Strona 1 z 1

Wendy Gardner

: pn sty 26, 2026 6:09 pm
autor: Wendy Gardner
Wendy "Winnie" Gardner
Emily Bader
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
15 lutego 1992 r. I Toronto, Kanada
zaimki
ona/jej
zawód
pomoc nauczycielska / instruktor garncarstwa
miejsce pracy
Beaches Montessori / Eastview Neighbourhood Community Centre
orientacja
heteroseksualna
dzielnica mieszkalna
Parkdale
pobyt w toronto
od urodzenia
umiejętności
❀ łyżwiarstwo - w życiu codziennym potrafi zaliczyć wywrotkę na prostej drodze, ale na lodzie porusza się z gracją ❀ garncarstwo - zbyt wiele razy oglądała "uwierz w ducha" co w połączeniu z jej naturą 'zosi-samosi' poskutkowało tym, że sama nauczyła się sztuki garncarstwa i przepadła - uwielbia!!!❀ taniec - dobrze się rusza, ma wyczucie rytmu i kilka różnych kursów za sobą ❀ jest mistrzynią uników - skutecznie ucieka przed głębszymi uczuciami ❀ opanowała sztukę wypierania do perfekcji ❀
słabości
❀ śpiew - niby nie potrafi, ale to jej nie powstrzymuje przed karaoke w samochodzie, pod prysznicem lub podczas sprzątania ❀ konflikty - kiepsko sobie z nimi radzi, o ile w ogóle ❀ dorosłość - nie umie w nią ❀ wyrzeźbione klatki piersiowe, przypominające dzieła Michała Anioła i maślane spojrzenia są niewątpliwie jej słabością ❀
I hate
Valentine’s Day
Odkąd sięga pamięcią nienawidzi Walentynek. Można śmiało powiedzieć, że nie pałała do nich uczuciem już w życiu płodowym, kiedy to matka bladym świtem 14 lutego wylądowała na porodówce, a Winnie nie chcąc się urodzić tego dnia przetrzymała mamę prawie dobę, by ostatecznie urodzić się kilka minut po północy, 15 lutego. Uważa to święto za pożywkę dla sprzedawców, wzbogacających się na głupocie ludzi, którym wmówiono, że dla dobra związku raz w roku, tego konkretnego dnia - trzeba obdarować kogoś bliskiego kwiatkiem, czekoladką lub jakimkolwiek drobnym upominkiem, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. Jej zdaniem gdyby mężczyzna posilił się na miłosny liścik odręcznie napisany, pocałunek lub zwykłe Kocham Cię byłoby to o wiele bardziej romantyczne niż parcie za tłumem i zakupienie czegoś co wręcz ocieka czerwienią, różem, serpentynami i brokatem. No kicz, i tyle w temacie jej narodzin.

In our family portrait, we look pretty happy.
Let's play pretend, let's act like it comes naturally.
Zapachy są zawsze i wszędzie, nie można żyć w oderwaniu od nich. Ile razy chciałoby się zamknąć wyjątkową chwilę w butelce, by móc cieszyć się nią dalej i dalej? Jak mocno wciąga się zapach ukochanych miejsc? Ile razy zapach otwiera oczy, intryguje, przyciąga niczym magnes, pobudza wszystkie zmysły, przywraca wspomnienia?
Tak! Wspomnienia zaklęte są w zapachach.
Zapach stęchlizny wywodzący się z podeszłych wilgocią desek, za każdym razem równie intensywnie przywoływał wspomnienie rodzinnego domu. Podobnie zresztą jak cudowny aromat lasek cynamonu rozkładanych w szafkach przez mamę, właśnie po to, by stłumiły odór stęchlizny i wyłapały wilgoć. Tym pachniało dzieciństwo... a! do tego jeszcze spirytusowa woń ciągnąca się za ojcem i zmieszana z już trwałą nutą tytoniu zaklętego w tapetach mieszkania.
Ta szalona kombinacja wilgoci, alkoholu, tytoniu i cynamonu nie dla wszystkich brzmi zachęcająco, ale dla niej na zawsze pozostanie podróżą w czasie do miejsca, które niegdyś nazywała swoim domem. Miejsca, w którym gwar rodzeństwa mieszał się z kłótniami rodziców.

Bywają takie dni podczas których tęskni za beztroskimi momentami, kiedy największym zmartwieniem było to ile włosów straci danego dnia z rąk niesfornego kolegi. Przez pierwsze lata życie to co dla innych wydawać się mogło toksyczne, dla niej było codziennością. Z czasem jednak zaczęła dostrzegać różnice między jej domem, a rodzinami koleżanek... i wtedy dorosłość zapukała do jej drzwi nim zdążyła nacieszyć się tym okresem. Wtedy też weszła na ścieżkę edukacji sztuki wyparcia, w rezultacie wspomnienia z dzieciństwa zakopywały się coraz głębiej.
Aktualnie uparcie pielęgnuje wszystko (co pozytywne) w postaci zdjęć i sporej kolekcji albumów, do której często wraca wieczorami w towarzystwie herbaty i przyjemnych dźwięków winylowych płyt. Zdarza się też tak, że albumy zastępuje książkami, które już od najmłodszych lat podbiły jej serce, jednocześnie naznaczając ją piętnem prymuski, mądrali, a niekiedy wyszczekanego dziecka. Zawsze miała tak wiele do powiedzenia i niezliczoną ilość razy słyszała:
— Wendy, czy tobie kiedykolwiek zamyka się buzia?
— Tak, najczęściej kiedy czytam.

Tak się składało, że czytała dużo, mówiła jeszcze więcej. Od zawsze sprawiała wrażenie jakby była chodzącym promykiem, dzieckiem szczęścia które miało odpowiedź na wszystko - rzecz jasna pozytywną. Wtedy jeszcze niczego nieświadoma przemierzała świat z niepoprawnym optymizmem wymalowanym na twarzy i zarażała (a przynajmniej próbowała) nim innych. Coś co dla obcych ludzi było optymizmem i dziecięcą radością dla niej było tak naprawdę wieloletnim wyparciem toksycznego otoczenia.
Oh you're gold
But you don't even know it yet
Percival jako najstarszy syn przecierał szlaki w rodzinie, a dla Wendy był niczym wzór, którego nigdy nie potrafiła doścignąć. Ile lat miała, kiedy on wybył do akademików? Raptem kilka i choć wiedziała, że ciągle gdzieś jest i cały czas ich wspiera, robiąc za trzeciego rodzica, to pomimo starań odczuwała jego brak. Dorastając wyparła także i to uczucie, ponieważ wiedziała, że jako rodzeństwo zawsze stoją za sobą murem. Przetrwała i inspirując się starszyzną próbowała sięgnąć po lepsze życie. Po szkole postanowiła dokształcać się na kierunku pedagogicznym. Oczywiście wczesnoszkolnym, ponieważ nie nadawała się do nastoletnich konfliktów, ale z bitwą o kredki czy zabawki radziła sobie bez zarzutu. Po drodze opanowała sztukę garncarstwa i zdała prawo jazdy, dzięki czemu może pomykać sobie po mieście od przedszkola po dom kultury i ignorować swoje życiowe bolączki, a kiedy robi się ciężej uruchamia swoje zdolności do wyszukiwania tanich lotów, wygrzebuje oszczędności ze świnki i podróżuje. Wyznaje zasadę, że podróże to nie strata pieniędzy, ale inwestycja w rozwój osobisty, bezcenne wspomnienia, nową perspektywę i życiowe doświadczenie. Pozwalają wyjść ze strefy komfortu, uczą samodzielności, kreatywności oraz tolerancji, stanowiąc najlepszą szkołę życia, której nie dadzą dobra materialne.
Ciekawostki
❀ Marzy: o podróży w kosmos, albo chociaż do Laponii, by odwiedzić Wioskę Świętego Mikołaja.
❀ Pragnie zobaczyć zorzę na własne oczy.
❀ Nie toleruje kłamstwa.
❀ Ma tak zapchaną szafę, że otwieranie jej przez kogokolwiek innego niż ona sama, grozi wysypaniem się całej zawartości na owego szaleńca, który podjął się tego wyzwania. Winnie czeka na takiego odważnego, by móc wykrzyczeć "o nie, teraz musisz to posprzątać!" - bo darmowe porządki zawsze są spoko.
❀ Nigdy nie potrafiła (a raczej nie chciała, a może zwyczajnie się bała) zobowiązać się względem kogoś. Miała kilka potknięć na swojej drodze, nieudanych związków i kiepskich uniesień miłosnym, ale to wystarczyło, by dziś wychodziła z założenia, że komplikowanie sobie życia związkiem jest niepotrzebne.
❀ Roztacza wokół siebie przekonanie pewnej siebie dziewczyny, zadziornej, samowystarczalnej, ale to tylko pozory. W głębi siebie skrywa niepokoje, niepewność, a może nawet odrobinę romantycznej duszy, która marzy, by ktoś potrząsnął jej światem.
❀ Wygląda całkiem uroczo jak się złości.
❀ Wygrała nielimitowany kupon na pechowe wpadki. Przydarzają się jej one praktycznie każdego dnia – jedne całkiem zabawne, inne dość paskudne – tak czy inaczej Winnie potrafi wylać trzy kawy pod rząd, potknąć się na prostej drodze i wejść w drzewo jednego dnia. Szkoda, że n i g d y nie bierze tego pod uwagę i ostrożności w jej działaniach nie ma za wiele.
❀ Wygrała też na loterii, ale nie miliony. Było to 8 tys CAD, które stały się jej wyjazdowym budżetem. Oszczędności już delikatnie się uszczupliły, ale nie zamierza ukrywać ich na ostatnią godzinę, ponieważ nie wykształciła w swoim życiu odpowiedzialności do zabezpieczania swojej przyszłości. Żyje z dnia na dzień, płynie z prądem.
❀ Nie ma mieszkania na własność, jedynie wynajmuje.
❀ Po studiach spędziła rok w Wild Animal Sanctuary, zlokalizowanym w południowo-wschodniej Australii. Ośrodek ten położony na terenie największego we wschodniej Australii naturalnego buszu stał się schronieniem 180 gatunków zwierząt, w tym misi koala, wombatów i kangurów - najczęściej osieroconych lub rannych na skutek wypadków. Było to w ramach wolontariatu, gdzie otrzymując wyżywienie i lokum świadczyła swoją pracę.
❀ Dwa lata temu spędziła sześć miesięcy w RPA. Pracowała w Felidae Centre, ośrodku zajmującym się pomocą głównie dzikim kotom, takim jak lwy, gepardy, serwale czy szakale. Trafiały tam zwierzęta, które wykupiono z tzw. farm, czyli miejsc, w których za odpowiednią opłatą można do nich strzelać i na nie polować. Koty, które były trzymane w domach jako zwierzęta domowe i znudziły się właścicielom, także znajdowały tam schronienie.

zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
nie
Zgody MG
poziom ingerencji
wysoki
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
nie
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak

Wendy Gardner

: pt sty 30, 2026 3:20 pm
autor: Maple Hearts
Witamy na forum Wendy Gardner
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!

Wendy Gardner

: pt sty 30, 2026 3:20 pm
autor: Maple Hearts
ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE