Strona 1 z 1

Valentin Montclair

: śr wrz 16, 2026 11:27 pm
autor: Valentin Montclair
Valentin Montclair
Mitchel Cave
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
05.05.1999 I Toronto, Kanada
zaimki
he/him
zawód
Właściciel kawiarni
miejsce pracy
The Little Nook
orientacja
Biseksualny
dzielnica mieszkalna
Parkdale
pobyt w toronto
Od zawsze
umiejętności
Ⅰ Biegle posługuje się angielskim oraz francuskim.
Ⅱ Bardzo dobrze radzi sobie w kuchni, przede wszystkim z wypiekami.
Ⅲ Posiada kanadyjskie prawo jazdy kategorii G.
ⅣKiedyś próbował nauczyć się języka islandzkiego, aczkolwiek szło mu to mega marnie i teraz zna jedynie pojedyncze słowa.
słabości
Ⅰ Najbardziej boi się, że tak jak rodzice straci wszystko na co pracował i zostanie z długami z których nie będzie potrafił się wygrzebać
Ⅱ Valentin źle znosi burze, a jeszcze gorzej reaguje na wrzaski i trzaskanie drzwiami. Takie dźwięki budzą w nim niepokój i sprawiają, że zamyka się w sobie pomimo wmawiania sobie i wszystkim dookoła, że wszystko z nim w porządku.
Ⅲ Nie potrafi odpoczywać. Kiedy zostaje sam ze swoimi myślami wracają do niego wspomnienia z przeszłości dlatego niemal zawsze musi mieć coś do roboty.
Valentin przyszedł na świat w chwili, w której jego rodzice zaczynali tracić wszystko i nie wiedzieli jeszcze jak wiele rzeczy może rozpaść się na raz. Zaczęło się od problemów z rodzinnym biznesem, jedna zła decyzja, później kolejna, nietrafione inwestycje, pożyczki brane z myślą, że w ciągu kilku miesięcy wszystko wróci do normy i wszystko uda się zwrócić. Przez lata budowali swoje życie kawałek po kawałku by w ciągu kilku miesięcy zostali z niczym.
Valentin był dzieckiem planowanym, rodzice mieli dla niego wybrane imię, wyobrażali sobie pokój, pierwsze urodziny i wszystkie te drobne rzeczy, które rodzice układają sobie w głowie na długo przed narodzinami. Nie mogli jednak przewidzieć, że kiedy Valentin przyjdzie na świat, ich własne życie będzie wyglądało zupełnie inaczej. Jego narodziny nie sprawiły, że ich problemy nagle zniknęły a wręcz przeciwnie, przyniosły ze sobą jeszcze więcej zmęczenia, wydatków i nieprzespanych nocy. Valentin często płakał i równie często chorował. Potrzebował uwagi, noszenia, uspokajania i obecności, a czego jego rodzice z każdym dniem dawali mu coraz mniej. Nie można powiedzieć że nie próbowali, bo starali się jak tylko mogli lecz z czasem zaczęli walczyć o przetrwanie aniżeli o siebie nawzajem. Rozmowy o pieniądzach przeradzały się w pretensje, pretensje w oskarżenia a oskarżenia w krzyk aż w końcu najdrobniejsza rzecz potrafiła stać się powodem do kolejnej kłótni. Valentin dorastał więc w domu w którym nie wiedział kiedy zapadnie cisza, a kiedy któreś z rodziców podniesie głos dlatego szybko nauczył się, że najlepiej było siedzieć cicho i nie zadawać żadnych pytań, nie przeszkadzać i nie płakać. Z czasem zaczął znikać im z oczu zanim jeszcze którekolwiek zdążyło kazać mu spadać. Może dlatego teraz ucieczka była dla niego jedynym sposobem radzenia sobie z problemami. Początkowo uciekał z domu tylko na kilka godzin, później na coraz dłużej. Zawsze towarzyszył mu jego przyjaciel.
Kiedy byli młodsi, włóczyli się bez celu po okolicy i wracali dopiero wtedy, gdy któreś z rodziców przyjaciela zaczęło go szukać. Z czasem te niewinne ucieczki przerodziły się w imprezy, alkohol, papierosy i fałszywy dowód, który jakimś cudem zawsze uchodził Valentinowi na sucho. Przez kilka godzin mógł być kimkolwiek. Nie musiał słuchać kłótni rodziców ani udawać, że wszystko jeszcze kiedyś mogło wrócić do normalności. Przez chwilę mógł po prostu być szczęśliwy, stojąc przy barze i śmiejąc się z ludźmi, których następnego dnia nawet nie pamiętał. Mógł robić co tylko chciał, a nikt nie miał nad nim żadnej władzy.

it’s hard to wake up from a nightmare if you aren’t even asleep

Był środek nocy, kiedy Valentin wracał z kolejnej imprezy poirytowany tym, że wypił trochę więcej niż powinien i zapewne obudzi rodziców przez co będzie musiał tłumaczyć się ze wszystkiego co skończy się kolejną kłótnią bądź co gorsza konfiskatą fałszywego dowodu. Przez chwilę zastanawiał się czy nie lepiej byłoby przespać się na ławce w parku w szczególności gdy dochodząc do domu zobaczył, że w kuchni dalej paliło się światło. Na moment jeszcze zatrzymał się wtedy żeby zapalić kolejną fajkę co pomogło mu trochę wyluzować zanim wszedł do domu w którym panowała nieznajoma cisza. Może tym razem też uda mu się uniknąć problemów i rodzice po prostu zasnęli, zapominając o zgaszeniu światła?
Dopiero potem, kiedy szedł zgasić to cholerne światło, które rano na pewno wywołałoby kolejną kłótnie, zobaczył krew a później rodziców, leżących nieruchomo na podłodze, oboje z raną po postrzale. Valentin nie pamiętał czy krzyczał, nie pamiętał czy płakał. Pamiętał tylko ze cofnął się i potknął o krzesło zanim wybiegł z domu, nie zabierając ze sobą absolutnie niczego. Po prostu uciekł.
Do przyjaciela.
To było jedyne miejsce o którym wtedy pomyślał i w którym chciał wtedy być. Przyjaciel nie zadawał pytań, nie potrzebował wyjaśnień i dowodów. Wystarczyło mu jedno spojrzenie na twarz Valentina by wiedzieć, że stało się coś naprawdę potwornego. Tego samego wieczoru ukrył go w swoim pokoju, a kiedy rodzice pytali dlaczego siedział zamknięty w pokoju, wymyślał kolejne wymówki żeby prawda nie wyszła na jaw. Valentin słuchał tych rozmów zza drzwi i za każdym razem miał wyrzuty sumienia, że przyjaciel okłamywał dla niego rodziców. Nie wiedział jak miał mu za to dziękować i czy właściwie powinien.
Z czasem wszystko powoli wracało do normy. Przyjaciel nie próbował go naprawiać, to chyba właśnie Valentin najbardziej w nim cenił, akceptował go takim jaki był i po prostu pozwalał mu istnieć, powoli odzyskując rzeczy o których nawet nie wiedział, że je stracił. Po raz pierwszy od dawna miał poczucie, że gdzieś należy.

All of sudden, you were gone

Pamiętnik (IMIE BESTIE) od początku był czymś, czym Valentin nie powinien się interesować. Wiedział o nim, choć nigdy go nie czytał, wiedział gdzie BESTIE go trzymał, bo przez miesiące spędzone razem w jednym pokoju trudno było go nie zauważyć. Valentin nigdy nie pytał co zapisywał, dlatego kiedy pewnego dnia przyjaciel zostawił pamiętnik na biurku, Valentin nawet nie niego nie spojrzał i zauważył go dopiero wieczorem, kiedy przyjaciel wyszedł na chwilę z pokoju. Valentin przez moment patrzył na niego lecz szybko odwrócił wzrok. Nie zamierzał go czytać. Dlatego kiedy kolejnego dnia w szkole strony z jego pamiętnika były rozwieszone na ścianach, fotografowane, czytane na głos i wyśmiewane, Valentin zaczął zrywać je wszystkie, mimo że było już za późno.
A potem pamiętnik znaleziono w tobie Valentina, który błagał i tłumaczył, że to nie była jego sprawka, że nigdy by go nie zdradził, ale dla przyjaciela było wszystko jasne skoro Valentin był jedyną osobą, która wiedziała gdzie go przechowywał i że w ogóle istniał. Wtedy też zrozumiał, dlaczego przyjaciel był dla niego ważniejszy niż ktokolwiek inny.
Kochał go.
Prawdopodobnie od dawna lecz wcześniej nie potrafił nazwać tego uczucia, a kiedy w końcu rozumiał co naprawdę czuje było już za późno. Chłopak odszedł, a Valentin zaczął znikać kawałek po kawałku. Najpierw zabrał swoje rzeczy z domu przyjaciela, potem przestał odpowiadać na pytania dotyczące rodziców aż w końcu przestał pojawiać się w szkole. Za to zaczął pojawiać się na imprezach, jednej, drugiej, następnej aż w końcu stracił rachubę. Pił, palił, wdawał się w bójki i flirtował z ludźmi, których imion nie pamiętał następnego dnia. Spał na cudzych kanapach lub czasami nie spał wcale. Otaczał się ludźmi który nie wiedzieli nic o jego przeszłości i Valentinowi to odpowiadało. Stał się lekkomyślny, szukał kolejnych wrażeń, kolejnych twarzy i powodów żeby tylko nie zostać sam na sam z własnymi myślami bo kiedy już do tego dochodziło, wszystko nagle wracało. Wtedy znowu pił i szedł na kolejną imprezę co z czasem przestało być już wolnością, a przerodziło się w formę ucieczki.
Minęły lata, a Valentin zdążył wmówić sobie, że chłopak jest częścią przeszłości, którą w jakiś sposób udało mu się pogrzebać ze wszystkim innym. Do czasu.. aż spotkali się ponownie. Ten sam uniwersytet, ten sam pokój.
Pierwsze spotkanie było całkiem zabawne, kiedy były przyjaciel pojawił się w drzwiach z walizką i na chwilę wszystko powróciło. Nie było przeprosin, nie było pytań czy rozmowy o tym co wydarzyło się parę lat temu. Zamiast tego pojawiły się kłótnie o najdrobniejsze rzeczy, głupie nic nieznaczące, które jednak niosły ze sobą coś więcej.
Czasami Valentin chciał po prostu uciec, rzucić studia, znaleźć jakieś tanie mieszkanie i znowu zniknąć, tyle że tym razem nie miał dokąd uciec. Nie miał rodziny, która czekałaby na niego z otwartymi drzwiami, nie miał pieniędzy ani żadnego planu awaryjnego. A przede wszystkim nie chciał żeby tamten znów zobaczył jak przegrywa. Więc został. Chodził na zajęcia, pracował kiedy mógł, płacił część rachunków. Wracał późno niemalże codziennie, udając że chłopak jest tylko nieznajomym dzielącym z nim przestrzeń. Może i było to dziecinne, ale był to jedyny sposób jaki znał i który pozwolił mu przetrwać do końca studiów. Tym razem Valentin nie uciekł. Zaczął budować własne życie, ostrożnie i powoli, doskonale wiedząc jak szybko wszystko mogło się rozpaść. Znalazł mieszkanie, niewielkie, ale własne. Po raz pierwszy miał miejsce z którego nikt nie mógł go wyrzucić. Później założył własny biznes, uważając by nie popełnić tych samych błędów, które kiedyś zniszczyły jego rodziców. Dokładnie sprawdzał wszystkie umowy, pilnował pieniędzy, nie brał pożyczek bez przemyślenia i nie stawiał wszystkiego na jedną kartę. Powoli zaczęło się udawać.
Tylko czasami wciąż zastanawia się czy naprawdę nauczył się zostawiać przeszłość za sobą czy po prostu nauczył się żyć wystarczająco szybko żeby nie musieć się za siebie oglądać.


Ciekawostki
♤ Zawsze zaczyna dzień od wypicia kawy.
♤ Zna większość swoich klientów po imieniu i pamięta co zwykle zamawiają.
♤ Ma tendencję do odkładania pieniędzy na "czarną godzinę".
♤ Zdarza mu się piec w środku nocy kiedy nie może zasnąć.
♤ Ma Maine Coona o imieniu Yomi.
♤ Ma zwyczaj podjadania surowego ciasta mimo iż doskonale wie, że nie powinien.
♤ Posiada bransoletkę z imieniem przyjaciela, którą zrobili dla siebie jak byli jeszcze mali.
♤ Potrafi zapamiętać czyjąś ulubioną kawę po jednym spotkaniu.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
nie
zgoda na utratę posady postaci
nie

Valentin Montclair

: ndz wrz 20, 2026 6:55 pm
autor: Maple Hearts
Witamy na forum Valentin Montclair
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia skarbonki, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!