ODPOWIEDZ
32 y/o
For good luck!
190 cm
weteran, mechanik samochodowy Scarborough Auto Care
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Pomysł na założenie aplikacji randkowej pojawił się całkiem niedawno, podczas jednej z rozmów z Mikhailem, który swoim zwyczajem musiał wjechać trochę na psychikę Lysandera, prawiąc te swoje morały od siedmiu boleści. Oczywiście, że ich rozmowa w którymś momencie zeszła na kobiety, ich walory i ogólnokształ. Westhall lubił ich towarzystwo, lubił flirtować i nie zamierzał udawać, że piękna twarz nie potrafiła skutecznie przyciągnąć jego uwagi, chociaż w ostatnim czasie jego życie towarzyskie cierpiało wyjątkowe katusze. Zapewne właśnie dlatego dał się przekonać, że poznanie kogoś przez internet będzie wyśmienitym pomysłem, który zdawał się być w dzisiejszych czasach jedynym sposobem na poznanie kogoś. gdzie te czasy, kiedy ludzie przypadkiem na siebie wpadali w parku, barze czy innym publicznym miejscu? teraz wystarczył telefon, zasięg i dobrze założony profil.
Lysander początkowo podchodził do tego dość sceptycznie. Nie bardzo rozumiał, jak można ocenić drugiego człowieka na podstawie kilku zdjęć i krótkiego opisu, ale ostatecznie dał się namówić. Słaby był, co poradzić, a i sam przekonał się, że większość kobiet, która pojawiała się w barach, w których sam przesiadywał była albo zdesperowana albo zajęta.
Przeglądanie profili było nawet całkiem zabawne, choć niektóre opisy potrafiły skutecznie odebrać mu ochotę na dalsze poszukiwania. Były kobiety, które wymagały od potencjalnego partnera niemal listy osiągnięć na skalę geniusza Noblisty, inne już w pierwszym zdaniu informowały, czego absolutnie nie tolerują (były to w wielu przypadkach rzeczy tak absurdalne, że Lysander już współczuł facetom, którzy zdecydują się taką gdziekolwiek zaprosić), a jeszcze inne wyglądały, jakby ich głównym zajęciem było robienie sobie zdjęć w różnych miejscach świata z użyciem nowoczesnego AI. Lysander nie zamierzał nikogo oceniać, ale szybko zrozumiał, że znalezienie kogoś, z kim faktycznie chciałoby się porozmawiać, wcale nie było takie proste.
Po paru nieudanych próbach jego uwagę przykuł profil Bunny. Kobieta była piękna, a to stanowiło całkiem dobry początek. Nie zamierzał specjalnie kłamać, że wygląd nie miał dla niego znaczenia, bo miał i to całkiem spore. Był facetem, wzrokowcem no i patrzył na zdjęcie, z którego nia dało się poznać charakteru, więc na czymś musiał się oprzeć. Dokładając do tego, że ostatecznie przesunęli się w odpowiednie strony, doprowadzając do matchingu, Lysander mógł wziąć całość za osiągnięcie.
Wymieniając ze sobą kilka słów, rzucając sobie wyzwania i dziwne zapewnienia, umówili się na spotkanie, przed którym nawet się nie wzbraniał. Musiałby okazać się prawdziwym idiotą, żeby zignorować chęć zaskoczenia jej. Istniało prawdopodobieństwo, że ta nigdy nie zjawi się w umówionym miejscu, z którego miał ją odebrać, ale był skłonny podjąć ryzyko. Jeśli nie wyjdzie tak, jak zakładał, zawsze mógł skończyć w barze, co nie było taką złą opcją.
W dzień umówionego spotkania, który niespodziewanie przypadał właśnie dzisiaj, Lysander wsiadł na motor, kierując się pod podany mu adres. Domyślił się, że nie podała mu miejsca zamieszkania - rozważnie, wszak nie wiedziała czy nie był jakimś psycholem. Chociaż z drugiej strony miała zamiar dać mu się porwać w nieznane, co już przeczyło zdrowemu rozsądkowi.
-Nie ukrywam, że przemknęło mi przez myśl, że się nie zjawisz - rzucił do niej, kiedy ku miłemu zaskoczeniu zastał ja na krawężniku. Zlustrował wzrokiem, ściągając kask z głowy. Prezentowała się znacznie lepiej, niż na zdjęciach. Win kompletny. - To jak, zwarta i gotowa, żeby dać się trochę zaskoczyć? Pamiętam, poprzeczkę postawiłaś bardzo wysoko, ale nie byłbym sobą, gdybym chociaż nie spróbował - dodał, podając jej drugi kask.

Kic kic
34 y/o
For good luck!
174 cm
gasze pożary i nie tylko
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

007.
Livin' easy, lovin' free
Season ticket on a one-way ride
ouficik
Raczej nie chodziła na randki.
Nienawidziła potrzeby odjebania się tylko po to, żeby zadowolić kogoś, kogo nigdy wcześniej nie widziała na oczy. Wychodziła z założenia, że jeśli ktoś był pisany, by zostać w naszym życiu na dłużej, to i tak to się stanie. Długość sukienki czy kreska pod okiem nie miały tutaj nic do gadania. Może dlatego zgodziła się spotkać akurat Lysanderem? Po pierwsze wydawał się wystarczająco normalny, a po drugie nie miał zamiaru brać ją na żadną romantyczną kolacje przy świecach czy na film do kina. Te miejsca zdecydowanie należało zostawić dla ludzi, którym brakowało kreatywności. Jej brakowało adrenaliny.
Dlatego zamiast odstawić się na bóstwo, Bunny przydziała na siebie po prostu luźne, czarne spodnie, przylegającą koszulkę i skórzaną kurtkę. Powinno wystarczyć. Nie miała pewności, czy Westhall nie odwoła w ostatniej chwili ani czy w ogóle przyjdzie, jednak widząc na horyzoncie motor, odbiła się od murku, na którym siedziała i podeszła bliżej drogi. Uśmiech mimowolnie wymalował się na jej twarzy. Szczególnie w momencie, w którym okazało się, że blondyn nie był żadnym catfishem i wyglądał dokładnie tak samo jak na zdjęciach. A może nawet i lepiej.
— To w takim razie jest nas dwójka — wtrącił zadowolona. W końcu ona też rozważała opcje, w której zostanie wystawiona. — Już nawet zdążyłam pomysleć o tym, jakie lody sobie strzele na pocieszenie w tamtej kawiarni — wskazała głową na niewielką budkę z kolorowym, noeowym lodem w różku przyklejonym do okna. Ale niestety się pojawił. I to jeszcze na motorze. Carver nie mogła się powstrzymać, by nie zlustrować wzrokiem tego widoku. Oczywiście kończąc na wyjątkowo osobliwych oczach.
— Ja zawsze jestem gotowa — wtrąciła, wyciągając rękę po kask. Jej palce momentalnie zetknęły się nie tylko z chłodnym plastikiem, ale również ciepłą skórą Lysa. Nie zabrała dłoni od razu. Trudno było ją speszyć, dlatego dała temu kilka sekund, dwa dodatkowe spojrzenia w oczy i dopiero wtedy przycięgnęła do siebie kask. — No słuchaj, juz sam fakt, że przyjechałeś motorem a nie limuzyną dodaje ci jakiś dwudziestu punktów do powodzenia tej randki — zaśmiała się, przy okazji wciskając na głowę kask. Akurat w tym miałą niemałą wprawę, biorąc pod uwagę, że codziennie zakładała o wiele cięży i z ograniczoną widocznością. Ba, wiedziała nawet jak go wcisnąć, żeby potem włosy wciąż dobrze się układały, a to juz był skill sam w sobie! Klips zapięcia pstryknął głośno, a ona stuknęła dwukrotnie w czubek. — Gotowa.
Wiadomo, bezpieczeństwo przede wszystkim. Dopiero wtedy można było zabrać się za wsiadanie na motor. Przekładając nogę przez siedzenie juz podziękowała sobie w duchu, że nie ubrała żadnej sukienki. Kurewsko by żałowała. A takto proszę, raz dwa i już siedziała za mężczyzna.
— A ręce gdzie? — dopytała, bo chociaż Carver lubiła szybką jazdę, tak na motorze jechała może całe dwa razy i to jeszcze za dzieciaka. — Tu? — przesunęła opuszkami po kurtce Sanda i złapała go gdzieś na wysokości mostka. — Czy tu? — a potem przeszła nieco niżej, gdzieś do pępka, zahaczając o materiał koszulki. — Czy może jednak przy sobie? — to ostatnie już wrzuciła dla zasady. Wiadomo, że czegoś musiała się trzymać. — Wiesz, nie chciałabym naruszać twojej przestrzeni osobistej.
Ta, jasne.

Lysander Westhall :szpagat:
kasik
nudy, postów z AI i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”