Odruchowo pokiwał głową, tak, jakby powiedziała fakt, nie własną opinię.
Początkowo, zamiast odpowiedzieć, zamrugał krótko. Odruchowo. Potem odetchnął raz, drugi, wolno, prawie za wolno, ale widocznie. Ż y ł. Bezwiednie przesunął więc dłonią nieznacznie w górę, potem nieznacznie w dół, jakby ...
Odważył się spojrzeć. Raz — z rezerwą, drugi raz — uważnie, trzeci — bardzo sprawdzająco. Daleko było mu do szukania odpowiedzi; po prostu patrzył, jakby weryfikował, co robi. Czy to, co mówi, abstrahując od semantyki, rzeczywiście pokrywa się z mową ciała. Zawsze dobrze sobie z tym radził. Ale ...
Z a m a r ł. Pierwszym, nieuświadomionym odruchem, trochę tak, jakby potrzebował chwili, aby przetworzyć słowną prowokację, a przynajmniej coś, co jako prowokację odebrał. Głowił się — jako drugi odruch. Dwoił się i troił, bezskutecznie próbując zrozumieć, skąd bierze się nieznośne, bolesne ...
Początkowo milczał, przyglądając się jakiemuś punktowi za Ramoną, co wyglądało jak “zwyczajne” spojrzenie. Przynajmniej z boku, ot, posłane rozmówcy, ale jednak… bez emocji. Bez złości i bez radości; bez zmęczenia, ale i bez ekscytacji.
Było puste.
Rzeczywiście tak się czuł. P u s t o. Jakby ...
Skinął jedynie głową. Odwrócił wzrok, jakby wolał przyglądać się znajomej z widzenia kelnerce, zamiast własnej siostrze. Uśmiechała się lekko, a on przelotnie odnotował, jak przygryza skuwkę długopisu, w rzeczywistości patrząc jednak gdzieś dalej . Obserwował otoczenie, trochę znudzony, trochę ...
Reagował bezmyślnie.
Reagował porywczo.
Reagował nieprzewidywalnie.
On reagował , zamiast myśleć .
Początkowo: zamarł. Wyglądało to jak krótkie, fizyczne zawieszenie, trwające dosłownie ułamek sekundy; króciuteńki moment, być może w ogóle niezauważalny, podczas którego mózg nadaremno gonił ...
Gdyby się zatrzymał, to by zrezygnował. Wykonał więc krok, a potem następny, aż wreszcie wszedł do korytarza niedużego mieszkania. Słysząc, jak drzwi zamykają się z cichym trzaskiem, odruchowo napiął mięśnie ramion. Bezwiednie odetchnął głębiej, zatrzymując powietrze w płucach o wiele dłużej, niż ...

004. you're the best bad habit i ever had


https://images.pexels.com/photos/10365682/pexels-photo-10365682.jpeg

Kto: Sorcha MacRae
Gdzie: #30
Opis: “Z a d z w o n i ę”.
Słowo brzmiało zbyt lekko, aby mu uwierzyć, ale jednocześnie zbyt poważnie, aby w pełni je zignorować. Mimo to ...
'cause you're the best bad habit I ever had

“Z a d z w o n i ę”.
Słowo brzmiało zbyt lekko, aby mu uwierzyć, ale jednocześnie zbyt poważnie, aby w pełni je zignorować. Mimo to odsuwał od siebie zarówno myśli, jak i oczekiwania. Przestał czekać. Jedyne, czego pragnął, to wyciszenia niesfornych ...

003. prozac and coffee black


https://steemitimages.com/p/3jpR3paJ37V8t3d5gG8YxUrFtTrvhgCDjjN8jFs763q2ryDhDGron7HoEi3HWGssfPcKy7Lj8fLj6KLh8V4s5KqeguSRTZY5TzFhYtHsxH8qq2YEJZfBJ38XJheKcb8Z6CcHL?format=match&mode=fit

Kto: Ramona Crowe
Gdzie: Café Polonez
Opis: Chwilę rozglądał się ...

Wyszukiwanie zaawansowane