nailah al khansa
: ndz maja 31, 2026 10:18 pm
nailah "naila" al khansa

data i miejsce urodzenia
20 grudnia 2000, toronto, kanadazaimki
ona/jejzawód
wiolonczelistka, właścicielka the spoke clubmiejsce pracy
the spoke cluborientacja
heteroseksualnadzielnica mieszkalna
the kingswaypobyt w toronto
od urodzeniaumiejętności
Biegle porozumiewa się w języku arabskim oraz francuskim. Potrafi świetnie zamaskować swoje prawdziwe przemyślenia i zaserwować otoczeniu wersję siebie, której ono w danym momencie od niej oczekuje. Każde kłamstwo wypływające z jej ust brzmi jak prawda, a spojrzenie ciemnych oczu zdaje się przyciągać niewinnością i starannie wystudiowaną naiwnością. Potrafi grać na wiolonczeli oraz na pianinie, choć ten drugi instrument nie jest zbyt bliski jej sercu. Posiada prawo jazdy, choć ostatnimi czasy rzadko z niego korzysta, bo wozi ją szofer. Idealna trophy wife. słabości
Nie lubi się uzewnętrzniać. Granica pomiędzy kłamstwem a prawdą stała się tak cienka, że przez większość czasu sama nie wie, kim tak naprawdę jest. Pod maską perfekcyjnej pani domu kryje się porywczy charakter z niespodziewanymi wybuchami agresji i olbrzymią impulsywnością. Poraniona przez traumy przeszłości ma ogromne problemy z zaufaniem i nie dopuszcza do siebie zbyt wielu ludzi. Często dręczą ją koszmary, głównie dotyczące śmierci. Cierpi na ataki paniki. out of my ignorance - I called you a homeland
and I forgot:
homelands
are
taken
a w a y Nailah.
N a i l a h.
Słyszysz mnie, Nailah?
Wszystko będzie dobrze, tylko oddychaj głęboko, okej?
Już nic Ci nie grozi.
Tylko musisz go puścić.
Możesz to dla mnie zrobić?
Palce zaciskały się boleśnie na wszystkich wspólnych leniwych porankach, na wszystkich filiżankach czarnej kawy, których nie udało się nigdy dopić do końca; na gwałtownie przerwanych konwersacjach, z braku czasu odłożonych na później, na miłosnych obietnicach szeptanych w ciasnym splocie ciał; na snutych fantazjach o lepszym bycie, do którego - krok w krok, ramię w ramię - dążyli.
Nailah...
wypowiedziane łagodnie, miękko, jak do spłoszonego zwierzęcia, a jednocześnie niewłaściwie, nie tak, bo o n inaczej akcentował sylaby, ale:
jego już nie ma.
Metaliczny posmak prawdy ginął w desperacji dłoni rozpaczliwie chwytających za materiał ulubionej jasnoniebieskiej koszuli - tak pięknie podkreślała mu oczy, powtarzała wielokrotnie - niezdolnych do zaakceptowania lepkości pod opuszkami palców, niezdolnych do wypuszczenia go z ramion po raz ostatni.
***
drogi idiotyczny notesie, który zgodnie ze słowami psychoterapeutów, ma mi "pomóc uporać się z bolesną stratą",
nie opowiem Ci o nim.
nie będę pisać o tym, co czuję.
nic nie czuję, dobra?
więc dajcie mi wszyscy święty spokój,
naila
***
oddajcie mi leki - oddajcie mi leki - oddajcie mi lekki - do cholery - oddajcie mi leki.
nie mogę bez nich spać.
naila
***
w jaki sposób pisanie o nim ma mi pomóc, co? w jakim popieprzonym świecie wspominanie kogoś, kto zmarnował dla mnie swoje życie, powinno przynieść ulgę?
nie umarłby, gdyby mnie wtedy nie zasłonił.
a więc żyłby. żyłby, oddychałby, dalej byłby dobry aż do szpiku kości.
a tak? a tak zostawił mnie tu samą.
więc jaki jest sens tego wszystkiego?
naila
***
jest dobrze. jem, pracuję, śpię. prawie wcale już o nim nie myślę.
naprawiliście mnie, gratulacje!!!!!!
czy to dobry moment, by przestać wylewać tu swoje żale?
naila
***
Brylant na palcu serdecznym mieni się w świetle popołudniowego słońca, swoją wielkością przykuwając liczne ciekawskie spojrzenia. Mogłaby go schować, udać zawstydzoną rozrzutnością swojego narzeczonego, ale to byłoby bezcelowe, bo i tak szeptaliby za jej plecami to przeklęte słowo: n a c i ą g a c z k a.
Pojawiwszy się znikąd, okręciła sobie wokół palca jednego z największych tytanów biznesu w całym Toronto. Ach, jakie barwne nagłówki zdobiły pierwsze strony gazet, którym towarzyszyły długie paragrafy rozwodzące się w wielobarwnych epitetach na temat miłości od pierwszego wejrzenia. Jeżeli wierzyć brukowcom, ich oczy przecięły się w locie, gdy występowała na scenie The Spoke Club i tyle wystarczyło, by połączyła ich nierozerwalna więź. Po kilku miesiącach ognistego romansu wprowadziła się do jego posiadłości o złotych klamkach, a po paru następnych została prawowitą właścicielką klubu, w którym jeszcze do niedawna przygrywała do kotleta.
Ależ romantyczny wyraz głębokiej miłości! Nic dziwnego, że gdy jej oblubieniec uklęknął na jedno kolano pośród morza tysiąca świec, wypowiedziała magiczne tak.
Teraz wszyscy z zapartym tchem wyczekują ślubu niczym z bajki oraz rzecz jasna: i żyli długo i szczęśliwie.
I tylko czasem, kiedy w idealnej masce zaczynają pojawiać się pęknięcia, nocami ściska srebrny nieśmiertelnik, śniąc o życiu, które brutalnie wyrwano jej z rąk, choć ze wszystkich sił starała się
nie puścić.
- życiowe doświadczenia uczyniły z niej materialistkę, dla której liczy się przede wszystkim pławienie się w luksusach;
- ubiera się nienagannie, wypowiada się niezwykle kulturalnie i nigdy na bankietach nie wypija więcej niż jedną lampkę szampana;
- grubą kreską odcięła się od korzeni; nie jest zbyt religijna, rzadko mówi po arabsku i nie pielęgnuje rodzinnych tradycji, a wszystko dlatego, że każda z wyżej wymienionych rzeczy przypomina jej o stracie;
- jest doskonałą aktorką - przed najbliższymi bez trudu udaje wersję siebie, która już dawno przestała istnieć, a dla swojego narzeczonego jest dozgonnie oddaną i potulną partnerką;
- ale gdzieś pod spodem gotuje się w niej z ł o ś ć przypominająca cicho tykającą bombę; bo gdyby nie leki, rwałaby włosy z głowy; bo gdyby nie pragnienie posiadania wszystkiego, zerwałaby maskę z twarzy i pokazałaby, na co n a p r a w d ę ją stać.
and I forgot:
homelands
are
taken
a w a y Nailah.
N a i l a h.
Słyszysz mnie, Nailah?
Wszystko będzie dobrze, tylko oddychaj głęboko, okej?
Już nic Ci nie grozi.
Tylko musisz go puścić.
Możesz to dla mnie zrobić?
Palce zaciskały się boleśnie na wszystkich wspólnych leniwych porankach, na wszystkich filiżankach czarnej kawy, których nie udało się nigdy dopić do końca; na gwałtownie przerwanych konwersacjach, z braku czasu odłożonych na później, na miłosnych obietnicach szeptanych w ciasnym splocie ciał; na snutych fantazjach o lepszym bycie, do którego - krok w krok, ramię w ramię - dążyli.
Nailah...
wypowiedziane łagodnie, miękko, jak do spłoszonego zwierzęcia, a jednocześnie niewłaściwie, nie tak, bo o n inaczej akcentował sylaby, ale:
jego już nie ma.
Metaliczny posmak prawdy ginął w desperacji dłoni rozpaczliwie chwytających za materiał ulubionej jasnoniebieskiej koszuli - tak pięknie podkreślała mu oczy, powtarzała wielokrotnie - niezdolnych do zaakceptowania lepkości pod opuszkami palców, niezdolnych do wypuszczenia go z ramion po raz ostatni.
***
drogi idiotyczny notesie, który zgodnie ze słowami psychoterapeutów, ma mi "pomóc uporać się z bolesną stratą",
nie opowiem Ci o nim.
nie będę pisać o tym, co czuję.
nic nie czuję, dobra?
więc dajcie mi wszyscy święty spokój,
naila
***
oddajcie mi leki - oddajcie mi leki - oddajcie mi lekki - do cholery - oddajcie mi leki.
nie mogę bez nich spać.
naila
***
w jaki sposób pisanie o nim ma mi pomóc, co? w jakim popieprzonym świecie wspominanie kogoś, kto zmarnował dla mnie swoje życie, powinno przynieść ulgę?
nie umarłby, gdyby mnie wtedy nie zasłonił.
a więc żyłby. żyłby, oddychałby, dalej byłby dobry aż do szpiku kości.
a tak? a tak zostawił mnie tu samą.
więc jaki jest sens tego wszystkiego?
naila
***
jest dobrze. jem, pracuję, śpię. prawie wcale już o nim nie myślę.
naprawiliście mnie, gratulacje!!!!!!
czy to dobry moment, by przestać wylewać tu swoje żale?
naila
***
Brylant na palcu serdecznym mieni się w świetle popołudniowego słońca, swoją wielkością przykuwając liczne ciekawskie spojrzenia. Mogłaby go schować, udać zawstydzoną rozrzutnością swojego narzeczonego, ale to byłoby bezcelowe, bo i tak szeptaliby za jej plecami to przeklęte słowo: n a c i ą g a c z k a.
Pojawiwszy się znikąd, okręciła sobie wokół palca jednego z największych tytanów biznesu w całym Toronto. Ach, jakie barwne nagłówki zdobiły pierwsze strony gazet, którym towarzyszyły długie paragrafy rozwodzące się w wielobarwnych epitetach na temat miłości od pierwszego wejrzenia. Jeżeli wierzyć brukowcom, ich oczy przecięły się w locie, gdy występowała na scenie The Spoke Club i tyle wystarczyło, by połączyła ich nierozerwalna więź. Po kilku miesiącach ognistego romansu wprowadziła się do jego posiadłości o złotych klamkach, a po paru następnych została prawowitą właścicielką klubu, w którym jeszcze do niedawna przygrywała do kotleta.
Ależ romantyczny wyraz głębokiej miłości! Nic dziwnego, że gdy jej oblubieniec uklęknął na jedno kolano pośród morza tysiąca świec, wypowiedziała magiczne tak.
Teraz wszyscy z zapartym tchem wyczekują ślubu niczym z bajki oraz rzecz jasna: i żyli długo i szczęśliwie.
I tylko czasem, kiedy w idealnej masce zaczynają pojawiać się pęknięcia, nocami ściska srebrny nieśmiertelnik, śniąc o życiu, które brutalnie wyrwano jej z rąk, choć ze wszystkich sił starała się
nie puścić.
Ciekawostki
- ukończyła instrumentalistykę ze specjalnością gra na wiolonczeli z wyróżnieniem i niegdyś marzyła o dostaniu się do TSO; - życiowe doświadczenia uczyniły z niej materialistkę, dla której liczy się przede wszystkim pławienie się w luksusach;
- ubiera się nienagannie, wypowiada się niezwykle kulturalnie i nigdy na bankietach nie wypija więcej niż jedną lampkę szampana;
- grubą kreską odcięła się od korzeni; nie jest zbyt religijna, rzadko mówi po arabsku i nie pielęgnuje rodzinnych tradycji, a wszystko dlatego, że każda z wyżej wymienionych rzeczy przypomina jej o stracie;
- jest doskonałą aktorką - przed najbliższymi bez trudu udaje wersję siebie, która już dawno przestała istnieć, a dla swojego narzeczonego jest dozgonnie oddaną i potulną partnerką;
- ale gdzieś pod spodem gotuje się w niej z ł o ś ć przypominająca cicho tykającą bombę; bo gdyby nie leki, rwałaby włosy z głowy; bo gdyby nie pragnienie posiadania wszystkiego, zerwałaby maskę z twarzy i pokazałaby, na co n a p r a w d ę ją stać.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
niskizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak