Nazwa odznaki: A true friendship test, Talk, even if it's fake i Am I supposed to feel this funny? Postać: pixie fontaine Odnośnik do wątku:klik Osoby towarzyszące: Perry Wallace Cytaty: Spoiler
- Interesujące… - wymruczała pod nosem, całkiem pochłonięta przez swoje rozmyślania, i dopiero po dłuższej chwili ogarnęła, że makaron im bulgotał.
Na moment przestała machać nogami i znowu rozdziawiła buzię, ale - na szczęście - Fontaine okazała się superhero i uratowała kuchenkę przed katastrofą. - Ups - skomentowała krótko Perry z rozbrajającym uśmiechem, bo w sumie nic strasznego się nie stało, prawda? Wróciła do radosnego machania nogami, obijając od czasu do czasu piętami o front szafki.
— Nie mam pojęcia, czym jest clean girl era. To coś jak countryside era, tylko skupiasz się na urokach swojego ciała, a nie na urokach wsi? — zapytała, bo chociaż starała się być na bieżąca z tymi wszystkim trendami na tik toku, to jednak jej algorytm zwykle wybierał dla niej owady i naukowe ciekawostki. Dzięki temu Fontaine czuła, że nie odmódża się aż tak bardzo, kiedy przez pół nocy ogląda, jak Happy Happy Gal prowadzi live'a z Fortnite'a
— Myślę tak samo. Istnieje setki miliardów galaktyk, a planety znajdują się też poza Układem Słoneczne. No i na Marsie i na Księżycu, w kometach i asteroidach znaleziono wodę i związki organiczne, które są istotne dla chemii życia. Szczerze mówiąc byłabym bardzo zdziwiona, gdybyśmy byli sami. I zawiedziona — zaciągnęła się mocno ziołem i znów podała zawiniątko Perry. Na drugą nóżkę.
komentarz od:Pilar Noriega, wt wrz 01, 2026 12:04 am
zasady i odbiór odznak
: wt wrz 01, 2026 1:09 am
autor: Olivia Calvert
ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Intermediate creator Postać: Olivia Calvert Typ odznaki: dla użytkownika Za co: po dwa multi w każdym kolorze
Nazwa odznaki: Morning glory Postać: Dean Vanberg Typ odznaki:za osiągnięcia Za co: trzy posty fabularne jednego dnia w godzinach 6:01-12:00 08:0308:309:00
Nazwa odznaki: You can't break a broken heart, I'm tryna kiss your lips for real, No more lovely time Postać: Lucien Spencer Odnośnik do wątku:klik Osoby towarzyszące: Zoya Weasley Cytaty: Spoiler
Z tym, że to już było bez znaczenia. Świadczyła o tym pewność w głosie, gdy usłyszał, że dla niej to koniec. To zabrzmiało bardzo definitywnie. Jakby nic, co działo się w przeciągu tych ostatnich dwóch tygodni przestało się dla niej liczyć.
Nie zdążył nic powiedzieć, bo sekundę później na swojej twarzy poczuł ciepło jej dłoni, a jego usta zajęły jej wargi, składając na nich intensywny pocałunek. Zaskoczony tą nagłą czułością, bezmyślnie pogłębił go i przeniósł własną dłoń na jej udo. Ciemnowłosa odurzyła go na tyle, że przez te kilka sekund właściwie zapomniał, że prowadził.
Telefon na moment ucichł, ale zaraz ponownie się odezwał. Imię menedżera niezmiennie gościło na ekranie i nawoływało, aby w końcu odebrał. Migało i migało, a dźwięk dzwonka zaczynał naprawdę irytować Zoyę.
— To pewnie coś ważnego. Powinieneś odebrać. — Zwróciła mu uwagę. — Dla mnie to już koniec naszej znajomości. Mimo wszystko miło było cię poznać, Lucien. — Pociągnęła za klamkę, która tym razem ustąpiła. — Cześć.
ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: Gordon Ramsey hates you Postać: Lucien Spencer Typ odznaki: dla postaci Za co: za 50 postów
Nazwa odznaki: Aquaphobia, Still drinking, but more classy, +1 to bakery skill, Hola, mi bebe, Human GPS Postać: Adeline Covington Typ odznaki: dla postaci Za co: za 40, 50, 60, 70, 80 postów
komentarz od:Pilar Noriega, śr wrz 02, 2026 11:47 am
Po kilku godzinach był już przytomny, lecz po wylądowaniu, po wejściu do auta i podczas podróży do Szesnastej Dzielnicy Paryża wciąż pozostawał nieobecny.
Kiedy samochód wjechał głębiej w Szesnastą Dzielnicę, zaczął jednak odzyskiwać zainteresowanie otoczeniem. Paryż nocą posiadał tę szczególną właściwość, której nie posiadało większość miast: nawet jego bogactwo wyglądało jak coś starego, niemal zmęczonego własnym pięknem.
ODZNAKA FABULARNA
Nazwa odznaki: Expectation vs. reality Postać: raphael valencourt Odnośnik do wątku:klik Osoby towarzyszące:Sadie Glass Cytaty: Spoiler
— Apollo zabija węża Pytona — powiedziała cicho. Potwór mitologii greckiej był większy, niż żmija na nadgarstku Sadie Glass, lecz nie mogła odmówić sobie przyjemności wynikającej z tego niefortunnego podobieństwa. — Zastępuje potwora terroryzującego ludzi swoim własnym sanktuarium. Reprezentuje zwycięstwo światła nad ciemnością. To jest interesujące dla mnie... — dla niego byłoby więc zbyt łatwe, zbyt banalne, zbyt uczuciowe. Wiedziała. — Dla ciebie to obraz transformacji władzy. Tego, jak władza przemieszcza się między tworami, którym znaczenie nadajemy sami.
- Apollo zdarł skórę z Marsjasza - mruknął. Jego głos był cichy. Nie musiał przebijać się przez muzykę. Prowadząca znajdowała się wystarczająco blisko, aby czuł bijące od niej ciepło. - Zamordował wszystkie dzieci Niobe.
Zamilkł. Właśnie w tym tkwiła dla niego ironia tego obrazu. Ludzie patrzyli na Apollina i widzieli zwycięstwo. Światło pokonujące ciemność. Porządek wypierający chaos. Cywilizację pokonującą potwora. Raphael natomiast widział coś znacznie prostszego. Zwycięzca zawsze przedstawiał swoją przemoc jako konieczność.
Powoli opuścił spojrzenie. Zobaczył blondynkę stojącą przed nim. Jej twarz była oświetlona ciepłym światłem przytłumionych żyrandoli, a za nią rozciągało się monumentalne pomieszczenie. Przez sekundę wydała mu się niemal niepasującym elementem tej przestrzeni. Zbyt młoda, zbyt żywa, zbyt prawdziwa pośród marmuru, złota i ludzi, którzy nauczyli się zamieniać własne życie w przedstawienie.
- Zabija potwora, a później buduje ołtarz w miejscu, gdzie ten potwór umarł.
Pozwolił, aby poprawiała jego kołnierz. Nie pomagał jej. Chciał zobaczyć, co zrobi, kiedy przestanie ją prowadzić. - Twój bóg światłości jest taki jak wszyscy inni - powiedział w końcu i spojrzał ponownie ku freskowi. - Wszyscy są tacy sami - wyszeptał, chociaż Glass nie dała mu czasu na dłuższe zatrzymanie. Pociągnęła go dalej.
Wyszedł, żeby patrzeć ponad nim. Kosmiczna przestrzeń Wszechświata miała dla niego tę przewagę nad ludźmi, że nie domagała się żadnych odpowiedzi. Nie pytała o nazwisko, pieniądze, rodzinę, Aukcję ani Prowadzącą. Nie interesowała jej reputacja Valencourtów. Gwiazdy nie wiedziały, kim był Alastair. Nie wiedziały, co zrobił Raphael. Nie wiedziały, co zamierzał zrobić. Była to jedna z niewielu przestrzeni, w której nazwisko nie posiadało żadnej wartości.
- Raphael - odparł po długiej chwili milczenia, nie odrywając spojrzenia od drobnych gwiazd przebijających się przez pochmurne niebo. Łuna Paryża zdawała się pochłaniać ciemności, lecz nie miało to znaczenia — brak wizji nie oznaczał, iż nie było tam supermocy. Oczu tych, którzy patrzyli. Tych, które wyznaczały przeznaczenie.