Twilight, again.
: sob paź 24, 2026 8:12 pm

#
5Twilight, again.
Another ending.
No matter how perfect the day is, it always has to end.
Another ending.
No matter how perfect the day is, it always has to end.
W kwestii imprez Halloweenowych wiedziała, że nigdy nie dorówna Heidi Klum, ale to wcale nie oznaczało, że mniej się starała. Z roku na rok O'Connell Halloween było coraz to bardziej widowiskowe, a Penny już początkiem października zaczynała tym żyć na całego. Niestety w tym roku nic, ale to dosłownie nic nie szło zgodnie z planem. Ten cały blackout całkowicie pokrzyżował jej plany i choć dwoiła się i troiła, to pewnych rzeczy nie była w stanie przeskoczyć. W duchu dziękowała sobie, że zamówienia większości dodatków ogarnęła jeszcze we wrześniu, bo teraz wyjście do sklepu bywało nie lada wyprawą podczas której nie wiedziałeś czy po pierwsze – kupisz to czego potrzebujesz, a po drugie czy nie dostaniesz rykoszetem podczas bitwy o papier toaletowy. Ludzie całkowicie powariowali, a Penny niezbyt dobrze odnajdywała się w stresowych sytuacjach w dodatku w tłumie rozwścieczonych ludzi szykujących się na apokalipsę, a uwaga – takich wariatów w mieście nie brakowało. Każdy dzień października przynosił nowe kryzysy i walkę o to, by impreza była e p i c k a, ale fakt, że w sąsiedztwie doszło do włamania, bo ludzie podczas ciemności najwyraźniej czuli się bezkarni, wcale nie ułatwiał. Momentami nawet zastanawiała się, czy wszystkiego nie odwołać, bo impreza w ciemności?! Mimo wszystko nie poddała się, bo podobnie jak w pracy, nie poddawała się przy pierwszej potyczce. Na hokejowych imprezach też regularnie coś się zawalało, a ona była już wprawiona w boju.
Koniec końców nadszedł ten dzień, a dom wyglądał obłędnie. Postawiła bardziej na klimat Volturi, a w domu panowała ciemność rozświetlana głównie za pomocą świec lub przygaszonych lamp. Dominował bordowy kolor, w wielu miejscach zawisły ciężkie kotary. W tle leciała klimatyczna muzyka i gdy Penny przechadzała się po salonie ciężko było stwierdzić, czy to ona tak dopasowała się do otoczenia w tej bordowej obcisłej sukience, czy to całe wydarzenie dopasowało się do niej. Oczywiście zadbała o to, by nie zabrakło motywów bardziej znanych z sagi Zmierzch, bo kuchnia przypominała chyba najbardziej ludzką z możliwych, a pośrodku niej stał tekturowy Charlie Swan i smażył tekturowe naleśniki. Na zewnątrz była wilcza przestrzeń z ogniskiem i wielkim ekranem, a projektor wyświetla kolejne części ekranizacji książki, więc Jacob Team też miał swój kącik i mógł grzać dupkę obok tekturowego Jacoba przy ognisku. Oby tylko nikt go nie spalił przedwcześnie. Brakowało jej tylko tekturowego Edwarda, który trzymał Bellę na swoim plecach i to w rozmiarze XXL, by idealnie wkomponował się w jej iglaki przed domem. Nie zdążyła go odebrać, więc poprosiła o to Galena, który sam się zadeklarował, że go zgarnie, bo będzie miał po drodze drukarnię. I tak już dzwoniła chyba pięćdziesiąty raz do niego, nagrywając się na pocztę głosową, jednocześnie kierując się do drzwi, by otworzyć kolejnym gościom. — Gdzie ty się podziewasz?! I gdzie mój Edward? Obiecałeś, że będzie na czas, a teraz nie ma i jego i ciebie, a Liam już strzela oczami, że to moja wina, że ciebie jeszcze tutaj nie ma. Więc zbieraj swój kształtny tyłek, bierz nogi za pas i chcę cię tu widzieć na cito. Edwarda i Bellę też — i gdy tak trajkotała nagrywając się mu na pocztę, której pewnie nigdy nie odsłucha, jednocześnie otwarła drzwi, przed którymi stał... oooo owy zaginiony! — Dobra, nieważne. Już tu jednak jesteś. To pa! — i rozłączyła się przejmując z jego rąk tekturową parę. — I przyprowadziłeś nawet dwóch Edwardów, wow you shine bright like a diamond — aż sobie zanuciła obdarzając go szerokim uśmiechem. Ona, aż tak nie błyszczała, bo jednak postawiła na wizerunek kuszącej wampirzycy Volturi, miała doczepione kły i czerwone soczewki, a do tego idealnie dopasowaną kreację, jedyne o co nie zadbała to to, by wyglądać blado. Może dlatego, że z opalenizną jej do twarzy, ale usta miała bordowe. — Chodź, pomożesz mi to wetknąć w tego iglaka na wejściu, póki Liam cię nie widział, bo zaraz mi cię sprzątnie sprzed nosa — oznajmiła stwierdzając, że jak ją podsadzi to szybciej to ogarną.
Spoiler
1. Przebierz się za dowolną postać ze Zmierzchu. Brokat mile widziany.
2. Przygotujcie/przynieście ze sobą przekąski i napoje związane ze Zmierzchem, np. krwisty poncz, jabłka.
3. Wypij czerwony napój podany bezpośrednio z medycznego worka na krew lub ze strzykawki.
4. Przynieście na imprezę naturalnej wielkości postać Edwarda z kartonu i zróbcie sobie z nim klimatyczne pamiątkowe zdjęcie.
5. Oznaczcie drzwi do wybranego pokoju lub łazienki tabliczką: "Granica Rezerwatu La Push - Wampirom wstęp wzbroniony".
6. Rozpocznijcie dyskusję TEAM EDWARD czy TEAM JACOB.
7. Wygłoście przesadnie dramatyczne wyznanie miłosne w stylu Edwarda Cullena.
8. Spędźcie fragment imprezy siedząc w miejscu i obserwując wybraną osobę w kompletnie creepy sposób.
9. Stwórzcie imprezową playlistę zawierającą utwory znane z sagi.
10. Wymyślcie dla siebie wampirze moce, które posiadalibyście w świecie Zmierzchu.
2. Przygotujcie/przynieście ze sobą przekąski i napoje związane ze Zmierzchem, np. krwisty poncz, jabłka.
3. Wypij czerwony napój podany bezpośrednio z medycznego worka na krew lub ze strzykawki.
4. Przynieście na imprezę naturalnej wielkości postać Edwarda z kartonu i zróbcie sobie z nim klimatyczne pamiątkowe zdjęcie.
5. Oznaczcie drzwi do wybranego pokoju lub łazienki tabliczką: "Granica Rezerwatu La Push - Wampirom wstęp wzbroniony".
6. Rozpocznijcie dyskusję TEAM EDWARD czy TEAM JACOB.
7. Wygłoście przesadnie dramatyczne wyznanie miłosne w stylu Edwarda Cullena.
8. Spędźcie fragment imprezy siedząc w miejscu i obserwując wybraną osobę w kompletnie creepy sposób.
9. Stwórzcie imprezową playlistę zawierającą utwory znane z sagi.
10. Wymyślcie dla siebie wampirze moce, które posiadalibyście w świecie Zmierzchu.