Nagła złośliwość z jej ust przełamana szczerym niezadowoleniem była odświeżająca . Może powinna wzbudzić w nim irytację, wszak czy powinien tłumaczyć się ze swoich interesów Haze, która stała się ich częścią? Wiedział, że nie potrafiła odseparować tego, co się działo, od własnych win. Wiedział, że ...
Jej zajęcie miejsca przy stole potraktował jako małe zwycięstwo, które w obliczu tego wszystkiego, co musiało się jeszcze wydarzyć nim Haze odzyska odrobinę kolorytu i stabilności wydawało się nieszczególnie istotne - ale wciąż było wygraną.
Zjedzenie jakiegoś posiłku po niezbyt udanej nocy nie ...
ODZNAKA NIEFABULARNA
Nazwa odznaki: I'm bulletproof
Postać: Vincent Monroe
Typ odznaki: dla postaci
Za co: 160

komentarz od:Elena Santorini, śr lis 04, 2026 6:33 pm

:doggo:
Tkwiła w tym pewna lekkość, której prawdopodobnie w takiej sytuacji być nie powinno.
W powrocie do dawnych schematów, w przyzwyczajeniu do dotyku jej palców na jego skórze. Półtorej miesiąca nie było wystarczającym czasem by rana zadana przez wbity w jego plecach nóż zdołała się zagoić. Jeszcze ...
Cichy stukot zamykanych drzwi odseparował go od zaparowanego wnętrza łazienki i pozostawionej w nim kobiety, wypełniając przestrzeń w jego umyśle zadanym przez nią pytaniem.
Odwrócił się, tym razem zmuszając swoje ciało do poruszenia by nie tkwić przed drzwiami tak, jak tkwił przed nimi wcześniej ...
Napięcie wyczuwalne pod opuszkami jego palców przypomniało mu o ostrożności, którą powinien z siebie wykrzesać. Cierpliwości, po którą sięgał wyłącznie dla niej, niezdolny do przywołania jej w swojej codzienności. O tym wszystkim, co było w niej tak cholernie skomplikowane, trudne do nawigowania i ...
Haze lubiła bawić się w jasnowidza.
Zamiast przyszłości przepowiadała to, czego mógłby od niej chcieć nawet, jeśli wszystko inne stało w bezpośrednim tego zaprzeczeniu. Skupiała się na słowach, rzucanych w złości bądź desperacji, ignorując sposób, w jaki jego wzrok lgnął do jej twarzy, dłonie ...
Dwie rzeczy mogły być prawdą w tym samym czasie.
Prawdą było, że Haze własnoręcznie wbiła w jego plecy swój sztylet i w żaden sposób nie naprawiła sytuacji później - nie, żeby jej w tym pomógł własnym zachowaniem.
Prawdą również było, że jej p o t r z e b o w a ł.
Była jak toksyna, krążąca w ...
Nie było chwili w jego życiu, by nie miał co najmniej paru problemów do rozwiązania. Po wczorajszej nocy ta ilość pomnożyła się parokrotnie, czego efektem jego telefon gdzieś w salonie pewnie dalej wibrował tysiącem wiadomości, bezdusznie wyciszony - a wszystkie problemy tymczasowo złożone na ...

Wyszukiwanie zaawansowane