzyma głęboko zamknięte.
» Z ciekawszych rzeczy, jakimi się oddaje, jest to, że robi jako posłaniec informacji między lokalnymi gangami. Tak, można sobie pomyśleć, że jest to dość niebezpieczne zajęcie, jednak z uwagi na wrażliwość tej profesji, jest przekonany, że nic mu nie grozi tak długo, jak nie wmiesza się w coś głębiej.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak