Mogło, na przykład, chodzić o jednego z ...
Jak z ranną zwierzyną. Jak z otwartą raną. Jak z jakimś wyjątkowo kruchym obiektem , który mógł rozsypać się w dłoniach za sprawą jednego nieważnego dotknięcia.
Nawet, a może zwłaszcza ci, którzy kochali go najmocniej.
Matka ...
Mu mówić. Nie musiał.
Bo Oleander przecież doskonale wiedział. Boże, oczywiście, że tak. Jak mógłby nie wiedzieć ?
Nie potrzebował słów (współczucia), pożałowania ubranego w zgłoski, dyskomfortu kryjącego się ciasno pod pełnymi nie tyle nieszczerych , co przerysowanych zapewnień o ...
I właśnie z sekundy na sekundę, zdawało się drażnić Oleandra coraz ...
Do takiego rodzaju braku n a p r a w d ę można było się przyzwyczaić?
Oleander nie mógłby z jednoznaczną pewnością stwierdzić, czy na takie zapewnienie padające z ust lekarza zareagowałby niepowstrzymanym gniewem, czy raczej niepowstrzymaną ulgą. Ufał stojącemu przed nim brunetowi tak ...