Reon Moriya
: pt wrz 11, 2026 11:49 am
Reon "Eon" Moriya

data i miejsce urodzenia
12.07.2004, Tokio, Japoniazaimki
on/jegozawód
aktualnie bezrobotnymiejsce pracy
brakorientacja
biseksualnadzielnica mieszkalna
distillery districtpobyt w toronto
od około sześciu miesięcyumiejętności
- gotowanie, ale tylko wtedy, kiedy naprawdę jest głodny
- robienie drinków i koktajli zdecydowanie lepiej niż gotowanie
- znajomość najlepszych klubów i barów w mieście
- znikanie z imprezy bez pożegnania
- wymyślanie wymówek na poczekaniu
- udawanie niewiniątka, kiedy ewidentnie coś przeskrobał
- szybkie zawieranie znajomości
- flirtowanie dla sportu
- kłócenie się tak długo, aż druga osoba się podda
- spanie do południa
- szybkie uczenie się rzeczy, które go interesują i równie szybkie ignorowanie tych, które go nie interesują
- świetny w robieniu miny pod tytułem "przecież nic się nie stało" i umniejszaniu powagi sytuacjom, w których zdecydowanie coś się stało
- bardzo dobra pamięć do szczegółów, które absolutnie nie powinny być mu potrzebne
- ma prawo jazdy i nawet auto, ale można się kłócić co do tego czy jest dobrym kierowcą i powinien wsiadać za kierownicę
- posługiwanie się bronią palną
- podstawy posługiwania się bronią białą
- zachowanie zimnej krwi w stresujących sytuacjach
- płynna znajomość języka japońskiego oraz angielskiego
słabości
- notoryczne spóźnianie się i przekonanie, że pięć minut oznacza co najmniej dwadzieścia
- robienie wszystkiego na ostatnią chwilę
- alergia na słowo "obowiązek"
- chroniczne odkładanie rzeczy na później
- słomiany zapał do absolutnie wszystkiego
- impulsywne wydawanie pieniędzy
- zero umiejętności odmawiania sobie dobrej zabawy
- bardzo niski próg nudy
- podejmowanie decyzji pod wpływem chwili i zastanawianie się nad ich konsekwencjami dopiero później
- wyjątkowa niechęć do przyznawania się do błędu
- obrażanie się jak książę na wygnaniu
- kłócenie się nawet wtedy, kiedy wie, że nie ma racji i prowokowanie ludzi tylko po to, żeby zobaczyć, co się stanie
- problem z rozpoznaniem momentu, w którym powinien przestać pić i jeszcze większy problem z rozpoznaniem momentu, w którym powinien już wrócić do domu
- gubienie rzeczy, które trzymał w ręce pięć sekund wcześniej
- wyjątkowo wysoka potrzeba robienia wszystkiego po swojemu
- przekonanie, że zakazy są raczej sugestiami
Od urodzenia miał właściwie gotowe życie.
Dorastał w świecie, w którym jego nazwisko otwierało wiele drzwi, ale jednocześnie sprawiało, że niemal każdy jego krok był obserwowany. W domu nie brakowało pieniędzy, wygód ani ludzi gotowych spełnić jego zachcianki, jednak niewiele miało to wspólnego z normalnym dzieciństwem. Zamiast beztroskiego dorastania dość wcześnie zaczął poznawać zasady obowiązujące w świecie swojego ojca. – oyabuna tokijskiego klanu yakuzy. Uczył się sztuk walki, posługiwania bronią, podstaw prowadzenia interesów i tego, jak zachowywać się podczas spotkań z ludźmi, których zdecydowanie nie powinno się lekceważyć. Ojciec oczekiwał od niego dyscypliny i posłuszeństwa, bo uważał, że tylko w ten sposób może odpowiednio przygotować syna do dorosłego życia w świecie, w którym przyszło mu dorastać.
Reon miał jednak na ten temat własną, dość stanowczą opinię. Nie był zainteresowany życiem, które ojciec próbował mu narzucić. O ile potrafił się wykazać, kiedy naprawdę musiał, o tyle wszelkie obowiązki związane z rodziną i światem ojca traktował jak karę za grzechy, których nawet nie zdążył popełnić. Był uparty, krnąbrny i miał zdecydowanie za dużo własnego zdania. Im bardziej ojciec próbował go kontrolować, tym bardziej Reon robił wszystko po swojemu. Zdarzało mu się opuszczać treningi, wymykać z domu bez pozwolenia, wracać nad ranem albo pojawiać się w miejscach, w których zdecydowanie nie powinien był się znaleźć. Lubił dobrą zabawę, nocne wypady i towarzystwo ludzi, którzy nie patrzyli na niego przez pryzmat tego, czyim synem był. Jeśli mógł spędzić wieczór na imprezie zamiast słuchania kolejnego wykładu o odpowiedzialności, wybór był raczej oczywisty. Wśród rówieśników często przedstawiał się po prostu jako Reon, bez wspominania o rodzinie, bo chociaż czerpał pewne korzyści ze swojego nazwiska, jednocześnie miał go serdecznie dość. Nie chciał, żeby całe jego życie sprowadzało się do bycia synem swojego ojca i życia według zasad, których sam nigdy nie wybrał.
Jego relacja z ojcem przez lata była przez to dość trudna. Mężczyzna widział w nim ogromny potencjał, którego chłopak zwyczajnie nie chciał wykorzystać. Reon natomiast miał wrażenie, że dla ojca nigdy nie będzie wystarczająco dobry, dopóki nie zacznie zachowywać się dokładnie tak, jak od niego oczekiwał. Z czasem coraz częściej dochodziło między nimi do kłótni. Nie zamierzał potulnie przyjmować kolejnych rozkazów, a jego ojciec nie był człowiekiem, który łatwo odpuszczał. Ich rozmowy nieraz kończyły się trzaskaniem drzwiami, obrażoną miną Reona i bardzo wymowną ciszą przy rodzinnym stole. Mimo wszystko gdzieś pod tym wszystkim istniała między nimi więź, której żaden z nich nie potrafił całkowicie zerwać. Ojciec naprawdę chciał przygotować Reona do życia w świecie, który sam znał, a Reon chciał, aby ten dostrzegł, że wcale nie miał ochoty być jego częścią.
Jedną z niewielu osób, które potrafiły znaleźć z nim wspólny język, była prawa ręka jego ojca. Początkowo został przydzielony do pilnowania go i dbania o jego bezpieczeństwo. Z czasem stało się to jednak czymś więcej. Towarzyszył mu podczas treningów, pilnował go podczas rodzinnych spotkań i niejednokrotnie musiał wyciągać go z sytuacji, w które sam się pakował. Nie był przy tym typem człowieka, który bezmyślnie wykonywał za niego wszystko, czego Reon sobie zażyczył. Wręcz przeciwnie, potrafił postawić mu granicę i jako jeden z niewielu nie bał się powiedzieć mu wprost, kiedy zachowywał się jak rozpieszczony gówniarz. Oczywiście, Moriya nie zawsze był z tego powodu zadowolony, ale z biegiem lat zaczął naprawdę liczyć się z jego zdaniem. Ich relacja opierała się przede wszystkim na wzajemnym zaufaniu. Wiedział, że może zwrócić się do niego w każdej sytuacji.
Czas mijał, a Reon coraz bardziej przyzwyczajał się do myśli, że pewnego dnia będzie musiał zdecydować, co właściwie chce zrobić ze swoim życiem. Oczywiście najchętniej nie robiłby niczego. Wolał imprezy, nocne wypady i korzystanie z życia, póki jeszcze mógł. W głębi duszy liczył przede wszystkim na to, że kiedyś będzie mógł po prostu odciąć się od rodzinnych interesów i żyć po swojemu. Nie miał żadnych szczególnych ambicji związanych z tym kim był ani potrzeby udowadniania komukolwiek, że jest kimś ważnym ze względu na to, czyim był synem. Jego największym planem na przyszłość było raczej to, żeby nikt nie próbował mu tej przyszłości urządzać.
Kiedy jego ojciec poważnie zachorował i stan jego zdrowia zaczął się gwałtownie pogarszać, w klanie pojawiły się pierwsze poważne napięcia. Wszyscy wiedzieli, że śmierć przywódcy może zachwiać dotychczasowym układem sił. Zaczęły się rozmowy o tym, kto przejmie jego obowiązki, komu będzie można zaufać i jak będzie wyglądała przyszłość klanu. Reon sam nie przywiązywał do tego większej wagi. Nie zamierzał mieszać się w walkę o wpływy ani zabiegać o jakiekolwiek stanowisko. Problem polegał na tym, że nie wszyscy musieli o tym wiedzieć.
Niestety, ale dla nowego przywódcy mógł być potencjalnym problemem. Był synem poprzedniego, znał ludzi z klanu i miał nazwisko, które mogło w przyszłości przyciągnąć do niego osoby niezadowolone z nowego układu. Nawet jeśli sam Reon nie miał najmniejszej ochoty mieszać się w to wszystko, nowy lider nie musiał mu w to wierzyć. Mógł uznać, że lepiej pozbyć się potencjalnego rywala zawczasu, zanim ten w ogóle zdąży wpaść na pomysł odzyskania wpływów po ojcu. Ironia całej sytuacji polegała na tym, że Reon prawdopodobnie prędzej zgodziłby się sam posprzątać cały dom po solidnej imprezie, niż dobrowolnie walczyć o miejsce po swoim ojcu.
Nie minęło dużo czasu, a jego ojciec zmarł. Przewidywania dotyczące klanu szybko zaczęły się spełniać. Wśród jego ludzi rozpoczęła się walka o wpływy, pojawiły się zdrady i próby przejęcia kontroli nad organizacją. Ostatecznie władzę przejął człowiek, który przez lata pełnił rolę jego zastępcy. Dla Reona mogło to oznaczać względny spokój, gdyby nie fakt, że nowy przywódca nie zamierzał zostawiać za sobą potencjalnych problemów. Jeszcze niedawno martwił się głównie o to, jak wymknąć się na kolejną imprezę, a nagle znalazł się w sytuacji, w której samo jego nazwisko mogło wystarczyć, żeby ktoś uznał go za zagrożenie. Nie miał zamiaru przejmować władzy, nie zbierał ludzi po swojej stronie i zdecydowanie nie snuł żadnych planów z tym związanych. Niestety, jego zdanie niekoniecznie miało znaczenie dla człowieka, który właśnie przejął władzę. Dlatego zgodnie z wolą swojego zmarłego ojca, ale wbrew swojej własnej, zanim sytuacja stała się naprawdę niebezpieczna, musiał opuścić kraj. Na szczęście, nie musiał tego zrobić sam i miał przy swoim boku jedyną osobę, której mógł zaufać i która miała za zadanie zadbać o jego bezpieczeństwo.
Ucieczka była chaotyczna i wymagała zerwania z niemal wszystkim, co Reon znał. Zostawili rodzinny dom i ludzi, których znał od dziecka. Musieli ograniczyć kontakt z dawnymi znajomymi, zmienić część swoich danych i przez pewien czas żyć tak, by nikt nie mógł ich łatwo odnaleźć. Ostatecznie udało im się wydostać z Japonii i trafić do Kanady, tak jak było od początku zaplanowane. Mieli tam zacząć od zera, z dala od ludzi którzy mogli nadal na niego polować. Na szczęście, jego ojciec zadbał przed śmiercią o to, żeby jego syn miał pokaźne zaplecze finansowe, więc przynajmniej tym nie musiał się martwić.
Dla niego jednak ta ucieczka jest czymś więcej. Po raz pierwszy w życiu ma szansę zdecydować, kim chce być. Problem polega na tym, że wolność okazała się mieć również tę mniej przyjemną stronę, bo nagle trzeba samemu podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje. A Reon przez cały czas bardzo skutecznie unikał właśnie tej części dorosłości. Jednocześnie nie jest wcale łatwo nagle odciąć się od życia, które znał od urodzenia. Nadal ma w sobie wiele cech rozpieszczonego i krnąbrnego chłopaka, który nie lubi, gdy ktoś mówi mu, co ma robić. Musi jednak nauczyć się odpowiedzialności, której wcześniej skutecznie unikał, oraz odnaleźć się w miejscu, gdzie jego nazwisko nie robi na nikim większego wrażenia.
Najtrudniejsza okazuje się chyba sama świadomość, że nie wiadomo, co wydarzy się dalej. Reon nie wie, czy kiedyś – o ile w ogóle – będzie musiał wrócić do Japonii, czy ktoś nadal będzie go szukał i czy rzeczywiście uda mu się zostawić dawne życie za sobą. Na razie pozostaje mu tylko spróbować odnaleźć się w nowym kraju i po raz pierwszy samemu zdecydować, czego właściwie chce. Przy jego boku wciąż znajduje się człowiek, który dostał od jego ojca najważniejsze zadanie swojego życia, jakim jest chronienie go. Tyle że teraz, z dala od Japonii i wszystkich zasad, które przez lata określały ich relację, obaj będą musieli nauczyć się funkcjonować na całkiem nowych i innych zasadach, jako dwójka ludzi próbujących zbudować sobie nowe życie. I choć Reon prawdopodobnie jeszcze długo będzie próbował udowadniać, że świetnie poradzi sobie sam, obaj doskonale wiedzą, że łatwo nie będzie. Zwłaszcza że jeden z nich ma zwyczaj pakowania się w kłopoty, a drugi najwyraźniej ma pecha na tyle dużego, żeby ciągle musieć go z tych kłopotów wyciągać.
ma słabość do słodkich rzeczy i będzie twierdził, że to absolutnie nie jest słabość
zawsze mówi, że nie jest głodny, a potem zjada połowę jedzenia drugiej osoby
potrafi przez pół godziny wybierać film, a ostatecznie zasypia po pierwszych dwudziestu minutach jego trwania
ma zwyczaj pożyczania cudzych ubrań i bardzo szybko zaczyna traktować je jak własne
kiedy się nudzi, zaczyna zaczepiać innych ludzi tylko po to, żeby mieć zajęcie
ma bardzo specyficzne poczucie humoru i czasami śmieje się z rzeczy, z których absolutnie nie powinien
nie lubi przegrywać nawet w najbardziej absurdalnych rzeczach, więc potrafi potraktować przegraną w głupiej grze jak osobistą zniewagę i obrazić się na śmierć
uwielbia nocne przejażdżki bez konkretnego celu
uwielbia drogie rzeczy, ale jednocześnie potrafi przywiązać się do jakiegoś kompletnie bezwartościowego i bezużytecznego przedmiotu
kiedy jest naprawdę zmęczony, robi się wyjątkowo marudny (tak, bardziej niż zwykle)
potrafi zasnąć praktycznie wszędzie, jeśli jest wystarczająco zmęczony
ma tendencję do przywiązywania się do ludzi dużo mocniej, niż sam chciałby przyznać
jest święcie przekonany, że jest dużo bardziej odpowiedzialny, niż twierdzą wszyscy ludzie, którzy go znają
Dorastał w świecie, w którym jego nazwisko otwierało wiele drzwi, ale jednocześnie sprawiało, że niemal każdy jego krok był obserwowany. W domu nie brakowało pieniędzy, wygód ani ludzi gotowych spełnić jego zachcianki, jednak niewiele miało to wspólnego z normalnym dzieciństwem. Zamiast beztroskiego dorastania dość wcześnie zaczął poznawać zasady obowiązujące w świecie swojego ojca. – oyabuna tokijskiego klanu yakuzy. Uczył się sztuk walki, posługiwania bronią, podstaw prowadzenia interesów i tego, jak zachowywać się podczas spotkań z ludźmi, których zdecydowanie nie powinno się lekceważyć. Ojciec oczekiwał od niego dyscypliny i posłuszeństwa, bo uważał, że tylko w ten sposób może odpowiednio przygotować syna do dorosłego życia w świecie, w którym przyszło mu dorastać.
Reon miał jednak na ten temat własną, dość stanowczą opinię. Nie był zainteresowany życiem, które ojciec próbował mu narzucić. O ile potrafił się wykazać, kiedy naprawdę musiał, o tyle wszelkie obowiązki związane z rodziną i światem ojca traktował jak karę za grzechy, których nawet nie zdążył popełnić. Był uparty, krnąbrny i miał zdecydowanie za dużo własnego zdania. Im bardziej ojciec próbował go kontrolować, tym bardziej Reon robił wszystko po swojemu. Zdarzało mu się opuszczać treningi, wymykać z domu bez pozwolenia, wracać nad ranem albo pojawiać się w miejscach, w których zdecydowanie nie powinien był się znaleźć. Lubił dobrą zabawę, nocne wypady i towarzystwo ludzi, którzy nie patrzyli na niego przez pryzmat tego, czyim synem był. Jeśli mógł spędzić wieczór na imprezie zamiast słuchania kolejnego wykładu o odpowiedzialności, wybór był raczej oczywisty. Wśród rówieśników często przedstawiał się po prostu jako Reon, bez wspominania o rodzinie, bo chociaż czerpał pewne korzyści ze swojego nazwiska, jednocześnie miał go serdecznie dość. Nie chciał, żeby całe jego życie sprowadzało się do bycia synem swojego ojca i życia według zasad, których sam nigdy nie wybrał.
Jego relacja z ojcem przez lata była przez to dość trudna. Mężczyzna widział w nim ogromny potencjał, którego chłopak zwyczajnie nie chciał wykorzystać. Reon natomiast miał wrażenie, że dla ojca nigdy nie będzie wystarczająco dobry, dopóki nie zacznie zachowywać się dokładnie tak, jak od niego oczekiwał. Z czasem coraz częściej dochodziło między nimi do kłótni. Nie zamierzał potulnie przyjmować kolejnych rozkazów, a jego ojciec nie był człowiekiem, który łatwo odpuszczał. Ich rozmowy nieraz kończyły się trzaskaniem drzwiami, obrażoną miną Reona i bardzo wymowną ciszą przy rodzinnym stole. Mimo wszystko gdzieś pod tym wszystkim istniała między nimi więź, której żaden z nich nie potrafił całkowicie zerwać. Ojciec naprawdę chciał przygotować Reona do życia w świecie, który sam znał, a Reon chciał, aby ten dostrzegł, że wcale nie miał ochoty być jego częścią.
Jedną z niewielu osób, które potrafiły znaleźć z nim wspólny język, była prawa ręka jego ojca. Początkowo został przydzielony do pilnowania go i dbania o jego bezpieczeństwo. Z czasem stało się to jednak czymś więcej. Towarzyszył mu podczas treningów, pilnował go podczas rodzinnych spotkań i niejednokrotnie musiał wyciągać go z sytuacji, w które sam się pakował. Nie był przy tym typem człowieka, który bezmyślnie wykonywał za niego wszystko, czego Reon sobie zażyczył. Wręcz przeciwnie, potrafił postawić mu granicę i jako jeden z niewielu nie bał się powiedzieć mu wprost, kiedy zachowywał się jak rozpieszczony gówniarz. Oczywiście, Moriya nie zawsze był z tego powodu zadowolony, ale z biegiem lat zaczął naprawdę liczyć się z jego zdaniem. Ich relacja opierała się przede wszystkim na wzajemnym zaufaniu. Wiedział, że może zwrócić się do niego w każdej sytuacji.
Czas mijał, a Reon coraz bardziej przyzwyczajał się do myśli, że pewnego dnia będzie musiał zdecydować, co właściwie chce zrobić ze swoim życiem. Oczywiście najchętniej nie robiłby niczego. Wolał imprezy, nocne wypady i korzystanie z życia, póki jeszcze mógł. W głębi duszy liczył przede wszystkim na to, że kiedyś będzie mógł po prostu odciąć się od rodzinnych interesów i żyć po swojemu. Nie miał żadnych szczególnych ambicji związanych z tym kim był ani potrzeby udowadniania komukolwiek, że jest kimś ważnym ze względu na to, czyim był synem. Jego największym planem na przyszłość było raczej to, żeby nikt nie próbował mu tej przyszłości urządzać.
Kiedy jego ojciec poważnie zachorował i stan jego zdrowia zaczął się gwałtownie pogarszać, w klanie pojawiły się pierwsze poważne napięcia. Wszyscy wiedzieli, że śmierć przywódcy może zachwiać dotychczasowym układem sił. Zaczęły się rozmowy o tym, kto przejmie jego obowiązki, komu będzie można zaufać i jak będzie wyglądała przyszłość klanu. Reon sam nie przywiązywał do tego większej wagi. Nie zamierzał mieszać się w walkę o wpływy ani zabiegać o jakiekolwiek stanowisko. Problem polegał na tym, że nie wszyscy musieli o tym wiedzieć.
Niestety, ale dla nowego przywódcy mógł być potencjalnym problemem. Był synem poprzedniego, znał ludzi z klanu i miał nazwisko, które mogło w przyszłości przyciągnąć do niego osoby niezadowolone z nowego układu. Nawet jeśli sam Reon nie miał najmniejszej ochoty mieszać się w to wszystko, nowy lider nie musiał mu w to wierzyć. Mógł uznać, że lepiej pozbyć się potencjalnego rywala zawczasu, zanim ten w ogóle zdąży wpaść na pomysł odzyskania wpływów po ojcu. Ironia całej sytuacji polegała na tym, że Reon prawdopodobnie prędzej zgodziłby się sam posprzątać cały dom po solidnej imprezie, niż dobrowolnie walczyć o miejsce po swoim ojcu.
Nie minęło dużo czasu, a jego ojciec zmarł. Przewidywania dotyczące klanu szybko zaczęły się spełniać. Wśród jego ludzi rozpoczęła się walka o wpływy, pojawiły się zdrady i próby przejęcia kontroli nad organizacją. Ostatecznie władzę przejął człowiek, który przez lata pełnił rolę jego zastępcy. Dla Reona mogło to oznaczać względny spokój, gdyby nie fakt, że nowy przywódca nie zamierzał zostawiać za sobą potencjalnych problemów. Jeszcze niedawno martwił się głównie o to, jak wymknąć się na kolejną imprezę, a nagle znalazł się w sytuacji, w której samo jego nazwisko mogło wystarczyć, żeby ktoś uznał go za zagrożenie. Nie miał zamiaru przejmować władzy, nie zbierał ludzi po swojej stronie i zdecydowanie nie snuł żadnych planów z tym związanych. Niestety, jego zdanie niekoniecznie miało znaczenie dla człowieka, który właśnie przejął władzę. Dlatego zgodnie z wolą swojego zmarłego ojca, ale wbrew swojej własnej, zanim sytuacja stała się naprawdę niebezpieczna, musiał opuścić kraj. Na szczęście, nie musiał tego zrobić sam i miał przy swoim boku jedyną osobę, której mógł zaufać i która miała za zadanie zadbać o jego bezpieczeństwo.
Ucieczka była chaotyczna i wymagała zerwania z niemal wszystkim, co Reon znał. Zostawili rodzinny dom i ludzi, których znał od dziecka. Musieli ograniczyć kontakt z dawnymi znajomymi, zmienić część swoich danych i przez pewien czas żyć tak, by nikt nie mógł ich łatwo odnaleźć. Ostatecznie udało im się wydostać z Japonii i trafić do Kanady, tak jak było od początku zaplanowane. Mieli tam zacząć od zera, z dala od ludzi którzy mogli nadal na niego polować. Na szczęście, jego ojciec zadbał przed śmiercią o to, żeby jego syn miał pokaźne zaplecze finansowe, więc przynajmniej tym nie musiał się martwić.
Dla niego jednak ta ucieczka jest czymś więcej. Po raz pierwszy w życiu ma szansę zdecydować, kim chce być. Problem polega na tym, że wolność okazała się mieć również tę mniej przyjemną stronę, bo nagle trzeba samemu podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje. A Reon przez cały czas bardzo skutecznie unikał właśnie tej części dorosłości. Jednocześnie nie jest wcale łatwo nagle odciąć się od życia, które znał od urodzenia. Nadal ma w sobie wiele cech rozpieszczonego i krnąbrnego chłopaka, który nie lubi, gdy ktoś mówi mu, co ma robić. Musi jednak nauczyć się odpowiedzialności, której wcześniej skutecznie unikał, oraz odnaleźć się w miejscu, gdzie jego nazwisko nie robi na nikim większego wrażenia.
Najtrudniejsza okazuje się chyba sama świadomość, że nie wiadomo, co wydarzy się dalej. Reon nie wie, czy kiedyś – o ile w ogóle – będzie musiał wrócić do Japonii, czy ktoś nadal będzie go szukał i czy rzeczywiście uda mu się zostawić dawne życie za sobą. Na razie pozostaje mu tylko spróbować odnaleźć się w nowym kraju i po raz pierwszy samemu zdecydować, czego właściwie chce. Przy jego boku wciąż znajduje się człowiek, który dostał od jego ojca najważniejsze zadanie swojego życia, jakim jest chronienie go. Tyle że teraz, z dala od Japonii i wszystkich zasad, które przez lata określały ich relację, obaj będą musieli nauczyć się funkcjonować na całkiem nowych i innych zasadach, jako dwójka ludzi próbujących zbudować sobie nowe życie. I choć Reon prawdopodobnie jeszcze długo będzie próbował udowadniać, że świetnie poradzi sobie sam, obaj doskonale wiedzą, że łatwo nie będzie. Zwłaszcza że jeden z nich ma zwyczaj pakowania się w kłopoty, a drugi najwyraźniej ma pecha na tyle dużego, żeby ciągle musieć go z tych kłopotów wyciągać.
Ciekawostki
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
tak