Donnie A. Bowen
: pn gru 29, 2025 12:40 am
Donnie A. Bowen
Kto: elsie & donnie
Gdzie: 1. there's glitter on the floor
Opis: Tym sposobem Bowen znalazł się na tej samej imprezie co Elsie, chociaż wcale o tym nie wiedział. Wypił kilka drinków, porozmawiał z różnymi osobami, spędził trochę czasu sam na sam z tą prześliczną blondynką. Może nawet to by była jakaś sylwestrowo-noworoczna, piękna historia miłosna? Ze szpilkami i papierosami w tle, ale kiedy Donnie stał sobie przy popielniczce, palił swojego czerwonego marlborasa, a właściwie dyskutował o czymś tak, że pet spalał się sam, a w pewnym momencie szary popiół wylądował na jego czarnej koszuli. Kiedy go strzepnął i podniósł wzrok, a stał przed nim nikt inny, jak panna Swanson, to kąciki jego ust uniosły się mimowolnie do góry. Od razu, kiedy tylko rozpoznał ten głos, kiedy tylko uderzył go zapach jej perfum wymieszany z tytoniową wonią. Kiedy tylko jego zielone oczy spoczęły na jej twarzy.
Tak, to była właśnie ta brunetka, przy której jego serce biło zawsze jakoś mocniej. I teraz też ono wyrwało się z piersi, ale Donnie nawet nie ruszył się z miejsca, zgasił peta w popielniczce.
- Kiedy myślisz, że to będzie nudny wieczór, a nagle jakieś piękne oczy wypatrzą cię w towarzystwie...
Gdzie: 1. there's glitter on the floor
Opis: Tym sposobem Bowen znalazł się na tej samej imprezie co Elsie, chociaż wcale o tym nie wiedział. Wypił kilka drinków, porozmawiał z różnymi osobami, spędził trochę czasu sam na sam z tą prześliczną blondynką. Może nawet to by była jakaś sylwestrowo-noworoczna, piękna historia miłosna? Ze szpilkami i papierosami w tle, ale kiedy Donnie stał sobie przy popielniczce, palił swojego czerwonego marlborasa, a właściwie dyskutował o czymś tak, że pet spalał się sam, a w pewnym momencie szary popiół wylądował na jego czarnej koszuli. Kiedy go strzepnął i podniósł wzrok, a stał przed nim nikt inny, jak panna Swanson, to kąciki jego ust uniosły się mimowolnie do góry. Od razu, kiedy tylko rozpoznał ten głos, kiedy tylko uderzył go zapach jej perfum wymieszany z tytoniową wonią. Kiedy tylko jego zielone oczy spoczęły na jej twarzy.
Tak, to była właśnie ta brunetka, przy której jego serce biło zawsze jakoś mocniej. I teraz też ono wyrwało się z piersi, ale Donnie nawet nie ruszył się z miejsca, zgasił peta w popielniczce.
- Kiedy myślisz, że to będzie nudny wieczór, a nagle jakieś piękne oczy wypatrzą cię w towarzystwie...
Kto: cecilia & donnie
Gdzie: 2. the best thing about bein' a woman is the prerogative to have a little fun
Opis: Zszedł po cichu do kuchni, miał wziąć tylko szklankę wody i sobie iść. Tylko kiedy stanął w drzwiach, to zobaczył Panią Harper wspinającą się na krzesło i sięgającą do szafki tak, że ta krótka sukienka podwinęła jej się jeszcze bardziej. Nie powinien się patrzeć, w ogóle to powinien sobie stąd od razu pójść.
Tylko, że Donnie to nigdy nie robił tego co powinien, a kiedy kobieta się obejrzała, to on już stał przy kuchennym blacie.
- Wystarczy Donnie - uśmiechnął się na ten swój jakże żartobliwy tekst, ale przecież Bowen zawsze miał jakieś wypaczone poczucie humoru, a do tego ładny uśmiech. Oparł się nonszalancko o zimny, kuchenny blat, a jego zielone tęczówki spoczęły na twarzy brunetki.
- Dobry wieczór Pani Harper, udana impreza? - zapytał przechylając na bok głowę i mierząc ją spojrzeniem. Czy on w ogóle powinien tak patrzeć na matkę swojej... dziewczyny jakby?
Znowu wracamy do tego, że Bowen często robił to, co nie powinien i teraz też odgarnął do tyłu ciemne włosy i wyprostował się, tak, że ten różowy szlafroczek Sophii opiął się na nim jeszcze bardziej.
Gdzie: 2. the best thing about bein' a woman is the prerogative to have a little fun
Opis: Zszedł po cichu do kuchni, miał wziąć tylko szklankę wody i sobie iść. Tylko kiedy stanął w drzwiach, to zobaczył Panią Harper wspinającą się na krzesło i sięgającą do szafki tak, że ta krótka sukienka podwinęła jej się jeszcze bardziej. Nie powinien się patrzeć, w ogóle to powinien sobie stąd od razu pójść.
Tylko, że Donnie to nigdy nie robił tego co powinien, a kiedy kobieta się obejrzała, to on już stał przy kuchennym blacie.
- Wystarczy Donnie - uśmiechnął się na ten swój jakże żartobliwy tekst, ale przecież Bowen zawsze miał jakieś wypaczone poczucie humoru, a do tego ładny uśmiech. Oparł się nonszalancko o zimny, kuchenny blat, a jego zielone tęczówki spoczęły na twarzy brunetki.
- Dobry wieczór Pani Harper, udana impreza? - zapytał przechylając na bok głowę i mierząc ją spojrzeniem. Czy on w ogóle powinien tak patrzeć na matkę swojej... dziewczyny jakby?
Znowu wracamy do tego, że Bowen często robił to, co nie powinien i teraz też odgarnął do tyłu ciemne włosy i wyprostował się, tak, że ten różowy szlafroczek Sophii opiął się na nim jeszcze bardziej.