Strona 1 z 1

Dominic Reyes

: sob sty 03, 2026 10:00 pm
autor: Dominic Reyes
Dominic Reyes
Obrazek
Kto: Skye Murray
Gdzie: Biuro
Opis:
Gdy w dłoni zawibrował mu telefon, na moment mocniej zacisnął na nim palce. Czuł, że nie powinien jej przeszkadzać. Poza tym kolejny sms przypomniał mu, że oczekiwano go w innym miejscu i powinien się pospieszyć. Mimo to, kiedy brunetka niemal podskoczyła wystraszona na swoim fotelu i podniosła na niego spojrzenie, obdarzył ją pełnym uśmiechem.
Hej, Piękna — odezwał się w swoim zwyczaju i podszedł bliżej. [...]
- Dlatego teraz mówię jako przyjaciel: wykonałaś już kawał dobrej roboty, więc zatrzymaj się na dziś. Oderwij myśli od projektu i zrelaksuj się, a jutro tu wrócisz i spojrzysz na niego ze świeżym podejściem. - Mówiąc to, patrzył jej w oczy, delikatnie połyskujące w świetle lampki biurkowej. W tym samym czasie muskał kciukiem wierzch jej dłoni. Miał nadzieję, że brzmiał wystarczająco przekonująco, by Skye dziś odpuściła.
Tym razem znalazł się jeszcze bliżej niej, dzięki czemu udało mu się wyczuć znajomy zapach perfum. Jej magnetyczne spojrzenie, dotyk delikatnej skóry dłoni i bijące od niej ciepło sprawiały, że serce załomotało mu jak szalone i z trudem panował nad własnym oddechem. Nie planował tej chwili, znów działał instynktownie, chcąc jej po prostu pomóc. Tymczasem podświadomie stawał się masochistą.
Obrazek
Kto: Skye Murray
Gdzie: Palmiarnia, Allan Gardens
Opis: Nie pomylił się - spojrzenie pełne zachwytu i błyszczące z wrażenia błękitne tęczówki przyniosły mu ulgę i ogromną satysfakcję. Wisienką na torcie stał się jej szczęśliwy uśmiech, gdy na chwilę oderwała wzrok od roślinności wokół. To właśnie pragnął uzyskać. Odwzajemnił go, uśmiechając się niemal całym sobą.
Obrazek
Kto: Skye Murray
Gdzie: Klub
Opis: Jej gorący oddech, zapach, bliskość i alkohol mąciły mu w głowie. W dodatku jej jawne droczenie się z nim coraz trudniej było mu znieść. Pragnął znacznie więcej. Pragnął jej, całej, dla siebie. Przyciągnął ją tak, że między nimi nie pozostawała już żadna przestrzeń i patrząc jej w oczy, uniósł jej ręce, pokazując, by otoczyła nimi jego kark. Lód, po którym stąpał, zaczął się pod nim roztapiać, ale to mu nie przeszkodziło przenieść spojrzeniem w kierunku jej ust - wyraźnie zaznaczonych krwistą jak jej sukienka pomadką, tak ponętnych, że trudno było im się oprzeć. W tej jednej chwili zapomniał o tym, gdzie byli i że było to skandaliczne, jak ujęła to Ariana. Piosenkarka miała w sobie zdecydowanie więcej rozumu, niż on. - Jesteś niebezpieczna - westchnął i uśmiechnął się nieco. Niesamowicie go kusiła, ale on sam podjął tę grę, w której zaczął się plątać.
Obrazek
Kto: Skye Murray
Gdzie: Mieszkanie Dominica
Opis: Kiedy tak stali wtuleni w siebie, odnosił wrażenie, że posiadł już wszystko, czego do tej pory mu brakowało. Jej podświadomość przywołała jej jak najbardziej odpowiednie skojarzenia - była skarbem w najczystszej postaci, którego za nic nie chciał stracić. Stojąc przy niej, poprzysiągł sobie napawać się tym szczęściem tak długo, jak tylko mógł. Dopóki wystarczy mu sił. Dopóki nie nastanie świt.
Obrazek
Kto: Josh Haynes [NPC]
Gdzie: Mieszkanie Dominica
Opis: Męski głos, przesiąknięty wściekłością i żalem odbił się złowrogo od ścian korytarza tuż po otwarciu drzwi wejściowych. W tej samej chwili na twarzy Dominica wylądował prawy sierpowy. Mężczyzna zatoczył się, sycząc z bólu i czując spływającą mu z nosa krew. Zanim zdążył jakkolwiek zareagować, dostał jeszcze w brzuch, pod wpływem czego zgiął się wpół z głośnym jękiem. Wiedział, że Josh prędzej czy później do niego przyjdzie, ale nie spodziewał się go tak szybko. Rosnący ból na chwilę go zamroczył, ale dosłyszał jego pytanie. - Nie planowałem tego. To się po prostu… stało - syknął zgodnie z prawdą, choć była to marna wymówka. W tej chwili nie silił się, żeby mu oddać, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że mu się należało. Ale Josh też nie był bez winy. - Ty też jesteś fiutem, że zapomniałeś, jak wyjątkową masz dziewczynę. Tyle razy ci mówiłem, że ona cię potrzebuje, a ty i tak ją olewałeś. Jak można być takim debilem? - Wyprostował się, próbując ustabilizować oddech i zacisnął dłonie w pięści, czując wzbierającą w nim złość.
Obrazek
Kto: Skye Murray
Gdzie: Biuro, Forward Interiors
Opis: Widok Skye w biurze był dla niego nieoczekiwany. Po dwóch tygodniach nieobecności nie był pewien, czy jeszcze kiedykolwiek tutaj zajrzy, a jednak znów się pojawiła. Niestety, już z daleka wyczuwał, że trzymała się na dystans, aż wydawało mu się, że stała się jeszcze bardziej niedostępna, niż do tej pory. Miał przemożną chęć zagajenia jej choć przez chwilę, ale musiał uszanować jej przestrzeń. Skoro tego właśnie pragnęła… [...]
I jak, przemyślałeś moją propozycję? - usłyszał pytanie, kiedy usiadł we własnym fotelu.
Bardzo hojną propozycję - poprawił ją z nieco zawadiackim uśmiechem. - Dwa dni to trochę mało, żeby podjąć tak ważną decyzję, Syd - pokręcił głową z wahaniem. [...]
Szczęk otwieranych drzwi wyrwał go z zamyślenia. A widząc, kto się w nich pojawił, a właściwie wparował jak huragan, zerwał się na nogi, a serce zabiło mu jak oszalałe. Nie ruszył się jednak z miejsca, czekając w zawieszeniu na ruch Skye. Słysząc jej słowa, drgnęła mu brew. Mógł się tego spodziewać, ale i tak go zabolało. Przełknął ślinę, starając się to przetrawić i nie dać po sobie niczego poznać.
Obrazek
Kto: Skye Murray
Gdzie: Palmiarnia, Allan Gardens
Opis: Ten weekend go wykończył i cieszył się, że mógł wrócić do własnego łóżka. Po drugiej w nocy obudził go jednak telefon. Wyrwany ze snu, przekręcił się na swoim łóżku i zaspany sięgnął po komórkę, ale ujrzawszy nazwę kontaktu, gwałtownie się poderwał.
Tato, co się stało? - zapytał z rosnącym niepokojem.
Chodzi o mamę, jesteśmy w szpitalu. - Serce załomotało mu jak oszalałe, a żołądek podskoczył mu do gardła.[...]
Nie oczekiwał, że rzeczywiście się tu pojawi. Kiedy cichy stukot butów ucichł, myślał, że to tylko część jego wyobraźni, ale usłyszawszy szelest, otworzył oczy, przez chwilę zastanawiając się, czy przez zmęczenie, głód i tęsknotę naprawdę nie popadł w obłęd. Dotyk jej palców splatających się między jego własne sprawił, że przestawało mieć dla niego znaczenie, czy wyobraźnia płatała mu figle, czy też Skye naprawdę tu była. Momentalnie zacisnął ich dłonie i cicho odetchnął, czując upragniony przypływ spokoju.
Obrazek
Kto: Skye Murray, Helene Reyes [NPC]
Gdzie: Dom rodzinny Reyesów
Opis: Najtrudniej było mu wieczorami, kiedy leżąc samotnie w łóżku, spływały na niego wszystkie tłumione w ciągu dnia emocje i myśli. Skye nie zdawała sobie sprawy, jak wiele pociechy sprawiały mu wtedy jej smsy. Jej troska dawała mu ukojenie i uśmiech, mimo że nie potrafił w odpowiedzi zwrotnej użyć więcej, niż kilku zdawkowych słów. Niemniej, wywiązywała się ze swojej obietnicy i czuł jej obecność, choć nie fizycznie.
Kiedy ciemnowłosa w końcu pojawiła się w jego drzwiach, uśmiechnął się do niej ciepło i jakoś od razu zrobiło mu się lepiej.

Dominic Reyes

: ndz lip 12, 2026 2:44 pm
autor: Dominic Reyes
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Dom rodzinny Reyesów
Opis: To był cholernie ciężki dzień i miał go dość, ale wiedział, że po powrocie do pokoju nie uśnie. Był tylko jeden odpowiedni sposób na uśmierzenie bólu i sen. Siedział więc na kanapie i sączył w samotności kolejną już szklankę jego ulubionej whisky. Tata dawno poszedł do siebie, pozostawiając mu niemal całą butelkę, która w tym momencie stała na stoliku kawowym przed blondynem, już opróżniona do połowy.
Mimo wszystko, gdy usłyszał podjeżdżający pod dom samochód, poderwał się z miejsca i z przyspieszonym biciem serca podszedł do drzwi wejściowych, otwierając je, zanim Skye przed nimi stanęła.
Na sam jej widok na kilka sekund wstrzymał powietrze. Była tu. Pomimo jego protestów, żeby nie przyjeżdżała. Była tu. I nie miała pojęcia, jak przeraźliwie jej potrzebował.
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Pogrzeb, dom rodzinny Reyesów
Opis: Kiedy nadszedł ten dzień, nawet pogoda dostosowała się do chłodnej, ponurej atmosfery. Witanie w progu kościoła żałobników, będących rodziną, przyjaciółmi i sąsiadami, dłużyło mu się w nieskończoność. Wiele osób przyszło pożegnać Helene, ale wcale go to nie dziwiło - była tak ciepłą osobą, że od razu zyskiwała sympatię każdego, kogo poznała. Na pogrzeb dotarła również Sydney i delegacja z biura, choć to akurat nie było dla niego tak istotne, jak spotkanie z paczką chłopaków, z którymi dawno się nie widział, w ostatnim czasie zupełnie się od nich odcinając. Zaraz za Deanem przed jego oczami stanęła Skye, na widok której przytulił ją mocno i na moment przymknął oczy, tym samym pozwalając sobie na odrobinę wytchnienia. Wraz z jej ciepłem i zapachem perfum jego ciało instynktownie się rozluźniło, jakby czekało tylko na nią. Tak naprawdę odkąd wstał, brakowało mu jej i wydawało mu się naturalnym, że przez jej ogromny wkład w organizację, ona też powinna teraz stać u jego boku.
Przez tę chwilę, zbyt krótką jak dla niego, ale powstałą w wyniku utrzymywania pozorów, nie musieli nic mówić, bo rozumieli się bez słów. Gdy zrobiła miejsce następnej osobie, Dominic na ułamek sekundy zastygł w bezruchu, zatrzymując wzrok na stojącym przed nim Loganie.
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Biuro, Forward Interiors
Opis: Nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Jeszcze do niedawna zastanawiał się nad ofertą Sydney, dzięki której mógł wyrwać się z Toronto, podróżować po kraju i zostać docenionym w szerszym gronie zawodowym, ale kiedy dowiedział się o chorobie Helene, ta perspektywa zaczynała się od niego oddalać. Gdyby przyznał się do tego mamie, nie pozwoliłaby mu się wahać, bo była to przecież niepowtarzalna okazja na rozwój. Ale on nie wyobrażał sobie wyjechać i zostawić Anthony’ego samego. Poza tym, powstrzymywało go coś jeszcze. A właściwie ktoś.
Na szczęście, jakimś szalonym trafem, sytuacja uległa diametralnej zmianie i mianowano go nowym szefem Forward Interiors. A to wszystko dzięki Sydney, która wstawiła się za nim, choć podczas swojego urlopu w ogóle nie był świadomy zawirowań w biurze. Był jej wdzięczny za tę szansę, zwłaszcza, że poszła mu na rękę, dopasowując się do jego obecnej sytuacji związanej ze śmiercią mamy. Nie mógł więc jej zawieść.
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Playdium, gokarty
Opis: Gdy wspomniała o gokartach, jego usta mimowolnie zaczęły się rozszerzać pod wpływem coraz większego uśmiechu, aż w końcu zaśmiał się krótko na wzmiankę o zgarnięciu rysek na Mustangu. Następnie pokręcił głową, zupełnie rozbrojony jej postawą i wziął ją za rękę, chcąc dać jej poczucie, że nie miała zupełnie czym się stresować.
Słońce, to jest świetny pomysł. Naprawdę - zapewnił ją, skupiając na niej pełne ciepła błękitne tęczówki. - Minęły wieki, odkąd byłem na gokartach. Pamiętam, jak szaleliśmy z chłopakami na torze, może jakoś pod koniec studiów, kiedy Dean miał urodziny? Genialnie będzie to powtórzyć. Z Tobą - przyznał z łobuzerskim błyskiem w oku.
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Retro, klub
Opis: Przerwa na coś do picia była idealnym pretekstem, żeby odnaleźć Logana. Rozejrzał się więc po barze i stojących nieopodal kanapach, aż zatrzymał wzrok. Przy jednym z wysokich stolików stała niewysoka, filigranowa dziewczyna. Opierając dłoń na blacie, w zamyśleniu rozglądała się po mijanych ludziach, jednak zdawała się ich w ogóle nie widzieć. Jej czarna sukienka przylegała do jej ciała, podkreślając jej atuty, ale to nie one zwróciły jego uwagę najbardziej. Ciemne włosy okalały jej smukłą twarz, a lekki makijaż idealnie podkreślał kolor jej oczu. Nie wiedzieć, czemu, to błękitne spojrzenie jakoś dziwnie go do siebie przyciągało. Nagle dziewczyna rozpromieniła się na widok swojego towarzysza, który pojawił się przy niej. Dominic uniósł wysoko brwi. Logan?
W tym samym momencie Carrie objęła go mocniej za ramię.
O, Logan jednak kogoś poznał. A tak się o niego martwiłeś. Mówiłam, że jest dużym chłopcem i sobie poradzi? - Ledwo docierało do niego, co mówiła, bo w głowie próbował przetrawić jedną myśl: Logan wyhaczył taką laskę? - Idziemy się przywitać? - Blondynka wykorzystała moment jego nieuwagi i splotła ich dłonie.
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Wyjazd, Niagara Falls
Opis: Przez całą podróż autem nie była w stanie wyciągnąć z niego, dokąd zmierzali. Na szczęście miejscowość, do której jechali to tylko dwie godziny drogi od Toronto, które spędzili na swobodnych rozmowach i przekomarzaniu się. Musiał przed sobą przyznać, że bez względu na cel podróży, uwielbiał wspólnie pokonywać z nią każde kilometry trasy. Przypomniało mu to, jak wiele czasu spędzili razem w tym Mustangu, wliczając w to podróż na punkt widokowy na przedmieściach miasta, na który kiedyś zabrał ją po jednej z kłótni z Loganem. Tym razem było inaczej. Tym razem wszystko zaplanował. Dla niej.
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Mieszkanie Dominica
Opis: Trzydzieste urodziny. Słyszał na ich temat wiele pogróżek o przekraczaniu pewnego progu dorosłości i wchodzenia w nowy etap życia, ale nic sobie z tego nie robił, bo wizualnie nic przecież się w nim nie zmieniało. Nadal czuł się jak dwudziestokilkulatek. Jedyne, co ulegało zmianie, to jego mentalność. A działo się to wyłącznie za sprawą Skye, bo to ona zaczynała nadawać jego życiu kierunek. Wcześniej zapewne ten dzień spędziłby hucznie na imprezie do białego rana, ale teraz w zasadzie nie potrzebował fanfar i zabawy, a jedynie towarzystwa osoby, na której zależało mu, jak na nikim innym.
Tęsknił za nią. Delikatny zawód pojawił się na jego twarzy, gdy tego poranka zadzwoniła do niego z życzeniami i informacją, że dziś też musiała zostać dłużej w pracy. Nie protestował, po raz kolejny uznając dobro ukochanej osoby ponad własne i decydując się na pozostanie w pustym biurze dłużej, niż powinien.
Nie spodziewał się przyjęcia niespodzianki, co dało się zauważyć po jego kompletnie zaskoczonej minie, kiedy otworzył drzwi i zapalił światło, a znienacka rozległ się huk i głośne okrzyki gości. W pierwszym momencie aż cofnął się o krok, a serce załomotało mu w piersi.
Obrazek
Kto: Skye Mercier
Gdzie: Retro, punkt widokowy
Opis: Tak jakby doszłam właśnie pod Twój dom. Przyspieszone bicie serca niemal zagłuszało dźwięk silnika, sprawiając, że Dominic nie potrafił uspokoić własnych myśli. Sam fakt, że napisała do niego, wywołał w nim niepokój, który teraz sięgał rozmiarów całego Toronto. Nie mógł pozbyć się myśli, że coś musiało się stać. I że potrzebowała go. Inaczej by się przecież nie odezwała.

Daj mi 10 minut

Wystukał szybko, spychając gdzieś w głębiny świadomości myśl, że nie powinien pisać smsów w trakcie jazdy. W tym momencie zupełnie nie przejmował się konsekwencjami, chcąc jak najszybciej znaleźć się na miejscu.