Strona 1 z 1

laura borgia

: pn paź 12, 2026 1:40 pm
autor: Laura Borgia
LAURA BORGIA
Camila Morrone
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
14.02.2001 r. I Nowy Jork, USA
zaimki
ona/jej
zawód
rezydentka anestezjologii
miejsce pracy
Mount Sinai Hospital
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
Distillery District
pobyt w toronto
od dwóch tygodni
umiejętności
✧ Mimo latynoskiej krwi kontroluje emocje lepiej, niż one ją, przynajmniej w większości przypadków — potrafi zachować zimną krew w stresowych sytuacjach, nie panikuje gdy stoi przed nią ktoś wyższy, groźniejszy czy z bronią; nie straszny jej widok i zapach krwi lub zwłok czy rozkładu. W zasadzie stres i adrenalina poniekąd ją napędzają do działania, a im jest trudniej i bardziej skomplikowanie, tym łatwiej się w tym wszystkim odnajduje. ✧ Zna się na toksykologii i farmakologii, i chociaż co prawda nie siedzi w "kryzysówce", to potrafi improwizować i łączyć związki chemiczne żeby dostać to, co potrzeba. ✧ Umiejętności improwizowania pozwalają jej też łatwiej adaptować się w otaczającym ją środowisku i nie straszne jej nawet najbardziej skrajne grupy, odnajdzie się wszędzie i wszędzie będzie czuła się dobrze. ✧ Mówi płynnie po angielsku, hiszpańsku i włosku. ✧ Jest typowym umysłem ścisłym, analitycznym i jak szachista stara się myśleć do przodu przynajmniej te parę kroków. ✧ Ma prawo jazdy na samochód i motocykl. ✧ Potrafi strzelać z broni krótkiej. ✧
słabości
✧ Ma swoje triggery, które odpalają ją szybciej, niż wypowiedzenie słowa quesadilla i zmieniają ją w głośną, impulsywną chihuahuę. ✧ Większość triggerów dotyczy jej rodziny, bo to jej największa słabość; jest aż za bardzo lojalna, chorobliwie opiekuńcza i przy tym pozbawiona zahamowań, jeśli chodzi o narażanie własnej siebie dla ich dobra. ✧ Boi się porzucenia i potrafi przez to być zaborcza względem swoich bliskich. ✧ Bywa też zbyt pewna siebie i nie docenia innych, co odbija jej się czkawką. ✧ Jest mściwa, złośliwa i, poza rodziną, całkowicie egoistyczna. ✧ Ciężko jej komuś zaufać, bo ojciec zaszczepił w niej swoją paranoję i sceptyczne podejście do każdego. ✧ Uczulona na pizzę z ananasem, spaghetti z parówkami i wszystkie inne abominacje kulinarne. ✧ Dostaje migreny od mocnych, słodkich, dusznych perfum. ✧ Fizycznie w kwestii muskulatury i bojowo w zakresie umiejętności walki wręcz jest cienka, jak barszcz. ✧
I became insane, with long intervals of horrible sanity.

Zanim dowiedziała się, czym tak naprawdę jest świat poza własnym podwórkiem, znała tylko hałas. Hałas, chaos, miliony ludzi na ulicy, szum samochodów, zgiełk życia głośnego Nowego Jorku, który był wielkim wybiegiem jej codzienności. Była jedynie kolejną kochaną wpadką, kolejnym żywym dowodem na to, jak ogromne i jak bardzo spragnione miłości serce miała jej matka. Zresztą, jaka ironia spadła na nich wszystkich, kiedy urodziła się w święto zakochanych.
Dom zawsze był pełny — ludzi, miłości, dźwięków. Przyrodniego rodzeństwa, krzyków, śmiechu i łez, które wysychały szybciej, niż zmoczyły policzki. Emocji, akcji, dramatów, przygód. W tym całym cyrku osobliwości Laura była trochę jak iskra. Pyskata, nieujarzmiona, kląca po hiszpańsku, jak szewc i robiąca milion rzeczy na raz, nierzadko planując już następne. Była chaosem w chaosie zamkniętym, dzieckiem, które brało z życia garściami, z pełną zachłannością i głodem kogoś, kto ma wiecznie pusty żołądek. Jedyną kotwicą w tym sztormie był jej starszy brat, który miał wyłączną sposobność na to, by zmusić ją do zwolnienia. Czasem — do zatrzymania. Ale i to nie trwało wieczność. Lata mijały, oboje dorastali, on dorósł szybciej i nim się obejrzała, już go nie było. Wyjechał, zostawiając ją samą w tym nowojorskim kotle, w tym chaosie bez jedynej stałej, która potrafiła ją zatrzymać. Coś w niej wtedy pękło, do czego nigdy się już nikomu nie przyznała, całą swoją uwagę przerzucając na kolejną osobę. Ojca. Mężczyznę, który pojawiał się w jej życiu jedynie latem — przyjeżdżał z drogimi prezentami, zabierał ją do siebie, gdzie traktował jak księżniczkę, dając ułudę innego, lepszego świata. Świata, do którego już wiedziała, że wróci. Świata, który oferował wszystko to, czego nigdy nie miała. Spokój. Porządek. Cisza. Własny, prywatny kąt.

Look like the innocent flower, but be the serpent under 't.

Sycylia nie była po prostu zmianą szerokości geograficznej. Była metamorfozą zaklętą w to, co do tej pory udawało się jedynie bratu; w zatrzymanie się. Zniknęła pyskata dziewczyna z Brooklynu, zamiast que te folle un pez było mortacci tua, emocje przestały krzyczeć, przestały dyktować warunki, ciekawość weszła w analityczny rezon, a mózg zaczął kalkulować. Włochy były barwne w zupełnie inny sposób. Były eleganckie. Były piękne. Były... nie takie, jak myślała. Ojciec nie był tym, kim myślała. Nie był po prostu biznesmenem, zwykłym facetem w białym kołnierzyku, który codziennie rano dawał jej wybrać krawat. Nie namówił ją na medycynę tylko po to, żeby móc chwalić się prestiżem, tytułem doktora czy powiększoną siatką kontaktów. To wszystko było mu zwyczajnie potrzebne, bo taniej i łatwiej wychodziło owinąć sobie wokół palca własną córkę, niż kolejnego dyplomowanego lekarza. Wiedza o tym, jak uśpić organizm, jak go pobudzić, jak dobrać środki, jak manipulować chemią ludzkiego ciała — to wszystko idealnie wpisywało się w jego biznes. Mówił, że zarządza ryzykiem. Że zajmuje się audytami bezpieczeństwa, sprawdzaniem przeszłości pracowników, odzyskiwaniem aktywów. W rzeczywistości okazał się zarządzać oprychami: szantażystami, specjalistami od przymusu, ludźmi na wskroś brutalnymi i kreatywnymi w wymyślaniu sposobów na krzywdę. Przesłuchania. Wymuszenia zeznań. Tortury. Nieograniczony przepływ informacji dla tego, kto zapłaci więcej.
I w tym wszystkim nagle pojawiła się ona. Nie dał jej czasu na naukę, na poznanie tego świata powoli. Wrzucił ją na głęboką wodę, by ta wsiąknęła w nią i pilnował jedynie, żeby nie zatopiła. Jedna sprawa. Druga sprawa. Trzecia. Dziesiąta. Emocje już nie były tłumione — z każdym kolejnym ciałem ulatniały się z niej, jakby ktoś odkręcił zawór. Wkrótce przestała patrzeć na tych ludzi, jak na ludzi, a zaczęła jak na manekiny, bo tak było najłatwiej. Wytłumaczyć sobie, że przecież tylko przelicza dawkę; że przecież tylko mówi, jakiego środka mają użyć. W tym wszystkim wydawało jej się, że ma to pod kontrolą. I przez większość czasu tak faktycznie było — do momentu, w którym brat napisał, że zaraz rodzą mu się dzieci, a w lawiracji krzyków i kłótni z ojcem, ten w końcu odpuścił i przedstawił jej kolejne nazwisko, tym razem bez danych medycznych do obliczenia stężenia. Do pilnowania.

Hell is empty and all the devils seems to be here.

W Toronto pojawiła się o świcie. Oficjalnie jako absolwentka medycyny we Włoszech po szybkiej nostryfikacji dyplomu, gotowa odbywać rezydenturę na tutejszym oddziale; utrapienie zwalające się starszemu bratu na głowę. Nieoficjalnie jako przedłużenie woli ojca, oko i ucho w mieście, które już sobie szykował jako nowy rynek zbytu i pralnię brudnych interesów; opiekunka dla krnąbrnego gościa, którego należało spacyfikować.
Nie miała pojęcia, że wszystko się tak pokomplikuje.

zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nd.
Zgody MG
poziom ingerencji
niski
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
nie
zgoda na utratę majątku postaci
nie
zgoda na utratę posady postaci
nie

laura borgia

: pn paź 12, 2026 3:52 pm
autor: Laura Borgia
Maple Hearts można sprawdzać *_*