Juniper Westcott
: pn paź 26, 2026 2:45 pm
Juniper “JuJu” Westcott

data i miejsce urodzenia
05.01.2006, Toronto, Kanadazaimki
ona/jejzawód
baletnica (pierwsza solistka)miejsce pracy
The National Ballet of Canada orientacja
heteroseksualnadzielnica mieszkalna
The Kingswaypobyt w toronto
od urodzeniaumiejętności
- doskonała pamięć do twarzy, nazwisk i szczegółów
- jeździ konno, czego nauczyła się jeszcze jako dziecko
- jeździ na nartach, czego nauczyła się podczas corocznych rodzinnych wyjazdów
- zachowuje zimną krew podczas publicznych wpadek, a później przeżywa je w głowie przez następne trzy dni
- doskonała znajomość zasad etykiety, nawet tych najbardziej absurdalnych
- znajdowanie najlepszych ofert na ubrania, kosmetyki i dodatki, mimo że stać ją na kupowanie ich bez patrzenia na ceny
- dobrze radzi sobie z improwizacją, kiedy coś nie idzie zgodnie z planem
- jest świetnie zorganizowana
- podstawowa znajomość języka migowego
słabości
- fatalnie orientuje się w terenie, nawet z nawigacją
- trudno jej przyznać się do błędu, szczególnie kiedy ktoś od początku miał rację
- często zgadza się na rzeczy, na które wcale nie ma ochoty, żeby uniknąć rozczarowania innych
- czasami ocenia ludzi zbyt szybko na podstawie pierwszego wrażenia
- zdarza jej się wyładowywać frustrację na osobach, które nie są niczemu winne
- ma skłonność do unikania trudnych rozmów, licząc, że problem sam zniknie
Od samego początku jej życie zdawało się mieć gotowy scenariusz, a ona miała jedynie odegrać swoją rolę.
Przyszła na świat w zamożnej, szanowanej rodzinie, której nazwisko od pokoleń otwierało drzwi do najbardziej ekskluzywnych salonów kanadyjskich elit, a nazwisko Westcott jest dobrze znane wśród ludzi z wyższych sfer. Dorastała w świecie, w którym niczego nie brakowało, a przynajmniej niczego, co można było kupić za pieniądze. Swoje dzieciństwo spędziła w przestronnym, eleganckim domu, wśród drogich przedmiotów, nienagannych manier i ludzi, dla których reputacja znaczyła bardzo wiele. Westcottowie cieszyli się szacunkiem, a ich nazwisko od lat kojarzono z wpływami, sukcesem i prestiżem. Ojciec Juniper jest cenionym politykiem, ambitnym i opanowanym mężczyzną. Matka natomiast, z pochodzenia Rosjanka, przed laty należała do grona najwybitniejszych primabalerin swojego pokolenia. Jej nazwisko rozpoznawano w środowisku baletowym daleko poza granicami Kanady, a kariera, którą zbudowała dzięki talentowi, dyscyplinie i ogromnemu poświęceniu, do dziś stanowiła powód do dumy całej rodziny. Juniper od najmłodszych lat wiedziała, że jej rodzice nie są zwyczajnymi ludźmi. Wychowywała się więc wśród osób przyzwyczajonych do tego, że zawsze powinny być najlepsze, a ich dzieci muszą udowodnić, że zasługują na nazwisko, które noszą.
Nie pamięta dokładnie momentu, w którym balet stał się częścią jej życia, ponieważ właściwie nigdy nie znała rzeczywistości, w której nie byłoby dla niego miejsca. Pierwsze zajęcia rozpoczęła jako mała dziewczynka, jeszcze zanim zdążyła zrozumieć, jak wiele wyrzeczeń się za tym kryje. Początkowo wszystko sprawiało jej ogromną frajdę. Uwielbiała muzykę, ruch i uczucie, że przez taniec może wyrazić siebie. Była ciekawym świata dzieckiem, które potrafiło godzinami powtarzać ten sam fragment układu tylko dlatego, że chciało wykonać go jeszcze lepiej. Miała naturalne wyczucie rytmu, dobrą pamięć ruchową i wyjątkową zdolność do odnajdywania emocji w muzyce. Szybko zwróciła na siebie uwagę nauczycieli, a jej postępy były na tyle imponujące, że zaczęto traktować ją nie jak kolejną utalentowaną uczennicę, lecz jak kogoś, komu wróżono wielką przyszłość. Z czasem jednak jej pasja zaczęła przyciągać coraz większą uwagę, a wraz z nią pojawiły się oczekiwania. Matka traktowała talent córki jak obietnicę, której nie wolno zmarnować. Dodatkowe godziny ćwiczeń, korekty postawy, zwracanie uwagi na technikę i kondycję fizyczną z czasem stały się zwyczajną częścią jej codzienności. Matka poprawiała ją nawet wtedy, gdy Juniper sądziła, że jest już wystarczająco dobra, a każde osiągnięcie traktowała raczej jako potwierdzenie, że córka znajduje się na właściwej drodze, niż jako powód, aby na chwilę zwolnić. Pochwały przychodziły rzadko i zazwyczaj towarzyszyło im zastrzeżenie, co można było zrobić lepiej. W domu Westcottów nie trzeba było podnosić głosu, żeby wyrazić niezadowolenie. Wystarczyło dłuższe spojrzenie lub krótki komentarz, który zostawał w pamięci na długo. Juniper szybko nauczyła się więc, że zadowolenie matki jest czymś, na co należy nieustannie pracować, a błędy oznaczają przede wszystkim, że mogła postarać się bardziej i lepiej.
Im większe odnosiła sukcesy, tym trudniej było jej oddzielić własne ambicje od oczekiwań innych. Nazwisko matki sprawiało, że ludzie zwracali na nią szczególną uwagę, porównywali jej technikę i zastanawiali się, czy pewnego dnia dorówna jej osiągnięciom. Nawet komplementy przypominały jej, że jest oceniana nie tylko jako tancerka, lecz także jako córka słynnej primabaleriny. Te potrafiły być naprawdę obciążające. Słyszała, że odziedziczyła po matce talent, że ma szansę stać się jedną z najlepszych, i że pewnego dnia być może dorówna jej osiągnięciom. Rzadko pytano ją o to, co sama chciałaby osiągnąć; znacznie częściej rozmawiano o jej potencjale, przyszłości i kolejnych etapach kariery. Juniper przez długi czas nie widziała w tym niczego złego. Kochała balet i wierzyła, że ciężka praca pozwoli jej osiągnąć wszystko, czego pragnie. Konsekwentnie podporządkowywała więc baletowi swoje życie. Podczas gdy jej rówieśnicy spędzali popołudnia na towarzyskich spotkaniach, wyjeżdżali na wakacje, czy pozwalali sobie na zwyczajną beztroskę, ona podporządkowywała swój grafik treningom, próbom i występom. Jej dni zaczynały się wcześnie i kończyły późno, a wolny czas stawał się luksusem, na który mogła pozwolić sobie tylko wtedy, gdy wszystkie obowiązki zostały wykonane. Nie oznaczało to, że nie miała przyjaciół ani okazji do zabawy, jednak niemal zawsze towarzyszyło jej poczucie, że powinna robić coś bardziej produktywnego. Każda godzina spędzona poza salą prób wydawała się godziną, którą mogłaby wykorzystać na doskonalenie swoich umiejętności. W świecie, w którym konkurencja nigdy nie spała, odpoczynek zbyt łatwo można było pomylić ze słabością.
Jej wysiłki przyniosły jednak rezultaty. Juniper dołączyła do The National Ballet of Canada, gdzie została pierwszą solistką zespołu. Rodzice mieli powód do dumy, a jej matka mogła uznać, że wszystkie lata dyscypliny przyniosły oczekiwane efekty. Dla samej Juniper sukces nie oznaczał jednak upragnionego spokoju. Zanim zdążyła nacieszyć się osiągnięciem, pojawiały się pytania o kolejne role, ważniejsze występy i dalszy rozwój. Zaczynała rozumieć, że w jej świecie nie istnieje moment, w którym można po prostu uznać, że zrobiło się wystarczająco dużo i można spocząć na laurach.
Najbardziej męcząca nie była sama praca, lecz przekonanie, że niezależnie od wkładanego wysiłku zawsze można było zrobić więcej. Juniper potrafiła godzinami analizować drobne błędy, których inni prawdopodobnie nawet nie zauważyli. Porównywała się z pozostałymi tancerkami, odtwarzała w głowie występy i zastanawiała się, czy przypadkiem nie zaczyna zostawać w tyle. Przyzwyczaiła się ignorować zmęczenie i traktować własne ciało jak narzędzie, które należy nieustannie doskonalić. Nie chciała rozczarować rodziców, zwłaszcza matki, ani dać nikomu powodu do zwątpienia w jej możliwości, dlatego coraz częściej przekraczała własne granice. Matka nadal pozostawała dla niej autorytetem. Juniper podziwiała jej karierę i wiedziała, jak wiele jej zawdzięcza, a jednocześnie coraz mocniej odczuwała ciężar życia w jej cieniu. Nawet bez bezpośrednich porównań sama zastanawiała się, czy matka byłaby zadowolona z jej występu i czy uznałaby, że włożyła w przygotowania wystarczająco dużo pracy. Z czasem zaczęła ukrywać swoje wątpliwości, obawiając się, że zostaną uznane za słabość albo brak wdzięczności. Ojciec, pochłonięty obowiązkami politycznymi i dbaniem o reputację rodziny, nie dostrzegał w pełni narastającego problemu. W ich domu rzadko rozmawiało się o trudnych emocjach. Należało je opanować, konflikty rozwiązywać dyskretnie, a wszystko, co mogłoby zaszkodzić rodzinnej reputacji, pozostawić za zamkniętymi drzwiami. Juniper nauczyła się więc doskonale funkcjonować w towarzystwie, prowadzić uprzejme rozmowy i sprawiać wrażenie osoby, która ma swoje życie pod kontrolą. Na przyjęciach i oficjalnych wydarzeniach była uśmiechniętą, nienagannie ubraną córką szanowanego polityka oraz utalentowaną baletnicą, której przyszłość rysowała się w jasnych barwach. Nikt nie musiał wiedzieć, że czasami wracała do domu tak zmęczona, że nie miała siły na nic więcej, albo że zdarzało jej się siedzieć samotnie w pokoju, zastanawiając się, kiedy ostatnio zrobiła coś wyłącznie dla siebie.
Niepokojące było to, że Juniper coraz częściej odczuwała coś, czego przez długi czas nie potrafiła nazwać. Nie była to zwyczajna niechęć do treningów ani chwilowe zmęczenie po intensywnym sezonie. Zaczynała mieć wrażenie, że coś, co kiedyś dawało jej poczucie wolności, powoli zamienia się w kolejne zobowiązanie. Sala prób przestała być już miejscem, do którego przychodziła chętnie. Nawet udane występy przynosiły przede wszystkim ulgę, że tym razem nikogo nie zawiodła. Radość zastępowało zmęczenie, a satysfakcję lęk przed tym, czy następnym razem zdoła utrzymać poziom, którego wszyscy od niej oczekują. Juniper nie przestała kochać tańca, ale coraz trudniej było jej odnaleźć w nim uczucia, które towarzyszyły jej w dzieciństwie. Mimo to nie potrafiła się zatrzymać. Bała się utraty pozycji, kolejnych możliwości i wszystkiego, na co pracowała przez tyle lat. Jeszcze bardziej przerażała ją myśl, że bez baletu nie wiedziałaby, kim właściwie jest. Przez całe życie przedstawiano ją jako utalentowaną córkę słynnej primabaleriny; dziewczynę, która miała osiągnąć coś dużego. Niewiele miejsca pozostawiono na to, by mogła po prostu być sobą. Coraz częściej zastanawiała się więc, czy kiedykolwiek dokonała wyboru wyłącznie dla siebie. Wiedziała, jak spełniać oczekiwania i dążyć do perfekcji, ale nie była pewna, czego pragnie, gdy nikt niczego od niej nie wymaga. Nie żałowała wszystkich swoich osiągnięć ani nie chciała z dnia na dzień porzucać tańca. Chciała jedynie odzyskać poczucie, że jej życie należy do niej.
Na razie nie zdobyła się na żadną poważną decyzję. Nadal mieszka z rodzicami w ich pięknym domu, regularnie pojawia się na próbach i wykonuje swoje obowiązki z zaangażowaniem, którego wszyscy od niej oczekują. Z zewnątrz niewiele się zmieniło. Wciąż jest ambitna, zdeterminowana i opanowana; nadal potrafi uśmiechnąć się w odpowiednim momencie i sprawić, aby nikt nie zadawał zbędnych pytań. Jednak pod tą starannie utrzymywaną fasadą narasta frustracja, której nie sposób już całkowicie zagłuszyć. Coraz częściej czuje, że nie chce przez resztę życia być jedynie spełnieniem cudzych ambicji. Nie chce, żeby każdy jej wybór był oceniany przez pryzmat rodzinnego nazwiska, kariery matki czy oczekiwań środowiska, w którym się wychowała. Pragnie mieć coś, co będzie należało wyłącznie do niej… Własną decyzję, własne marzenie i prawo do popełniania błędów. Być może nie jest jeszcze gotowa, aby zrezygnować z baletu, ani tym bardziej porzucić wszystko, na co pracowała przez tyle lat. Jedno jest jednak pewne – po raz pierwszy zaczyna rozumieć, że jej historia nie musi wyglądać tak, jak zaplanowali ją inni. A jeśli ma kiedyś naprawdę poczuć się szczęśliwa, będzie musiała nauczyć się żyć nie tylko po to, by spełniać cudze oczekiwania, lecz również po to, by w końcu spełnić własne.
nie przepada za przyjmowaniem prezentów, bo zwykle czuje, że powinna się jakoś odwdzięczyć; sama za to bardzo lubi obdarowywać nimi innych
pije kawę bez cukru, ale jednocześnie potrafi obżerać się słodyczami, kiedy nikt nie patrzy
ma playlistę z muzyką, o której słuchanie nikt nie podejrzewałby młodej baletnicy z dobrego domu
ma słabość do drogich perfum i potrafi spędzić zdecydowanie za dużo czasu w drogerii, wybierając i kupując nowe zapachy
nie lubi, kiedy ktoś dotyka jej rzeczy bez pytania
ma zdecydowanie za dużo ubrań, a mimo to regularnie twierdzi, że nie ma się w co ubrać
uwielbia deszcz, oczywiście dopóki nie musi na niego wychodzić z domu
w restauracjach często wybiera deser, zanim jeszcze zdecyduje się na danie główne
nie lubi, kiedy ktoś poprawia ją przy innych, nawet jeśli ma rację
uwielbia wszelkie sezonowe dekoracje i zawsze dba o to, aby jej pokój był adekwatnie przystrojony
Przyszła na świat w zamożnej, szanowanej rodzinie, której nazwisko od pokoleń otwierało drzwi do najbardziej ekskluzywnych salonów kanadyjskich elit, a nazwisko Westcott jest dobrze znane wśród ludzi z wyższych sfer. Dorastała w świecie, w którym niczego nie brakowało, a przynajmniej niczego, co można było kupić za pieniądze. Swoje dzieciństwo spędziła w przestronnym, eleganckim domu, wśród drogich przedmiotów, nienagannych manier i ludzi, dla których reputacja znaczyła bardzo wiele. Westcottowie cieszyli się szacunkiem, a ich nazwisko od lat kojarzono z wpływami, sukcesem i prestiżem. Ojciec Juniper jest cenionym politykiem, ambitnym i opanowanym mężczyzną. Matka natomiast, z pochodzenia Rosjanka, przed laty należała do grona najwybitniejszych primabalerin swojego pokolenia. Jej nazwisko rozpoznawano w środowisku baletowym daleko poza granicami Kanady, a kariera, którą zbudowała dzięki talentowi, dyscyplinie i ogromnemu poświęceniu, do dziś stanowiła powód do dumy całej rodziny. Juniper od najmłodszych lat wiedziała, że jej rodzice nie są zwyczajnymi ludźmi. Wychowywała się więc wśród osób przyzwyczajonych do tego, że zawsze powinny być najlepsze, a ich dzieci muszą udowodnić, że zasługują na nazwisko, które noszą.
Nie pamięta dokładnie momentu, w którym balet stał się częścią jej życia, ponieważ właściwie nigdy nie znała rzeczywistości, w której nie byłoby dla niego miejsca. Pierwsze zajęcia rozpoczęła jako mała dziewczynka, jeszcze zanim zdążyła zrozumieć, jak wiele wyrzeczeń się za tym kryje. Początkowo wszystko sprawiało jej ogromną frajdę. Uwielbiała muzykę, ruch i uczucie, że przez taniec może wyrazić siebie. Była ciekawym świata dzieckiem, które potrafiło godzinami powtarzać ten sam fragment układu tylko dlatego, że chciało wykonać go jeszcze lepiej. Miała naturalne wyczucie rytmu, dobrą pamięć ruchową i wyjątkową zdolność do odnajdywania emocji w muzyce. Szybko zwróciła na siebie uwagę nauczycieli, a jej postępy były na tyle imponujące, że zaczęto traktować ją nie jak kolejną utalentowaną uczennicę, lecz jak kogoś, komu wróżono wielką przyszłość. Z czasem jednak jej pasja zaczęła przyciągać coraz większą uwagę, a wraz z nią pojawiły się oczekiwania. Matka traktowała talent córki jak obietnicę, której nie wolno zmarnować. Dodatkowe godziny ćwiczeń, korekty postawy, zwracanie uwagi na technikę i kondycję fizyczną z czasem stały się zwyczajną częścią jej codzienności. Matka poprawiała ją nawet wtedy, gdy Juniper sądziła, że jest już wystarczająco dobra, a każde osiągnięcie traktowała raczej jako potwierdzenie, że córka znajduje się na właściwej drodze, niż jako powód, aby na chwilę zwolnić. Pochwały przychodziły rzadko i zazwyczaj towarzyszyło im zastrzeżenie, co można było zrobić lepiej. W domu Westcottów nie trzeba było podnosić głosu, żeby wyrazić niezadowolenie. Wystarczyło dłuższe spojrzenie lub krótki komentarz, który zostawał w pamięci na długo. Juniper szybko nauczyła się więc, że zadowolenie matki jest czymś, na co należy nieustannie pracować, a błędy oznaczają przede wszystkim, że mogła postarać się bardziej i lepiej.
Im większe odnosiła sukcesy, tym trudniej było jej oddzielić własne ambicje od oczekiwań innych. Nazwisko matki sprawiało, że ludzie zwracali na nią szczególną uwagę, porównywali jej technikę i zastanawiali się, czy pewnego dnia dorówna jej osiągnięciom. Nawet komplementy przypominały jej, że jest oceniana nie tylko jako tancerka, lecz także jako córka słynnej primabaleriny. Te potrafiły być naprawdę obciążające. Słyszała, że odziedziczyła po matce talent, że ma szansę stać się jedną z najlepszych, i że pewnego dnia być może dorówna jej osiągnięciom. Rzadko pytano ją o to, co sama chciałaby osiągnąć; znacznie częściej rozmawiano o jej potencjale, przyszłości i kolejnych etapach kariery. Juniper przez długi czas nie widziała w tym niczego złego. Kochała balet i wierzyła, że ciężka praca pozwoli jej osiągnąć wszystko, czego pragnie. Konsekwentnie podporządkowywała więc baletowi swoje życie. Podczas gdy jej rówieśnicy spędzali popołudnia na towarzyskich spotkaniach, wyjeżdżali na wakacje, czy pozwalali sobie na zwyczajną beztroskę, ona podporządkowywała swój grafik treningom, próbom i występom. Jej dni zaczynały się wcześnie i kończyły późno, a wolny czas stawał się luksusem, na który mogła pozwolić sobie tylko wtedy, gdy wszystkie obowiązki zostały wykonane. Nie oznaczało to, że nie miała przyjaciół ani okazji do zabawy, jednak niemal zawsze towarzyszyło jej poczucie, że powinna robić coś bardziej produktywnego. Każda godzina spędzona poza salą prób wydawała się godziną, którą mogłaby wykorzystać na doskonalenie swoich umiejętności. W świecie, w którym konkurencja nigdy nie spała, odpoczynek zbyt łatwo można było pomylić ze słabością.
Jej wysiłki przyniosły jednak rezultaty. Juniper dołączyła do The National Ballet of Canada, gdzie została pierwszą solistką zespołu. Rodzice mieli powód do dumy, a jej matka mogła uznać, że wszystkie lata dyscypliny przyniosły oczekiwane efekty. Dla samej Juniper sukces nie oznaczał jednak upragnionego spokoju. Zanim zdążyła nacieszyć się osiągnięciem, pojawiały się pytania o kolejne role, ważniejsze występy i dalszy rozwój. Zaczynała rozumieć, że w jej świecie nie istnieje moment, w którym można po prostu uznać, że zrobiło się wystarczająco dużo i można spocząć na laurach.
Najbardziej męcząca nie była sama praca, lecz przekonanie, że niezależnie od wkładanego wysiłku zawsze można było zrobić więcej. Juniper potrafiła godzinami analizować drobne błędy, których inni prawdopodobnie nawet nie zauważyli. Porównywała się z pozostałymi tancerkami, odtwarzała w głowie występy i zastanawiała się, czy przypadkiem nie zaczyna zostawać w tyle. Przyzwyczaiła się ignorować zmęczenie i traktować własne ciało jak narzędzie, które należy nieustannie doskonalić. Nie chciała rozczarować rodziców, zwłaszcza matki, ani dać nikomu powodu do zwątpienia w jej możliwości, dlatego coraz częściej przekraczała własne granice. Matka nadal pozostawała dla niej autorytetem. Juniper podziwiała jej karierę i wiedziała, jak wiele jej zawdzięcza, a jednocześnie coraz mocniej odczuwała ciężar życia w jej cieniu. Nawet bez bezpośrednich porównań sama zastanawiała się, czy matka byłaby zadowolona z jej występu i czy uznałaby, że włożyła w przygotowania wystarczająco dużo pracy. Z czasem zaczęła ukrywać swoje wątpliwości, obawiając się, że zostaną uznane za słabość albo brak wdzięczności. Ojciec, pochłonięty obowiązkami politycznymi i dbaniem o reputację rodziny, nie dostrzegał w pełni narastającego problemu. W ich domu rzadko rozmawiało się o trudnych emocjach. Należało je opanować, konflikty rozwiązywać dyskretnie, a wszystko, co mogłoby zaszkodzić rodzinnej reputacji, pozostawić za zamkniętymi drzwiami. Juniper nauczyła się więc doskonale funkcjonować w towarzystwie, prowadzić uprzejme rozmowy i sprawiać wrażenie osoby, która ma swoje życie pod kontrolą. Na przyjęciach i oficjalnych wydarzeniach była uśmiechniętą, nienagannie ubraną córką szanowanego polityka oraz utalentowaną baletnicą, której przyszłość rysowała się w jasnych barwach. Nikt nie musiał wiedzieć, że czasami wracała do domu tak zmęczona, że nie miała siły na nic więcej, albo że zdarzało jej się siedzieć samotnie w pokoju, zastanawiając się, kiedy ostatnio zrobiła coś wyłącznie dla siebie.
Niepokojące było to, że Juniper coraz częściej odczuwała coś, czego przez długi czas nie potrafiła nazwać. Nie była to zwyczajna niechęć do treningów ani chwilowe zmęczenie po intensywnym sezonie. Zaczynała mieć wrażenie, że coś, co kiedyś dawało jej poczucie wolności, powoli zamienia się w kolejne zobowiązanie. Sala prób przestała być już miejscem, do którego przychodziła chętnie. Nawet udane występy przynosiły przede wszystkim ulgę, że tym razem nikogo nie zawiodła. Radość zastępowało zmęczenie, a satysfakcję lęk przed tym, czy następnym razem zdoła utrzymać poziom, którego wszyscy od niej oczekują. Juniper nie przestała kochać tańca, ale coraz trudniej było jej odnaleźć w nim uczucia, które towarzyszyły jej w dzieciństwie. Mimo to nie potrafiła się zatrzymać. Bała się utraty pozycji, kolejnych możliwości i wszystkiego, na co pracowała przez tyle lat. Jeszcze bardziej przerażała ją myśl, że bez baletu nie wiedziałaby, kim właściwie jest. Przez całe życie przedstawiano ją jako utalentowaną córkę słynnej primabaleriny; dziewczynę, która miała osiągnąć coś dużego. Niewiele miejsca pozostawiono na to, by mogła po prostu być sobą. Coraz częściej zastanawiała się więc, czy kiedykolwiek dokonała wyboru wyłącznie dla siebie. Wiedziała, jak spełniać oczekiwania i dążyć do perfekcji, ale nie była pewna, czego pragnie, gdy nikt niczego od niej nie wymaga. Nie żałowała wszystkich swoich osiągnięć ani nie chciała z dnia na dzień porzucać tańca. Chciała jedynie odzyskać poczucie, że jej życie należy do niej.
Na razie nie zdobyła się na żadną poważną decyzję. Nadal mieszka z rodzicami w ich pięknym domu, regularnie pojawia się na próbach i wykonuje swoje obowiązki z zaangażowaniem, którego wszyscy od niej oczekują. Z zewnątrz niewiele się zmieniło. Wciąż jest ambitna, zdeterminowana i opanowana; nadal potrafi uśmiechnąć się w odpowiednim momencie i sprawić, aby nikt nie zadawał zbędnych pytań. Jednak pod tą starannie utrzymywaną fasadą narasta frustracja, której nie sposób już całkowicie zagłuszyć. Coraz częściej czuje, że nie chce przez resztę życia być jedynie spełnieniem cudzych ambicji. Nie chce, żeby każdy jej wybór był oceniany przez pryzmat rodzinnego nazwiska, kariery matki czy oczekiwań środowiska, w którym się wychowała. Pragnie mieć coś, co będzie należało wyłącznie do niej… Własną decyzję, własne marzenie i prawo do popełniania błędów. Być może nie jest jeszcze gotowa, aby zrezygnować z baletu, ani tym bardziej porzucić wszystko, na co pracowała przez tyle lat. Jedno jest jednak pewne – po raz pierwszy zaczyna rozumieć, że jej historia nie musi wyglądać tak, jak zaplanowali ją inni. A jeśli ma kiedyś naprawdę poczuć się szczęśliwa, będzie musiała nauczyć się żyć nie tylko po to, by spełniać cudze oczekiwania, lecz również po to, by w końcu spełnić własne.
Ciekawostki
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
nie