Strona 2 z 2

Percival Gardner

: czw sty 29, 2026 10:50 am
autor: Percival Gardner
#11 — woof woof
Kto:
Georgina & Percival
Gdzie:
York Mills #103
Opis:
„Zajechał do York Mills po trzeciej w nocy, przypuszczając, że Georgina będzie już dawno spała, ale światło na dole było zapalone. Albo nie mogła zasnąć, albo na niego czekała, choć wcale nie dał jej znać, o której mniej więcej wróci. Zgarnął w dłonie kurtkę i podróżną torbę, kierując psa do przejścia z garażu.
No, tutaj — mruknął, otwierając drzwi do domu.
Wleciała do środka z podekscytowaniem, obwąchując przy okazji każdy kąt po drodze. Przez korytarz, aż do salonu i kanapy, na której siedziała Gigi. Nowy człowiek musiał przejść chrzest ataku miłości. Zaraz za nią wszedł Percy, patrząc na ten widok z miną skrzywdzonego szczeniaka. Rzucił torbę na ziemię. Spojrzał na Georginę. Nic nie powiedział, ale jego oczy mówiły wszystko”.
Status:
przerwane

Percival Gardner

: wt mar 31, 2026 9:17 am
autor: Percival Gardner
#12 — The Glitter Bomb & The Golden Boy
Kto:
Wendy & Percival
Gdzie:
National at The Well
Opis:
„Patrzył na nią coraz bardziej zniesmaczony, ale gdy wspomniała o traktorku stojącym na zakazie, jakby kompletnie się załamał. Przesunął dłonią po twarzy z głośnym westchnięciem i rzucił okiem na zegarek oplatający jego nadgarstek. Wstał od biurka, podchodząc w jej stronę. Strzepnął z czarnego blatu różowy brokat.
Trzeba było myśleć zanim stanęłaś na zakazie. — Popukał ją w czoło. Delikatnie, ale zawsze. — I nie mogłaś wyciągnąć Zelli? Założę się, że ma o wiele mniej do roboty… — mruknął, składając stertę dokumentów do teczki. — Za trzy godziny muszę być w sądzie. Jedziemy do tej twojej kręgielni, jemy i wychodzimy. — Narzucił własne zasady, choć w głębi doskonale wiedział, że pojadą tam i oczywiście da się namówić na granie na maszynach. — Idź przestaw ten traktor, pojedziemy moim samochodem — dodał, łapiąc za słuchawkę od stacjonarnego telefonu. Kliknął przycisk, który łączył go z sekretarką. — Nie będzie mnie przez trochę, wszystkie palące sprawy przekazuj O’Donnellowi — rzucił, patrząc na siostrę z ponagleniem w oczach. — No, idź, zaraz zejdę. — Wcale nie chciał, ale mus to mus, nim ten promyczek rozniesie mu kancelarię. — Nie do ciebie… Tak, wszystko do O’Donnella”.
Status:
zakończone

Percival Gardner

: śr kwie 01, 2026 11:28 am
autor: Percival Gardner
(pechowa) #13 — only devil's on my side
Kto:
Helena & Percival
Gdzie:
Financial District #4
Opis:
„W tle leciał przyciszony film z telewizora. Zapalona lampa w rogu nadawała ciemnemu pomieszczeniu senny klimat. Nalewał sobie właśnie whisky i aż nim wzdrygnęło na głośny dźwięk dzwonka. Śpiąca przy kanapie suczka poderwała łeb do góry. Zawahał się raz – niby kto miałby się do niego dobijać o tak późnej godzinie? Podszedł do drzwi, w szarych dresach i czarnej koszulce na krótki rękaw; z lekko mokrymi włosami po prysznicu, niedbale zaczesanymi. Zawahał drugi – nikogo nie widział przez wizjer. Trzecie zawahanie, chwila ciszy; złapał za klamkę i…
Nosz kurrw… — syknął, kiedy ujrzał Helenę. — Czego rano nie zrozumiałaś? Skąd wiesz, gdzie mieszkam? — Patrzył na nią z wyraźnym wkurwieniem. Z m ę c z e n i e m.
Dopiero co się tam wprowadził, nikt o tym nie wiedział, poza dwoma czy trzema osobami z pracy, które wiedzieć musiały. Ale miał przed sobą przecież panią informatyk. Żeby tego było mało, niezłą hakerkę.
„…przychodzę ci pomóc”.
Parsknął kpiąco, opierając się dłonią o framugę.
Pomóc? W czym ty mi chcesz pomóc, Peregrine, co?
Nie wierzył w to, co słyszał, a jednak coś mu podpowiadało, żeby dać temu wkurzającemu stworzeniu kilka minut. Skoro po porannej szopce fatygowała się w jego prywatę, musiało to być coś ważnego, prawda?
Zagryzł na moment wargę, jakby bił się z myślami. W końcu sarknął:
Masz minutę.
Odwrócił się, zostawiając otwarte drzwi, a ruszając w kierunku kuchni rzucił przez ramię:
Właź i nie rób hałasu”.
Status:
zakończone

Percival Gardner

: pn maja 04, 2026 7:28 pm
autor: Percival Gardner
#14 — There's nothing wrong contemplating God under the chemtrails over the country club
Kto:
Darcy & Percival
Gdzie:
St. George's Golf Club, Kanada
Opis:
„Ściągnął z nosa okulary przeciwsłoneczne, zahaczając je o rozpięty kołnierzyk swetra polo. Słońce powoli zachodziło; na polu włączyły się pierwsze lampy.
Skupił się na postawie – wyprostował, pochylił w biodrach, lekko ugiął kolana. Kij uderzył w piłkę z zadowalającą płynnością, sprawiając, że na ustach Gardnera pojawił się cień uśmiechu. Dopiero odgłos kroków w tyle wyrwał go z zamyślenia.
— Panie Gardner — zaczął konsjerż — pani Bowman do pana.
Zerknął nieznacznie w bok, za moment powracając wzrokiem w kierunku dołka. Pod wieczór zdążył zapomnieć, że w ogóle zaoferował jej spotkanie. Postawił małe ultimatum, a tu proszę, przyjechała.
— Podać coś jeszcze?
Dla mnie dolewka, dla pani… co zechce.
Mężczyzna zwrócił się do Darcy, a później ulotnił. Percy wyciągnął z kieszeni chusteczkę do kija, odwrócił go i zajął się czyszczeniem, zupełnie obojętny na jej pojawienie się.
Witamy z powrotem — mruknął zgryźliwie. — Cały dzień ci to zajęło. Korki? Daniel nie zostawił helikoptera? Byłoby szybciej”.
Status:
zakończone

Percival Gardner

: wt maja 05, 2026 7:03 pm
autor: Percival Gardner
#15 — The Road with You… sounds like a nightmare
Kto:
Helena & Percival
Gdzie:
gdzieś między Toronto a Edmonton
Opis:
„W tle włączył się utwór, którego nie kojarzył na swojej playliście i gdyby nie tytuł (The Road with You), pewnie by go zostawił. Zamiast tego przełączył o jeden, trafiając na klasyczny, rockowy kawałek lat 80-tych. Odrobinę podgłośnił muzykę, mrużąc oczy. Skupił się na pustej drodze, oświetlonej jedynie światłami BMW; krajobraz po bokach ginął w ciemnościach.
Sięgnął po kubek z kawą, chcąc wypić resztkę. Pusto. Mruknął ledwo słyszalnie, wkładając go z powrotem do otworu między siedzeniami. Wreszcie spojrzał na nawigację – mapa nie pokazywała nawet żadnej stacji w pobliżu. A jemu coraz bardziej chciało się spać. Był wykończony.
Dlatego gdy po kilkunastu minutach w oddali ujrzał neonowy napis, zwolnił i wytężył wzrok.
„Nest Motel” brzmiało dokładnie tak, jak wyglądał sam obiekt. Percival skręcił w prawo, zjeżdżając pod typowo przydrożny hotel. Zatrzymał auto, nie zważając na minę Peregrine. Zanim zdążyłaby zaprotestować, zgasił silnik, zgarnął kluczyki i wysiadł, ruszając do wejścia.
Mogła za nim iść, mogła zostać… było mu wszystko jedno. Nie zamierzał spać w samochodzie, a przespać się musiał.
W środku przy recepcji nie było żywej duszy. Podszedł do lady i nacisnął dzwonek, rozglądając się po minimalistycznym, tanim wnętrzu”.
Status:
zakończone

Percival Gardner

: śr lip 01, 2026 11:14 pm
autor: Percival Gardner
#16 — coffee and pistols for two
Kto:
Helena & Percival
Gdzie:
Edmonton, Kanada
Opis:
„Zerkał na nią tylko czasami i tylko czasami jego spojrzenie zatrzymywało się na niej odrobinę zbyt długo. Najprostsze wyjaśnienie? Brak bliskości od dłuższego czasu. Problem w tym, że odkąd wyprowadził się z domu, bliskości wcale mu nie brakowało. Jednorazowe spotkania stały się dla niego równie normalne, co świadomość, że na poprawę relacji z Gigi raczej się nie zanosiło. A ona z pewnością nie uznałaby za normalne tego, że zamiast próbować ratować ich związek, pieprzył kogoś innego. Bo tak było łatwiej. A może po prostu przestało mu już zależeć?
Helena była natomiast… niemiłosiernie wkurwiająca. Była też ładna, co Percy'ego irytowało jeszcze bardziej. Gdyby nie była atrakcyjna, pewnie nie zwracałby na nią aż takiej uwagi. Wojowniczy charakter to jedno, ale połączenie go ze śliczną buźką? Najgorsze z możliwych.
„Niepotrzebnie się przedstawiłam…”.
Co zrobiłaś? — odparł momentalnie, patrząc to na drogę, to na nią. Jeszcze chwilę wcześniej sprawiał wrażenie nieobecnego, pogrążonego we własnych myślach. To jedno zdanie skutecznie sprowadziło go na ziemię. — No trzeba było jeszcze dodać, że przyjechałaś tu ze mną. — W jego głosie pobrzmiewała czysta ironia. Pokręcił głową. — Ja pierdolę, Peregrine. I kto tu powinien uważać, co?
Na parkingu wcale się nie spieszył. Wysiadając z auta narzucił na siebie rozpinaną, czarną bluzę i ruszył za Heleną. Widok Percivala w dresowej bluzie i dżinsowych spodniach należał do rzadkości.
Do środka wszedł z przekonaniem, że za chwilę wyjdzie stamtąd usatysfakcjonowany, bo uda mu się utrzeć jej nosa. Dlatego na słowa Hellie odpowiedział jedynie krótkim śmiechem.
Pewnie. Lepiej ci pójdzie. — Znów ten sam ironiczny ton. — A kask zabrałaś? Bo żadnego nie widziałem w aucie. — Posłał jej rozbawione spojrzenie.
Zdjął bluzę, odłożył ją na ławkę stojącą nieopodal i oparł się biodrem o kant biurka przy recepcji.
Z moim wzrokiem wszystko w porządku. Lepiej zajmij się swoim. Pamiętaj, strzelamy w tarczę, nie obok.
W międzyczasie wrócił do nich instruktor i zaprowadził ich do przygotowanego boksu.
— Dobra, to kto pierwszy?
Panie przodem — powiedział Percy, uśmiechając się zadziornie.
Naprawdę był święcie przekonany, że za chwilę Helena udowodni mu, jak bardzo się nie mylił. Gdyby tylko wiedział…
Splótł ręce na piersi i z bezpiecznej odległości obserwował, jak zakłada gogle i słuchawki”.
Status:
zakończone

Percival Gardner

: wt lip 14, 2026 11:39 am
autor: Percival Gardner
#17 — Show me where it hurts
Kto:
Helena & Percival
Gdzie:
Edmonton, Kanada
Opis:
„Miał w dupie, czy sobie poradzi i co właściwie ze sobą zrobi. W tamtym momencie mogła dosłownie iść się pierdolić.
Co gdyby to on przewrócił ją na plecy? Albo uderzył w twarz? Księżniczka uznałaby go za damskiego boksera? Nie był nim. Ona za to najwyraźniej lubiła pozwalać sobie na zbyt wiele. Miarka się przebrała.

Wybór hotelu był oczywisty. Coś niezbyt rzucającego się w oczy; w mieście, a jednak na uboczu. Jego dresowe ciuchy pasowały do tego taniego, motelowego wystroju. Garnitur musiał poczekać na lepsze czasy.
Nie zamierzał spędzać tam reszty dnia. Zameldował się tylko – zmyślonym nazwiskiem; kolejnym plikiem banknotów zresztą przekupując recepcjonistę, by nie pokazywać dokumentu – a potem wyszedł. Do najbliższego baru.
Nad szklanką whisky wkurwiało się przyjemniej.

Wrócił po drugiej, może po trzeciej… na tyle późno, by okolica dawno pogrążyła się we śnie. Przez uchylone okno było słychać co najwyżej cykające w krzakach świerszcze.
Nawet się nie rozpakowywał. Coś go jednak tchnęło, żeby zerknąć w drugą torbę, którą przyniósł z bagażnika. Peregrine spieszyła się tak bardzo, że nie zabrała swoich rzeczy. Jakie było jego zadowolenie, gdy po otwarciu podróżnej torby okazało się, że znajdował się w niej Glock.
Zaśmiał się, zamknął ją i rzucił do szafy, tuż obok swojej.
Przeszedł do maleńkiej kuchni we wnęce pokoju, z zamiarem zjedzenia tego, co kupił na stacji.

Nagle panującą w półmroku ciszę przerwał dźwięk przekręcanego zamka w drzwiach.

Ściągnął brwi, odwracając głowę w tamtą stronę. Nie ruszył się, choć zapewne powinien. Dopiero gdy usłyszał skrzypnięcie, wolnym krokiem wyszedł do głównego pokoju.
Nie spodziewał się gościa”.
Status:
trwa

Percival Gardner

: czw lip 30, 2026 8:58 pm
autor: Percival Gardner
#18 (retro) — all of my secrets releasing is pieces of me alone
Kto:
Liyana & Percival
Gdzie:
hotelowy bar; Toronto
Opis:
„Hababbabababbabababa”.
Status:
trwa