– Nie zgrywaj mi tu, kurwa, niewiniątka – wyrzucił z siebie słowa niczym splunięcie. Valentin wydawał się być jedynym jasnym punktem w pomieszczeniu, do którego lgnął jak ćma do światła. Emocje buzowały pod skórą Theodore’a, nie mogąc znaleźć ujścia ani w prześmiewczym tonie, ani w słownych ...
outfit


Galeria była po brzegi wypełniona ludźmi. Sylwetki opięte wieczorowymi strojami sunęły wśród gwaru rozmów, muzyki i wybuchów śmiechu, którym wtórowały ciche huki otwieranych butelek szampana, bulgot pękających bąbelków przelewanych do kieliszków oraz trzask lodu obijającego się o ...
Oczy Theodore’a błysnęły rozbawieniem, a głowa uniosła się nieco w górę zupełnie jakby chciał lepiej przyjrzeć się sylwetce stojącej przed nimi. Pozwolił sobie dokładnie otaksować wzrokiem bruneta, który z bezpośredniością zakrawającą o bezczelność raczył ich długim, uważnym spojrzeniem oraz ciętym ...
Szybko zapomniał o bólu promieniującym pod okiem, bo na jego miejsce przyszedł nowy – zrodzony w okolicy żołądka, gdy pięść jednego z mężczyzn trafiła go w brzuch. Nie miał czasu, by poświęcić mu uwagę, bo zaczęło mu doskwierać otarcie na prawej dłoni, w miejscu, w którym skóra zetknęła się z ustami ...
Przez cztery godziny podróży uśmiech ani razu nie opuścił jego twarzy. Nawet gdy usta nie rozciągały się szeroko, jak wtedy, kiedy kłócili się o wybór piosenki, usiłując odepchnąć nawzajem swoje dłonie od radia lub gdy łapał Quentina na tym, że pośpiewywał pod nosem piosenkę, którą chwile wcześniej ...
Spojrzenie Theo momentalnie spochmurniało, gdy Valentin zaczął go atakować. A może odpowiadać na atak? Sam nie wiedział. Czy gdyby zamknął się wcześniej, mógłby liczyć na to, że wieczór powróci na właściwe tory i spędzą miło czas na wspólnej randce? Jego ramiona zesztywniały, gdy rozważał tę ...
Lubisz to.
Czy lubił to? Dobry, kurwa, Boże. Uwielbiał to. I nie znosił zarazem. Ale tak, bez wątpienia był fanem tej zwierzęcej natury Vegi, która sprawiała, że każda kłótnia nosiła w sobie potencjał seksu, a pospieszne, gorączkowe poranki przed pracą były wypełnione głodnymi, pełnymi obietnic ...
Ciemne brwi Theo uniosły się w górę, a na jego twarzy pojawiło się napięcie, gdy zarówno niepokój, jak i lęk wyostrzyły jego rysy. Valentin rzadko kiedy bywał subtelny. Jego krew była jak benzyna, wystarczyła iskra, by zapłonął ogniem, którego nie sposób było ugasić. Tellier znał ten błysk w oku ...
Gdy Theodore zasiadł ponownie za kierownicą wydawał się już całkiem opanowany. Samochód gładko sunął po ulicach Toronto, a jego wzrok nie odrywał się od drogi. Prawie. Czasem zerkał w tylne lusterko, jakby chcąc się upewnić, że dwójka najbliższych osób mu osób na śweicie wciąż tam jest, cała i ...
Theodore Tellier od zawsze był nieco zamknięty w sobie. Jako dziecko rodzice zaszczepili w nim myśl, że na wszystko w życiu należy sobie zapracować. Zwłaszcza na miłość. Dlatego też nieustannie dawał z siebie wszystko, by móc na nią zasłużyć. Niestety, jego ojciec z matką nie należeli do ludzi ...

Wyszukiwanie zaawansowane