Strona 1 z 1

Casper Bellerose

: wt paź 20, 2026 7:09 pm
autor: Casper Bellerose
Casper "Cas" Bellerose
George Shelley
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
17.06.1999 r. | Toronto, Kanada
zaimki
on/jego
zawód
florysta / właściciel kwiaciarni
miejsce pracy
The Flower Room
orientacja
biseksualna
dzielnica mieszkalna
The Junction
pobyt w toronto
wrócił do miasta w 2019 roku
umiejętności
ręka do wszystkiego co zielone i rośnie w ziemi; gra na gitarze; prawo jazdy typu G; zdolność szybkiego zapamiętywania informacji, ale tylko w tematach, które faktycznie go interesują; ogólnie jest zdolny tylko kiedy ma ochotę; potrafi wstrzymywać powietrze przez trzy minuty bez przerwy; szeroko pojęte DIY; podstawy francuskiego i hiszpańskiego; umiejętności interpersonalne pomagające wykminić się z prawie każdej sytuacji
słabości
z trudem przychodzi mu wykonywanie poleceń; przedstawia przyjemność ponad obowiązki, przez co często dokańcza robotę na ostatnią chwilę; alergia na skorupiaki; brak myślenia przyszłościowego dalszego niż następny miesiąc; boi się igieł i chodzenia po domu bez światła (potwory czyhają na jego kostki)
Wild geranium (Geranium maculatum)
Jasnoróżowe płatki, szarpnięte przez pulchną rączkę dwulatka, rozsypały się po trawie, jeszcze wilgotnej od porannej rosy. Nikt z rodziny nie zauważył jak jej najmłodszy członek wydostał się z kojca i na wpół biegnąc, na wpół raczkując, zanurkował w krzaki oddzielające posiadłość od pobliskiego lasku, jednak wszyscy na raz zostali o tym zaalarmowani, wraz z sąsiadami z połowy ulicy, kiedy spokojny wiosenny poranek przeszył przenikliwy płacz. Postawiwszy na nogi zajętą pracą matkę i zaczytaną babcię odpoczywającą na leżaku, Casper nie dał się uspokoić przez następne pół godziny spędzone na bezskutecznych próbach złożenia w całość kawałków kwiatu, które zostały mu w zaciśniętej piąstce. Tego dnia nauczył się, że niektóre rzeczy wymagały znacznie delikatniejszego traktowania.

Canadian columbine (Aquilegia canadensis)
Czerwona główka bujnęła się leniwie to na prawo, to na lewo, poruszona drżącą dłonią ściskającą sekator. Spocone, młodzieńcze palce ledwo obejmowały rękojeść w próbach wsunięcia łodyżki między rozszerzone szczęki narzędzia. Robił to już wielokrotnie, od kiedy posiadał własną rabatę w ogródku był odpowiedzialny za opiekę nad roślinnością i zdarzało mu się ucinać pojedyncze kwiaty w ramach prezentów albo w celu zrobienia małej wiązanki do wazonu w swoim pokoju. Ten raz miał być jednak ostatni. Głos matki ponaglił go z podjazdu, gdzie czekał już załadowany samochód wraz z tą częścią rodziny, która wybierała się do nowego domu. Musiał podjąć decyzję - zostać z dziadkami albo wyjechać z rodzicami, zostawiając za sobą wszystko co znał. Z nową stanowczością odciął rodzimy kwiat, który miał mu towarzyszyć w drodze na lotnisko, schował sekator do kieszeni spranych ogrodniczek i pobiegł do samochodu.

Louisiana iris (Iris ser. Hexagonae)
Nieśmiało wychylające się z wysokich traw, wielokolorowe gwiazdki towarzyszyły nastolatkowi podczas długiego spaceru wkoło okolicznych bagien. Nowy Orlean zachwycał barwami zarówno w centrum miasta jak i daleko poza nim, a właśnie tutaj, gdzie trampki i zawinięte nad kostki nogawki jeansów przemakały mu przy każdym kroku, odkrywał roślinność jakiej nie widział nigdzie indziej. Przysiadając z notatnikiem na powalonym pniaku wyciągnął zza ucha ołówek by zanotować wszystkie odcienie płatków z jednego gatunku, jakie udało znaleźć mu się podczas drogi. Zaczął zapisywać wszystko co wiedział, od kiedy odkrył jak bardzo flora Luizjany różniła się od Ontario, a im więcej roślin spotykał, tym bardziej uparcie stał przy decyzji, jaką ogłosił wszem i wobec podczas jednego z rodzinnych obiadów. Ku zawodowi i protestom rodziców, nie zamierzał iść na studia ani podążyć w ich ślady wybierając praktyczną i nudną karierę. Chciał dalej robić to, czym zajmował się dotychczas - chodzić tam gdzie niosły go nogi, kręcić swoje tęczowe wiązanki z polnych kwiatów i nie przejmować się niczym. Kurs florystyczny okazał się kompromisem, a przynajmniej tak Casper zrozumiał kapitulację opiekunów, kiedy zdali sobie sprawę, że nie byli w stanie przekonać go do zmiany zdania.

Brown-eyed Susan (Rudbeckia hirta)
Żółte, wesoło odbijające promienie słońca płatki bujały się na lekkim wietrze tuż nad głową leżącego na plecach Casa. Powrót w rodzinne strony okazał się spontaniczną decyzją podjętą przez starszego brata, zamiast spodziewanego zarządzenia ze strony rodziców, którzy jako jedyni postanowili pozostać na południu kontynentu. Zapakowanie walizek zajęło mu więcej czasu niż werdykt co do zakupu biletu lotniczego wraz z rodzeństwem - w Nowym Orleanie nie trzymało go nic. Ze skończonym kursem za pasem i pierwszą prawdziwą pracą w lokalnej kwiaciarni, zaczynał rozwijać skrzydła (przynajmniej we własnym mniemaniu - jego rodzice dalej rwali włosy z głowy) z pełnym przekonaniem, że mógł robić to gdziekolwiek by się nie przeniósł. A tak się składało, że stęsknił się za Kanadą. Zarobił dość by mieć za co wrócić, a na pierwsze kilka miesięcy zatrzymał się w domu rodzinnym i ku swojej nieopanowanej radości odkrył, że podczas ich nieobecności ogród przeszedł transformację. Nie znalazł już roślin, jakie posadził tam lata wcześniej, ale zamiast nich przy płotach rozrosły się nowe, dzikie kwiaty, aktualnie robiące mu za baldachim. Z każdym oddechem chłodnego powietrza czuł zbliżającą się zimę, a po niej, według własnych założeń, miał rozpocząć życie po swojemu.

Wild bergamot (Monarda fistulosa)
Wysoki wazon zatrząsł się na drewnianej półce, gdy naręcze różu i lawendy rozłożyło się w nim jak sypnięty do garnka makaron spaghetti. Casper poprawił jeden wypadający bokiem kwiat, wsuwając go głębiej by dotknął linii wody, i odgarnął uciekający zza ucha kosmyk włosów. Letni wietrzyk ciągnący przez otwarte na oścież drzwi lokalu poruszał delikatnymi płatkami wszechobecnych roślin oraz dzwonkami zawieszonymi nad zastawionym doniczkami oknem. Po zakupie i remoncie kwiaciarni, sponsorowanymi głównie przez państwo Bellerose, otworzył swój własny, mały raj na ziemi. Nauka biznesu w praktyce toczyła się od potknięcia do potknięcia, aż ostatecznie złapał równowagę i zaczął zdobywać zarówno lojalnych klientów, zaufanych dostawców, jak i stałe kontrakty z firmami cieszącymi się własnym sukcesem na rynku. Powoli opadający na lakierowane drewno, jasnoróżowy płatek zwrócił uwagę Casa, który zmieniwszy zdanie co do trzymanej wcześniej bergamotki, wyjął ją z naczynia i zabrał na zaplecze by stała się częścią bukietu, jaki zamierzał zabrać ze sobą do domu.

Ciekawostki
  • Adoptuje porzucone przy śmietnikach rośliny i doprowadza je do porządku we własnym domu. Zaczyna brakować mu metrów kwadratowych na wszystkich nowych lokatorów.
  • Jako swój własny szef ma całkowicie ruchome godziny pracy. Przez lata wyrobił sobie względną rutynę, jednak jeśli pokusi go wyjazd za miasto albo spanie do południa, może nawet nie otworzyć kwiaciarni.
  • Ma wiecznie poranione przedramiona, pełne drobnych blizn jak po zadrapaniach kota. Większości dorobił się podczas pracy z kolczastymi roślinami, w które wkłada ręce bez najmniejszych środków ostrożności.
  • Dostosowuje swoją garderobę pod największą wygodę, a wszystkie jej elementy powinny nadawać się do pracy w ziemi. Gdzieś w głębi szafy znajdzie się jeden garnitur na wesela i pogrzeby, niezmiennie parowany z trampkami.
  • Na własną rękę testuje z jakich roślin da się robić pitne napary. Kończyło się to różnie, niektóre kończą na liście do użytku rozrywkowego, inne na spisie potencjalnych trucizn. Nigdy nie wiadomo co może się kiedyś przydać.
  • Posiada pick-upa przeznaczonego przede wszystkim do osobistego przewozu zamówień i zakupów z giełdy kwiatowej, chociaż zawsze wozi w nim także koce, latarki i podstawowe wyposażenie na spontaniczne wyjazdy w nieznane.
  • Potrafi od czasu do czasu zniknąć z powierzchni ziemi przez niepilnowanie baterii w telefonie. Technologia wydaje mu się większym ograniczeniem niż ułatwieniem, więc może nie zauważyć uniemożliwionego kontaktu ze światem przez dobre kilka godzin.
  • Za domem ma ogródek z rodzimych kanadyjskich kwiatów by pomóc lokalnym zapylaczom, a zaplecze kwiaciarni traktuje jak przestrzeń na personalne projekty, niektóre mniej, niektóre bardziej legalne.
  • Uwielbia bawić się w DIY i w wolnych chwilach maluje, suszy, składa, skleja i wkłada w słoiki wszystko co wpadnie mu w ręce, przez co zdarza mu się obdarowywać znajomych i rodzinę małymi duperelkami bez okazji. Posiada ich zapas także w kwiaciarni by móc rozdawać je wybranym klientom.
zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
tak
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
nie

Casper Bellerose

: śr paź 21, 2026 1:18 am
autor: Cree Bellerose
POTWIERDZAM, ŻE BRAT <3