Strona 1 z 1

Galahad Berkeley

: wt paź 13, 2026 12:39 am
autor: Galahad Berkeley
Galahad Berkeley
IMIĘ I NAZWISKO ZAJMOWANEGO WIZERUNKU
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
18/11/1988 I Oksford, UK
zaimki
Męskie
zawód
Biznesmen
miejsce pracy
Berkeley Holding Ltd
orientacja
Hetero
dzielnica mieszkalna
York Mills
pobyt w toronto
Miesiąca
umiejętności
- Posiada prawo jazdy na samochód oraz motor.
- Posiada uprawnienia oraz dobrze lata samolotami dwusilnikowymi jak i myśliwcami.
- Zna język francuski, niemiecki, hiszpański oraz częściowo rosyjski.
- Potrafi dość dobrze strzelać z broni palnej.
- Zna się na mechanice pojazdów, lubi w nich majsterkować w wolnych chwilach.
- Ma nienaganne maniery i świetnie tańczy, chociaż raczej tańce klasyczne.
- Dobrze gra na fortepianie i całkiem w porządku na skrzypcach, lecz tego drugiego dawno już nie robił.
- Robi całkiem dobre zdjęcia
-
słabości
- Po wypadku na jednych z ćwiczeń doznał urazu kręgosłupa oraz kolana przez co czasami utyka oraz są dni, kiedy brakuje mu częściowo czucia w dolnych kończynach.
- Kompletnie nie potrafi gotować, ale jedna rzecz, która wręcz świetnie mu wychodzi to gofry.
- Ma dość mocne uczulenie na mango, dostaje strasznego rozstroju żołądka.
- Oficjalnie nie cierpi węży, ale naprawdę po prostu się ich boi.
- Ma dość dużą słabość do słodyczy. Zwłaszcza jednej marki do której się nie przyznaje.
Urodzony jako drugi syn starej, arystokratycznej rodziny. Można powiedzieć, że życie było już ułożone za niego. Nie musiał martwić się o to kim dokładnie będzie ani jak dotrzeć do celu. Jako drugi syn był zwolniony z ciężaru bycia filarem dla swojej rodziny. Miał dzięki temu znacznie więcej wolności w porównaniu do swojego brata, co nie znaczyło, że był całkowicie zwolniony ze wszystkich wymagań związanych ze swoimi korzeniami. Przez pierwsze lata swojego życia kroczył w cieniu brata. Praktycznie razem uczyli się manier, języków, uczęszczali do tych samych szkół, mieli tych samych prywatnych nauczycieli. Dopiero w okolicach liceum ich ścieżki zaczęły się rozwidlać.
Najstarszy syn musiał iść śladami ojca. Studiować na prestiżowej uczelni jeden z biznesowych kierunków by wiedzieć jak zająć się rodzinnymi interesami. Jak zaopiekować się rodzinnym majątkiem, a w przyszłości wkroczyć do polityki. Galahad miał szczęście być oczkiem w głowie swojej mamy, która wywalczyła u ojca by mógł sam wybrać kierunek swojej edukacji. Bo to, że musiał skończyć studia było wymogiem. Nie zamierzał z tym walczyć. Wybrał coś, co go interesowało, a jednocześnie mogło przynieść chlubę jego rodowi. Kierunek pozwalający mu w przyszłości dołączyć do Królewskich Sił Powietrznych. Z politycznego punktu widzenia miało to dużo sensu. Dziedzic rodziny po prestiżowych studiach rozwijający rodzinne interesy. Drugi syn oddający swój czas dla dobra kraju jako pilot. Wszystko spinało się w jedną, wielką całość.
Jednak życie nie mogło być usłane różami. Zwłaszcza, jeśli miało się tak dobry start. Wszystko zaczęło się od tego, że miał wypadek. Jego kariera wyglądała naprawdę obiecująco. Właśnie podchodził do egzaminów na Lidera Szwadronu. Był o krok od zdobycia upragnionej rangi, gdy podczas ćwiczeń coś poszło nie tak. Maszyna odmówiła posłuszeństwa. Wiatr uderzył prosto w skrzydło. Fragment się urwał, później kolejny. W końcu poszło całe. Mechanizm ucieczki nie zadziałał. Spadł. Rozbił się. Doznał obrażeń, które całkowicie przekreśliły jego karierę. Nie mógł już nigdy wsiąść za stery myśliwca. Przynajmniej nie w Siłach Powietrznych.
Według pewnego angielskiego przysłowia - when it rains it pours - zaledwie miesiąc później jego starszy brat zginął w dość podejrzanych okolicznościach. Razem z ich ojcem. Byli na jachcie, który zatonął, choć praktycznie nie miał do tego prawa. Galahad z dnia na dzień stał się głową rodziny. Dopiero teraz, siedząc za sterami tego przedsiębiorstwa zdał sobie sprawę na czym tak naprawdę dorobiła się jego rodzina. Narkotyki. Nie była to do końca produkcja. Bardziej dystrybucja przez wiele historycznych kanałów, które mieli jeszcze z dawnych lat na całym świecie. Udawali, że umywają od tego ręce, lecz tak nie było. Byli w to wszystko uwikłani, a kolejni wierzyciele zgłaszali się po swoje łapówki. Problem polegał na tym, że ich sejf nie był tak majętny jakie sprawiał wrażenie, o czym też dowiedział się właściwie po fakcie. Zajęło mu ponad rok by ustabilizować sytuację na tyle by nie pojawiali się kolejni wierzyciele. Tak, by reszta jego rodziny była bezpieczna.
Musiał stać się innym człowiekiem. Człowiekiem, którego potrzebowała w tej chwili jego rodzina. Ich dobre imię. Nigdy nie nazywał się gangsterem. Nie pozwalał również by inni tak go nazywali. Był człowiekiem z zasadami. Teraz szukał nowego rynku zbytu dla własnego produktu. Specjalnej odmiany Marihuany, którą chciał podbić rynek Kanadyjski. Jedno z pierwszych państw, które zalegalizowało tę używkę. Toronto wydaje się dobrym miejscem by zacząć.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
nie
zgoda na utratę posady postaci
tak