Max "Big Kahuna" Keale
: śr lut 18, 2026 12:24 pm
Max "Big Kahuna" Keale

data i miejsce urodzenia
16.06.1984 I Lanai - Hawajezaimki
On/Jegozawód
iluzjonistamiejsce pracy
scenaorientacja
heterodzielnica mieszkalna
Greektownpobyt w toronto
7 latumiejętności
Prawo jazdy na samochód, motocykl, ciężarówki (ale prowadził tylko kampery). Jest bardzo charyzmatyczny, potrafi czarować słowem, a do spółki z dzikim, niecodziennym wyglądem jest idealnym materiałem na artystę scenicznego. Jest bardzo sprawny fizycznie, chociaż nie lubi chodzić na siłownię, trochę się ostatnio zapuścił. Złota rączka, potrafi wszystko naprawić, włącznie z motocyklem, od dawna konstruuje swoje iluzje. Gra na gitarze. Surfuje i tańczy hakę.słabości
Ma problemy z zaufaniem, w przeszłości jego dobroć była wykorzystywana. Ma trudności z asertywnością, łatwo jest go wykorzystać. Nie cierpi sportów zimowych. Nie namówisz go ani na łyżwy, ani narty, ani snowboard. Ze sportów zimowych to tylko ekstremalne picie gorącej czekolady i grzańca przed kominkiem. O ile w warsztacie i pracy jest perfekcyjnie poukładany, to w domu jest bałaganiarzem.
(Nagranie rozpoczyna się bez zapowiedzi. Ona sprawdza poziom dźwięku, profesjonalna, skupiona. On siedzi rozluźniony, jakby kamera była tylko kolejną osobą w pokoju.)
Ona: Zacznijmy od rzeczy, o którą i tak zapytają wszyscy. „Big Kahuna”. Skąd to się wzięło?
On: Jak to skąd? Pulp Fiction
(Ona marszczy brwi nie rozumiejąc)
On: Za młoda jesteś. (śmiech)
(Ona odpowiada tym samym)
Ona: No mów, bądźmy profesjonalni!
On: Przezwisko przylgnęło do mnie w jakimś barze, w którym robiłem małe show. Ktoś powiedział, że wyglądam jak wielki hawajski szaman - Big Kahuna. Odpowiedziałem, że jem tylko ich burgery i jakoś tak zostało.
Ona: Nie lubisz tego pseudonimu?
On: To był żart, który zaszedł za daleko...
Ona: Czyli nie jesteś opiekunem duchowym?
On: Tylko w niedzielę na grillu, coś o tym wiesz!
(Ona posyła mu karcące spojrzenie, ale jest rozbawiona.)
Ona: Byłeś wtedy na szczycie, a potem nagle zniknąłeś...
On: Nie zniknąłem, przestałem być chciany... Rozwinęła się szybko, myślę, że za szybko. Powiedzmy sobie szczerze, nawet mając trzydzieści parę lat byłem szczeniakiem, który błądził po omacku.
Ona: Wtedy pojawił się skandal...
(W jej twarzy odbija się troska, on ucieka spojrzeniem.)
On: Tak... Oskarżono mnie o kilka bardzo niefajnych rzeczy.
Ona: Ale w sądzie udowodniłeś swoją niewinność.
On: W sądzie jest łatwiej, tam się liczą fakty. I dobrze opłacani prawnicy...
(wymuszony śmiech)
Ona: Niewinność, to dalej niewinność.
On: Opinia publiczna miewa inne zdanie.
Ona: Ale po dokumencie na Twój temat był bardzo pozytywny odzew! Pamiętam mnóstwo wpisów w internecie, listów, maili, nawet telefonów!
On: Musiałem przestać je odbierać!
Ona: Nawet moje!
(udaje oburzoną)
On: Ty dzwoniłaś za wcześnie rano... Ale brawa za taki odzew należą się pewnej wścibskiej dziennikarce.
(Uśmiecha się do niej zawadyjacko, ona ucieka spojrzeniem w swoje notatki, próbując powstrzymać uśmiech)
Ona: Trudno jest nie lubić kogoś, kto opiekuje się zwierzętami w schroniskach, finansuje stypendia i odwiedza dzieciaki w domach dziecka, żeby sprawić im frajdę.
On: Tylko jeśli tak się to przedstawia...
(ciepły uśmiech w jej stronę)
Ona: Mimo wszystko, dlaczego wtedy zniknąłeś?
On: Praca na scenie ma dawać radość wszystkim biorącym udział w spektaklu. Wykonawcom i twórcom też. Trudno jest cieszyć, jak ktoś ma cię za gwałciciela.
Ona: Trochę za mocne słowa... Czemu nie chcesz powiedzieć, jak to było naprawdę?
Ona: Bo musiałbym przestać być magikiem.
Ona: No dobrze... Wtedy zaczęłam kręcić o Tobie dokument. Więc można powiedzieć, że dzięki mnie wróciłeś do świata żywych?
On: Brzmi, jakbym sfingował własną śmierć...
(rechocze wesoło, po czym sięga do jej krzesła i przyciąga ją do siebie z lekkością.
Tak, dzięki Tobie wróciłem do żywych. Pojawiłaś się wtedy z kamerą i zbyt wielką kawą.
Ona: To był profesjonalny sprzęt...
On: Kubek był większy od Twojej głowy!
Ona: Co pomyślałeś, jak zobaczyłeś mnie po raz pierwszy?
(On uśmiecha się dwuznacznie, ona rumieni się i chowa za notatkami).
On: Że powinienem był sfingować tę śmierć, niczym Houdini.
Ona: Odpowiadaj na pytania!
On: Pomyślałem, że jesteś za młoda, żeby zadawać tak trudne pytania. I że miałaś za głęboki dekolt. A chciałem patrzeć w Twoje oczy.
(Ona wzdycha z rezygnacją)
Ona: Naprawdę próbuję to robić profesjonalnie...
On: To był profesjonalny dekolt!
Ona: Ech... Dlaczego wybrałeś iluzję?
On: Byłem za duży, żeby tańczyć, a śpiewałem koszmarnie.
(Skarcony spojrzeniem śmieje się.)
Iluzja jest jak teatr... Wszyscy wiedzą, że oszukujesz, ale mimo to chcą wierzyć w magię. Myślę, że to najuczciwsze co może być w relacjach.
Ona: Więc magia nie istnieje?
On: Zdecydowanie istnieje, jesteś tego przykładem.
Ona: Była jakaś sztuczka, która naprawdę Cię przestraszyła?
On: Za każdym razem kiedy przecinam kogoś na pół boję się, że nie uda mi się go skleić z powrotem! Ale poważnie, gdybym miał policzyć ile razy miałem wybite palce, zwichnięty bark, czy szwy... To pewnie musiałabyś mi pomóc. Bywało czasem niebezpiecznie, tutaj liczy się dobre przygotowanie.
Ona: Umarłabym chyba ze strachu o Ciebie...
(nieświadomie, łamie profesjonalizm)
To znaczy musiało to wyglądać strasznie!
On: Na tym polega dramatyzm sceny. Widz nie powinien wiedzieć ile jest prawdy, a ile iluzji.
Ona: Użyłeś kiedyś swojej iluzji by zaimponować kobiecie?
On: Tylko raz...
Ona: Kłamca!
On: Raz się udało...
Ona: No dobrze... O rodzinie teraz.
(On klasnął w ręce)
Twoja mama jest z Kanady, a ojciec z Hawajów, jak to wpłynęło na Twoją sztukę?
On: Serce mam zimne jak lód, ale ciało gorące jak słońce! (oboje się śmieją) Mama nauczyła mnie precyzji, spokoju i opanowania. Tata tego, jak bajerować. Dobra bajera to połowa sukcesu w tej branży. Z jednej strony mam kanadyjską strukturę, a z drugiej wyspiarką opowieść.
Ona: Twoja żona zna wszystkie Twoje triki?
On: Nie.
Ona: Zna...
(on odpowiada śmiechem)
Ona: Na koniec... Krążą plotki, że wracasz?
On: Sama je rozsiewasz...
(znaczące, pobłażliwe spojrzenie z jej strony)
On: Magik nigdy nie zdradza swoich tajemnic.
Ona: Brzmi to, jak "tak".
(ona odkłada notes)
On: Brzmi, jak bądź cierpliwa... Myślałem, że magia umarła, ale po prostu zmieniła miejsce.
(kamera jeszcze pracuje, on bierze ją za rękę i przyciąga do swojej twarzy, by ucałować i przytulić ją do brody. Wpada człowiek od mikrofonów, żeby ich porozpinać.)
- kiedy ją zwolnił, ta w zemście oskarżyła go o molestowanie i mobing.
- sprawa ciągnęła się kilkanaście miesięcy, w końcu Max udowodnił swoją niewinność, ale szkody medialne były wielkie.
- Kanadę wybrał jako swoje miejsce "zesłania", chyba chciał przejść pokutę, albo sam siebie ukarać. Twierdzi, że Hawaje to radosne miejsce, dlatego woli Toronto.
- Po zakończeniu sprawy, założył z kumplami zespół rockowy. Nazwali się Wampirami Hollywood, ale nazwa byłą już zajęta
- Kocha motocykle i ubolewa, że sezon w Kanadzie jest taki krótki.
- Powrócił w mediach dzięki dokumentowi, który nagrała o nim pewna dziennikarka... Śmiesznie się plotą losy, bo są teraz małżeństwem.
- Mimo dużego doświadczenia, dalej ma tremę przed każdym występem.
- Zawsze siada plecami do ściany w knajpach.
Ona: Zacznijmy od rzeczy, o którą i tak zapytają wszyscy. „Big Kahuna”. Skąd to się wzięło?
On: Jak to skąd? Pulp Fiction
(Ona marszczy brwi nie rozumiejąc)
On: Za młoda jesteś. (śmiech)
(Ona odpowiada tym samym)
Ona: No mów, bądźmy profesjonalni!
On: Przezwisko przylgnęło do mnie w jakimś barze, w którym robiłem małe show. Ktoś powiedział, że wyglądam jak wielki hawajski szaman - Big Kahuna. Odpowiedziałem, że jem tylko ich burgery i jakoś tak zostało.
Ona: Nie lubisz tego pseudonimu?
On: To był żart, który zaszedł za daleko...
Ona: Czyli nie jesteś opiekunem duchowym?
On: Tylko w niedzielę na grillu, coś o tym wiesz!
(Ona posyła mu karcące spojrzenie, ale jest rozbawiona.)
Ona: Byłeś wtedy na szczycie, a potem nagle zniknąłeś...
On: Nie zniknąłem, przestałem być chciany... Rozwinęła się szybko, myślę, że za szybko. Powiedzmy sobie szczerze, nawet mając trzydzieści parę lat byłem szczeniakiem, który błądził po omacku.
Ona: Wtedy pojawił się skandal...
(W jej twarzy odbija się troska, on ucieka spojrzeniem.)
On: Tak... Oskarżono mnie o kilka bardzo niefajnych rzeczy.
Ona: Ale w sądzie udowodniłeś swoją niewinność.
On: W sądzie jest łatwiej, tam się liczą fakty. I dobrze opłacani prawnicy...
(wymuszony śmiech)
Ona: Niewinność, to dalej niewinność.
On: Opinia publiczna miewa inne zdanie.
Ona: Ale po dokumencie na Twój temat był bardzo pozytywny odzew! Pamiętam mnóstwo wpisów w internecie, listów, maili, nawet telefonów!
On: Musiałem przestać je odbierać!
Ona: Nawet moje!
(udaje oburzoną)
On: Ty dzwoniłaś za wcześnie rano... Ale brawa za taki odzew należą się pewnej wścibskiej dziennikarce.
(Uśmiecha się do niej zawadyjacko, ona ucieka spojrzeniem w swoje notatki, próbując powstrzymać uśmiech)
Ona: Trudno jest nie lubić kogoś, kto opiekuje się zwierzętami w schroniskach, finansuje stypendia i odwiedza dzieciaki w domach dziecka, żeby sprawić im frajdę.
On: Tylko jeśli tak się to przedstawia...
(ciepły uśmiech w jej stronę)
Ona: Mimo wszystko, dlaczego wtedy zniknąłeś?
On: Praca na scenie ma dawać radość wszystkim biorącym udział w spektaklu. Wykonawcom i twórcom też. Trudno jest cieszyć, jak ktoś ma cię za gwałciciela.
Ona: Trochę za mocne słowa... Czemu nie chcesz powiedzieć, jak to było naprawdę?
Ona: Bo musiałbym przestać być magikiem.
Ona: No dobrze... Wtedy zaczęłam kręcić o Tobie dokument. Więc można powiedzieć, że dzięki mnie wróciłeś do świata żywych?
On: Brzmi, jakbym sfingował własną śmierć...
(rechocze wesoło, po czym sięga do jej krzesła i przyciąga ją do siebie z lekkością.
Tak, dzięki Tobie wróciłem do żywych. Pojawiłaś się wtedy z kamerą i zbyt wielką kawą.
Ona: To był profesjonalny sprzęt...
On: Kubek był większy od Twojej głowy!
Ona: Co pomyślałeś, jak zobaczyłeś mnie po raz pierwszy?
(On uśmiecha się dwuznacznie, ona rumieni się i chowa za notatkami).
On: Że powinienem był sfingować tę śmierć, niczym Houdini.
Ona: Odpowiadaj na pytania!
On: Pomyślałem, że jesteś za młoda, żeby zadawać tak trudne pytania. I że miałaś za głęboki dekolt. A chciałem patrzeć w Twoje oczy.
(Ona wzdycha z rezygnacją)
Ona: Naprawdę próbuję to robić profesjonalnie...
On: To był profesjonalny dekolt!
Ona: Ech... Dlaczego wybrałeś iluzję?
On: Byłem za duży, żeby tańczyć, a śpiewałem koszmarnie.
(Skarcony spojrzeniem śmieje się.)
Iluzja jest jak teatr... Wszyscy wiedzą, że oszukujesz, ale mimo to chcą wierzyć w magię. Myślę, że to najuczciwsze co może być w relacjach.
Ona: Więc magia nie istnieje?
On: Zdecydowanie istnieje, jesteś tego przykładem.
Ona: Była jakaś sztuczka, która naprawdę Cię przestraszyła?
On: Za każdym razem kiedy przecinam kogoś na pół boję się, że nie uda mi się go skleić z powrotem! Ale poważnie, gdybym miał policzyć ile razy miałem wybite palce, zwichnięty bark, czy szwy... To pewnie musiałabyś mi pomóc. Bywało czasem niebezpiecznie, tutaj liczy się dobre przygotowanie.
Ona: Umarłabym chyba ze strachu o Ciebie...
(nieświadomie, łamie profesjonalizm)
To znaczy musiało to wyglądać strasznie!
On: Na tym polega dramatyzm sceny. Widz nie powinien wiedzieć ile jest prawdy, a ile iluzji.
Ona: Użyłeś kiedyś swojej iluzji by zaimponować kobiecie?
On: Tylko raz...
Ona: Kłamca!
On: Raz się udało...
Ona: No dobrze... O rodzinie teraz.
(On klasnął w ręce)
Twoja mama jest z Kanady, a ojciec z Hawajów, jak to wpłynęło na Twoją sztukę?
On: Serce mam zimne jak lód, ale ciało gorące jak słońce! (oboje się śmieją) Mama nauczyła mnie precyzji, spokoju i opanowania. Tata tego, jak bajerować. Dobra bajera to połowa sukcesu w tej branży. Z jednej strony mam kanadyjską strukturę, a z drugiej wyspiarką opowieść.
Ona: Twoja żona zna wszystkie Twoje triki?
On: Nie.
Ona: Zna...
(on odpowiada śmiechem)
Ona: Na koniec... Krążą plotki, że wracasz?
On: Sama je rozsiewasz...
(znaczące, pobłażliwe spojrzenie z jej strony)
On: Magik nigdy nie zdradza swoich tajemnic.
Ona: Brzmi to, jak "tak".
(ona odkłada notes)
On: Brzmi, jak bądź cierpliwa... Myślałem, że magia umarła, ale po prostu zmieniła miejsce.
(kamera jeszcze pracuje, on bierze ją za rękę i przyciąga do swojej twarzy, by ucałować i przytulić ją do brody. Wpada człowiek od mikrofonów, żeby ich porozpinać.)
Ciekawostki
- po szybkim piku kariery zaczęły się u niego problemy, konkurencja podkradała jego pomysły, okazało się, że to jego zaufana asystentka sprzedawała je dalej.- kiedy ją zwolnił, ta w zemście oskarżyła go o molestowanie i mobing.
- sprawa ciągnęła się kilkanaście miesięcy, w końcu Max udowodnił swoją niewinność, ale szkody medialne były wielkie.
- Kanadę wybrał jako swoje miejsce "zesłania", chyba chciał przejść pokutę, albo sam siebie ukarać. Twierdzi, że Hawaje to radosne miejsce, dlatego woli Toronto.
- Po zakończeniu sprawy, założył z kumplami zespół rockowy. Nazwali się Wampirami Hollywood, ale nazwa byłą już zajęta
- Kocha motocykle i ubolewa, że sezon w Kanadzie jest taki krótki.
- Powrócił w mediach dzięki dokumentowi, który nagrała o nim pewna dziennikarka... Śmiesznie się plotą losy, bo są teraz małżeństwem.
- Mimo dużego doświadczenia, dalej ma tremę przed każdym występem.
- Zawsze siada plecami do ściany w knajpach.
zgoda na powielanie imienia
takzgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak