Ivy
: sob sty 24, 2026 10:32 am
Ivy Harrison
Kto: Ivy x Dante
Gdzie: mieszkanie
Opis: Wpierw zwróciła uwagę na odciski łap, później na mokre ślady na koszulce, a dopiero później zobaczyła uroczego kundelka przed oczyma. Odwróciła głowę na Dantego, słysząc jego głos. Na jej twarzy wymalowało się niezrozumienie. Głowa powoli zaczęła procesować, co się właśnie przed nią działo.
— Chcesz mi coś powiedzieć? — spytała surowym tonem, wyciągając rękę w stronę szczeniaka. To nie jego wina, że znalazł nieodpowiedzialnego człowieka na swojej drodze. Oczami wyobraźni widziała kolejny obowiązek, który trafił się jej razem z Dante — dlaczego pojawił się tutaj ten pies? — proste pytanie, prosta odpowiedź. Tylko tego od niego oczekiwała.
Gdzie: mieszkanie
Opis: Wpierw zwróciła uwagę na odciski łap, później na mokre ślady na koszulce, a dopiero później zobaczyła uroczego kundelka przed oczyma. Odwróciła głowę na Dantego, słysząc jego głos. Na jej twarzy wymalowało się niezrozumienie. Głowa powoli zaczęła procesować, co się właśnie przed nią działo.
— Chcesz mi coś powiedzieć? — spytała surowym tonem, wyciągając rękę w stronę szczeniaka. To nie jego wina, że znalazł nieodpowiedzialnego człowieka na swojej drodze. Oczami wyobraźni widziała kolejny obowiązek, który trafił się jej razem z Dante — dlaczego pojawił się tutaj ten pies? — proste pytanie, prosta odpowiedź. Tylko tego od niego oczekiwała.
Kto: Ivy x David x Mira
Gdzie: szpital
Opis: wtedy usłyszała znajome głosy. Cała się wyprostowała, a każdy z jej mięśni się spiął. Rodzeństwo o jej pobycie w Toronto nie miało dowiedzieć się w taki sposób.
— Pan doktor zaraz do Państwa przyjdzie — specjalnie zmodulowała głos, by nie brzmieć identycznie jak ona. Nie widzieli twarzy, ani ciała, głos zmieniła. Jej plan musiał podziałać, prawda? Wszystko by poszło sprawnie, gdyby pielęgniarka nie popchnęła ją przypadkiem na kotarę. Przez krótki moment straciła równowagę, wpadając wprost na łóżko, na którym siedziała Mira. Wszystkimi włosami zasłoniła twarz. Nie mogli jej poznać. — przepraszam, przeprowadzam proces ewakuacji — a najlepiej szybkiego spierdolenia. Trzymała włosy, byle nie mogli jej poznać. Zapomniała tylko o plakietce z przepięknym napisem Ivy Harrison.
Gdzie: szpital
Opis: wtedy usłyszała znajome głosy. Cała się wyprostowała, a każdy z jej mięśni się spiął. Rodzeństwo o jej pobycie w Toronto nie miało dowiedzieć się w taki sposób.
— Pan doktor zaraz do Państwa przyjdzie — specjalnie zmodulowała głos, by nie brzmieć identycznie jak ona. Nie widzieli twarzy, ani ciała, głos zmieniła. Jej plan musiał podziałać, prawda? Wszystko by poszło sprawnie, gdyby pielęgniarka nie popchnęła ją przypadkiem na kotarę. Przez krótki moment straciła równowagę, wpadając wprost na łóżko, na którym siedziała Mira. Wszystkimi włosami zasłoniła twarz. Nie mogli jej poznać. — przepraszam, przeprowadzam proces ewakuacji — a najlepiej szybkiego spierdolenia. Trzymała włosy, byle nie mogli jej poznać. Zapomniała tylko o plakietce z przepięknym napisem Ivy Harrison.
Kto: Ivy x Charlie
Gdzie: szpital
Opis: — rozumiem, że Pan jest synem pana Marshalla? — dopytała, by mieć formalności za sobą. Nikomu nie mogła przekazać informacji o pacjencie spoza rodziny. Z tego doskonale zdawała sobie sprawę, dlatego czekała na potwierdzenie ze strony mężczyzny.
— Ordynator w tym momencie zajmuje się pańskim ojcem — na poważnie czekał na wyniki badań od rezydentów i pił kawę w gabinecie. To był szpital kliniczny, rezydenci mieli się uczyć, a Ivy wśród nich wszystkich wykazywała się największą empatią i zrozumieniem — jego stan jest stabilny, ale prawdopodobnie będzie potrzebował by pass'ów — nie zejdzie z tego świata w ciągu najbliższych godzin. Medycy zdążyli go ustabilizować, teraz zostało jedynie ustalić przyczynę. Seria badań trwa.
Gdzie: szpital
Opis: — rozumiem, że Pan jest synem pana Marshalla? — dopytała, by mieć formalności za sobą. Nikomu nie mogła przekazać informacji o pacjencie spoza rodziny. Z tego doskonale zdawała sobie sprawę, dlatego czekała na potwierdzenie ze strony mężczyzny.
— Ordynator w tym momencie zajmuje się pańskim ojcem — na poważnie czekał na wyniki badań od rezydentów i pił kawę w gabinecie. To był szpital kliniczny, rezydenci mieli się uczyć, a Ivy wśród nich wszystkich wykazywała się największą empatią i zrozumieniem — jego stan jest stabilny, ale prawdopodobnie będzie potrzebował by pass'ów — nie zejdzie z tego świata w ciągu najbliższych godzin. Medycy zdążyli go ustabilizować, teraz zostało jedynie ustalić przyczynę. Seria badań trwa.
Kto: Ivy x Charlie
Gdzie: McDonald's
Opis: Chwilę później zapadła niezręczna cisza, wypełniona zjadaniem kolejnego posiłku. Tym razem dobrała się do nuggetsów i nie miała zamiaru odpuszczać.
— Mogę zadać pytanie? — spytała nagle, wypalając jak Filip z konopi. Poczekała chwilę na odpowiedź twierdzącą — jesteś szczęśliwy? — trudne pytanie jak do nuggetsów, ale była szczera, czy pieniądze faktycznie nie przynoszą szczęścia — wiem, pewnie myślisz, że oszalałam. Tylko nigdy nie znałam nikogo... no wiesz, tak bogatego i zastanawiałam się, czy to faktycznie coś zmienia — dla niej pieniądze się liczyły. Za to duma nie pozwoliłaby wziąć ani jednego dolara od Charliego. Nawet postawienie mu jedzenie brała za własny punkt honoru. Nie chciała zostać kolejną, zależną od mężczyzny kobietą. Za to było coś, co musiała mu przyznać... sama przesuwała granicę z każdym pytaniem, a on coraz bardziej ją interesował. Chciała rozwikłać zagadkę Charlesa Marshalla i tego kim on tak naprawdę był.
Gdzie: McDonald's
Opis: Chwilę później zapadła niezręczna cisza, wypełniona zjadaniem kolejnego posiłku. Tym razem dobrała się do nuggetsów i nie miała zamiaru odpuszczać.
— Mogę zadać pytanie? — spytała nagle, wypalając jak Filip z konopi. Poczekała chwilę na odpowiedź twierdzącą — jesteś szczęśliwy? — trudne pytanie jak do nuggetsów, ale była szczera, czy pieniądze faktycznie nie przynoszą szczęścia — wiem, pewnie myślisz, że oszalałam. Tylko nigdy nie znałam nikogo... no wiesz, tak bogatego i zastanawiałam się, czy to faktycznie coś zmienia — dla niej pieniądze się liczyły. Za to duma nie pozwoliłaby wziąć ani jednego dolara od Charliego. Nawet postawienie mu jedzenie brała za własny punkt honoru. Nie chciała zostać kolejną, zależną od mężczyzny kobietą. Za to było coś, co musiała mu przyznać... sama przesuwała granicę z każdym pytaniem, a on coraz bardziej ją interesował. Chciała rozwikłać zagadkę Charlesa Marshalla i tego kim on tak naprawdę był.
Kto: Ivy x Dante
Gdzie: szpital
Opis: — Dziękuję — mruknęła cicho. Była mu wdzięczna za to, że pozwolił zapanować niezręcznej ciszy, która między nimi zapanowała. W takich momentach jak ten zdawała sobie sprawę o własnych uczuciach względem Levasseur'a. Wcale nie potrzebowała wielkich słów, stabilności, a jedynie oparcia kiedy było źle, by reagował na jej uczucia. Potrzebowała go, za to on bez mrugnięcia okiem podarował jej obecność oraz ciepło. Czy potrzebowała czegoś więcej? Może zjedzenia większej ilości jedzenia, ale żołądek tak się jej skurczył, że odłożyła pudełko na bok. Dokończy, kiedy emocje, chociażby odrobinę z niej zejdą.
Gdzie: szpital
Opis: — Dziękuję — mruknęła cicho. Była mu wdzięczna za to, że pozwolił zapanować niezręcznej ciszy, która między nimi zapanowała. W takich momentach jak ten zdawała sobie sprawę o własnych uczuciach względem Levasseur'a. Wcale nie potrzebowała wielkich słów, stabilności, a jedynie oparcia kiedy było źle, by reagował na jej uczucia. Potrzebowała go, za to on bez mrugnięcia okiem podarował jej obecność oraz ciepło. Czy potrzebowała czegoś więcej? Może zjedzenia większej ilości jedzenia, ale żołądek tak się jej skurczył, że odłożyła pudełko na bok. Dokończy, kiedy emocje, chociażby odrobinę z niej zejdą.
Kto: Ivy x Charlie
Gdzie: szpital
Opis: Sama nie wiedziała, kiedy to się stało. Poczuła ciepło jego ciała oraz intensywny zapach perfum, a choć jej ciało drżało dalej, co stopniowo się uspokoiła. Wpierw każdy mięsień jej ciała instynktownie się spiął, czując przy sobie bliskość. Tylko wraz z każdą mijającą sekundą coraz bardziej się rozluźniała aż w pewnym momencie odwzajemniła przytulenie. Biło od niego ciepło, spokój i... swego rodzaju stabilizacja, od której nie chciała uciekać. Obdarował ją poczuciem bezpieczeństwa, którego nikt, jak dotąd jej nie dał. Zacisnęła mocniej dłonie na jego marynarce, dając całej reakcji ciała się rozładować, uspokoić. Wsłuchiwała się w bicie jego serca oraz oddechy.
— Dziękuję — mruknęła cicho Ivy, nie odsuwając się ani na moment. Bała się, że odsunięcie się od Charliego spowoduje powrót paniki. W jego ramionach czuła się jak w domu. Były silne, ciepłe i otaczały ją opoką, której potrzebowała.
— Już... — zaczyna, odsuwając głowę, by móc spojrzeć mu w oczy — już mi lepiej Charlie. Tylko mnie nie puszczaj proszę — wewnętrznie coś drgnęło w jej sercu. Nie powinna go oto prosić, wiedziała, że ma narzeczoną. Jednak potrzebowała go teraz przy niej, bo inaczej znowu rozpadnie się na milion kawałeczków.
Gdzie: szpital
Opis: Sama nie wiedziała, kiedy to się stało. Poczuła ciepło jego ciała oraz intensywny zapach perfum, a choć jej ciało drżało dalej, co stopniowo się uspokoiła. Wpierw każdy mięsień jej ciała instynktownie się spiął, czując przy sobie bliskość. Tylko wraz z każdą mijającą sekundą coraz bardziej się rozluźniała aż w pewnym momencie odwzajemniła przytulenie. Biło od niego ciepło, spokój i... swego rodzaju stabilizacja, od której nie chciała uciekać. Obdarował ją poczuciem bezpieczeństwa, którego nikt, jak dotąd jej nie dał. Zacisnęła mocniej dłonie na jego marynarce, dając całej reakcji ciała się rozładować, uspokoić. Wsłuchiwała się w bicie jego serca oraz oddechy.
— Dziękuję — mruknęła cicho Ivy, nie odsuwając się ani na moment. Bała się, że odsunięcie się od Charliego spowoduje powrót paniki. W jego ramionach czuła się jak w domu. Były silne, ciepłe i otaczały ją opoką, której potrzebowała.
— Już... — zaczyna, odsuwając głowę, by móc spojrzeć mu w oczy — już mi lepiej Charlie. Tylko mnie nie puszczaj proszę — wewnętrznie coś drgnęło w jej sercu. Nie powinna go oto prosić, wiedziała, że ma narzeczoną. Jednak potrzebowała go teraz przy niej, bo inaczej znowu rozpadnie się na milion kawałeczków.
Kto: Ivy x Dante
Gdzie: szpital
Opis: Zapadająca cisza była najgorszym, co Ivy doświadczyła. U nich w związku przecież nie istniała. Częściej pojawiały się głośniejsze krzyki, będące totalnie nie do uciszenia. Nawet teraz Ivy biła się ze samą sobą w myślach, nie wiedząc, co powinna na to wszystko poradzić. Odezwać się? Obrócić własną prośbę w żart? Wypuściła powietrze z ust, kiedy Dante zaczął mówić. Tylko nie czuła żadnej satysfakcji, a wręcz przeciwnie.
— Nie wiem — mruknęła pod nosem blondynka — chciałabym, żebyś powiedział, dlaczego to zrobiłeś — nie dlatego, że jest kretynem, dlaczego postanowił to zrobić. Teraz nie miał żadnej ucieczki, tylko ona mogła wyjść — wiedziałeś, że płakałam i że tu pracuję — stwierdziła Ivy — a zdecydowałeś się to zrobić. Potem w ogóle się nie odzywałeś — to też ją bolało. Żadnego, Ivy czy wszystko jest w porządku? Napisz, gdzie jesteś. Spodziewała się, że wszedł w martwy ciąg melanżu, którego w żaden sposób nie chciał przerywać.
— Chciałabym wiedzieć, co czujesz Dante — sama spuściła głowę, wbijając wzrok we własne kolana. To pytanie musiało paść z jej ust, tak samo jak kolejne — Czy ty mnie właściwie kochasz? — jeśli się kogoś kocha, to nie niszczy mu się kariery, prawda? A kiedy druga strona jest w potrzebie, jesteś przy niej.
Gdzie: szpital
Opis: Zapadająca cisza była najgorszym, co Ivy doświadczyła. U nich w związku przecież nie istniała. Częściej pojawiały się głośniejsze krzyki, będące totalnie nie do uciszenia. Nawet teraz Ivy biła się ze samą sobą w myślach, nie wiedząc, co powinna na to wszystko poradzić. Odezwać się? Obrócić własną prośbę w żart? Wypuściła powietrze z ust, kiedy Dante zaczął mówić. Tylko nie czuła żadnej satysfakcji, a wręcz przeciwnie.
— Nie wiem — mruknęła pod nosem blondynka — chciałabym, żebyś powiedział, dlaczego to zrobiłeś — nie dlatego, że jest kretynem, dlaczego postanowił to zrobić. Teraz nie miał żadnej ucieczki, tylko ona mogła wyjść — wiedziałeś, że płakałam i że tu pracuję — stwierdziła Ivy — a zdecydowałeś się to zrobić. Potem w ogóle się nie odzywałeś — to też ją bolało. Żadnego, Ivy czy wszystko jest w porządku? Napisz, gdzie jesteś. Spodziewała się, że wszedł w martwy ciąg melanżu, którego w żaden sposób nie chciał przerywać.
— Chciałabym wiedzieć, co czujesz Dante — sama spuściła głowę, wbijając wzrok we własne kolana. To pytanie musiało paść z jej ust, tak samo jak kolejne — Czy ty mnie właściwie kochasz? — jeśli się kogoś kocha, to nie niszczy mu się kariery, prawda? A kiedy druga strona jest w potrzebie, jesteś przy niej.
Kto: Ivy x Catherine
Gdzie: szpital
Opis: — Dzień dobry, nazywam się Ivy Harrison. Jestem rezydentką i doktor Smith poprosił, żebym opowiedziała o szczegółach operacji — zaczęła blondynka, a na jej twarzy automatycznie wymalował się uśmiech. Operacja nie była prosta, ale przebiegła po myśli doktora. Delikatnie się przedłużyła przez drobne komplikacje, ale powoli będą w stanie obserwować poprawę. Wtedy właśnie blondynka uniosła głowę i zszokował ją widok. Znała ją, przecież to była dziewczyna Davida. Aż pokręciła delikatnie głową, takie przypadki nie powinny się zdarzać.
— Catherine... to ty? — spytała, nie wierząc w to, co miała właśnie przed oczyma. Najchętniej by się teraz uszczypnęła. Spojrzała nerwowo do danych związanych z osobą kontaktową. Catherine Benett. Powinna wcześniej zdać sobie z tego sprawę.
Gdzie: szpital
Opis: — Dzień dobry, nazywam się Ivy Harrison. Jestem rezydentką i doktor Smith poprosił, żebym opowiedziała o szczegółach operacji — zaczęła blondynka, a na jej twarzy automatycznie wymalował się uśmiech. Operacja nie była prosta, ale przebiegła po myśli doktora. Delikatnie się przedłużyła przez drobne komplikacje, ale powoli będą w stanie obserwować poprawę. Wtedy właśnie blondynka uniosła głowę i zszokował ją widok. Znała ją, przecież to była dziewczyna Davida. Aż pokręciła delikatnie głową, takie przypadki nie powinny się zdarzać.
— Catherine... to ty? — spytała, nie wierząc w to, co miała właśnie przed oczyma. Najchętniej by się teraz uszczypnęła. Spojrzała nerwowo do danych związanych z osobą kontaktową. Catherine Benett. Powinna wcześniej zdać sobie z tego sprawę.
Kto: Ivy x Charlie
Gdzie: szpital
Opis: — Masz swoje życie, swoje obowiązki i relacje — czuła, jak ciało zaczyna powoli jej drżeć. Zdradzała samą siebie, bo choć każda komórka chciała go smakować jego ust i czuć jego bliskość, to wiedziała, że nie powinna. Tak po prostu i po ludzku nie powinna — nie potrafiłabym z tym żyć, że Ci to zniszczyłam i że niszczę moje życie — wyrzuty sumienia wzięły nad nią górę. Wszystko wydawało się ulewać, a strach znów zaczął brać nad nią górę. Nie mogła pozwolić na kolejny pocałunek, zdradziłaby wtedy samą siebie.
Gdzie: szpital
Opis: — Masz swoje życie, swoje obowiązki i relacje — czuła, jak ciało zaczyna powoli jej drżeć. Zdradzała samą siebie, bo choć każda komórka chciała go smakować jego ust i czuć jego bliskość, to wiedziała, że nie powinna. Tak po prostu i po ludzku nie powinna — nie potrafiłabym z tym żyć, że Ci to zniszczyłam i że niszczę moje życie — wyrzuty sumienia wzięły nad nią górę. Wszystko wydawało się ulewać, a strach znów zaczął brać nad nią górę. Nie mogła pozwolić na kolejny pocałunek, zdradziłaby wtedy samą siebie.
Kto: Ivy x Dante
Gdzie: klub
Opis: Pewnie dlatego stroiła się na tę noc kilka długich godzin. Od wybierania najlepszej stylizacji, po układanie włosów i makijaż. Nie wyglądała jak biedna, styrana życiem rezydentka, a kobieta idąca na randkę. Z pięknym uśmiechem, błyskiem w oku. Wyczekiwała godziny zero. Choć mieszkała z Levasseurem, czuła dziwny rodzaj ekscytacji. Chciała dać z siebie wszystko, by ten wieczór mógł dostać miano najlepszego w jej życiu. Tak całą drogę rozmawiali o pierdołach i dopiero przed samym wejściu do klubu Ivy chwyciła Dante za dłoń, by móc przyciągnąć go bliżej siebie.
— Szczerze nie pamiętam, kiedy ostatnio wyszliśmy na randkę — zaczyna Ivy, by stanąć na palcach i złożyć chłopakowi krótkiego buziaka w polik, po czym uśmiecha się szeroko. Nie pamiętała już chwil, kiedy czuła ekscytację z przebywania z Dante. Każda zła chwila przykrywała te dobre wspomnienia, a ona... usilnie chciała do nich powrócić.
Gdzie: klub
Opis: Pewnie dlatego stroiła się na tę noc kilka długich godzin. Od wybierania najlepszej stylizacji, po układanie włosów i makijaż. Nie wyglądała jak biedna, styrana życiem rezydentka, a kobieta idąca na randkę. Z pięknym uśmiechem, błyskiem w oku. Wyczekiwała godziny zero. Choć mieszkała z Levasseurem, czuła dziwny rodzaj ekscytacji. Chciała dać z siebie wszystko, by ten wieczór mógł dostać miano najlepszego w jej życiu. Tak całą drogę rozmawiali o pierdołach i dopiero przed samym wejściu do klubu Ivy chwyciła Dante za dłoń, by móc przyciągnąć go bliżej siebie.
— Szczerze nie pamiętam, kiedy ostatnio wyszliśmy na randkę — zaczyna Ivy, by stanąć na palcach i złożyć chłopakowi krótkiego buziaka w polik, po czym uśmiecha się szeroko. Nie pamiętała już chwil, kiedy czuła ekscytację z przebywania z Dante. Każda zła chwila przykrywała te dobre wspomnienia, a ona... usilnie chciała do nich powrócić.
Kto: Ivy x Charlie
Gdzie: szpital
Opis: Obudziła się w ambulansie. Podłączona do maszyny z maską tlenową założoną na twarz i ciężkim ciałem. Ze słów lekarzy zdołała usłyszeć, że wszystko z nią w porządku. W porę została zauważona, a później zabrana od strażaków. Tyle że te słowa w ogóle do niej nie trafiały. Wzrokiem poszukiwała wiceprezesa, który kiedyś dał jej... bezpieczeństwo. Nie wiedziała, ile trwało, zanim pozwolili jej wyjść poza karetkę. Dostała kocyk oraz herbatę, by móc usiąść przed palącym się budynkiem. Widziała jedynie kłęby dymu, które ulatniały się ku górze.
W jej oczach pojawiły się automatycznie łzy. Jedna spłynęła po całym policzku, a ciało zaczęło jej na nowo drżeć. Przecież niedawno była wśród pacjentów, wykonywała badania, a teraz obserwowała jak część szpitala dosłownie płonęła, a ona? Potrafiła myśleć jedynie o Marshallu i przez to czuła się jeszcze gorzej.
Gdzie: szpital
Opis: Obudziła się w ambulansie. Podłączona do maszyny z maską tlenową założoną na twarz i ciężkim ciałem. Ze słów lekarzy zdołała usłyszeć, że wszystko z nią w porządku. W porę została zauważona, a później zabrana od strażaków. Tyle że te słowa w ogóle do niej nie trafiały. Wzrokiem poszukiwała wiceprezesa, który kiedyś dał jej... bezpieczeństwo. Nie wiedziała, ile trwało, zanim pozwolili jej wyjść poza karetkę. Dostała kocyk oraz herbatę, by móc usiąść przed palącym się budynkiem. Widziała jedynie kłęby dymu, które ulatniały się ku górze.
W jej oczach pojawiły się automatycznie łzy. Jedna spłynęła po całym policzku, a ciało zaczęło jej na nowo drżeć. Przecież niedawno była wśród pacjentów, wykonywała badania, a teraz obserwowała jak część szpitala dosłownie płonęła, a ona? Potrafiła myśleć jedynie o Marshallu i przez to czuła się jeszcze gorzej.
Kto: Ivy x Charlie
Gdzie: northland power
Opis: Musiała jeszcze raz spojrzeć mu w oczy, musiała go poznać. Wiedziała to każda najmniejsza komórka jej ciała, nawet ta nieposiadająca jądra komórkowego.
— Wiem, że zabrzmię jak najgorsza idiotka na świecie — zaczyna Ivy, szukając w głowie jakiegokolwiek argumentu, by móc tu zostać na dłużej — ale moglibyśmy się zaprzyjaźnić? — pyta finalnie, czując się jak totalna idiotka. Z pewnością nią była. Kto pyta o takie rzeczy mężczyznę, do którego ma się słabość? Bo zdecydowanie, miała nią. Nawet teraz chciała móc ukryć się w jego ramiona, by móc poczuć się bezpiecznie — Przyjaciele też sprawiają, że pojawia się uśmiech na twarzy, prawda? — mogli też dawać sobie poczucie bezpieczeństwa, rozmawiać, przytulać się... Tylko czy przytulanie Charliego było jakkolwiek odpowiedzialne? Nie myślała o tym, bo chciała móc go poznać bardziej.
Gdzie: northland power
Opis: Musiała jeszcze raz spojrzeć mu w oczy, musiała go poznać. Wiedziała to każda najmniejsza komórka jej ciała, nawet ta nieposiadająca jądra komórkowego.
— Wiem, że zabrzmię jak najgorsza idiotka na świecie — zaczyna Ivy, szukając w głowie jakiegokolwiek argumentu, by móc tu zostać na dłużej — ale moglibyśmy się zaprzyjaźnić? — pyta finalnie, czując się jak totalna idiotka. Z pewnością nią była. Kto pyta o takie rzeczy mężczyznę, do którego ma się słabość? Bo zdecydowanie, miała nią. Nawet teraz chciała móc ukryć się w jego ramiona, by móc poczuć się bezpiecznie — Przyjaciele też sprawiają, że pojawia się uśmiech na twarzy, prawda? — mogli też dawać sobie poczucie bezpieczeństwa, rozmawiać, przytulać się... Tylko czy przytulanie Charliego było jakkolwiek odpowiedzialne? Nie myślała o tym, bo chciała móc go poznać bardziej.
Kto: TEXT
Gdzie: TEXT
Opis: TEXT
Gdzie: TEXT
Opis: TEXT