joshua reid
: wt lut 24, 2026 1:08 pm
Joshua Reid

data i miejsce urodzenia
17 lipca 1982, Toronto, Kanadazaimki
he/himzawód
emerytowany wojskowy, obecnie suchy alkoholik i trochę mechanikmiejsce pracy
do niedawna stary chlał na kanapie, ostatnio siedzi w przydomowym warsztacieorientacja
heterodzielnica mieszkalna
Guildwoodpobyt w toronto
całe życieumiejętności
strategia wojskowa, dowództwo, walka wręcz, bieg, mechanika pojazdów, tosty też zrobisłabości
alkohol, burza, dźwięk fajerwerkówPochodzi z rodziny z silnie zakorzenionymi wojskowymi tradycjami, co, chcąc nie chcąc, miało wielki wpływ na jego życie. Nie był dumą ani ojca, ani matki - po prostu starał się spełniać ich oczekiwania. Tuż po dostaniu się do wojska poślubił dziewczynę, którą znał ze szkoły. To była ulotna, młodzieńcza miłość, ale chciał mieć wówczas namiastkę normalności i kogoś, kto faktycznie go doceniał. Zamieszkali w przestronnym domu jego rodziców i, choć w związku z pracą często wyjeżdżał, byli szczęśliwi. A przynajmniej tak mu się zdawało. Z każdą kolejną misją powrót do rzeczywistości był coraz cięższy; problemy z którymi mierzyli się jego dawni znajomi czy nawet żona, były niczym w porównaniu z tym, co widywał tysiące kilometrów od domu. Czuł, że zawiódł, gdy jego młodszy brat również zaciągnął się do wojska. Jedynym co utrzymywało go przy zdrowych zmysłach była córka - Meredith. Pomimo specyfiki swojej pracy miał z nią dobrą relację gdy była dzieckiem i starał się spędzać z nią cały wolny czas.
Śmierć ojca nawet go ucieszyła. Nigdy nie byli blisko, a Josh, nawet jako dorosły mężczyzna, czuł jego presję. Kolejne kilka miesięcy, które spędzał w domu, były chyba najszczęśliwszym okresem w jego życiu. Co prawda z żoną już od jakiegoś czasu mu się nie układało, ale nie wiedział, że śmierć ojca jest tylko preludium.
W tym samym roku w trakcie misji stracił brata. Otrzymawszy informację o śmierci Jacoba niemal dostał zawału; w trybie natychmiastowym został odsunięty od obowiązków służbowych. Nie pamięta tego, ale samodzielnie załatwił wszystkie formalności potrzebne do sprowadzenia ciała do Kanady i odprawienia pogrzebu.
Niecały miesiąc później ogarniał pogrzeb matki.
Jedyną pociechą w tym wszystkim była dla niego Meredith. Dobrze wiedział, że jedenastoletniej wówczas córce również jest ciężko, jednak odnosił wrażenie, że tylko ona rozumiała jego ból związany z utratą ważnych dla niego osób. Mimo to ona również, pod wpływem matki, zaczęła się oddalać. Bo przecież według ówczesnej żony powinien być silny i niewzruszony, jak na głowę rodziny przystało. Mniej więcej wtedy zaczął częściej sięgać po alkohol. Tylko trochę, tylko nocami, kiedy córka już spała; nie chciał, żeby widziała jego słabość. Podszedł parę razy na terapię, ale głupio mu było zwierzać się innemu człowiekowi. Obiecał sobie, że nadchodząca misja będzie jego ostatnią i nawet naszykował wniosek o przeniesienie do administracji. W trakcie swojego wyjazdu spisywał listę rzeczy, które chciał zmienić. Zmiana stanowiska, zero alkoholu, więcej czasu z córką. Ale po powrocie okazało się, że równie dobrze mógł zostać w Afganistanie. Od Meredith usłyszał, że jest mordercą i alkoholikiem, z plotek o tym, że żona doprawia mu rogi. Wniosek o przeniesienie i swoją listę polał wódką i spalił, bo życie w Toronto i tak już nie miało sensu.
W trakcie misji cudem uniknął śmierci. To wyrwało go z tego marazmu i choć po powrocie zastał pusty dom i papiery rozwodowe na stole, od razu wypełnił wniosek o przejście na emeryturę.
Ale pustka i samotność były nie do zniesienia. Smutek topił najpierw w whisky, z czasem w czymkolwiek, co miało procenty. Czasem w przypływie wściekłości demolował salon, a jak przetrzeźwiał, ogarniał chatę i próbował ogarnąć siebie, ale prędzej czy później koło się zamykało. Dopiero nagły powrót Meredith do domu dał mu do myślenia. Dziewczyna miała piętnaście lat, zrujnowaną psychikę i zerową stabilność. Jak się okazało, jej matka była bardziej zajęta ezoteryką i swoją nową rodziną. Choć wiedział że zawiódł i nie nadaje się na opiekuna, wiedział też, że córka musiała być zdesperowana, skoro wolała zamieszkać z nim. To skłoniło go do powrotu na terapię i poszukania specjalisty także dla córki.
Zaczęło się jakoś układać. Nie było łatwo - czasem byle co potrafiło wyprowadzić go z równowagi, ale nie wyżywał się na Meredith. Zamiast tego szedł pobiegać, albo zamykał się w warsztacie. Pomagały też treningi walki wręcz.
• Niecałą dekadę temu spotkał się z jakąś młodszą dziewczyną; do niczego nie doszło, przegadali całą noc o rzeczach, o których na co dzień się nie mówi. A przynajmniej ma wrażenie, że coś takiego miało miejsce, równie dobrze może to być jego pijackie delulu.
• Ma na oku policjantkę która wprowadziła się nieopodal, chociaż z wyglądu zupełnie nie jest w jego typie.
• Stary został memem.
Śmierć ojca nawet go ucieszyła. Nigdy nie byli blisko, a Josh, nawet jako dorosły mężczyzna, czuł jego presję. Kolejne kilka miesięcy, które spędzał w domu, były chyba najszczęśliwszym okresem w jego życiu. Co prawda z żoną już od jakiegoś czasu mu się nie układało, ale nie wiedział, że śmierć ojca jest tylko preludium.
W tym samym roku w trakcie misji stracił brata. Otrzymawszy informację o śmierci Jacoba niemal dostał zawału; w trybie natychmiastowym został odsunięty od obowiązków służbowych. Nie pamięta tego, ale samodzielnie załatwił wszystkie formalności potrzebne do sprowadzenia ciała do Kanady i odprawienia pogrzebu.
Niecały miesiąc później ogarniał pogrzeb matki.
Jedyną pociechą w tym wszystkim była dla niego Meredith. Dobrze wiedział, że jedenastoletniej wówczas córce również jest ciężko, jednak odnosił wrażenie, że tylko ona rozumiała jego ból związany z utratą ważnych dla niego osób. Mimo to ona również, pod wpływem matki, zaczęła się oddalać. Bo przecież według ówczesnej żony powinien być silny i niewzruszony, jak na głowę rodziny przystało. Mniej więcej wtedy zaczął częściej sięgać po alkohol. Tylko trochę, tylko nocami, kiedy córka już spała; nie chciał, żeby widziała jego słabość. Podszedł parę razy na terapię, ale głupio mu było zwierzać się innemu człowiekowi. Obiecał sobie, że nadchodząca misja będzie jego ostatnią i nawet naszykował wniosek o przeniesienie do administracji. W trakcie swojego wyjazdu spisywał listę rzeczy, które chciał zmienić. Zmiana stanowiska, zero alkoholu, więcej czasu z córką. Ale po powrocie okazało się, że równie dobrze mógł zostać w Afganistanie. Od Meredith usłyszał, że jest mordercą i alkoholikiem, z plotek o tym, że żona doprawia mu rogi. Wniosek o przeniesienie i swoją listę polał wódką i spalił, bo życie w Toronto i tak już nie miało sensu.
W trakcie misji cudem uniknął śmierci. To wyrwało go z tego marazmu i choć po powrocie zastał pusty dom i papiery rozwodowe na stole, od razu wypełnił wniosek o przejście na emeryturę.
Ale pustka i samotność były nie do zniesienia. Smutek topił najpierw w whisky, z czasem w czymkolwiek, co miało procenty. Czasem w przypływie wściekłości demolował salon, a jak przetrzeźwiał, ogarniał chatę i próbował ogarnąć siebie, ale prędzej czy później koło się zamykało. Dopiero nagły powrót Meredith do domu dał mu do myślenia. Dziewczyna miała piętnaście lat, zrujnowaną psychikę i zerową stabilność. Jak się okazało, jej matka była bardziej zajęta ezoteryką i swoją nową rodziną. Choć wiedział że zawiódł i nie nadaje się na opiekuna, wiedział też, że córka musiała być zdesperowana, skoro wolała zamieszkać z nim. To skłoniło go do powrotu na terapię i poszukania specjalisty także dla córki.
Zaczęło się jakoś układać. Nie było łatwo - czasem byle co potrafiło wyprowadzić go z równowagi, ale nie wyżywał się na Meredith. Zamiast tego szedł pobiegać, albo zamykał się w warsztacie. Pomagały też treningi walki wręcz.
Ciekawostki
• Burze i sylwester to dla niego katorga• Niecałą dekadę temu spotkał się z jakąś młodszą dziewczyną; do niczego nie doszło, przegadali całą noc o rzeczach, o których na co dzień się nie mówi. A przynajmniej ma wrażenie, że coś takiego miało miejsce, równie dobrze może to być jego pijackie delulu.
• Ma na oku policjantkę która wprowadziła się nieopodal, chociaż z wyglądu zupełnie nie jest w jego typie.
• Stary został memem.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
takzgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak