A little off the beaten path
: ndz lis 01, 2026 11:37 pm
Pomysł na założenie aplikacji randkowej pojawił się całkiem niedawno, podczas jednej z rozmów z Mikhailem, który swoim zwyczajem musiał wjechać trochę na psychikę Lysandera, prawiąc te swoje morały od siedmiu boleści. Oczywiście, że ich rozmowa w którymś momencie zeszła na kobiety, ich walory i ogólnokształ. Westhall lubił ich towarzystwo, lubił flirtować i nie zamierzał udawać, że piękna twarz nie potrafiła skutecznie przyciągnąć jego uwagi, chociaż w ostatnim czasie jego życie towarzyskie cierpiało wyjątkowe katusze. Zapewne właśnie dlatego dał się przekonać, że poznanie kogoś przez internet będzie wyśmienitym pomysłem, który zdawał się być w dzisiejszych czasach jedynym sposobem na poznanie kogoś. gdzie te czasy, kiedy ludzie przypadkiem na siebie wpadali w parku, barze czy innym publicznym miejscu? teraz wystarczył telefon, zasięg i dobrze założony profil.
Lysander początkowo podchodził do tego dość sceptycznie. Nie bardzo rozumiał, jak można ocenić drugiego człowieka na podstawie kilku zdjęć i krótkiego opisu, ale ostatecznie dał się namówić. Słaby był, co poradzić, a i sam przekonał się, że większość kobiet, która pojawiała się w barach, w których sam przesiadywał była albo zdesperowana albo zajęta.
Przeglądanie profili było nawet całkiem zabawne, choć niektóre opisy potrafiły skutecznie odebrać mu ochotę na dalsze poszukiwania. Były kobiety, które wymagały od potencjalnego partnera niemal listy osiągnięć na skalę geniusza Noblisty, inne już w pierwszym zdaniu informowały, czego absolutnie nie tolerują (były to w wielu przypadkach rzeczy tak absurdalne, że Lysander już współczuł facetom, którzy zdecydują się taką gdziekolwiek zaprosić), a jeszcze inne wyglądały, jakby ich głównym zajęciem było robienie sobie zdjęć w różnych miejscach świata z użyciem nowoczesnego AI. Lysander nie zamierzał nikogo oceniać, ale szybko zrozumiał, że znalezienie kogoś, z kim faktycznie chciałoby się porozmawiać, wcale nie było takie proste.
Po paru nieudanych próbach jego uwagę przykuł profil Bunny. Kobieta była piękna, a to stanowiło całkiem dobry początek. Nie zamierzał specjalnie kłamać, że wygląd nie miał dla niego znaczenia, bo miał i to całkiem spore. Był facetem, wzrokowcem no i patrzył na zdjęcie, z którego nia dało się poznać charakteru, więc na czymś musiał się oprzeć. Dokładając do tego, że ostatecznie przesunęli się w odpowiednie strony, doprowadzając do matchingu, Lysander mógł wziąć całość za osiągnięcie.
Wymieniając ze sobą kilka słów, rzucając sobie wyzwania i dziwne zapewnienia, umówili się na spotkanie, przed którym nawet się nie wzbraniał. Musiałby okazać się prawdziwym idiotą, żeby zignorować chęć zaskoczenia jej. Istniało prawdopodobieństwo, że ta nigdy nie zjawi się w umówionym miejscu, z którego miał ją odebrać, ale był skłonny podjąć ryzyko. Jeśli nie wyjdzie tak, jak zakładał, zawsze mógł skończyć w barze, co nie było taką złą opcją.
W dzień umówionego spotkania, który niespodziewanie przypadał właśnie dzisiaj, Lysander wsiadł na motor, kierując się pod podany mu adres. Domyślił się, że nie podała mu miejsca zamieszkania - rozważnie, wszak nie wiedziała czy nie był jakimś psycholem. Chociaż z drugiej strony miała zamiar dać mu się porwać w nieznane, co już przeczyło zdrowemu rozsądkowi.
-Nie ukrywam, że przemknęło mi przez myśl, że się nie zjawisz - rzucił do niej, kiedy ku miłemu zaskoczeniu zastał ja na krawężniku. Zlustrował wzrokiem, ściągając kask z głowy. Prezentowała się znacznie lepiej, niż na zdjęciach. Win kompletny. - To jak, zwarta i gotowa, żeby dać się trochę zaskoczyć? Pamiętam, poprzeczkę postawiłaś bardzo wysoko, ale nie byłbym sobą, gdybym chociaż nie spróbował - dodał, podając jej drugi kask.
Kic kic
Lysander początkowo podchodził do tego dość sceptycznie. Nie bardzo rozumiał, jak można ocenić drugiego człowieka na podstawie kilku zdjęć i krótkiego opisu, ale ostatecznie dał się namówić. Słaby był, co poradzić, a i sam przekonał się, że większość kobiet, która pojawiała się w barach, w których sam przesiadywał była albo zdesperowana albo zajęta.
Przeglądanie profili było nawet całkiem zabawne, choć niektóre opisy potrafiły skutecznie odebrać mu ochotę na dalsze poszukiwania. Były kobiety, które wymagały od potencjalnego partnera niemal listy osiągnięć na skalę geniusza Noblisty, inne już w pierwszym zdaniu informowały, czego absolutnie nie tolerują (były to w wielu przypadkach rzeczy tak absurdalne, że Lysander już współczuł facetom, którzy zdecydują się taką gdziekolwiek zaprosić), a jeszcze inne wyglądały, jakby ich głównym zajęciem było robienie sobie zdjęć w różnych miejscach świata z użyciem nowoczesnego AI. Lysander nie zamierzał nikogo oceniać, ale szybko zrozumiał, że znalezienie kogoś, z kim faktycznie chciałoby się porozmawiać, wcale nie było takie proste.
Po paru nieudanych próbach jego uwagę przykuł profil Bunny. Kobieta była piękna, a to stanowiło całkiem dobry początek. Nie zamierzał specjalnie kłamać, że wygląd nie miał dla niego znaczenia, bo miał i to całkiem spore. Był facetem, wzrokowcem no i patrzył na zdjęcie, z którego nia dało się poznać charakteru, więc na czymś musiał się oprzeć. Dokładając do tego, że ostatecznie przesunęli się w odpowiednie strony, doprowadzając do matchingu, Lysander mógł wziąć całość za osiągnięcie.
Wymieniając ze sobą kilka słów, rzucając sobie wyzwania i dziwne zapewnienia, umówili się na spotkanie, przed którym nawet się nie wzbraniał. Musiałby okazać się prawdziwym idiotą, żeby zignorować chęć zaskoczenia jej. Istniało prawdopodobieństwo, że ta nigdy nie zjawi się w umówionym miejscu, z którego miał ją odebrać, ale był skłonny podjąć ryzyko. Jeśli nie wyjdzie tak, jak zakładał, zawsze mógł skończyć w barze, co nie było taką złą opcją.
W dzień umówionego spotkania, który niespodziewanie przypadał właśnie dzisiaj, Lysander wsiadł na motor, kierując się pod podany mu adres. Domyślił się, że nie podała mu miejsca zamieszkania - rozważnie, wszak nie wiedziała czy nie był jakimś psycholem. Chociaż z drugiej strony miała zamiar dać mu się porwać w nieznane, co już przeczyło zdrowemu rozsądkowi.
-Nie ukrywam, że przemknęło mi przez myśl, że się nie zjawisz - rzucił do niej, kiedy ku miłemu zaskoczeniu zastał ja na krawężniku. Zlustrował wzrokiem, ściągając kask z głowy. Prezentowała się znacznie lepiej, niż na zdjęciach. Win kompletny. - To jak, zwarta i gotowa, żeby dać się trochę zaskoczyć? Pamiętam, poprzeczkę postawiłaś bardzo wysoko, ale nie byłbym sobą, gdybym chociaż nie spróbował - dodał, podając jej drugi kask.