Strona 1 z 1

Wendy Gardner

: ndz lut 01, 2026 2:14 pm
autor: Wendy Gardner
Wendy Gardner
ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Wendy Gardner

: pn mar 16, 2026 2:05 pm
autor: Wendy Gardner
LUTY
#001
Obrazek
Kto: Percival Gardner
Gdzie: National at The Well
Opis:

The Glitter Bomb & The Golden Boy

— Alarm, mecenasie! Porzucaj te paragrafy, bo inaczej Twoja siostra padnie trupem z głodu na tej luksusowej posadzce — rzuciła od progu, teatralnie opierając się o framugę. Nie zaskoczył ją widok brata, który sprawiał wrażenie, jakby zaraz miał się zrosnąć z fotelem. Zrobiła kilka kroków w jego stronę i ignorując papiery na biurku położyła mu przed nosem ulotkę kręgielni z fast foodem.
— Idziemy do National at The Well — odparła nie dając mu nawet sekundy na odpowiedź, a dało się wyczuć, że coś ma do powiedzenia — A, a, a! — pokiwała palcem — Nie, żadnych dyskusji. Muszę ubić parę cyfrowych potworów na automatach i zjeść coś obrzydliwie niezdrowego. I nie, nie będę tego robiła sama (...)
#002
Obrazek
Kto: Peter Blythe
Gdzie: Budka z kebabem, o czwartej nad ranem!
Opis:

Kiedy około czwartej nad ranem wracała do mieszkania w oparach mrozu była już tylko kupką brokatu zmieszanego z entuzjazmem i wielkim głodem. Nie bez powodu stała teraz pod szyldem jednego z kebabów, który funkcjonował o tej poronionej godzinie. Jej cekinowy strój, który w klubie był interpretacją seksownej kuli dyskotekowej, teraz ukrywał się pod wielką puchową kurtką. Oczy łzawiły jej prawdopodobnie od zimna, przez co mrużyła je uparcie, by przeczytać pozycje w menu, a jej buty były obrazem nędzy i rozpaczy. Minęła dobra chwila nim dotarło do niej, że ktoś się w nią wpatruje, a serce zabiło mocniej, gdy w sylwetce mężczyzny rozpoznała swojego przyjaciela. Radosne zawołanie — Peter!
#003
Obrazek
Kto: zaylee miller
Gdzie: pick you up and don't put you down
Opis:

— Cześć Zaylee — powtórzyła przytulając sie do niej z ciężkim westchnieniem — Jak się czuje? — powtórzyła, zakańczając pytanie dziwnym jęknięciem. — Czuje sie jakby w mojej głowie ktoś sobie urządził poligon wojskowy i rozpoczął intensywne ćwiczenia… — wyjaśniła, a mina świadczyła o tym, że jest wyraźnie niepocieszona słowami przyjaciółki. — No wiesz co… Ja tu toczę walkę o przetrwanie, mój organizm to obecnie głównie toksyny i żal za grzechy, a ty mi tu wyjeżdżasz z jakąś dziwaczną uczciwością? — pokiwała głową z dezaprobatą. Niezadowolona zamknęła drzwi za przyjaciółką i pokierowała się do salonu opadając na kanapę bez sił. — Wygodne… pf — przekręciła oczami, co nie było zbyt dobrym pomysłem, ponieważ nasilało pulsujący ból głowy. — Kroplówka to nie wygoda, to humanitarny obowiązek! — wyjaśniła jeszcze swój punkt widzenia na temat tego, jak wielkim błędem był brak kroplówki, jednocześnie pauzując serial i spoglądając na przyjaciółkę jak totalnie zagubione, przetyrane przez życie szczenię. Jej oczy wołały: litości.

#004
Obrazek
Kto: Zella Gardner
Gdzie: Toporem w serce: misja przetrwać walentynki
Opis:

Jej nozdrza były wyczulone na kicz lepiej niż niejeden radar wojskowy. W powietrzu unosiła się nuta cukru zmieszanego z desperacją. Lodowisko pękało w szwach od sunących po nim par, które w rytm romantycznych ballad kręciły się bez celu. W myślach punktowała każdą z walentynkowych tortur atrakcji i umieszczała na kicz-liście.
— Dostaję cukrzycy od samego patrzenia na to wszystko — wyznała stojąc za plecami siostry, którą dostrzegła w tłumie parę kroków wcześniej. — Zupełnie zapomniałam jaki mamy dziś dzień
#005
Obrazek
Kto: William N. Patel
Gdzie: zupa chmielowa i tragiczne rewelacje
Opis:

William.
Jeden sms.
Czy ma ochotę dołączyć?
To nie było zwykłe zaproszenie na towarzyskie gadu gadu, jak chcesz to wpadnij. Znali się na tyle, że nie musieli mieć ustalonych specjalnych haseł i przynależnych do nich znaczeń. Kiedy coś się działo wystarczyło napisać, a ona była w stanie rozszyfrować to bez żadnych wcześniejszych ustaleń. Teraz również, dlatego nie siląc się na jakieś zmiany w swoim wyglądzie zarzuciła kurtkę na dres, w którym celebrowała dzień lenia, owinęła szyję szalikiem i założyła kolorową czapkę na poluzowanego koka, choć właściwie ciężko już nazwać to coś jakąkolwiek formą koka, bo był w stanie zaawansowanego rozkładu (...)
#006
Obrazek
Kto: Peter Blythe
Gdzie: Piano, piano...
Opis:

— To na szczęście! Patrz, bo później twoja kolej — zawołała, jednocześnie próbując wykonać popisowy obrót piętą na genitaliach mozaikowego byka, ale nie zapominajmy, że to była Winnie, w efekcie pięta uciekła jej na śliskim marmurze. Już prawie widziała swoją twarz odbitą w marmurze, bo siła jej zażenowania na pewno zostawiłaby po sobie ślad. Dlaczego więc nie leżała? Czemu czuła się jakby zawisła w powietrzu. Jakiś słodki i nieznany głos wychrypiał — Piano, piano, tesoro… — otwarła oczy czując jak momentalnie wypieki pojawiają się na jej policzkach. — Grazie… — odparła słodko się uśmiechając, kiedy postawił ją do pionu i jeszcze chwilę napawała się widokiem odchodzącego przystojnego lokalsa, by wrócić do siebie i spojrzeć na Petera z podekscytowaniem TEŻ TO WIDZIAŁEŚ?!