Przyjęła ten moment w ciszy, pozwalając mu wybrzmieć dokładnie tak, jak wybrzmiewać powinien. Kiedy padło to krótkie, nieco nerwowe umniejszenie prezentu, uniosła tylko wzrok znad blatu i odpowiedziała spokojnie, bez potrzeby podbijania tonu:
— Dla mnie nie. I nie mówię tego grzecznościowo — nie ...
Skinęła głową bardziej do siebie niż do niej, jakby tym drobnym ruchem chciała zamknąć temat, zanim zdąży się rozlać. Nie miała dziś przestrzeni na relacje rodzinne w wersji rozszerzonej.
— Naprawdę, jest okej. Pracujemy nad tym — powiedziała krótko, tonem uprzejmym, ale stanowczym. Takim, który nie ...
Zareagowała szybciej, niż zdążyła to nazwać. Ten odruch miał w sobie coś z wyuczonej procedury i coś z czysto ludzkiej paniki, której nie wpisuje się w raporty. Najpierw stabilizacja — mentalna, własna — potem fizyczna. Upewniła się, że grunt pod stopami jest w miarę pewny, choć przy tej pogodzie ...
Sypialnia okazała się zaskakująco… przyzwoita. Nie w znaczeniu moralnym (o dziwo nad tym się j e s z c z w nie zastanawiała) — raczej logistycznym. Drzwi zamknęły się za nimi z tym głuchym kliknięciem godnym fancy reklam, które momentalnie odcinało ich od reszty świata, a przynajmniej od ludzi ...
Gdyby nie Donnie, ten sylwester najpewniej byłby po prostu jednym z tych wieczorów, które się odbywają i tyle. Impreza była głośna, chaotyczna, pełna ludzi, którzy mieli wiele do powiedzenia i niewiele do usłyszenia. Elsie miała wrażenie, że większość rozmów toczyła się obok sensu, a nie z jego ...
Buziaki moje, wszystkie posty ode mnie pojawią się jutro, muszę się zregenerować po zapier**lu w pracy xd
Przyjęła pakunek ostrożnie, jakby bała się, że zbyt gwałtowny ruch mógłby spłoszyć ten moment. Uśmiechnęła się szerzej, szczerze, z tą charakterystyczną dla siebie mieszanką wzruszenia i lekkiego zakłopotania, które zawsze pojawiało się, gdy dostawała coś więcej niż tylko życzenia.
— Dziękuję ...
Przyjęła ten toast papierowym kubkiem tylko symbolicznie, unosząc swój o kilka centymetrów, jakby bardziej dla zasady niż z faktycznej potrzeby świętowania czegokolwiek. Kawa była gorzka, za gorąca i zdecydowanie nie ratowała świata, ale trzymanie jej w dłoniach pomagało — dawało coś, czego można ...
Zima w Toronto potrafiła być widowiskowa tylko z daleka. Z bliska była mokra, lodowata i bezlitosna. Śnieg zamarzał warstwami, chodniki przypominały poligon doświadczalny dla grawitacji, a miasto — mimo wysiłków służb — działało bardziej na zasadzie robimy, co możemy , niż jest bezpiecznie . Elsie ...
Oddział ratunkowy miał swój własny rytm, który Elsie znała lepiej niż playlistę w swoim Spotify. Kolejne co łączyło te dwie rzeczy, to jak długo byś z nimi nie miał do czynienia, zawsze pojawiał się ten moment w którym okazywało się że n a d a l potrafią z a s k o c z y ć. Piknięcia monitorów ...

Wyszukiwanie zaawansowane